26 Czerwca 2015

Świat
1280x852.jpg
autor: Izabela Smolińska

Przechodzisz pod opiekę ISIS albo skręcasz w stronę ekstremistów. Rozmowa z Rahmą Mhadheb, mieszkanką Tunisu

  • pap2015062613M.jpg Foto: PAP/EPA

Tunezja. Rozpoczyna się właśnie najgorętszy turystyczny sezon. Kraj zalewa fala turystów, będących głównym kołem zamachowym tutejszej ekonomii. Tunezja żyje z turystyki. I nagle media obiega wiadomość. Wydarzył się kolejny terrorystyczny atak. Kolejny w ciągu zaledwie trzech miesięcy. Kolejny, w turystycznym miejscu. Ofiary to głównie wczasowicze. 

 

Terroryści zaatakowali hotel w Sousse, oddalonym o półtorej godziny od Tunisu. Wywiązała się strzelanina nad basenem. Jest mnóstwo sprzecznych informacji, mnóstwo niewiadomych. Nie wiadomo, ile jest ofiar, ilu rannych. Próbuję się czegoś dowiedzieć. Nie chcę zrobić kolejnej relacji z punktu widzenia przerażonego turysty czy dziennikarza wysłanego na miejsce zdarzenia pierwszym możliwym samolotem, żeby robił relację live, a równie zagubionego jak świadkowie zdarzenia. Piszę do Rahmy, Tunezyjki. Mieszka tam i pracuje. Zna język, zna kraj, zna ludzi. Jest muzułmanką. Pracuje w strukturach projektów unijnych w Tunisie. Nie jest mi łatwo ją pytać. Wiem, że jej nie jest łatwo odpowiadać. – Ale to nawet nie chodzi o to, że to dla mnie trudna rozmowa. Po prostu jest mi bardzo smutno, brak słów – mówi Rahma. I dodaje:  – Pytaj, o co chcesz.

 

Przez cały czas,  kiedy rozmawiamy, ma włączony telewizor na kanale jednej z tunezyjskich stacji informacyjnych. Wyczekuje każdej najmniejszej chociażby nowej informacji.

 

 

Co wiadomo o zamachowcach?

 

Obaj to Tunezyjczycy. Pierwszy nie żyje. Zginął w wymianie ognia. Drugi został aresztowany. Ten, który zginął, miał 24 lata. Studiował na uniwersytecie w Kairouan, który leży niespełna godzinę drogi od Sousse. W internecie krąży bardzo dużo różnych informacji, domysłów na temat zamachowców. Ale nie chcę ich omawiać, bo nie wiem, co z tego może być prawdą, a co nie.

 

Rozumiem. Co wiadomo z oficjalnych źródeł? Jaka jest reakcja władz?

 

Wiadomo, że jest 28 ofiar śmiertelnych i 39 rannych. Dokładnie w tej chwili, kiedy z tobą rozmawiam, widzę, że na miejsce tragedii, do hotelu, przyjechali prezydent Tunezji i minister spraw wewnętrznych. Próbują rozmawiać z przerażonymi turystami.

 

Co czujesz ty, Tunezyjka?

 

Przede wszystkim, wielki smutek. Nie potrafię tego oddać słowami. Mam łzy w oczach. Do tego jestem bezsilna, nic nie mogę zrobić. To drugi atak terrorystyczny w Tunezji w ciągu zaledwie czterech miesięcy. Jest mi strasznie przykro, bo ci ludzie przyjechali do Tunezji podziwiać jej piękno, jej sięgające trzech tysięcy lat dziedzictwo. A wrócą w trumnach… Nie mam, naprawdę, nie mam słów, żeby opisać to, co czuję, co czują ludzie na ulicach.

 

To cios dla Tunezji.

 

To, co się dzisiaj stało, to cios przede wszystkim w to, co jest ekonomicznym sercem naszego kraju – w turystykę. Mówi się u nas, że bardzo wielu turystów na wieść o zamachach odwołało swoje wakacyjne rezerwacje, zrezygnowało z wycieczek do Tunezji. Ale mimo to część ludzi na ulicach pozostaje optymistami. 

 

Mimo groźby, że Tunezja przejdzie pod wpływy ISIS?

 

Tak naprawdę, przynajmniej w moim odczuciu, tu nie chodzi o ISIS. To nie oni są największym zagrożeniem dla Tunezji. Tym prawdziwym, realnym, jest sytuacja społeczno-ekonomiczna kraju. To ona sprawia, że młodzi są sfrustrowani. I że tę ich złość i frustrację wykorzystują terroryści. ISIS  nie będzie nigdy prawdziwym problemem społeczeństwa, które jest muzułmańskie, ale i nowoczesne zarazem. A na tym polega wyjątkowość Tunezji na islamskiej mapie świata. I nie mówię tego dlatego, że jestem Tunezyjką, że jestem stąd.

 

Wielu, zwłaszcza Europejczyków, to nie przekonuje. Tunezja to muzułmanie. Muzułmanie to ISIS. To proste.

 

Wiem, że tak się na to patrzy. Najprościej jest linkować od islamu do terroryzmu i tyle. W Tunezji problemem jest jednak coś innego, nie religia. Jest u nas ogromna przepaść pod względem rozwoju gospodarczego, rozwoju infrastruktury i usług publicznych pomiędzy Tunisem i regionami przybrzeżnymi a południem kraju. Południe zostaje bardzo mocno w tyle. I ci, którzy udają dzisiaj bardzo konserwatywnych, którzy potem stają się ekstremistami, to w gruncie rzeczy ci, którzy są sfrustrowani taką wewnętrzną sytuacją kraju. Których rozczarował rząd i jego niespełnione obietnice, powtarzane niezmiennie od trzech lat, od wybuchu wiosennej rewolucji.

 

Terroryzm w Tunezji to pokłosie buntu i zawiedzionych nadziei?

 

To logiczne. Wyobraź sobie, że kończysz uniwersytet. Masz zobowiązania wobec swojej rodziny. Potrzebujesz pieniędzy, twoja rodzina też ich potrzebuje. Szukasz pracy, pukasz od drzwi do drzwi, ale bez sukcesu. Zostają ci dwie opcje: przechodzisz pod opiekę ISIS czy innej lokalnej organizacji terrorystycznej albo skręcasz w stronę ekstremistów. Żeby pokazać społeczeństwu, że mimo iż nie odniosłeś sukcesu w życiu zawodowym, nie zrobiłeś kariery, to jednak ciągle możesz być przydatny. To w pewnym sensie wyjaśnia zawrotną liczbę trzech tysięcy Tunezyjczyków przebywających w Syrii i Iraku, pod skrzydłami ISIS.

 

Swoją drogą, nie wiem dlaczego nasz rząd nie podjął działań zmierzających do zwiększenia bezpieczeństwa już dawno. Dlaczego zwlekał z tym do dnia, kiedy do kraju wróciło wielu Tunezyjczyków z Syrii.

 

Trwa ramadan. Miesiąc miłosierdzia. Atak terrorystyczny w tym czasie mogłabym porównać chyba tylko z zamachem w katolickie Boże Narodzenie.

 

Nie mam pojęcia, dlaczego ekstremiści wybrali właśnie taki czas. To trzeci atak terrorystyczny w Tunezji w ciągu dwóch lat. I trzeci w czasie ramadanu. Pierwszy był w 2013, drugi – 2014. Teraz ten.

 

Rahma na moment przerywa rozmowę. – Poczekaj – prosi. – Właśnie nadają najnowsze wiadomości. – Te zdjęcia… są naprawdę szokujące… Ciągle nie mogę uwierzyć, że to się dzieje w moim kraju…

 

Jak myślisz, jak ten dzisiejszy atak terrorystyczny i ten sprzed trzech miesięcy, z muzeum w Tunisie, odbiją się na relacjach między Tunezją a Europą? Czy dystans między nimi się powiększy?

 

Uważam, że Europa tym bardziej powinna zacieśnić współpracę z Tunezją i innymi krajami islamskimi, żeby skuteczniej walczyć z terroryzmem w wymiarze globalnym. Europa, czy też Unia Europejska, powinna dokonać rewizji swojej polityki regionalnej. I powinna podjąć działania zmierzające do jej poprawy, zwłaszcza polityki współpracy w zakresie międzynarodowego bezpieczeństwa.

 

Rząd tunezyjski robi w tym kierunku, w kwestii rozwoju współpracy międzynarodowej, wystarczająco dużo?

 

Nie mogę oceniać rządu, który został wybrany zaledwie w styczniu. On tak naprawdę odczuwa skutki i ponosi odpowiedzialność za działania trzech poprzednich rządów. Ale na pewno powinien się uczyć i wyciągać wnioski z tego, co działo się przez cały okres zmiany, od 2011 roku.

 

W tej chwili polityka sąsiedztwa UE skupia się przede wszystkim na prawach człowieka, praworządności i kwestii dobrych rządów. Unia bardzo dużo zainwestowała w budowę kapitału społecznego, zwłaszcza w rozwój społeczeństw obywatelskich. Ale Tunezja też zrobiła krok w tę stronę i teraz już standardy w zakresie przestrzegania praw człowieka czy stanowienia prawa odpowiadają tym międzynarodowym.

 

Powszechny przekaz jest jednak taki, że Tunezja to kraj terrorystów. I że trzeba się od niego odizolować. Dla wielu też jesteś terrorystką, bo jesteś Tunezyjką.

 

To stereotyp. I przepraszam, że to powiem, ale ci, którzy kierują się stereotypami, są po prostu głupi. Ci, którzy znają Tunezję, którzy byli w Tunezji, wiedzą, że to rozwojowy i postępowy kraj, inny od pozostałych krajów arabskich – wiem to z własnego doświadczenia. Mam wielu przyjaciół z zagranicy. Wielu odwiedza mnie tu, w domu. Reprezentowałam Tunezję w wielu europejskich krajach. Często ci, którzy mnie poznawali, byli zdziwieni, że w ogóle jestem muzułmanką. Niestety, ludzie patrzą na islam i powierzchownie i na religie w ogóle stereotypowo.

 



 

W piątek tuż przed godziną 14:00 agencje AFP i Reuters podały lakoniczną wiadomość o ataku na jeden z tunezyjskich hoteli. Dziesięć minut później poinformowano, że celem ataków był nie jeden a dwa hotele. Oba znajdujące się w okolicy miejscowości Susa (Sousse).

 

Kolejne komunikaty mówiły o coraz większej liczbie ofiar. Strona Ambasady Polskiej w Tunisie przez ponad dwie godziny wyświetlała komunikat o przeciążeniu zbyt dużą liczbą wejść. Mimo, że MSZ ostrzegało, wielu Polaków postanowiło spędzić wakacje w zagrożonym atakami terrorystycznymi kraju. Długo nie było wiadomo czy nie zostali poszkodowani.

 

– Jeden z napastników został złapany. Jeden zabity. W tej chwili liczba ofiar to dwadzieścia osiem – relacjonowała nam dziennikarka Tunisia Live, Zeineb Marzouk. Godzinę później ogłoszono, że liczba zabitych wzrosła do trzydziestu siedmiu. Wśród ofiar są Anglicy, Belgowie, Rosjanie i Niemcy.

 

Jak wyglądał atak? – Zamachowcy na hotelową plażę dotarli od strony morza. Przybili do brzegu na pokładzie wyposażonego w silnik pontonu – tłumaczył jeden ze świadków zdarzenia w rozmowie z lokalnym radiem Mosaique FM. Z jego relacji wynika, iż mężczyźni do ostatniej chwili starali się nie wzbudzać podejrzeń. Nie wyróżniało ich ani zachowanie, ani strój. Wysiedli spokojnie z pontonu. Nieśli parasol. Karabin maszynowy, wedle relacji świadków, ukryty był za parasolem. Napastnicy zbliżyli się do turystów i otworzyli ogień. Były generał Mokhtar Ben Nasser w rozmowie z tunezyjską prasą powiedział, że „to typowe uderzenie w przemysł turystyczny” i że „takiego zamachu można było się spodziewać”.

 

 


mail Napisz do autora: i.smolinska@kulisy24.com


 

 

 

Tagi: tunezja, zamach, tunis, muzułmanie, ISIS, terroryzm, sousse

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone