14 Października 2016

Prawo i Bezprawie
luka2.png
autor: Łukasz Pawelski

Wywiad ze Sławomirem Sikorą bohaterem filmu "Dług" cz. I

  • Slawomir-Sikora-2.jpg Sławomir Sikora - foto. Adam Wilhelm

Jako jedna z głównych postaci filmu „Dług” jest Pan niezwykle rozpoznawalną osobą. Czy to pomaga Panu w prowadzeniu działalności pro społecznej?

Na szczęście nie na tyle, abym musiał chodzić w ciemnych okularach w pochmurne dni. A tak poważnie, to z pewnością film "Dług' ma nadal wpływ na moje życie. Z jednej strony jest często atutem, ale i nie jeden raz stał się barierą, która wręcz działa odwrotnie. Ten film mnie stygmatyzuje. Nie pozwala zapomnieć o przeszłości. Może jest to moim przeznaczeniem? Może dlatego jest dla mnie silnym motywatorem do działania szczególnie w obszarze społecznym. W tym celu powołaliśmy kilka lat wstecz fundację Europejskie Centrum Wspierania Inicjatyw Społecznych im. prof. Kazimierza Twardowskiego.

 

Czy może Pan podać najgłośniejsze przykłady swojej działalności?

Dobre pytanie. Kilka miesięcy temu robiłem taki swoisty rachunek sumienia, z ostatnich lat swojego życia. Zainspirował mnie do tego znajomy, który zadał mi pytanie. Dlaczego jeszcze nie zbudowałem domu? On po wyjściu z więzienia ma piękny dom? W pierwszym odruchu byłem na niego zły, że ma do mnie pretensję i recenzuje moje życie. Ot włączył się mechanizm obronny. Ale po chwili, kiedy emocje opadły, zdałem sobie sprawę, że to dobre pytanie, a Andrzej nie miał zamiaru mnie urazić, tylko był ciekaw dlaczego?

Powracając do Pana pytania. Chciałbym jeszcze podkreślić, że sam nie byłbym w stanie nic osiągnąć. Mam to szczęście, że spotykam na swojej drodze więcej ludzi wartościowych z którymi mogę zmieniać świat niż tych, którzy wpływają na mnie destrukcyjnie. Takich też niestety spotykam na swojej drodze. Nazywam ich spowalniaczami, a może wysłannikami od Pana Boga, aby przypominali mi, że sukces nie przychodzi łatwo.

1. Pomoc w ułaskawieniu mieszkańców wsi Włodowo, którzy dokonali samosądu na osobie która ich terroryzowała. Szeroka opinia społeczna pamięta ten fakt pod nazwą "Lincz we Włodowie". Na podstawie ich tragicznej historii został nakręcony film "Lincz" Było do najszybsze ułaskawienie w historii Polski. Śp. Prezydent Lech Kaczyński podpisał akt łaski dla głównych sprawców linczu. Trzeba przyznać, że w tej sprawie Minister Sprawiedliwości zadziałał bardzo szybko, może dlatego że był nim Zbigniew Ziobro.

2. Udział w uzyskaniu obywatelstwa przez Ton Van Ahn, dysydentkę wietnamską, która zostałaby deportowana do Wietnamu, i z pewnością osadzona w jednym z obozów dla nieposłusznych obywateli, gdyby nie decyzja Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Prezydent nadał Ton Van Anh polskie obywatelstwo.

3.Udało nam się poprzez jeden z głównych dzienników w Polsce poinformować opinię społeczną o zabijaniu Chrześcijan na Bliskim Wschodzie w Iraku - przede wszystkim Asyryjczyków. Mordowanie Chrześcijan na Bliskim Wschodzie do pewnego momentu było tematem, którym media nie interesowały się. Może dlatego, że polskie wojska wysłane do Iraku również miały wpływ, że Chrześcijanie zamieszkujący od zawsze teren Iraku stali się celem ataku islamistów. Exodus Chrześcijan stał się faktem. Chrześcijanie byli postrzegani jako zaplecze wojsk koalicji antytsadamowej, a przez muzułmanów wojska były traktowane jako okupacyjne, a współpracujący z nimi miejscowi jako zdrajcy. Niestety wojska koalicyjne korzystały głównie z pomocy chrześcijan. Za co ci ostatni ponosili wysoką cenę za współpracę. Media głównego nurtu, pomijały ten fakt, a jeśli już pisały, to w taki sposób, że szeroka opinia społeczna nie miała świadomości, że Chrześcijanie są mordowani. Miałem okazję współpracować z Kirche in Not, organizacją zajmującą się pomocą chrześcijanom na całym świecie. Poznałem jej lidera ks. Waldemara Cisło, który wykonuje wielką prace, aby nagłaśniać sytuację dyskryminowania chrześcijan na całym świecie. Dzięki dobrej współpracy z Państwową Wyższą Szkołą Zawodową im. Witelona w Legnicy zorganizowaliśmy konferencję poświęconą sytuacji chrześcijan we współczesnym świecie, ze szczególnym uwzględnieniem chrześcijan w Iraku. Wielu studentów mogło dowiedzieć się o dramatycznej sytuacji w jakiej znajdują się Chrześcijanie w Iraku.

4. W ramach projektu Pokoloruj Świat, wspólnie z wolontariuszami naszej fundacji kolorowaliśmy świat dzieciom szczególnie z Domów Dziecka. Koordynator naszej Fundacji Mariusz Dybizbański został Wolontariuszem Roku. Mariusz Dybizbański odbywa kare 25 lat pozbawienia wolności. Dziś jest studentem piątego roku na warszawskiej uczelni.

5. Od wielu lat promujemy "probację" autorski projekt przewodniczącego Rady Programowej naszej fundacji prof zw. dr hab. Andrzej Bałandynowicza. Wziąłem udział na przestrzeni 14 lat w ponad 100 konferencjach podejmujących problem osób zagrożonych wykluczeniem społecznym.

6. Napisałem dwie książki "Mój Dług' i "Osadzony". Prowadziłem bloga w serwisie Interia, który przez wiele lat był jednym z najczęściej czytanych blogów przez odwiedzających serwis Interia.

7. Z ostatniego roku. Doprowadziliśmy do zamknięcia toru krosowego, który stowarzyszenie Cross Team Stare Babice zbudowało sobie na terenie otuliny Kampinoskiego Parku Narodowego. Przez kilka lat mieszkańcy nie byli wstanie pokonać lokalnych układów, krosiarze szczególnie w soboty i niedziele na swoich ryczących maszynach uprzykrzali życie mieszkańcom Wojcieszyna, ale i mieszkańcom Puszczy Kampinoskiej. Nasza interwencja doprowadziła do zamknięcia toru w dniu 1 czerwca 2016 roku.

to tylko niektóre z przykładów mojej działalności.

 

Jest Pan w trakcie przygotowywania projektu Jabes czy może Pan przybliżyć jego format i cel?

Projekt Jabes jest przede wszystkim wypadkową mojego doświadczenia więziennego. Niestety o tym mało się mówi, że osoby opuszczające jednostki penitencjarne są skazane na ostracyzm społeczny, na brak pracy, na bezdomność, a co w konsekwencji prowadzi do powrotu na drogę przestępczą. W Polsce powracalność do zakładów karnych w tzw. recydywie jest bardzo duża. Nas szczególnie interesuje młodociany przestępca, który jest w największym stopniu narażony na bycie recydywistą. Dlatego postanowiliśmy w ramach projektu Jabes skupić się przede wszystkim na tej grupie. Będziemy nagrywać przemyślenia szczególnie osób skazanych na kary długoterminowe czyli 25 lat, dożywocie, które po wielu latach przebywania za kratami stały się innymi osobami, często nawróconymi. Ich przemyślenia będziemy pokazywać na zamkniętych spotkaniach młodzierzy z zakładów poprawczych i schronisk dla nieletnich. Tu nawiązaliśmy współpracę z dyrektorami wspomnianych instytucji. Opiekę merytoryczną sprawują specjaliści z różnych dziedzin. Oparliśmy się przede wszystkim o członków Rady fundacji, ale i o osoby i instytucje z którym współpracujemy. Wśród nich jest Stowarzyszenie Mateusz z Torunia z jej liderem Waldemarem Dąbrowskim, który stworzył unikatową metodę pracy z osobami opuszczającymi jednostki penitencjarne. Dziś skuteczną metodą zainteresowani są najwybitniejsi specjaliści zajmujący się problematyką osób opuszczających więzienia. Wymienię również dr. hab. Mirosława Grewińskiego rektora Wyższej Szkoły Pedagogicznej im. Janusza Korczaka w Warszawie i członka Rady Readaptacji Skazanych przy Ministrze Sprawiedliwości, który włączył się aktywnie w nasz projekt.

Probacja czyli autorska koncepcja prof. zw. dr hab. Andrzeja Bałandynowicza jest fundamentem dla naszego projektu. Pierwszy odcinek będzie nagrany z osobą, która jest skazana na kare dożywotniego pozbawienia wolności i z tej kary odbyła już 23 lata. Jest to obcokrajowiec, który w wieku 19 lat popełnił zbrodnię na terenie Polski. W marcu napisał do fundacji list, skierowany do mnie, w którym prosił czy nie moglibyśmy wykorzystać jego doświadczenia w więzieniu, w profilaktyce, którą prowadzi nasza fundacja. Przyznam się, że Jego list stał się impulsem do działania. Dziś kończymy przygotowywanie formatu medialnego, którego autorem jest Pan Wojciech Dmochowski, dziennikarz, scenarzysta mający olbrzymie doświadczenie w tego typu projektach.

Podsumowując, list więźnia skazanego na dożywocie stał się impulsem do działania. 

 

Słynie Pan z poczucia swego rodzaju długu obywatelskiego wobec osób które opowiedziały się za Pana uwolnieniem. Z czego to wynika?

Najkrócej z zaufania. A rozwijając tę myśl. Wiele osób zaufało Sikorze. Dzięki nim jestem tu po tej stronie muru. A nie odbywam karę 25 lat pozbawienia wolności. Proszę pamiętać, że koniec kary minąłby mi w 2019 roku. Do tego czasu pewnie bym przebywał w więzieniu. Nie sądzę, że otrzymałbym warunkowe zwolnienie. Mogę spekulować, że gdybym może miał do końca kary rok, czy dwa to dostałbym szansę. Jednym słowem ponad dwie dekady musiałbym spędzić w więzieniu.

Wiele osób z różnych środowisk zaufało mi. Mogę tu wymienić Annę Dudzin przewodniczącą Stowarzyszenia Dług, które zbierało podpisy pod petycją do Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego, śp. Krzysztofa Krauze reżysera i współscenarzysty filmu "Dług", śp. Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego, śp. Janusza Kochanowskiego Rzecznika Praw Człowieka, prof. Andrzeja Bałandynowicza, prof. Piotra Kruszyńskiego, Premiera Jarosława Kaczyńskiego i wielu innych. W tym ponad 37 tys. osób, które podpisały się pod petycją Stowarzyszenia "Dług".

Ci ludzie mi zaufali. Kiedyś Paweł Moczydłowski w rozmowie ze mną powiedział bardzo dosadnie w swoim stylu. Sławek jeśli dasz d... to instytucja ułaskawień w Polsce bardzo dużo straci.

 

Czy nie uważa Pan, że państwo obywatelskie jest w nieustannej wojnie z Państwem Sądów i Prokuratur?

Dobrze, Pan ujął. Według mnie, a mogę stwierdzić, że gdzieś od roku 1993 jestem w tzw. stałym kontakcie z Wymiarem Sprawiedliwości, państwo obywatelskie jest nieustannie spychane na margines przez tzw. Wymiar Sprawiedliwości. Może przez fakt, że nigdy nie było lustracji i jak stwierdził sędzia Strzębosz środowisko samo się oczyści. Czy się oczyściło? Niech każdy sobie sam odpowie na to pytanie. Z pewnością większość osób pracujących w wymiarze sprawiedliwości to osoby godne zaufania, ale jak w każdym środowisku jest grupa czarnych owiec, które mają realny wpływ na to w jaki sposób wymiar sprawiedliwości jest postrzegany przez nas obywateli. Państwo Obywatelskie póki co przegrywa jak to Pan stwierdził z Państwem Sądów i Prokuratur, jeszcze wymieniłbym Policję jako istotny element tego systemu. Zwykle pierwszy kontakt z wymiarem sprawiedliwości Państwo Obywatelskie ma z policjantem. I to on decyduje czy jest to pierwszy i ostatni kontakt.

Państwo Sądów i Prokuratur niczym nie różni się w swoim działaniu od Państwa Urzędniczego, które generalnie jest na wojnie z Państwem Obywatelskim. Jestem przekonany, że przyczyna jest bardzo prozaiczna. Czas. Obywatel zakłóca spokój urzędnikom. Oni mają wytyczone swoje cele i pojawienie się obywatela wywołuje w nich panikę, że nie zdążą ze swoimi codziennymi obowiązkami, a przez to zostaną uznani za nieefektywnych. A to pociągnie cały łańcuch zdarzeń, które doprowadzą do frustracji np. przełożonych. Poza tym obywatel nigdy nie jest usatysfakcjonowany, a tym samym raz właściwie obsłużony może stać się stałym uczestnikiem życia urzędniczego. Może tu należy szukać przyczyny, że urzędnik patrzy nieufnie na obywatela. I tu bez różnicy czy jest to urząd np. Nadzoru Budowlanego, CBA, Policja czy Prokuratura.

Podkreślę, że stwierdzam ten fakt jako częsty bywalec różnych urzędów w roli świadomego członka Państwa Obywatelskiego.

 

Czy w Polsce mamy Demokrację, Oligarchię czy Dyktaturę przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości tzw. Judykokrację?

W Polsce nie mamy Demokracji. Chcę tu podkreślić, że generalnie na świecie nie ma demokracji. Zada Pan pytanie to w jakim systemie dziś żyjemy? Dwa tysiące lat temu ateński historyk Tukidydes użył słowa synomosiai, to słowo można przetłumaczyć jako zakulisowe podejmowanie decyzji w celu zabezpieczenia interesu wąski grup interesu, krótszym określeniem jest namawianie. W ten sposób działała demokracja ateńska. Dziś w taki sposób działają państwa tzw. demokratyczne czy mówimy tu o systemie prezydenckim, czy o demokracji parlamentowo-gabinetowej czy monarchii konstytucyjnej. Czy w ten sposób funkcjonuje Rzeczpospolita Polska, mogliśmy się przekonać z tzw. taśm ośmiorniczek? Czy np. Republika Federalna Niemiec w taki sposób działa? Mogliśmy się przekonać kiedy rząd Angeli Merkel cenzurował informacje o gwałtach i molestowaniu Niemek przez muzułmańskich uchodźców w noc sylwestrową. 

W Polsce mamy wiele grup wpływu, które zainteresowane są zarządzaniem zasobami ludzkimi. W przypadku przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości ma to szczególne znaczenie, ponieważ decydują o życiu i śmierci. Do pomyłek sądowych wymiar sprawiedliwości niechętnie się przyznaje. A kiedy już to nawet odszkodowanie jest dla ofiary systemu ustalane w sposób niewłaściwy. Bo jak przeliczyć np. ilość spędzonego czasu w izolacji więziennej, jak przeliczyć dramaty rodzinne? Jak przyjąć współczynnik do obliczenia zadośćuczynienia? Może dlatego tak niechętnie po 89 roku mówiono o żołnierzach niezłomnych, przecież wielu z nich stało się ofiarami wymiaru sprawiedliwości. Nie chcę generalizować, wśród nich byli również zwykli bandyci, których celem było łupienie i mordowanie, ale większość ofiar np. Humera, Rożańskiego czy Światło to niewinne osoby. Czym była winna Inka, że stanęła przed plutonem egzekucyjnym? O tym dziś mówi się coraz więcej, choć jeszcze wiele wody musi upłynąć w Wiśle i Odrze by dotrzeć do prawdy. Jeśli w ogóle jesteśmy w stanie do niej po tylu latach dotrzeć. Ale w wymiarze symbolicznym Państwo Obywatelskie zmobilizowało korporacje urzędnicze do godnego uczczenia niewinnych, których symbolem jest Sędzikówna.

 

Jak walczyć z niesprawiedliwością w Kraju? Jak zamierza to Pan robić?

Niech każdy sobie odpowie na to pytanie. Czy woli żyć w błogiej nieświadomości, udawać, że nie istnieje problem. Czy w miarę swoich możliwości budować społeczeństwo obywatelskie, których członkowie przeciwstawiają się niesprawiedliwości. Na zasadzie jeden za wszystkich wszyscy za jednego. Dziś pomożesz mnie, jutro pomogę tobie, to jest solidarność, która jest solą w oku wszystkich wyznawców namawiania, o którym szerzej mówiłem w odpowiedzi na poprzednie Pana pytanie.

Musimy sobie uświadomić, że zawsze większość milcząca poddawała się woli dyktatu jednostek. Te tłumy wiwatujące na cześć różnych sekretarzy w tym czerwonego oprawcy Bieruta, agenta sowieckiego, nie były gonione elektrycznym pastuchem jak bezbronne zwierzęta prowadzone na rzeź. Wielu z nich szło ze zwykłego konformizmu. Nie wielu potrafiło przeciwstawić się tzw. władzy ludowej. Czy dziś jest inaczej? Obawiam się, że jest jeszcze gorzej. Ponieważ obecny konformista ma do dyspozycji narzędzia, które pozwalają mu spać spokojnym snem w przekonaniu, że jest wojownikiem walczącym z niesprawiedliwością społeczną. Facebook jest takim doskonałym usypiaczem. Ktoś coś polubi i już odczuwa błogie przekonanie, że dokonał rzeczy wyjątkowej. Więcej dyskutuje nad tym czy poprzeć inicjatywę wciskając like, czy też nie dając widocznego znaku wsparcia. Czy to ma realny wpływ np. na decyzję konkretnego urzędnika od którego zależy czyjś los? Niech sobie na to pytanie każdy w zaciszu domowym odpowie.

Jak ja to robię. Otóż jest to kombinowane działanie. Do tego używam, wolę słowo używamy oczywiście mediów społecznościowych, ale przede wszystkim jest to praca w realu. Kontakt z żywym człowiekiem. Nie jeden raz spędziłem kilka godzin np. na czekaniu, aż urzędnik znajdzie dla mnie czas. W tym jestem wytrwały i cierpliwy. Podzielę się tu swoją metodyką pracy. Urzędnik zakłada, że petent nie ma czasu, że goni do swoich obowiązków, że musi wygospodarować reglamentowany czas na użeranie się z urzędami. Więcej zakłada, że przychodząc do urzędu aby coś otrzymać musi przyjąć postawę żebrzącego, bo inaczej nic nie wskóra. A jeśli już to kosztem czasu i frustracji. A i tak nie zostanie odpowiednio obsłużony na zasadzie zmiękczyć drania. Wiem, że teraz narażę się pewnym grupom, ale to są fakty. Oczywiście dziś to odbywa się inaczej niż kiedyś, kiedy pani urzędniczka potrafiła krzyknąć czy powiedzieć won. Dziś jest uśmiech, potakiwanie głową, współczucie, zainteresowanie i najważniejsze co petent usłyszy skontaktujemy się z panią, panem. A na koniec rozłożenie rąk, ja bym chciała, chciał pomóc, ale system mnie nie przepuszcza. Komputer stał się doskonałym narzędziem usprawiedliwiania urzędniczej buty.

Kiedy przychodzę do urzędu, to tak planuję zajęcia, zakładając, że spędzę w konkretnym miejscu ileś godzin. Zanim wejdę w kafkowski świat staram się jak najwięcej pozyskać informacji o swoim przeciwniku, bo zakładam, że na początku jest to przeciwnik. By po jakimś czasie ewoluować w kierunku nawet sojusznika.

I tu już jest punkt dla mnie. Dlatego potrafię czasem czekać na korytarzu dwie, trzy godziny, obserwując życie urzędnicze. A wiele można dostrzec, jeśli nie ma w nas emocji. Np. w pewnym urzędzie czekając na rozmowę zobaczyłem, że w godzinach pracy wnoszone jest smaczne jedzonko na tacach. Do pani z cateringu zwróciłem się z żartem, że pewnie to dla głodnych oczekujących na rozmowę z urzędnikiem. Pani odpowiedziała, że dziś są imieniny kogoś tam. Kiedy wszedłem i wiedziałem, że Pani urzędniczka chce szybko pozbyć się problemu i ruszyć w kierunku imieninowych tac, tak prowadziłem rozmowę, że pani w końcu była tak poirytowana, że w tempie ekspresowym obsłużyła mnie, byle bym jej już nie zawracał głowy. Dlatego sugeruję nie krzyczeć, nie wrzeszczeć, nie wymachiwać dokumentami, nie straszyć, proszę mi uwierzyć to nie działa. Wystarczy dopytywać się, prosić o wyjaśnienie. Wspólnie zastanawiać się, długo myśleć i uśmiechać się powtórzę, mam w sobie wyrobioną cierpliwość, wytrwałość i nade wszystko jestem konsekwentnym w działaniu.

Tagi: sławomir sikora, jabes, dług

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone