14 Listopada 2015

Świat
K48l.jpg
autor: Redakcja

Europa otwiera drzwi terrorystom

  • zamachy-we-francji-paryzu-terroryzm-isis-policja.jpg Paryż po masakrze. Uzbrojony patrol policyjny w dzielnicy Saint-Germanin (fot. PAP/EPA)

W USA za „wspieranie terroryzmu” grożą wieloletnie, często dożywotnie wyroki. We Francji osadzeni spędzają za kratami średnio pięć lat. Często są zwalniani przed czasem. Podobnie sytuacja wygląda w Wielkiej Brytanii. W Niemczech średni wyrok za działalność terrorystyczną to cztery lata. Gdyby wyroki były surowsze, zamachy takie jak te we Francji mogłyby w ogóle nie mieć miejsca – dowodzi Sebastian Rotella z portalu Pro Publica.

 

 

Werbowanie zamachowców samobójców? Kilkumiesięczny wyrok

 

7 stycznia 2015 roku. Dwaj Francuzi algierskiego pochodzenia, Saïd i Chérif Kouachi, wdzierają się do redakcji satyrycznego tygodnika „Charlie Hebdo”. Zabijają 12 osób. Ranią 11. W przygotowanie masakry zaangażowanych jest kilka osób. Troje z nich to skazani wcześniej, podejrzewani o działalność terrorystyczną przestępcy.

Dominujący w grupie, Peter Cherif, syn afrokaraibskich i tunezyjskich imigrantów. W 2004 zatrzymany przez Amerykanów w Iraku, gdzie walczył w oddziałach Al-Kaidy. Po przewiezieniu do Francji, skazany na pięć lat więzienia. Po dwóch dostaje przepustkę. Wychodzi na wolność, ucieka do Jemenu. Tu spotyka się z Salimem Benghalem. Razem planują zamach.

Benghal także walczył w Iraku. We Francji skazano go za morderstwo. Na ulicę wrócił po zaledwie 6-letnim wyroku. Trzeci z mężczyzn to Cherif Kouachi. Na koncie wyrok za werbowanie na paryskich ulicach zamachowców samobójców wysyłanych później do Iraku. Zaledwie... 20 miesięcy za kratkami.

Amedy Coulibaly, 32 letni Francuz. Zabił zakładników w sklepie spożywczym. Atak był skoordynowany z zamachem na „Charlie Hebdo”. W wieku 18 lat skazany na sześć lat za napad z bronią w ręku i handel narkotykami. Podczas pobytu w więzieniu spotyka związanego z Al-Kaidą Petera Cherifa. Także innych ekstremistów. Przyjmuje ich poglądy. Podczas przerwy w odbywaniu wyroku zostaje zatrzymany. Zarzut? Planowanie zamachu terrorystycznego. Oskarżenie po kilku miesiącach zostaje wycofane. Planowanie zamachu zamienione na „nielegalne posiadanie broni”. Kilka miesięcy po zwolnieniu z więzienia Coulibaly bierze zakładników. Ginie zabijając wcześniej pięć osób.

 

Łagodne zasady orzekania w stosunku do osób skazanych za terroryzm i przestępstwa związane z użyciem przemocy sprawiają, że Europa otwiera drzwi terrorystom – dowodzi Rotella.

Historia zamachowców z „Charlie Hebdo” pokazuje jeden z problemów współczesnej Europy. – Organy ścigania sprawnie wychwytują terrorystów i osoby z nimi związane. Mają problemy z zatrzymaniem terrorystów w więzieniach – dodaje.

– Europejska polityka karna, nie jest dostosowana do realiów zagrożenia terrorystycznego – mówi Louis Caprioli, były szef francuskiej agencji wywiadu. –Terroryści są traktowani jak pospolici przestępcy. Dotyczy to nawet recydywistów – tłumaczy.

 

Europa łagodna

 

Francuscy prokuratorzy działają sprawnie, gdy chodzi o zatrzymywanie podejrzanych i stawianie ich przed sądem. Jeśli jednak chodzi o wyroki, są one niebezpiecznie niskie.

W USA za samo „wspieranie terroryzmu” grożą wieloletnie wyroki. We Francji najwyższy możliwy wyrok to 10 lat więzienia. – Niskie wyroki i fakt, że osadzeni często nie odbywają ich w całości, bo są zwalniani przed czasem, to prawdziwy problem – mówi szef francuskiej policji Mohamed Douhane.

Po zamachach na „Charlie Hebdo” nastąpiły niewielkie zmiany. Francuski parlament przyjął ustawę dającą szersze uprawnienia agencjom wywiadowczym. Przyspieszono projekt segregacji więźniów, tak by osoby podejrzane o sprzyjanie terrorystom były oddzielane od innych osadzonych. Wszystko po to, by uniknąć radykalizacji postaw pospolitych przestępców. Czy to pomoże? Postęp jest niewielki. Sądy wciąż wydają wyroki na starych zasadach.

Czy wyroki za terroryzm powinny być dłuższe?

 

 

Więzienie jak hotel

 

Z danych Europolu wynika, że w 2012 roku średnia długość wyroku za działalność terrorystyczną we Francji to zaledwie 5 lat. W rzeczywistości osadzeni odbywają jedynie połowę kary. W Niemczech i Wielkiej Brytanii orzekano podobnie. W 2013 roku średnia długość wyroku za przestępstwa terrorystyczne we Francji i Wielkiej Brytanii wzrosła. Dziś to mniej więcej 9 lat. W Niemczech średni wyrok za działalność terrorystyczną to... cztery lata.

W lutym 2015 roku zakończył się jeden z największych procesów o terroryzm. Belgijski sąd skazał 45 członków organizacji terrorystycznej Shariah Belgium. Grupa rekrutowała w kraju i wysłała do Syrii dziesiątki ekstremistów. Udowodniono im udział w kilku akcjach terrorystycznych. Także inne przestępstwa. Orzeczono kary od 4 do 15 lat więzienia. Wielu członków grupy dostało kary w zawieszeniu. Fouad Belkacem, szef organizacji, skazywany wcześniej za handel narkotykami i podżeganie do nienawiści, otrzymał wyrok 12 lat więzienia.

– 12 lat to nic dla człowieka takiego jak on – tłumaczyła w jednym z wywiadów Ozana Rodrigues, matka osadzonego. – On jest terrorystą, ale Belgia nie chce tego zrozumieć. Tu więzienia są jak hotele – dodaje.

Jakie wyroki zapadają w Stanach Zjednoczonych? John Walker Lindh, nazywany amerykańskim talibem, odsiaduje wyrok 20 lat więzienia. Liderzy grupy Virginia, organizacji wysyłającej Amerykanów na szkolenia w obozach terrorystów, dostali dożywocie. Podobnie oficer Al-Kaidy, który założył ośrodek szkoleniowy w stanie Oregon.

 

Otwarci na dżihad

 

Są tacy, którzy bronią łagodnych wyroków europejskiego prawa. Orzeczenia sądów amerykańskich uznają za zbyt restrykcyjne. Jednym z przeciwników zaostrzania prawa jest belgijski prokurator Eric Van Der Sypt. Inni uznają, że nadszedł czas, by zrobić więcej. Zwolennikami zaostrzenia prawa są głównie pracownicy agencji wywiadowczych.

– Niektórych łapiemy po raz drugi lub trzeci – mówi o terrorystach Bernard Squarcini, były dyrektor francuskiego wywiadu. – Jeśli tak będzie dalej, będziemy musieli sprawować nad nimi kontrolę do ich późnej starości. Wciąż mieć się na baczności – dodaje.

– Podczas kolejnych, krótkich pobytów w więzieniu skazani terroryści stają się nie tylko coraz bardziej radykalni. Mają też okazję rekrutować kolejne osoby czy wymieniać wiedzę fachową z sobie podobnymi. Potem wychodzą na wolność – tłumaczy Squarcini.

Szacuje się, że w ciągu ostatnich czterech lat do Syrii wyjechało kilka tysięcy Europejczyków. Z samej Francji ponad 1400 osób. Kilkaset osób z Belgii. Agencje wywiadu oceniają, że wielu z wyszkolonych w Syrii będzie skłonnych wrócić do kraju i działać na własną rękę. Przywódcy Państwa Islamskiego mają chętnie wyrażać na to zgodę.

– Na ataki zgodę wyraża Państwo Islamskie, ale plany ataków przygotowują ludzie z Zachodu – mówi zastrzegający anonimowość wysoki rangą urzędnik francuskiego wywiadu. – Dostają wolną rękę. To dżihad w wersji otwartej. Rób, co chcesz, gdzie chcesz i kiedy chcesz – tłumaczy.

 

Życie jak gra wideo

 

Wyroki więzienia są niskie. Zagrożenie wzrasta. Młodzi ludzie wyjeżdżający do Syrii szybko stają do walki. Ścinanie głów, tortury, gwałty. Wielu szybko przyzwyczaja się do okrucieństwa. Pierwsze, co robią po przyjeździe do Syrii, to często... wrzucenie na Facebook swoich zdjęć z AK-47.

– Ci, którzy wracają, często opowiadają, że to jak gra wideo, ale naprawdę. Prawdziwe pistolety. Prawdziwi ludzie. Krew – mówi  Alain Grignarda, szef belgijskiej policji. –Wspominają o poczuciu mocy, jakiego nie mieli wcześniej. Upojeniu władzą. To jak narkotyk. Wracają gotowi do kontynuowania walki w kraju. To bardzo niebezpieczne – dodaje.

W ubiegłym roku belgijski sąd skazał na 18 lat obywatela, który przyznał się do uczestnictwa w zamachu na żołnierzy sił pokojowych w Somalii. To wyjątek. Policja przyznaje, że trudno jest powracającym z Syrii udowodnić popełniane za granicą zbrodnie.

 

Źródło: www.propublica.org

 

 

Tagi: terroryzm, zamachy w paryżu, zamachy we francji, sebastian rotella, pro publica, więzienie

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone