22 Listopada 2015

Świat
1IP.jpg
autor: Izabela Smolińska, Paulina Socha-Jakubowska

Serbskie Preševo. Tak zarejestrowano jednego z paryskich zamachowców

  • DSC04063.JPG Obóz dla uchodźców w serbskim Preševie przy granicy z Macedonią. Mężczyźni czekają na weryfikację (fot.I.Smolińska)
  • DSC03994.JPG Kilkaset autokarów w kilkukilometrowej kolejce na wjazd do Preševa. Stamtąd zarejestrowanych w Serbii uchodźców przewożą pod granicę z Chorwacją
  • DSC04017.JPG Rejestracja uchodźców w obozie jest wieloetapowa. Obejmuje sprawdzanie ich bagaży, pobieranie od niektórych odcisków palców i w końcu wyrabianie dokumentów
  • DSC04029.JPG Imigranci dzieleni są na grupy, czekają w specjalnych namiotach

Policja i lokalne media potwierdziły, że Ahmad Almohhamad, terrorysta-samobójca, który wysadził się przed stadionem w Paryżu, został zweryfikowany w Serbii, w obozie dla uchodźców przy granicy z Macedonią. Sprawdziłyśmy, jak wygląda rejestracja.

 


Nawet 600–700 autokarów wypełnionych ludźmi każdego dnia podjeżdża pod bramę obozu dla uchodźców w serbskim Preševie przy granicy z Macedonią. Wysypuje się z nich czasem 50, czasem nawet 100 osób, w zależności od tego, czy samochód jest jedno- czy dwupoziomowy. Niektórzy podjeżdżają pod bramę obozu taksówkami wprost spod granicy z Macedonią.

 

Praktycznie od razu ustawiają się w kolejce po „rejestrację”. Kolejka jest długa. Czekanie w niej zajmuje czasem nawet kilka godzin. Znacznie dłużej niż sama rejestracja. Ta, mimo ze trzyetapowa, potrafi zamknąć się w zaledwie godzinie.

 

– Dzisiaj jest spokojniej – mówi Goran, jeden z serbskich pracowników obozu. – Ale np. kilka dni temu przewinęło się tu jednego dnia 10 tys. osób.

 

Zwykle jest między 5 a 8 tys. Do obozu bardzo trudno wejść, ale tylko mediom. Goran wyjaśnia, że to przez zamach w Paryżu. Że teraz bardziej pilnuje się procedur. – Są zaostrzone? Jest więcej policji? Wojska? – dopytujemy. – Nie, to chodzi o nasze bezpieczeństwo – słyszymy w odpowiedzi.

 

Proces weryfikacji jest dość prosty. Są trzy punkty kontroli. Na pierwszym przybyszom wysiadającym z autokarów sprawdza się bagaże. Na drugim wypisuje się im serbskie dokumenty. Na trzecim bierze odciski palców. Ale nie od wszystkich – tylko od tych, którym zrobiono je mało czytelnie w Grecji. Albo od tych, co do których pojawiają się jakieś wątpliwości czy podejrzenia.

 

Jeśli dana osoba nie wymaga np. kontroli lekarskiej czy pomocy, proces rejestracji zamyka się między 1 a 3 godzinami.

 

 – Czy rozpoznaliśmy kiedyś terrorystę? Nie da się ich rozpoznać – mówi Goran.

 

 

To samo pytanie zadajemy eskortującemu nas w obozie innemu Serbowi, ukrywającemu twarz za maseczką chirurgiczną (policja w Preševie w ogóle nie pozwala się filmować). Pytamy go o rejestrację oskarżanego o zamachy w Paryżu Ahmada Almohhamada. Odpowiada, że nic o tym nie wie.

 

Almohammad miał się pojawić w Preševie 7 października. Wcześniej, jak podają serbskie media, powołując się na informacje od służb bezpieczeństwa, był rejestrowany na greckiej wyspie Leros, z której promem, razem z setkami innych, przypłynął do portu w Pireusie. – Równie dobrze ten człowiek mógł mieszkać w Europie od lat i specjalnie przebyć drogę z uchodźcami – mówi jeden z serbskich policjantów.

Tagi: serbia, uchodźca, zamach, paryż, samobójca, obóz, imigrant, presevo, macedonia, izabela smolińska, paulina socha-jakubowska

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone