22 Września 2015

Świat
DSC1007.jpg
autor: Paulina Socha-Jakubowska

Czy gej może być dawcą krwi? Argentyna rozwiązała problem

  • pobieranie-krwi-pixabay.jpg (fot.pixabay.com)

Argentyna zniosła zakaz oddawania krwi przez gejów i biseksualistów. Środowiska LGBT mają nadzieję, że decyzja argentyńskich władz będzie impulsem dla innych krajów, które ich zdaniem dyskryminują osoby przyznające się do jednopołaciowych kontaktów seksualnych, zakazując im krwiodawstwa. – Wykluczanie możliwości zostania dawcą na podstawie orientacji seksualnej jest bezzasadne – mówi Marcin Rodzinka, ekspert ds. zdrowia Kampanii Przeciw Homofobii. W polskich ankietach dla dawców krwi pytań o orientację seksualną nie ma. Są tylko te dotyczące ryzykownych zachowań seksualnych. Tyle że weryfikowanie prawdomówności chętnych do oddania krwi jest niemożliwe. – Tu chodzi bardziej o odpowiedzialność. Dlatego tych, którzy w ankietach przyznają się do jednopłciowych kontaktów, nie dyskryminowałbym – mówi hematolog, prof. Wiesław Jędrzejczak.

 

Minister zdrowia Argentyny, Daniel Gollán, przyznał, że decyzja została „naukowo i technicznie” dokładnie przebadana, uważa więc, że stare pojęcie „grup ryzyka” w dzisiejszej epidemiologii przestało się sprawdzać. Jednak aktywiści LGBT wypominają, że władzom dojście do tych wniosków zajęło aż 15 lat. Tyle w Argentynie trwała ich walka o przyznanie gejom równych praw dotyczących krwiodawstwa. To wielka radość móc zrobić ten krok w kierunku równości i niedyskryminacji w jednej z ostatnich sfer, które wyraźnie wyłączały nas z pełnego korzystania z naszych praw powiedział przytaczany przez „Huffington Post” Esteban Paulon, prezydent argentyńskiej federacji lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów.

Odnotowując wprowadzone w Argentynie zmiany, tygodnik „Time” zauważył, że zakazy krwiodawstwa wobec mężczyzn, którzy mieli kontakty seksualne z mężczyznami, istnieją w około pięćdziesięciu krajach świata, w tym w Stanach Zjednoczonych. W większości krajów weszły one w życie w latach 80., gdy zapanował strach przed epidemią AIDS. Z upływem lat, gdy badania na obecność wirusa HIV stawały się coraz popularniejsze i wykrywalność choroby wzrastała, środowiska LGBT zaczęły walczyć z wykluczeniem, ich zdaniem niewytłumaczalnym, zarówno etycznie, jak i naukowo.

 

Walka w USA

 

Ile krajów, tyle pomysłów na krwiodawstwo gejów i biseksualistów. Niektóre wprowadzają ograniczenia: gej może oddać krew pod warunkiem, że przez rok był wstrzemięźliwy seksualnie. Zweryfikować tego, co oczywiste, się nie da. Tak jest między innymi w Szwecji i Stanach Zjednoczonych, gdzie osiągnięcie tego konsensusu można uznać za ogromny sukces. Bo przecież geje żyjący w USA przez dekady nie mogli nawet myśleć o krwiodawstwie. Nawet ci, których testy na HIV były negatywne.

 

Zmiany zaczęły się w 2013 roku, gdy 86 członków Kongresu zwróciło się do amerykańskiego departamentu zdrowia z prośbą o zmianę polityki dotyczącej krwiodawstwa osób homoseksualnych. W sprawę zaangażowały się także amerykański Czerwony Krzyż, Stowarzyszenie Banków Krwi Ameryki i American Medical Association.

 

Zwolennicy całkowitego zniesienia ograniczeń w dawstwie krwi w USA regularnie przytaczają sprawozdanie Williams Institute, działającego przy Uniwersytecie Kalifornijskim. Wynika z niego, że jeśli zniesiono by zakaz, 360,6 tys. Amerykanów prawdopodobnie przekazałoby 615,3 tys. dodatkowych litrów krwi rocznie, zwiększając o 2 do 4 proc. dopływ krwi do potrzebujących. A to pomogłoby uratować życie ponad miliona ludzi.

 

Przeciwnicy takich rozwiązań przytaczają dane Światowej Organizacji Zdrowia, z których wynika, że krwiodawstwo jest źródłem od 250 do 500 zakażeń wirusem HIV dziennie.

 

 

Sprawa polska


Renata Kawka z Polskiego Czerwonego Krzyża informuje, że do 2004 roku w Polsce obowiązywał zakaz pobierania krwi od osób utrzymujących kontakty homoseksualne. Obecnie nie ma takich przeciwwskazań.

 

Marcin Rodzinka, ekspert ds. zdrowia z KPH, przyznaje, że w Polsce wypracowanie nowej interpretacji prawa trwało ok. 10 lat. Mówi też, że wciąż zdarza się, iż zakaz dawstwa przez osoby homoseksualne wynika nie bezpośrednio z przepisów prawa, a z jego homofobicznej interpretacji. Jego zdaniem tak było przez wiele lat w Polsce. – Nawet dzisiaj bywa, że w niektórych miastach potencjalni dawcy nieheteroseksualni spotykają się z odmową – zauważa.

 

W rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 31 grudnia 2009 r. w sprawie warunków pobierania krwi od kandydatów na dawców krwi i dawców krwi określone są kryteria dyskwalifikacji.

 

„Osoby, które ze względu na swoje zachowania czy działalność są szczególnie narażone na zarażenie chorobami przenoszonymi drogą transfuzji” – głosi rozporządzenie. Bo właśnie pytania o kontakty z wieloma partnerami seksualnymi są jednym z kryteriów decydujących o możliwości oddania krwi.

 

Tyle tylko że wypełniając ankiety, na podstawie których kwalifikuje się dawcę, nikt nie bada chętnego do oddania krwi wykrywaczem kłamstw.

 

Jak łatwo oszukać system, udowodnił przed laty Kanadyjczyk Kyle Freeman, który w latach 1990–2002 kilkanaście razy oddał krew, za każdym razem kłamiąc w wypełnianej przez siebie ankiecie. Sprawa wyszła na jaw, gdy w próbce jego krwi wykryto syfilis.

 

Także obowiązujące w wielu krajach kryterium dotyczące wstrzemięźliwości seksualnej – jest bezsensowne. Bo przecież wstrzemięźliwość seksualna jest deklaratywna. Nie istnieją żadne testy, które pozwalałyby na weryfikację oświadczenia dawcy.

 

Poza tym, na co zwraca uwagę Marin Rodzinka, zachowania ryzykowne przejawiają wszyscy ludzie bez względu na swoją orientację seksualną. – Nie dysponujemy żadnymi danymi mówiącymi, kto i jakie zachowania przejawia częściej. Ich częstość możemy oszacować jedynie analizując dane epidemiologiczne, jeśli oczywiście założymy, że miernikiem będzie tutaj zakażenie lub wybrana choroba, a to jest oczywiście założenie błędne – mówi.

 

Pytania o odpowiedzialność

 

Hematolog, prof. Wiesław Jędrzejczak, zauważa, że krew nigdy nie była tak bezpieczna jak teraz. A pytania zadawane w ankietach dla potencjalnych krwiodawców to pytania o odpowiedzialność. Wszak wypełniając ankietę napisać można w zasadzie wszystko. Ani wstrzemięźliwości seksualnej, ani orientacji na ich podstawie nie można stwierdzić. Dlatego, jego zdaniem, żaden mężczyzna, który w ankiecie przyznaje się do kontaktów z innym mężczyzną, nie powinien by odrzucany. Bo, zdaniem profesora, ujawnienie się jest swoistą deklaracją odpowiedzialności.

 

Pobrana od dawcy krew jest oczywiście badana. – Ale istnieje okienko serologiczne. Dawca oddaje krew. Ta jest badana. Wyniki są dobre i krew jest podawana potrzebującemu. I dopiero po kilku tygodniach okazuje się, że przetoczono krew dawcy zarażonego wirusem HIV. Przypominam sobie dwie takie sytuacje z ostatnich lat. Jedna z tych historii dotyczyła byłego wiceministra zdrowia, Andrzeja Włodarczyka. Chorującemu na szpiczaka Włodarczykowi przetoczono zakażoną krew. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i do zakażenia pacjenta wirusem HIV nie doszło – mówi profesor.

 

Tagi: arargentyna, krwiodawstwo, geje, biseksualiści, kampania przeciw homofobii, LGBT, renata kawka, marcin rodzinka

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone