16 Sierpnia 2015

Świat
K48l.jpg
autor: Redakcja

Fabryka śmierci. Szkolenia militarne dla dzieci z przedmieść Aleppo

  • pap201508030CX.jpg PAP/EPA.

Piąty rok wojny domowej w Syrii. Szacuje się, że życie mogło stracić nawet 230 tysięcy osób. Do walki wysyłani są chłopcy w wieku 12–14 lat. Jak zostać profesjonalnym zabójcą? Dziennikarze Syria Deeply rozmawiają z rodzicami szkolonych na wojnę dzieci.

 

 

Wojskowa Akademia Abdul Razzaq jest jedną z najlepiej zorganizowanych instytucji w Syrii. Poza szkoleniami dla dorosłych, prowadzi też program dla nieletnich. Założyciel instytucji to dezerter z oddziałów rządowych, sierżant Abdul Razzaq. On i jego instruktorzy szkolą w tej chwili około 150 dzieci – donosi Syria Deeply.

 

Treningi odbywają się na terenie opuszczonej szkoły w miejscowości Ehtemlat. Chłopcy przychodzą na dwie godziny dziennie. Abdul Razzaq odmówił dziennikarzom SD komentarza. Na rozmowę zgodzili się rodzice kursantów.

 

Abdul Razzaq to człowiek szalony!

 

Abu Ahmad, 55-letni sklepikarz, tłumaczy, że postanowił wysłać swojego 14-letniego syna do akademii, mimo iż w walkach z siłami rządowymi stracił już trzech synów.

 

– Saaed nie chodzi do szkoły. Dobrze, że będzie przeszkolony. Będzie mógł dołączyć do jednej z frakcji. Trzeba się śpieszyć, zanim przyjdzie ISIS i wszyscy zginiemy – tłumaczy. – Rząd może wsadzić moje dziecko do więzienia. ISIS do trumny. Wolę żeby walczył – dodaje.

 

Żona Abu Ahmada nie zgadza się z mężem. Nie chce, by syn uczestniczył w szkoleniu. Kobieta przekonuje, że „Abdul Razzaq to człowiek szalony” i że „powinien mieć zakaz werbowania dzieci”.

 

– On się przechwala, że zrobi z nich profesjonalnych zabójców. Nie mogę zrozumieć, dlaczego mąż oddał mu syna. To dziecko, a nie maszyna do zabijania – mówi dziennikarzom kobieta.

 

Zajęcia w akademii prowadzone są bezpłatne. Uczestnik musi przynieść jedynie broń. Jeśli broni nie ma, może ją dostać. W zamian za zobowiązanie do walki po zakończeniu szkolenia.

 

Masz dobre oko. Będziesz snajperem!

 

Omar ma 15 lat. Żeby dołączyć do akademii, zrezygnował ze szkoły. Chwali się, że obsługę broni opanował niezwykle szybko. Jego ulubiona broń to AK-47 kałasznikow. Podczas praktyk tafia w 26 z 30 celów.

 

– Sierżant Abdul Razzaq powiedział, że mam dobre oko i będę uczył się na snajpera – dodaje. Zaznacza, że nie jest łatwo, bo karabin jest duży i ciężki. 

 

Jak wygląda szkolenie?

 

Pierwszy etap to trening sprawności fizycznej. Ścianka wspinaczkowa i skoki przez ogień. W drugim tygodniu szkolenia pojawia się broń i zajęcia teoretyczne. Symulacja scenariuszy bitewnych.

 

– Po dwóch tygodniach myślisz, że jesteś gotowy, i chcesz jak najszybciej walczyć, ale nauczyciele wymagają, żeby przejść cały kurs – wyjaśnia jeden z chłopców. 

 

Po zakończeniu szkolenia, Omar chce dołączyć do braci, którzy służą w Wolnej Armii Syrii (FSA). Martwi się, że rodzice mu nie pozwolą.

 

Matka Omara wyjaśnia, że to właśnie jej starsi synowie nalegali, by przeszkolić chłopca. – Walczą, by pomścić śmierć dziewięciu członków naszej rodziny, ale jeśli Omar zginie, to będzie ich wina – mówi. Chce, by po przeszkoleniu syn wrócił do szkoły. Bracia przekonują, że to niepotrzebne.

 

Omar kończy kurs za kilka tygodni. – Jeśli rodzice nie zgodzą się, żebym poszedł na front, być może będę musiał uciec – mówi.

 

Dzieci z bronią po wszystkich stronach konfliktu

 

Nie tylko opozycja rekrutuje dzieci do walki. Dzieci służą w armii rządowej i milicji. O posyłanie dzieci do walki oskarża się też ugrupowania zaangażowane po stronie prezydenta Assada.

 

– Szkolenie dzieci i wysyłanie ich, by brały udział w walce, to zbrodnia wojenna i tak powinno być traktowane – twierdzi Letta Tayler z Human Rights Watch. 

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone