20 Kwietnia 2016

Prawo i Bezprawie
K48l.jpg
autor: Redakcja

Wolna amerykanka w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie

  • Korpalski.jpg

 

– Sytuacja przywodzi na myśl „najbardziej sprawiedliwego sędziego” z „Gargantui i Pantagruela”, który w istocie był najbardziej sprawiedliwy spośród sędziów, gdyż rzucał kośćmi i w około 50% wydawał sprawiedliwy wyrok (rachunek stochastyczny Leibnitza wskazuje, że Rabelais zbytnio tu uprościł przewidywany rozkład wyników, ale publicystycznie możemy to pominąć). Rozmowa z Mariuszem Korpalskim, radcą prawnym w kancelarii Komarnicka Korpalski z Poznania.

 

 

– Co to są opcje?

Mariusz Korpalski: – To prawa do przyszłych rozliczeń. Nabywca opcji może, ale nie musi, zażądać w przyszłości wymiany dóbr. Jeżeli mówimy o opcji walutowej, prawo zawarte w opcji dotyczy wymiany złotówek na inną walutę. Opcje powstają na podstawie umowy opcji. Opcjami walutowymi nie handluje się na giełdzie, a na tzw. rynku niezorganizowanym, co oznacza, że przynajmniej teoretycznie każdy może opcję wystawić lub nabyć.

– Kiedy banki zaczęły je oferować?

– Struktury opcyjne, złożone z opcji walutowych wystawianych i nabywanych przez klientów banków, pojawiły się (zaczęły być oferowane eksporterom przez banki) wraz ze znacznym umocnieniem się złotego pod koniec 2007 i w pierwszych trzech kwartałach 2008 roku.

– I w czym tkwi problem?

– Na przejściu od ogółu do szczegółu. Ogólnie opcja, którą nabywam, nie stanowi dla mnie żadnego ryzyka: wiem, ile za nią płacę, i nie muszę jej wykonywać. Jednak w szczegółach opisanego przypadku opcje były oferowane w maksimum kursowym (złoty był historycznie najmocniejszy), czyli nie było chętnych, żeby takie opcje wystawiać, a ci, którzy byli chętni, chcieli za nie takie pieniądze, że nie opłacało się ich nabywać. Dlatego banki zaproponowały „sprzedaż wiązaną”: nabywasz opcję, która cię interesuje, ale w zamian my nabywamy od ciebie inną opcję, którą... nie musisz się interesować, bo: uwierz nam, my się znamy, cała struktura cię zabezpiecza, jesteśmy instytucją zaufania publicznego, a w ogóle gdyby to było niebezpieczne, to nadzór bankowy by na to nie pozwolił; no i, w razie czego, możemy się z tych struktur wcześniej wycofać. To te inne opcje, wystawione przez klientów banków, były zabójcze.

– Na ile szacowane są straty przedsiębiorców?

– Straty przedsiębiorców niefinansowych szacuje się na od 15 mld PLN (wg KNF) do nawet 200 mld PLN (wg szacunków samych firm, które za podstawę wyliczeń przyjęły liczbę eksporterów powiększoną o liczbę firm budowlanych rozliczających się w EUR, w związku z wykonywaniem projektów unijnych, pomniejszoną o liczbę takich przedsiębiorców niezaangażowanych w opcje, przemnożoną przez średni przychód w walucie obcej eksportera).

Dlaczego tak mało firm podało banki do sądów?

– Zdecydowana większość eksporterów nie zdecydowała się na wszczęcie sporu sądowego z bankiem z uwagi na brak płynności i obawę o utratę reputacji. Ci, którzy zdecydowali się na pójście do sądu z bankiem, prowadzą procesy ze zmiennym szczęściem.

– Sąd Najwyższy wydał jednak kilka orzeczeń w tej kwestii?

– Sąd Najwyższy wydał od roku 2012 kilka orzeczeń w sprawie opcji walutowych, które –  choć ważne i dostrzegane przez sądy powszechne – są tak ogólne, że umożliwiają wyciąganie przeciwnych wniosków.

– Czyli stanął w rozkroku?

– Sąd Najwyższy przyjął, że deklarowany przez strony cel umowy jako zabezpieczenie przed ryzykiem walutowym nie oznacza sam przez się wymogu ograniczenia ryzyka przez umowę bankową, choć nie wykluczył, że taki cel umowy może mieć znaczenie dla jej oceny.

Z drugiej strony, Sąd Najwyższy przyjął, że nie jest dopuszczalne przerzucanie na klienta ryzyka finansowego w umowie bankowej w taki sposób, że ryzyko ponoszone przez klienta jest wielokrotnie większe niż ryzyko banku.

– A jak odniósł się do dyrektywy MiFID?

– Regulacje unijne objęte dyrektywami i rozporządzeniem MiFID, które miały obowiązywać w Polsce od 1.10.2007, zostały implementowane dopiero pod koniec 2009. Jednak Sąd Najwyższy przyjął, że mimo to wskazują one kierunek, w jakim należy wykładać ogólne przepisy kodeksu cywilnego, mówiące o dobrych obyczajach, należytej staranności profesjonalisty i ochronie interesów strony umowy działającej w zaufaniu do uczciwości drugiej strony.

Sąd Najwyższy wskazał, że najbardziej pożądaną z punktu widzenia wymiaru sprawiedliwości jest sankcja odszkodowawcza naruszeń ze strony banku. Możliwe jednak jest stwierdzenie nieważności umowy zawartej przy rażącym naruszeniu zaufania klienta banku i przerzuceniu na klienta ryzyka finansowego przekraczającego jego możliwości finansowe i zagrażającego jego egzystencji.

– I teraz mamy do czynienia z taką sytuacją, że w tym samym sądzie zapadają sprzeczne wyroki?

– Tak, doszło do znaczących rozbieżności w orzecznictwie Sądu Apelacyjnego w Warszawie. W takich samych sprawach Wydział I Cywilny orzeka, że:

– deklarowany przez strony umowy cel zabezpieczenia klienta przed ryzykiem walutowym ma istotne znaczenie prawne, przy tym nie jest możliwe, żeby transakcja zabezpieczająca wywoływała ryzyko walutowe rujnujące klienta,

– regulacje MiFID również w roku 2008 wymagały szczegółowego informowania klienta o konkretnych ryzykach wywoływanych przez konkretne transakcje i konkretnego ostrzegania przed ryzykami walutowymi,

– umowy przerzucające zbyt dużo ryzyka na klienta banku nie mogą być chronione w oparciu o postulat ochrony bezpieczeństwa obrotu prawnego i zaufanie do pewności umów,

a Wydział VI Cywilny orzeka w tym samym czasie wręcz przeciwnie, powołując się na to samo orzecznictwo SN.

 

 

– Czyli wyrok zależy od szczęścia, od tego, do jakiego wydziału się trafi ze sprawą?

– Przypisanie do I lub VI Wydziału następuje wyłącznie na zasadzie właściwości miejscowej, regulowanej zgodnie z adresem siedziby głównej banku.

– Nie ma to jak mieć niewłaściwy adres.

– Sytuacja przywodzi na myśl „najbardziej sprawiedliwego sędziego” z „Gargantui i Pantagruela”, który w istocie był najbardziej sprawiedliwy spośród sędziów, gdyż rzucał kośćmi i w około 50% wydawał sprawiedliwy wyrok (rachunek stochastyczny Leibnitza wskazuje, że Rabelais zbytnio tu uprościł przewidywany rozkład wyników, ale publicystycznie możemy to pominąć).

– Być może SN wypowie się w tych kwestiach bardziej stanowczo i skończy się taka wolna amerykanka.

– To jest jego konstytucyjne zadanie.

Tagi: banki, opcje walutowe, sąd najwyższy, ryzyko, mariusz korpalski

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone