23 Czerwca 2015

Prawo i Bezprawie
DSC1212.jpg
autor: Michał Majewski

Wielka wojna lobbingowa o lichwę

  • pap20140508096.jpg Sejm RP. Komisja Finansów Publicznych. Nz. zastępca przewodniczącego Komisji Krystyna Skowrońska (gj/awol) PAP/Grzegorz Jakubowski

Za kulisami toczy się wojna o rynek wart 4 mld złotych rocznie. Walczą Provident i Vivus, największa firma udzielająca „chwilówek”. Po obu stronach działają lobbyści, politycy i dziennikarze.

 

 

Pomysł wraca pod koniec rządów

 

W grze są wielkie pieniądze, a wojna idzie o kształt tzw. ustawy antylichwiarskiej. W środę odbędzie się w tej sprawie ważne posiedzenie sejmowej komisji finansów publicznych. Ustawa antylichwiarska to jeden ze starych pomysłów PO. Zrodził się, wśród innych pomysłów, w konsekwencji afery Amber Gold. Na lata kwestia przycichła, a teraz wróciła za sprawą kwietniowych zapowiedzi Ewy Kopacz. Rządowy projekt ustawy został zaprezentowany w maju i ekspresowo przeszedł w Sejmie pierwsze czytanie. Regulacje zawarte w projekcie są korzystne dla Providenta i nie podobają się największej firmie od „chwilówek”, czyli ekspansywnie działającemu Vivusowi. Obie strony wytoczyły ciężkie działa i rozpoczęły lobbingową wojnę o kształt prawa – w parlamencie, w mediach, wśród polityków.

 

Mapa wpływów

 

Spójrzmy na mapę wpływów w tym starciu. Dla Providenta pracuje agencja znanego lobbysty Marka Matraszka oraz sieciowa, międzynarodowa firma Edelman. Stronnikiem interesów Providenta jest wpływowa konfederacja biznesowa Lewiatan, której firma udzielająca pożyczek jest członkiem. Po stronie Vivusa gra Radosław Parda, były poseł LPR i przyboczny Romana Giertycha, dziś lobbysta działający w Sejmie. Pijarem Vivusa zajmuje się Marek Bosak, brat byłego posła LPR Krzysztofa, który również był jednym z najbliższych współpracowników Giertycha. Co ciekawe, po tej samej stronie jest krzykliwy osobnik uważający się za dziennikarza, który na co dzień w internecie zachwyca się niemal każdą wypowiedzią Giertycha. Vivusa obsługuje również firma pijarowska Bridge, należąca do byłych dziennikarzy: Piotra Bazylko, Piotra Wysockiego i Igora Janke. Z Vivusem współpracuje też inny znany lobbysta, Andrzej Długosz. W tę wojnę zaangażowani są posłowie, dziennikarze, znani prawnicy...

 

Niedzielna wizyta

 

O nerwowości w całej sprawie niech świadczy następujący fakt: pod koniec tygodnia zaczęliśmy delikatnie wypytywać o tę wojnę. Natychmiast odezwali się do nas przedstawiciele jednej ze stron i już w niedzielę przyjechali do redakcji, by rozmawiać o projekcie ustawy.

 

Sejmowy Lewiatan

 

Ważnym dniem dla tej historii był 9 czerwca. Wtedy w Sejmie odbyła się konferencja pod auspicjami Lewiatana, do którego należy Provident. Na spotkaniu pt. „Nadzór nad działalnością firm pożyczkowych” prezentowano badania przygotowane i opłacone przez... Providenta. Za stołem prezydialnym siedziała Krystyna Skowrońska z PO, szefowa komisji finansów publicznych. – Wstępnie konferencję zaplanowaliśmy na maj, jednak termin uległ zmianie. Jednym z uczestników, jako ekspert, miał być Ryszard Petru. Jednak chwilowo przestał być ekspertem, ponieważ poszedł do polityki. Zastąpił po profesor Witold Orłowski – mówi nam przedstawiciel Providenta. Skowrońska broniła się, że konferencja miała transparentny charakter, bo wszyscy mogli się wypowiedzieć. Jednak niesmak pozostał. Sama przyznała „Gazecie Prawnej”, iż nie wiedziała o Providencie jako zleceniodawcy badań. – Mam o to duży żal do Konfederacji Lewiatan. Powinnam zostać o tym poinformowana – mówiła. Stronnicy Vivusa stawiają zarzut, iż do projektu ustawy przyjmowano wprost te zapisy, które zgłaszał Lewiatan, reprezentujący interesy Providenta. – Są tam też jednak zapisy wprost proponowane przez Vivusa! – bronią się reprezentanci brytyjskiej firmy.

 

Przemielony nakład gazety

 

Sytuacja jest coraz bardziej niesmaczna. Niektórzy posłowie mówią wprost sformułowaniami sączonymi przez pijarowców. Jednej lub drugiej strony. Podobnie jest z prasą. Osoba dobrze znająca kulisy tej pijarowskiej rozgrywki: – Do wydawnictw wpływają oferty finansowe, a sumy idą w setki tysięcy złotych. A potem w tytułach należących do tych wydawców można przeczytać teksty pod tezę. Jedną lub drugą. Kolejny przykład. Nakład jednego z pism został przemielony, bo jednej ze stron nie spodobała się wymowa tekstu i zapłaciła wydawcy za takie rozwiązanie. Inny przykład. Jedna ze stron opłacała dziennikarzom pożyczki u swej konkurencji. Po to, by je brali a potem krytycznie opisywali w tekstach.

 

Warto sobie z tego wszystkiego zdawać sprawę, obserwując proces legislacyjny, gdy niektórzy dziennikarze, eksperci lub politycy mówią, że prawo jest stanowione jedynie dla publicznego interesu.

Tagi: chwilówki, provident, vivus, lobbyści, ustawa

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone