08 Sierpnia 2015

Prawo i Bezprawie
DSC1007.jpg
autor: Paulina Socha-Jakubowska

Szefowa polskiego biura FBI: terroryści zabijający niewinnych ludzi to „samotne szczury”, a nie „samotne wilki”

  • MonikaWasiewicz.jpg Monika Wasiewicz (fot. policja.pl)

– Media społecznościowe to doskonałe narzędzie dla ISIS. Państwo Islamskie żeruje na „niespokojnych duszach” i to tych ludzi stara się rekrutować – mówi portalowi Kulisy24.com Monika Wasiewicz, szefowa biura i oficer łącznikowy FBI w Polsce. W kontekście zagrożeń płynących z internetu, Wasiewicz dodaje, że FBI musi zatrudnić doświadczonych technicznie agentów oraz szkolić tych, którzy już w biurze pracują. Wszyscy muszą działać na zasadzie „cybergotowości”. Podkreśla też, że w walce z cyberprzestępczością równie istotna jest pewność, że prokuratorzy i sędziowie rozumieją sferę „cyber”, jak i co do tego, że przestępcom wymierzane są kary, na jakie zasługują.
Pytana o uchodźców, którzy docierają do Europy z Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej, Wasiewicz mówi, że musimy zrobić wszystko, co możemy, by sprawdzać, czy uchodźcy są rzeczywiście tymi, za których się podają.

 

Czy Państwo Islamskie jest dziś większym zagrożeniem niż Al-Kaida? Jak FBI ocenia to zagrożenie?

 

Dzisiaj ISIS stanowi większe zagrożenie niż Al-Kaida ze względu na to, że wykorzystuje media społecznościowe i prowadzi globalną propagandę. Al-Kaida planowała atakować wroga w spektakularny sposób, w konkretnej lokalizacji.

 

A ISIS?

 

Zachęca do zabijania przy każdej możliwej okazji.

 

W kontekście rozmów o Państwie Islamskim i tym, jak zarzuca sieć na internautów, pani szef, James Comey, porównał Twittera do diabła siedzącego na ramieniu internauty i szepczącego mu do ucha: zabij, zabij, zabij.

 

Niestety, tak się dzieje i w USA, i w krajach naszych partnerów.

Propaganda ISIS jest wyjątkowo skuteczna, jeśli chodzi o przemawianie do ludzi, których my nazywamy „troubled souls” (niespokojne dusze). To osoby, które z różnych powodów czują sie zagubione, nie potrafią się odnaleźć, zasymilować ze społeczeństwem. Nie mogą przystosować się do sytuacji i zaakceptować tego, gdzie i w jakich warunkach żyją. Właśnie na takich „niespokojnych” duszach żeruje Państwo Islamskie i to ich stara się rekrutować.

 

Zrobić z nich „samotne wilki”? Ludzi, którzy bez logistycznego i finansowego wsparcia organizacji terrorystycznej są w stanie zabijać?

 

Tak. Te osoby stają się tzw. samotnymi wilkami. Jednak, jeśli o nich mowa, muszę powiedzieć, że nie lubię określenia „samotny wilk”, tak jak i mój szef, James Comey. Choć zgadzam się z nim nie tylko dlatego, że jest moim przełożonym.  Tak jak on, uważam, że nazywanie morderców „samotnymi wilkami” to oddawanie im niezasłużonego honoru.

Moim zdaniem, do opisywania terrorystów zabijających niewinnych ludzi powinniśmy używać określenia „samotne szczury”. Wiele razy wyrażałam swoją opinię na ten temat, powtarzałam to określenie w czasie różnych prezentacji. Na początku niektórzy byli zaskoczeni. Ale po podjęciu rozmowy przyznawali mi rację.

 

Twitter to rzeczywiście takie narzędzie w rękach szatana? To tam najczęściej odbywa się rekrutacja?

 

Wszystkie media społecznościowe to doskonałe narzędzie dla ISIS, bo za ich pośrednictwem my tak naprawdę dzisiaj rozmawiamy. Wykorzystujemy je do dzielenia się naszymi spostrzeżeniami, mówienia o politycznych upodobaniach i wyrażania prywatnych opinii na wiele innych tematów. Proszę zwrócić uwagę, że od mediów społecznościowych uzależnionych jest coraz więcej osób. Już nie tylko dzieci, ale także politycy i przywódcy.

 

To w zasadzie – jak w przypadku zagrożenia terrorystycznego, rozprzestrzeniającego się w mediach społecznościowych – należy działać: usuwać „zainfekowane” konta, czy może obserwować, traktować jako źródło informacji? Pytam, bo z raportu Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego Stanów Zjednoczonych wynika, że wyrzucanie zwolenników ISIS z mediów społecznościowych może prowokować właśnie „samotne wilki” do ataków.

 

Niestety nie ma złotej recepty. Każda sytuacja jest inna. Czasami zamykamy konta, a czasami jest lepiej je obserwować. Ale zawsze, niezależnie od tego co robimy, przestrzegamy istniejącego prawa.

 

Można powiedzieć, że cyberprzestępczość powiązana z terroryzmem jest teraz największym wyzwaniem dla FBI w Polsce?

 

Nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Od kiedy nasze życie połączone jest z internetem – wszystko się zmieniło. Większość naszych relacji w internecie odbywa się bez kontaktu fizycznego lub wzrokowego. Większość z nas nie myśli o tym, że żyjemy w czasach rewolucji technologicznej, która codziennie nabiera prędkości. Zastanawiamy się nad tym, gdzie w internecie zrobić zakupy, myślimy o bankowości online, życiu towarzyskim organizowanym dzięki sieci.

 

I pewnie chce pani powiedzieć, że nie zdajemy sobie sprawy z niebezpieczeństw.

 

Tak, bo internet oprócz tego, że ułatwia nam życie, może mu także zagrażać. Mówię o przestępcach, terrorystach, pedofilach i rządach sponsorujących szpiegów, którzy chcą wykradać nasze tajemnice.

 

A propos wykradania informacji, czy FBI na terenie Polski wykorzystywało szpiegowskie oprogramowanie zakupione od włoskiej firmy Hacking Team?

 

Nie udzielamy komentarzy na temat jakiegokolwiek oprogramowania i narzędzi, z jakich korzystamy. A także tego, od kogo je kupujemy.

 

Jak planujecie zwalczać rosnącą cyberprzestępczość?

 

Musimy pogodzić się z faktem, że nie mamy pojęcia, jak cyberprzestrzeń będzie wyglądać za pięć czy dziesięć lat. W związku z tym nie mamy pojęcia, z jakiego rodzaju zagrożeniami cybernetycznymi będziemy mieli do czynienia. Dlatego musimy spojrzeć na prawo, które obowiązuje teraz, i przystosować je tak, by było aktualne, stosowne i skuteczne w tym zakresie.

 

Dość ogólnie.

 

Zmierzam do tego, że prawo musi być tak napisane, by było aktualne jak najdłużej.  Jak mamy walczyć z cyberprzestepczością, jeżeli nie mamy do tego narzędzi, bo prawo było pisane wtedy, gdy takich narzędzi i tak zaawansowanej technologii nie było?

 

Musimy współpracować z innymi organami ścigania i służbami wywiadowczymi. Jest tyle cyberzagrożeń, że nikt im nie podoła działając na własną rękę. Tyle że podejmując wyzwania kolektywnie, nie możemy sobie pozwolić na akceptowanie biurokratycznej inercji i międzyrządowej konkurencji. To wszystko nas spowalnia.

 

Dla wielu mówienie jednym głosem może być trudne do przełknięcia.

 

Dlatego musimy zaangażować też sektor prywatny i środowiska akademickie, czyli  miejsca, gdzie oznaki zagrożenia cybernetycznego są zazwyczaj zauważane najszybciej, albo gdzie można znaleźć innowacyjne rozwiązania do przeciwdziałania tym zagrożeniom.

Po prostu w tej sytuacji nie ma miejsca na hołdowanie podejściu do problemu na zasadzie: my kontra oni.

 

Poza tym musimy zatrudnić doświadczonych technicznie agentów i szkolić tych, którzy już w FBI pracują. Wszyscy muszą działać na zasadzie „cybergotowości”.

 

Ale, co równie istotne, musimy mieć pewność, że prokuratorzy i sędziowie rozumieją sferę „cyber”. By przestępcom wymierzano kary, na jakie zasługują. Oczywiście, jeśli na podstawie dowodów zostaną uznani za winnych. I tu wracamy do mojej wcześniejszej wypowiedzi o prawie.

 

Czy FBI jakoś szczególnie rozpoznaje sprawę uchodźców z Syrii, którzy ostatnio przyjechali do Polski?

 

To wewnętrzny problem polskich władz. Jeśli te uznają, że FBI w jakiś sposób mogłoby pomóc, jesteśmy do dyspozycji.

 

Polska rzeczywiście powinna się obawiać, że stanie się państwem tranzytowym dla potencjalnych terrorystów, którzy mogą przybywać do nas razem z uchodźcami np. z Afryki Północnej czy Syrii?

 

Kiedy ruchy migracyjne są tak zauważalne, bo ludzie uciekają ze strefy wojennej, zawsze istnieje możliwość, że wśród nich pojawi się ktoś, kto zechce nas skrzywdzić.

 

Musimy zrobić wszystko, co możemy, by sprawdzać, czy uchodźcy są rzeczywiście tymi, za których się podają. Choć przyznaję, że ta weryfikacja jest bardzo trudna. Bo jak sprawdzać ludzi, którzy często są bez dokumentów i w zasadzie bez zapisanej gdzieś przeszłości.

 

Osobiście uważam, że większość uchodźców to uczciwi ludzie, którzy próbują odbudować swoje życie.

 

Jak często, oczywiście przy współpracy z polskimi organami ścigania – zatrzymujecie kogoś, kto podejrzewany jest w Polsce albo o terroryzm, albo o werbowanie zwolenników choćby ISIS?

 

Nie chcę wypowiadać się na temat „częstotliwości”. Wolę zapewnić, że USA, polska policja i wywiad bardzo ciężko pracują, by identyfikować i eliminować zagrożenia.

 

* Monika Wasiewicz, jedyna Polka i jedna z nielicznych kobiet, które w FBI piastują tak wysokie stanowisko. W Warszawie pełni funkcję legal attaché albo legata, czyli jest szefową biura i oficerem łącznikowym.

Tagi: polskie FBI, ISIS, monika wasiewicz, państwo islamskie, niespokojne dusze, james comey, paulina socha-jakubowska

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone