25 Kwietnia 2017

Służby Specjalne
autor: Teresa Kozerska

Dziennikarz do wynajęcia

  • Piotr-Nisztor-2.jpg

Piotr Nisztor, pierwsze pióro „Gazety Polskiej”, człowiek, który przedstawia się, jako ten, który wywołał aferę taśmową w 2014 roku publikując nagrania polityków na łamach „Wprost”, ma bardzo niejasne kontakty z biznesmenami. „Kulisy24.com” dotarły do zeznań współpracownika biznesmena Marka Falenty, głównego oskarżonego w aferze taśmowej. Marcin Waszczeniuk, zeznał, że dyktował dziennikarzom teksty (miały się ukazywać w „Pulsie Biznesu), a „podobna sytuacja była z gazetą „Wprost”. Falenta mówił mi, że jego dziennikarzem jest Nisztor. Oni byli ze sobą poukładani. Falenta nie mówił mi jakie są warunki tego poukładania. Mnie się wydaje, że Falenta miał coś na Nisztora”. Te zeznania, w połączeniu z materiałami z inwigilacji Falenty, w których wyświetlił się Nisztor były kilka tygodni temu podstawą uchylenia przez warszawski sąd umorzenia sprawy przeciwko Piotrowi Nisztorowi. 31 marca Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi – Północ zauważył, iż prokuratura badająca aferę podsłuchową nie sprawdzała dość dokładnie czy Nisztor był w tej sprawie dziennikarzem, czy może jednak jego rola polegała na współudziale i czerpaniu z nagrań korzyści. Przywołał w tym kontekście właśnie zeznania Waszczeniuka. Wiadomo już, że sprawą winy Nisztora zajmie się sąd, bo nawet, jeżeli prokuratura po raz drugi umorzy jego sprawę, to skierowanie subsydiarnego aktu oskarżenia przeciwko niemu zapowiedział reprezentujący poszkodowanych Roman Giertych.

 

Stałe łącze z Falentą

Zeznania współpracownika Falenty potwierdzają dokumenty z inwigilacji biznesmena. Wiadomo na pewno to, że tuż przed wybuchem afery taśmowej i w jej trakcie w okresie od 2.06.2014 roku do dnia 24.06.2014  Piotr Nisztor i Marek Falenta wymienili, aż 279 e-maili, połączeń telefonicznych i wiadomości SMS między swoimi telefonami. W dniu 5 czerwca 2014 roku, Marek Falenta wysłał na telefon Piotra Nisztora SMS dotyczący artykułu o „Składach Węgla” opublikowanego w „Puls Biznesu”. Falenta dziękuje w nim za łagodne podejście do tematu. Przypomnijmy, że spółka „Składy Węgla” należała do Marka Falenty i zasłynęła za oszukiwanie ludzi na masie dostarczanego węgla. Telewizję obiegały nagrania, na których składy węgla polewały wodą hałdy węgla. Dzięki temu surowiec był cięższy a ludzie więcej płacili. W dniu 8 czerwca Nisztor przesłał Falencie nowy tekst artykułu, który ma się ukazać w „Pulsie Biznesu”. Tym razem, Falenta żali się Nisztorowi „zabijecie mnie tym artykułem”. Nisztor wysyła mu nowy tekst, który ma się ukazać w dniu 11 czerwca 2014 roku. Ostatecznie tekst nie ukazuje się. Zapytany o to Falenta, przyznał, że zna wielu dziennikarzy. Z niektórymi, tak jak z Nisztorem przeszedł na „Ty”. Dzięki temu wzajemnemu zaufaniu przesyłają mu oni całe teksty dotyczące jego osoby. Piotr Nisztor nie odpowiedział na pytania wysłane przez nas.

 

Biografia Kulczyka i biografia z Kulczykiem

Głośno o Piotrze Nisztorze zrobiło się naprawdę głośno w 2014 roku, gdy ujawnił nielegalne nagrania polityków w tygodniku „Wprost”. Przy okazji stał się obiektem zainteresowania dziennikarzy i okazało się, że w 2011 r. napisał krytyczną książkę o najbogatszym Polaku - Janie Kulczyku. Książki Nisztor nie wydał, ale zaprzyjaźnił się z pracownikami „Doktora”. Jak publicznie mówił ówczesny przyjaciel Nisztora dziennikarz Jan Piński, po nie wydaniu książki Nisztor zaczął się dobrze ubierać. – Złośliwie zwróciłem uwagę pracownikom dr Kulczyka, aby pogadali z Piotrem, iż nagła manifestacja zamożności, w połączeniu z nie wydaniem książki, o której powstaniu wie cała Warszawa, grozi nieprzyjemnymi konsekwencjami medialnymi. No Piotr zaczął się „normalnie” ubierać – mówił Piński, w jednej z telewizji. 

 

 

Tygodnik „W Sieci”: Nisztor był agentem CBA

Kilka tygodni po wybuchu afery taśmowej prawicowy tygodnik „w Sieci” piórem ówczesnego naczelnego „Gazety Bankowej” Wojciecha Surmacza, napisał, że według ich informacji Nisztor to agent CBA. „Z naszego śledztwa wynika, że na pewno był bardzo blisko tej służby i jej obecnego szefa. Nisztor stanowczo temu zaprzecza, a CBA nabiera wody w usta” – napisał Surmacz. Później podał, że Nisztor kontakty z CBA nawiązał już w 2010 roku. „Formalnie miał zostać zwerbowany w sierpniu 2013 r. w warszawskiej restauracji Rozdroże” – napisał Surmacz. Zacytował też wypowiedź anonimowych informatorów „Tam podpisał zobowiązanie do współpracy, w którym zgodził się na dostarczanie służbie interesujących ją informacji”. Piotr Nisztor w rozmowie z „Presserwisem” zaprzeczył temu i zapowiedział złożenie pozwu przeciwko wydawcy tygodnika i autorowi tekstu. „Nie będę miał skrupułów. Będę się domagał odszkodowania za te kłamliwe informacje – zapewniał Nisztor. Okazuje się, że jednak skrupuły go dopadły, bo ani Surmacza, ani „W sieci” do sądu nie pozwał. Pytanie dlaczego?

 

Tagi: piotr nisztor, marek falenta, afera podsłuchowa, cba

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone