18 Września 2016

Świat
autor: Marek Czunkiewicz

Saakaszwili: Czas na propagandową wojnę z Rosją

  • Saakaszwili.jpg

- Panie Prezydencie wszyscy czujemy rosyjskie zagrożenie. Czy będzie wojna w Europie, czy Polska jest bezpieczna?

Dziś mamy imperialną Rosję i niechęć Europy Zachodniej, by ją drażnić. Za wszelką cenę europejscy politycy chcą uniknąć konfliktu z Putinem. To jakby zezwolenie na kolejne agresywne kroki. Dziś, nieważne co by Rosja zrobiła, słyszymy głosy Holendrów, Francuzów, Niemców, że o Włochach nie wspomnę, iż trzeba się dogadać, że trzeba negocjować. To mi bardzo przypomina atmosferę w przededniu II Wojny Światowej. Wyraźnie widać, że europejscy politycy gotowi są pójść z Putinem na niebezpieczne, zgniłe kompromisy. On to świetnie czuje. Mam jednak nadzieję, że putinowska Rosja jest wewnętrznie słaba i w odróżnieniu od hitlerowskich Niemiec nie jest tak silnie rozwinięta gospodarczo i wojskowo. Dowodzi tego fakt, że ukraińskim żołnierzom udało się powstrzymać rosyjską agresję. I to w sytuacji gdy Ukraina w zasadzie nie miała regularnej armii. To, że Rosja nie poszła dalej wcale nie wynika z tego, że Putin nie chciał. Po prostu nie pozwolili mu ukraińscy żołnierze. To przypadek jakiego Europa nie znała. Ukraińscy żołnierze, nie zważając na to co myślą Niemcy, Włosi, czy Holendrzy, powstrzymują nacisk imperialnej Rosji. Jednak gdy Ukraina osłabnie, gdy rozpadnie się, czego tak bardzo chce Rosja, to wtedy Rosjanie zwrócą się w stronę krajów bałtyckich, wejdą do wszystkich państw powstałych po rozpadzie Związku Radzieckiego. Na pewno też bezpośrednio zagrożą Polsce. Ale póki co Ukraina się broni. Należy więc teraz Ukrainę wspierać, bo broni ona całej Europy.

- Bardzo dobrze zna Pan Władimira Putina. Jakie mogą być jego plany?

Putin chce jak najdłużej utrzymać się u władzy. Dlatego też potrzebne mu są coraz to nowe awantury. Dodatkowo pojawiła się u niego wizja wielkiego Imperium. On realnie uwierzył, że może je odrodzić.  Putin postrzega siebie wielkim, no i... chce przeżyć.  Nie chce zakończyć tak jak Kadafi. Motywacja Putina jest prosta, tak jak wszystkich podobnych, historycznych postaci.

- Jak w tej sytuacji powinna postępować  Europa, w szczególności jak powinna postępować Polska?

Polska powinna dziś bezwzględnie wspierać Ukrainę. Oczywiście jest wiele wzajemnych problemów i wyraźnie widać w nich rękę Rosjan. Szczególnie w polityce historycznej. Ja doskonale rozumiem znaczenie Rzezi Wołyńskiej dla Polaków.  Doskonale rozumiem jak to jest ważne. Trzeba jednak pamiętać o wpływie jaki wywarł na Ukraińców Związek Radziecki. Ukraińcy praktycznie nie znają swojej historii.  Oni o niej nie myślą. Dziś to nie jest dla Ukraińców najważniejsza sprawa. Oni  wręcz instynktownie chcą do Europy. Historii należy uczyć się i ją odkrywać powoli. To jest długi proces. Polska nigdy nie zapomniała o swojej historii. Ukraina, a na pewno większa część społeczeństwa, historię po prostu utraciła. Dlatego teraz w procesie poszukiwania narodowej identyfikacji niezbędna jest pomoc. I to pomoc Polski. Polska powinna być jeszcze bardziej cierpliwa, choć przecież tak dużo już dla Ukrainy zrobiła. Polska powinna być jeszcze bardziej otwarta. Trzeba pamiętać, by do takich trudnych spraw nie podchodzić wyłącznie według swoich kryteriów. Ukraińcy tego nie zrozumieją. Gdy w końcu Ukraina osiągnie europejski poziom wtedy będzie dużo prościej, dużo łatwiej wszystkie trudne sprawy wyjaśniać.  Wyjaśniać absolutnie otwarcie. Ukraińców trzeba jednak do tego otwarcia doprowadzić. Nie zaś wykorzystywać historię dla doraźnego celu, dla konfliktu.

- Pański przyjaciel Lech Kaczyński już 8 lat temu mówił, że po Gruzji Putin zwróci się przeciwko Ukrainie. Politycy zignorowali te ostrzeżenia?

Tak. Oczywiście. Ja także o ty wspominałem. Głośno mówiliśmy o tym tylko my. Nikt inny.

- Czy Lech Kaczyński stanowił dla Rosji zagrożenie?

Lech Kaczyński obudził cały świat. On myślał strategicznie. On dokładnie pojmował swoje cele. Rozpoczął prace nad powstaniem korytarza energetycznego z Azji Środkowej, z Azerbejdżanu do Europy poprzez Ukrainę. W związku z tym niezwykle aktywnie wspierał Ukrainę i to nie patrząc na wszystkie polityczne problemy. Lech nie miał kompleksów. Nie mówił, że najpierw coś wyjaśnimy, że najpierw rozwiążmy historyczne problemy. On po prostu pomagał bez żadnych warunków. I to go wyraźnie odróżnia od wielu dzisiejszych, polskich polityków. Na przykład doskonale pamiętam czas gdy bardzo napięte były stosunki pomiędzy Polską,  a Białorusią. Poprosiłem wtedy, by w jakiś sposób to zmienić, nawiązać dialog z Łukaszenką.  On mi odpowiedział, że jeżeli to jest niezbędne dla powodzenia wspólnych planów, jeżeli to osłabi wpływ Rosji to jest gotów jechać natychmiast do Mińska i rozmawiać z Łukaszenką na każdy temat. Lech myślał szerzej niż inni. I dlatego sam, swoją osobą stwarzał dla Rosji strategiczne zagrożenie. To jest jednoznaczne. A trzeba jeszcze dodać, że Lech był niezwykle  odważny. To zaś cecha, której u przeciwników Rosjanie najbardziej się boją.

- Jaka jest Pańska ocena przyczyn katastrofy prezydenckiego samolotu 10.04.2010 roku w Smoleńsku?

Wiem, że w historii było klika takich zdarzeń gdy to kontrolerzy lotu mogli spowodować katastrofę samolotu. Bez wątpienia takie przypadki były. Ja absolutnie nie wykluczam, że taki przypadek miał też miejsce w Smoleńsku. To, że Rosjanie chcieli odpłacić Kaczyńskiemu za wiele spraw, a szczególnie za Tbilisi, jest jednoznaczne.  Gdy oni planowali po cichu, pod przykryciem letniej olimpiady, napaść na Gruzję okazało się, że cały świat zwrócił oczy na nasz kraj. I to do tego doprowadził, przede wszystkim, Lech Kaczyński. Stąd też Rosjanie mieli bardzo silny motyw. Dziś można im zarzucić, co najmniej, przestępcze działania. Złożyli przecież aparaturę nawigacyjną i wywieźli ją z lotniska. To jest już przestępstwo. A z drugiej strony mogli przecież kontrolerzy lotów specjalnie doprowadzić do katastrofy. Ja Rosjan znam dobrze i wiem, że można po nich spodziewać się wszystkiego najgorszego.

- Jest wiele miast na świecie tak jak Tbilisi, Batumi, Odessa gdzie są ulice imienia Lecha Kaczyńskiego, gdzie stoją jego pomniki. W Polsce jesteśmy podzieleni. Trwa ostra dyskusja czy należy upamiętniać  postać zmarłego prezydenta. To nasza niewiedza, czy wada?

Dla Was to jest wewnętrzna polityka. A wewnętrzna polityka zawsze dzieli kraj. Ja sam nie rozumiem histerycznej wprost nienawiści, niektórych moich polskich przyjaciół wobec Lecha Kaczyńskiego. Często gdy o nim mówiłem to od razu wręcz zamykały się im oczy. Prawdziwy polityk to taki, który umie patrzeć dalej niż tylko na doraźne sprawy wewnętrzne. Należy patrzeć szeroko, w historycznym kontekście. A w historycznym kontekście Lech Kaczyński wiele sprawił aby Polska była bardzo ważna w regionie. Lech nie tylko chciał, on działał. Czy Polska powinna stawiać pomniki tym, którzy uczynili ją ważną i znaczącą? To pytanie do Polaków. W innych państwach za to pomniki się stawia.

- Wyraźnie dziś widać rosyjską ofensywę propagandową. Trwa wojna informacyjna, którą zdecydowanie przegrywamy. Jak możemy wygrać?

Europa weszła dziś na drogę wielkich kompromisów i brudnych interesów z Rosją. Dlatego rosyjska propaganda jest dla wielu polityków na rękę. Mogą, dzięki niej, tłumaczyć swoje działania. Stąd też należy dokładnie zrozumieć, że dziś mamy problem nie tylko z rosyjską propagandą. Przede wszystkim problem leży w tym, że wiele kręgów politycznych na Zachodzie Europy chce przyjmować tę propagandę za czystą prawdę. To leży w ich politycznych interesach. Tak więc ta wojna toczy się na dwóch frontach. Mimo to wojnę informacyjną trzeba prowadzić. I to trzeba prowadzić na terytorium Rosji. Należy bezzwłocznie stworzyć rosyjskojęzyczny kanał informacyjny. Ja to zrobiłem w Gruzji. Założyłem telewizyjny kanał „PiK”, który stał się dla Rosjan wielkim problemem. Jeżeli maleńka Gruzja, z bardzo małą rosyjskojęzyczną widownią, mogła stworzyć taką stację to tym bardziej może Europa. Na pewno zaś państwa Europy Wschodniej. Powinniście się porozumieć i na przykład z terytorium Ukrainy zrobić to samo. Na Ukrainie niemal wszyscy znają język rosyjski i trzeba to wykorzystać. Świetnie to już robią właśnie Rosjanie. Rosyjska propaganda jest tu stale obecna. Ludzie oglądają programy ich stacji telewizyjnych. A  gdzie są rosyjskojęzyczne ukraińskie bądź europejskie kanały? Dlaczego nie można ich zobaczyć na przykład w rosyjskiej rostowskiej obłasti lub na Syberii? To miałoby piorunujący efekt.

Pełny tekst wywiadu w najnowszym wydaniu czasopisma „Polska bez cenzury”.

Tagi: saakaszwili, gruzja, rosja, ukraina, lech kaczyński, europa, wojna,

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone