23 Lutego 2016

Terroryzm
12784213-1977283739163713-248714587-n.jpg
autor: Izabela Małkowska

W Polsce dziecko z ADHD jest na przegranej pozycji

  • adhd.jpg

Ile jest dzieci, które za nieleczone ADHD zapłaciły cenę wolności? W Polsce Służba Więzienna nie prowadzi takich statystyk. ADHD to temat tabu. Jeśli rodzice w porę się zorientują i postawiona zostanie właściwa  diagnoza oraz dziecko poddane zostanie terapii, to jest szansa, że nigdy nie popadnie ono w konflikt z prawem.

 

 

 O ADHD słyszał już chyba każdy. O „niegrzecznych” dzieciach będących solą w oku niejednej szkoły pisało wielu dziennikarzy. Szacuje się, że około 50―60% dzieci z nieleczonym ADHD jest zawieszanych w prawach ucznia, a około 10―30% przestaje chodzić do szkoły i nie kontynuuje nauki w szkole średniej. 13% dzieci jest usuwanych ze szkoły.

Jednak przypadek, z którym się spotkałam, różni się trochę od tych opisywanych.

 

O wszystkim dowiaduję się od znajomej pedagog z wieloletnim doświadczeniem zawodowym. Piętnastoletni Maciej, ze zdiagnozowanym ADHD, od lat „zalicza” placówki opiekuńczo-wychowawcze w całym kraju. Winny ma być szeroko pojęty „system”, który nie zapewnił dziecku odpowiedniej liczby godzin terapii oraz wykwalifikowanej w tym kierunku szkolnej kadry. Chłopiec ma być odsyłany z jednej placówki do drugiej; jak kukułcze jajo podrzucany jest do kolejnych instytucji w związku z rzekomym wyczerpaniem wszystkich narzędzi wychowawczych. W tle pojawiają się narkotyki i drobne kradzieże.

 

Czy dla Macieja była szansa?

 

– Problem zaczyna się w szkołach podstawowych, które nie mają takich możliwości finansowych, aby zapewnić dwóch wychowawców w klasach 1–3 czy nauczycieli-terapeutów do ciągłej dyspozycji potrzebujących dzieci – wyjaśnia „moja” pedagog, prosząc jednocześnie o anonimowość. – Szkoła nie spełnia swojej roli w procesie edukacji zaburzonego ucznia, który pomimo występujących trudności jest najczęściej inteligentnym dzieckiem. Szkoły podstawowe zwyczajowo „przepychają” trudnych uczniów do ukończenia 6. klasy, „męcząc się” z nimi.

 

Prawdziwa gehenna zaczyna się w gimnazjum

 

– Dzieci z deficytami potykają się najczęściej w pierwszej klasie. Powtarzają rok, w tym czasie „stają się” bardzo trudne, krnąbrne, agresywne, często nie realizują obowiązku szkolnego – opowiada pedagog. – Stają w końcu, np. na wniosek szkoły, przed sądem rodzinnym kierującym je do ośrodka szkolno-wychowawczego z internatem. Później zdarza się konflikt z prawem.

 

– Takie zjawisko, niestety, występuje – potwierdza Ilona Lelito, dyrektor ds. merytorycznych z Polskiego Towarzystwa ADHD. – Na szczęście jest marginalne, ale jest. Nie potrafię jednak podać danych, bo takich rejestrów nikt nie prowadzi. Podczas mojej 10-letniej pracy z dziećmi z tym zespołem z aż tak drastycznym etapem ADHD u dziecka spotkałam się trzykrotnie. Pamiętam, że jeden młodzieniec trafił do zakładu poprawczego, inny do więzienia. Dużo częściej spotykałam się z sytuacją, kiedy sprawy były kierowane do sądów rodzinnych i tam orzekano tzw. zarządzenia wychowawcze, czyli: objęcie nadzorem kuratora, odebranie praw rodzicielskich czy ich ograniczenie. To jest dużo częstsze i niestety – dużo za częste.

 

Nie otrzymały na czas pomocy

 

Choć przypadki takie nie są bardzo częste, Ilonie Lelito trudno pogodzić się z tak drastycznym losem niektórych dzieci.

 

– Wiemy doskonale, że to, co się dzieje z tymi dziećmi później, czyli po wyrzuceniu ze szkoły, nie jest ich winą – tłumaczy Lelito. – One po prostu nie otrzymały na czas pomocy, bo albo nie zostały zdiagnozowane, albo nie było w okolicy psychologa, terapii czy wsparcia dla rodziców. Jest to absolutnie oburzające, ale tak się, niestety, zdarza.

 

Drastyczności tej sprawie dodaje też fakt, że właściwie postawiona diagnoza oraz odpowiednia liczba godzin terapii mogłyby zapobiec rozwojowi ADHD i jego późniejszym skutkom, np. agresji prowadzącej do wejścia w konflikt z prawem.

 

W szkole nie ma odpowiednich procedur. Jeśli dzieci mają terapię, to odbywa się ona w gabinetach – mówi Lelito. – Niestety, tego też jest za mało. Pomimo że o ADHD mówi się u nas od ok. 10 lat, to dostępność terapii znacząco się nie powiększyła; tak wynika przynajmniej z moich obserwacji. W mniejszych miejscowościach przeważnie nie ma osoby potrafiącej prawidłowo zdiagnozować ADHD i postawić miarodajną diagnozę, czyli wykluczyć zaburzenia, które mogą imitować zespół nadpobudliwości ruchowej. A jeszcze gorzej jest z zastosowaniem zaleceń do pracy z dzieckiem z ADHD, bo jednak orzeczenie i jego wykonanie to dwie różne rzeczy. Piszemy o dostosowaniu wymogów edukacyjnych do możliwości dziecka, o niekaraniu za objawy. Ale wprowadzić to w życie jest trudno; często nie ma woli, często umiejętności i zalecenia te pozostają na papierze. A to powoduje, że pojawiają się powikłania ADHD, jak na przykład agresja, i włącza się cała ta spirala z poprawczakiem czy wręcz więzieniem.

 

Dziecko z ADHD powinno trafić jak najszybciej do psychiatry

 

– Kiedy jeszcze nie ma powikłań, dziecko powinno trafić do psychiatry – uważa dr n. med. Artur Kołakowski, specjalista z Centrum CBT – Centrum Terapii Poznawczo-Behawioralnej w Warszawie. – Prawidłowe leczenie chcielibyśmy wdrożyć gdzieś na etapie nauczania początkowego. Zazwyczaj najpierw jest to model terapeutyczny, z dzieckiem, z rodzicami, z nauczycielami. W niektórych przypadkach, ok 30%, gdy działania te nie są wystarczające, chcemy leczyć. Pacjenci kierowani są do nas na różnym etapie.  Ci, którzy pierwszy raz trafiają na konsultację w wieku 13–14 lat, nierzadko przychodzą z powodu dodatkowych rozpoznań.  Zawsze możemy próbować leczyć, natomiast im później zaczniemy, tym mniejsza jest szansa. Tak jak z każdą chorobą przewlekłą.

 

 

– Jeżeli dziecko z ADHD jest nieleczone lub leczone niewłaściwie, to dołączają się zachowania opozycyjno-buntownicze – mówi Kołakowski. - Jeśli tego leczenia nadal nie ma, mogą się pojawić poważne zaburzenia zachowania, a konsekwencją mogą być uzależnienie, depresja, konflikt z prawem. Na szczęście ścieżka nie jest częsta, bo ten poziom zaburzeń zachowania notujemy u 2–3% dzieci cierpiących na ADHD. Ale to się zdarza, na różnych poziomach.

 

Więźniowie z ADHD

 

Służba Więzienna w Polsce nie dysponuje statystykami dotyczącymi osadzonych w zakładach karnych osób ze zdiagnozowanym ADHD. Za to na portalu szwecjadzisiaj.pl czytamy: „Znaczny odsetek więźniów choruje na ADHD. Stosowanie odpowiedniej terapii zmniejsza prawdopodobieństwo recydywy o 30% – wynika z najnowszego badania przeprowadzonego przez Instytut Karolinska we współpracy z Uniwersytetem w Oxfordzie. Ogłoszone wyniki są konsekwencją badania prowadzonego w latach 2006–2009, gdy śledzono losy 25 tys. osób cierpiących na ADHD, którzy popełnili przestępstwo. Według statystyk dwóch na pięciu popełnia kolejne przestępstwo w ciągu trzech lat od zwolnienia”.

 

Brak danych

 

W Polsce w kilkunastu Młodzieżowych Ośrodkach Wychowawczych oraz Młodzieżowych Ośrodkach Socjoterapeutycznych, do których dotarłam, z dziećmi skierowanymi tam z ADHD spotkano się tylko w pojedynczych przypadkach lub nie spotkano się w ogóle. W niektórych mówiono o dzieciach z orzeczeniem o niedostosowaniu społecznym, pod którym to, zdaniem psycholog Beaty Chrzanowskiej-Pietraszuk ze Specjalistycznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej Uniwersytet Dla Rodziców, kryć się może zarówno ADHD, jak i trauma związana np. z molestowaniem.

 

– I nic z tego nie wynika, ponieważ dziecko może być również niedostosowane społecznie z powodów socjalnych – twierdzi psycholog.

 

W Systemie Informacji Oświatowej nie są zbierane tego typu dane. Młodzież z ADHD trudno także wyłuskać spośród wychowanków „poprawczaków”. I tak np. w Zakładzie Poprawczym w Tarnowie nie ma żadnego podopiecznego zdiagnozowanego pod tym kątem. Z kolei w Zakładzie Poprawczym w Witkowie aktualnie przebywa ok. 3% nieletnich ze zdiagnozowanym problemem z ADHD. Jednak nie można jednoznacznie stwierdzić, że to ADHD było przyczyną skierowania tych młodych ludzi do tej placówki; nikt nie prowadzi takich badań. Jednak dyrektor Zakładu Poprawczego w Witkowie, Janusz Lis, zauważa:

 

– Rzeczywiście, punktem wyjścia jest szkoła. Zwróćmy uwagę na to, jak szkoły są przygotowane do pracy z trudnymi dziećmi. Bo to, że trafiają one do ośrodków wychowawczych czy poprawczych, jest wynikiem złego systemu. Jeśli młody człowiek nie ma odpowiedniej pomocy w rodzinie, w szkole, w innych instytucjach, to trafia do zakładu poprawczego. W wielu szkołach na 700–900 dzieci przypada jeden czy dwóch pedagogów. Jak mają tym dzieciakom pomóc?

Tagi: adhd, szkoła, terapia, psychiatra, pedagog, pomoc, izabela małkowska

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone