28 Czerwca 2015

Świat
K48l.jpg
autor: Redakcja

Lista hańby Sarkozy’ego

  • SarkozyPAPEPA.jpg Nicolas Sarkozy (fot. PAP/EPA)

Czarne chmury nad głową byłego prezydenta Francji zbierają się od dawna. Jak pisze Politico.eu, wymiar sprawiedliwości nie przestaje deptać Nicolasowi Sarkozy’emu po piętach. A w związku z tym jego ewentualny start w wyborach prezydenckich w 2017 r. – zdaniem dziennikarzy – wydaje się coraz mniej prawdopodobny.

 


Liczba ostatnich publikacji na temat byłego prezydenta Francji świadczyć może o tym, że prezydenckie rozstrzygnięcia zaczynają wchodzić w decydującą fazę. Choć do wyborów zostały dwa lata.


Antybohater


Do tego, że Sarkozy regularnie staje się antybohaterem mediów, Francuzi zdążyli się przyzwyczaić. Zwłaszcza że ledwie rok temu Sarko udało się nawet zdobyć haniebny tytuł pierwszego byłego prezydenta V Republiki Francuskiej,  który został zatrzymany; przez 15 godzin był przesłuchiwany i w końcu usłyszał zarzut czynnej korupcji. Wpływy związane z piastowaniem najwyższego stanowiska w państwie (2007–2012) Sarkozy, prawnik z wykształcenia, miał wykorzystywać przy okazji innego śledztwa toczącego się w jego sprawie. A tych było już kilka. I niewykluczone, że do tej pory unikający odpowiedzialności Sarkozy – w końcu usłyszy wyrok.


Właśnie w związku z tym i z prezydenckimi planami Sarkozy’ego, Politico.eu i Gérard Davet, dziennikarz śledczy „Le Monde”, który był współautorem najgłośniejszych artykułów ujawniających największe afery z udziałem byłego prezydenta, stworzyli swoistą listę hańby. Umieścili na niej cztery najgłośniejsze sprawy i w skali od 1 do 10 ocenili skalę zniszczeń, które każda z nich może wywołać w politycznym wizerunku Sarkozy’ego.

 

Pomoc Kadafiego

 

8 na 10 punktów w umownej skali zniszczeń, zdaniem dziennikarzy wywołała sprawa finansowania kampanii prezydenckiej Sarkozy’ego w 2007 roku przez ówczesnego dyktatora Libii Muammara Kadafiego. Sprawa wyszła na jaw w 2013 roku. Nieżyjący już libijski dyktator miał wyłożyć 50 milionów euro na walkę o prezydenturę.
W związku ze sprawą Sarkozy został objęty policyjnym podsłuchem. Śledczym najbardziej zależało na zapisie jego rozmów z adwokatem, Thierrym Herzogiem. I właśnie dzięki nim wyszło na jaw, że finansowanie kampanii przez Kadafiego to nie jedyny prawny problem, z którym Sarkozy będzie musiał się zmierzyć.


Jak przypomina Politico.eu, gazeta „Mediapart” dotarła do fragmentów nagrań rozmów eksprezydenta i jego prawnika, z których wynikało, że obaj planują swoisty zamach na dowody zbierane w kolejnym śledztwie, toczącym się w sprawie Sarkozy’ego. Tym razem chodziło o 150 tysięcy euro w gotówce od najbogatszej Francuzki Liliane Bettencourt, właścicielki marki L'Oreal, przekazane Sarkozy’emu także na jego kampanię. Problem polegał na tym, że francuskie prawo precyzuje, iż kwoty tej wysokości powinny być przekazywane za pomocą czeku. A nie – z ręki do ręki. W zamian za to właścicielka kosmetycznego imperium miała przestać się obawiać urzędu skarbowego.
Zaś za „rozpłynięcie” się dowodów Sarkozy miał oferować intratną posadę sędziemu sądu kasacyjnego, Gilbertowi Azibertowi.


Kasa od przyjaciółki

 

Jednak zdaniem dziennikarzy sama afera związana z przyjaciółką byłego prezydenta, Liliane Bettencourt, zasłużyła tylko na 1 punkt w dziesięciopunktowej skali. Wszak Sarko nic nie udowodniono.


Ale chwilę później kwestie lewego finansowania prezydenckiej kampanii Nicolasa Sarkozy’ego powróciły. A wraz z nimi kolejna afera z jego udziałem, której wpływ na wizerunek polityka dziennikarze ocenili na 4 punkty.
Chodzi o malwersacje finansowe w czasie kampanii w 2012 r., kiedy to Sarkozy ubiegał się o reelekcję. Afera nosi nazwę Bygmaliona, od nazwy firmy zajmującej się marketingiem politycznym, która pracowała dla sztabu Sarkozy’ego.
Unia na rzecz Ruchu Ludowego, czyli rodzima partia Nicolasa Sarkozy’ego, zapłaciła Bygmalionowi prawie 20 milionów euro. Problem w tym, że 70 konwencji partyjnych, za które zapłacono 18 milionów euro – nie doszło do skutku. Co więcej faktury wystawiano na partię, a nie na sztab Sarkozy’ego.
W tym kontekście warto dodać, że francuskie prawo precyzuje wysokość budżetu na prezydencką kampanię. W drugiej turze budżet miał nie przekraczać 22,5 miliona euro.
I tym samym budżet kampanii Sarkozy’ego w 2012 roku mógł przekroczyć ten limit o 15 milionów euro.


Helikoptery i taśmy Sarko


Listę afer z pośrednim lub bezpośrednim udziałem Sarko zamyka sprawa sprzedaży śmigłowców Eurocopter, zwana we Francji Kazakhgate. Afera wybuchła w 2012 roku, kiedy to „Le Monde” opisał, jak wyglądała sprzedaż 45 helikopterów do Kazachstanu. Kontrakt wart 2 miliardy euro miał być przyjacielskim podziękowaniem dla Sarkozy’ego od Nursułtana Nazarbajewa, który francuską głowę państwa poprosił o pomoc w sprawie trzech kazachskich oligarchów, którzy wpadli w kłopoty w Belgii.


Jeden z bliskich współpracowników Sarkozy’ego miał lobbować u belgijskiego senatora w sprawie poprawki korzystnej dla popleczników Nazarbajewa.


Jest jeszcze jedna afera, której siła rażenia – dziś umiarkowana – może narastać w związku z kampanią prezydencką. Chodzi o taśmy Sarkozy’ego. Czyli kilkaset godzin rozmów byłego prezydenta Francji i ludzi z jego otoczenia nagranych przez współpracownika Sarko, Patricka Buissona. Po tym, jak sprawa wyszła na jaw, Buisson stwierdził, że w Pałacu Elizejskim zorganizował studio nagrań, by mieć swoistą polisę na życie. Ujawniona część nagrań dotyczy raczej kwestii obyczajowych. Choćby tego, że Carla Bruni żali się, iż to ona musi utrzymywać męża-prezydenta. Taśmy mają być też dowodem na to, że sam Sarkozy bywa porywczy i nie przebiera w słowach, mieszając swoich współpracowników i innych prominentnych polityków z błotem (m.in. premiera za czasów jego prezydentury, Françoisa Fillona). Jednak kto wie, czego jeszcze o byłym prezydencie Francji jego wyborcy się dowiedzą. Zwłaszcza, że ten zdaje się mieć ochotę na kolejną prezydenturę.

Tagi: sarkozy, francja, polityka, politico

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone