01 Lipca 2015

Świat
K48l.jpg
autor: Redakcja

Strzały na służbie. W USA od policyjnych kul w tym roku zginęło już 461 osób

  • Fergusonprotesty.jpg Protest mieszkańców Ferguson po śmierci 18-letniego Michaela Browna (fot. PAP/EPA)

„Washington Post” zaczął dokumentować wszystkie przypadki śmiertelnych strzałów oddanych przez policjantów. Tych, których okoliczności przypominają głośną sprawę z Ferguson. Okazuje się, że tylko w ostatnim miesiącu w ten sposób straciły życie co najmniej 62 osoby. A od początku roku 461 osób zostało zastrzelonych przez policjantów na służbie.

 

9 sierpnia 2014 roku, w Ferguson w Missouri, policjant Darren Wilson zastrzelił 18-letniego Michaela Browna. Kilka minut wcześniej nastolatek ukradł papierosy ze sklepu spożywczego i popchnął sprzedawcę, który na kradzież zareagował.


Społeczność Ferguson uznała, że funkcjonariusz policji strzelił, bo miał do czynienia z czarnoskórym mieszkańcem miasta. Policja tłumaczyła, że nastolatek był agresywny. Jednak według świadków Brown stał z rękami podniesionymi do góry, kiedy padł śmiertelny strzał.


Jego śmierć wywołała w mieście falę zamieszek. A w całej Ameryce po raz kolejny sprowokowała dyskusję na temat częstotliwości, z jaką policjanci sięgają po broń. I tego, czy wszystkie przypadki są uzasadnione.

 

Kryzys narodowy

 

Dziennik „Washington Post” podjął się trudnego zadania odnotowywania każdego śmiertelnego strzału oddanego przez policjanta na służbie. Dziennikarze uznali, że powinni prowadzić taki rejestr. Mimo że już w 1994 roku Kongres USA polecił prokuratorowi generalnemu publikowanie rocznych statystyk dotyczących stosowania przez policję nadmiernej przemocy. W rzeczywistości zalecenia nie wprowadzono  życie.


FBI – co oczywiste – opracowuje takie dane. Jednak sami urzędnicy przyznają, że są one niekompletne. Przykład? W ciągu ostatnich czterech dekad FBI nigdy nie doliczyła się ponad 460 śmiertelnych strzelanin w jednym roku. Dziennikarze Washington Post odnotowali tyle przypadków tylko od początku 2015 roku.
Z ich raportu wynika, że od stycznia do czerwca od policyjnych kul zginęło już 438 mężczyzn i 23 kobiety. 137 ofiar to osoby między 25 a 34 rokiem życia. 51 z ponad 460 osób było nieuzbrojonych. 16 miało tylko atrapy broni.


Opracowanie „Washington Post” mówi również o tym, że 124 ofiary strzelanin miały zaburzenia psychiczne albo przechodziły załamanie nerwowe. – To kryzys narodowy – stwierdził Chuck Wexler, dyrektor wykonawczy Police Research Forum, odnosząc się do danych z rejestru. Zdaniem szefa organizacji badawczej, która walczy o poprawę policyjnych standardów – konieczna jest edukacja mundurowych i opracowanie nowych praktyk. By zapobiegać kolejnym dramatom.

 

USA i reszta świata

 

Choć porównania skali problemu z USA do sytuacji w innych krajach świata są w zasadzie niemożliwe, na początku czerwca brytyjski „The Guardian” postanowił podjąć taką próbę. Dziennik napisał: „Kiedy patrzymy na dane z USA, maluje się tragiczny portret. Jest to kraj, w którym przemoc stosowana przez policję jest dużo większa w porównaniu z krajami o podobnej sytuacji ekonomicznej i politycznej”.


Eksperci podkreślali, że bezsporny jest fakt, iż amerykańscy policjanci dużo częściej muszą sięgać po broń. Jednak ich zdaniem to najwyższa pora, by zadawać pytania, czy do rozlewów krwi po ich interwencjach nie dochodzi zbyt często.


Dziennik przywołał dane, z których wynika, że w Anglii i Walii, gdzie populacja sięga prawie 57 mln mieszkańców, przez 24 lata 55 osób zostało zastrzelonych przez funkcjonariuszy policji. W Stanach Zjednoczony, gdzie żyje 319 mln ludzi, z rąk policjantów, tylko przez 24 pierwsze dni 2015 roku – zginęło 59 osób.

Brytyjscy dziennikarze oczywiście odnotowali, że populacja USA jest prawie 6 razy większa niż Anglii i Walii. Jednak wskaźnik zabójstw jest też proporcjonalnie 5 razy większy.

I jako kolejne potwierdzenie skali problemu, „Guardian” podał informację, że w 71-letniej historii Islandii odnotowano tylko jeden śmiertelny policyjny postrzał. Zaś w mieście Stockton w Kalifornii, które ma o 25 tysięcy mieszkańców mniej niż Islandia, policja zastrzeliła trzy osoby od stycznia do maja tego roku.


W Niemczech, w latach 2010–2011 w wyniku policyjnych strzałów zginęło 15 osób. Obywateli różnych ras, uzbrojonych i nieposiadających broni. W USA w ciągu pierwszych 5 miesięcy 2015 roku z rąk policjantów zginęło 19 nieuzbrojonych, czarnoskórych mężczyzn.

 


Strzał w państwo prawa

 


Luty 2015. Pasco w stanie Waszyngton. Trzech policjantów oddaje 17 strzałów w stronę pochodzącego z Meksyku, przebywającego w USA nielegalnie, Antonio Zambrano-Montesa. Trafiło go 5 albo 6 kul, zanim zmarł.


Mężczyzna, który znany był lokalnej policji, wywołał skrajną reakcję funkcjonariuszy, bo uciekając przed ich interwencją rzucał w stróżów prawa kamieniami.  

Dla porównania, w Finlandii, według miejscowego komendanta głównego policji Jukka Salmine, jego podwładni wystrzelili tylko sześć pocisków przez cały 2013 rok.


Te szokujące doniesienia sprawiają, że Amerykanie coraz częściej żądają, by rząd zaczął przeciwdziałać eskalacji problemu. Jednym z pomysłów amerykańskiej administracji (odpowiadającej na apele obrońców praw człowieka) jest wyposażenie policjantów w kamery. W maju Departament Sprawiedliwości ogłosił, że przekaże na ten cel 20 milionów dolarów. Kwota ta ma być pierwszą ratą w rządowym programie, którego realizację zaplanowano na trzy lata.

Tagi: strzelanina, ferguson, śmierć, policjant, FBI, śledztwo

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone