17 Kwietnia 2016

Prawo i Bezprawie
DSC1301.jpg
autor: Sylwester Latkowski

Sproket: dlaczego przestałem być świadkiem koronnym

  • slowik.jpg

Usłyszałem: decyzją komendanta głównego policji nasza jednostka została wyznaczona do pana ochrony. Zapytałem: jak to się ma do opinii biura BSW KGP, że powinniście być wyłączeni? Sam komendant stołeczny wcześniej wyłączył się z ochrony, uzasadniając, że nie może tego robić, skoro oskarżam jego funkcjonariuszy.

 

Warszawa, kwiecień 2016 roku. Spotykamy się w jednej z restauracji na Wilanowie. Sproket świadkiem koronnym stał się 12 września 2012 r. Nie na długo,  22 stycznia 2015 roku odebrano mu ten status.

W restauracji zajęliśmy stolik na uboczu. Proponuje, byśmy przeszli na ty, „skrócili dystans”. Przystaję na to. Poprosił o spotkanie, bo obawia się o swoje życie, albo o to, że ktoś go wrobi w przestępstwo i pójdzie znów siedzieć. Jakiś czas temu Słowikowa miała otrzymać gryps od Słowika, że ma wystawić Sproketa do zabicia. Zeznał tak świadek koronny K. Ale nie tylko ze Słowikiem Sproket ma na pieńku. Za kratami spędził ponad osiem lat. Z tego dwa lata na oddziale dla „Niebezpiecznych”.

Sproket zmienił nazwisko.

– Poznał je pan, przed dziennikarzami się nie ukrywam – wyjaśnia. – Nigdy nie myślałem, że tak będzie. Ochronili mnie przed policją.

W jego sprawie interweniowali dziennikarze: Piotr Pytlakowski („Polityka”) i Cezary Łazarewicz (Wirtualna Polska).

 

Zeznałem o 400 przestępstwach

 

– Zeznawałem w sprawie gangu „obcinaczy palców” (dokonywali m.in. porwań i wymuszeń – red.). M.in. o tym, jak policjant z Komendy Stołecznej Policji fałszował dowody. Boję się, że także ktoś sfałszuje dowody przeciwko mnie – mówi.

– Od kiedy zacząłeś zeznawać? – pytam.

– Zeznawałem nieprzerwanie od 2010 roku. W kolejności, najpierw: przeciwko policjantom i przeciwko Masie. Korupcja w KSP (Komenda Stołeczna Policji – red.), Ochota i ZOŚK (Zarząd Ochrony Świadka Koronnego – red.). Potem przeciwko J., Słowikowej. Potem zaczęto odbierać ode mnie zeznania przeciwko Pruszkowowi. Potem Graf. Zeznałem, według moich notatek, o około 400 przestępstwach. Z tego otrzymałem 162 zarzuty, które zaakceptowałem.

 

Tak stał się świadkiem koronnym.

 

Zgłosiłem swoją ochronę jako zagrożenie

 

– Dlaczego pozbawiono cię statusu świadka koronnego? – pytam.

– Pozbawiono mnie koronnego, bo zgłosiłem swoją ochronę jako zagrożenie dla swego życia. Bo zeznawałem przeciwko ZOŚK (Zarząd Ochrony Świadka Koronnego – red.), który chronił Masę. O ich przestępczych związkach z nim. Pół roku później, po tych zeznaniach, które nie powinny trafić do nich (funkcjonariuszy ZOŚK –red.), miałem czterogodzinną rozmowę z oficerem z Zarządu Ochrony, gdzie próbowano na mnie wpłynąć. Złożyłem zawiadomienie o tym i poprosiłem, by ujawniono zapis rozmowy audio, bo na pewno wtedy nagrywano, zawsze się rejestruje dla celów operacyjnych.

– Co dalej?

– Miałem mieć wizję lokalną w Szczecinie. Powiedziałem, że dobrze, ale muszę być po niej od razu odwieziony do aresztu w Piotrkowie Trybunalskim. Bo do funkcjonariuszy w tym areszcie miałem zaufanie. Usłyszałem, że mowy nie ma, pan nam nie będzie mówił, co mamy robić. Zostawimy pana tam, gdzie uznamy za stosowne. Odpowiedziałem wtedy i potem wiele razy, że jeżeli nie będę miał gwarancji powrotu do Piotrkowa, to nigdzie nie pojadę.

 

Przez ponad 7 miesięcy ignorowano wnioski  Spokreta o zmianę ekipy ZOŚK”.

 

Wolałem siedzieć w więzieniu niż wyjść na wolność

 

– Dalej jeździłem na wizje lokalne, ale tylko z prokuratorami i wybranymi funkcjonariuszami z warszawskiego CBŚP, ale nie z Zarządu Ochrony Świadka Koronnego. Próbowano naciskać, bym dogadał się z Zarządem. A sytuacja była nie do zaakceptowania. Moja matka nie miała ochrony. Żona, córka. Późną jesienią 2013 roku mogłem wyjść z aresztu. W październiku złożyłem wniosek o zwolnienie warunkowe. Prokurator zapewnił, że dogada się z Zarządem Ochrony Świadka, ale okazało się, że tuż przed zwolnieniem przyjechała ta sama ekipa co poprzednio. Dosłownie te same osoby. Następnego dnia wycofałem wniosek o zwolnienie warunkowe z więzienia.

 

– Wolałeś siedzieć dalej niż wyjść na wolność?

 

– Bo nie zapewniono mi ochrony. W styczniu następnego roku zdarzyła się ta sama sytuacja. Prokurator napisał tzw. laurkę, że ja wzorowo współpracuję. 14 stycznia 2014 pod bramy aresztu zjechała ekipa z Zarządu Świadka Koronnego, następnego dnia miałem wyjść na wolność. Zrobiłem wszystko, by tak się nie stało. Zemdlałem. Zrobiłem cyrk, by nie wyjść na wolność. Uważałem, że oni mnie zabiorą, ulokują gdzieś i poczekają, kto po mnie przyjedzie. Jak mieli mnie chronić funkcjonariusze z formacji, przeciwko której zeznawałem? Wycofałem wniosek o warunkowe zwolnienie. W lutym 2014 roku przestałem zeznawać. Powód? Nie miałem ochrony, nie miały moja matka i moja była żona, córka, a jednocześnie stawałem zeznawać przed sądem. Przez rok próbowali się ze mną dogadać. W sierpniu 2014 roku miało miejsce spotkanie z prokuratorami. Przekonywano mnie, bym wyszedł, że zmienią mi Zarząd Ochrony Świadka, ale nie miałem takiej pewności. Bałem, że mnie po prostu zabiją. 22 stycznia 2015 roku pozbawili mnie statusu świadka koronnego.

 

Odmowa zeznań

 

W uzasadnieniu postanowienia o zdjęciu Sproketowi statusu świadka koronnego czytam: „na skutek zmiany postawy procesowej XXXX (tu pełne imię i nazwisko), czynności procesowe zaplanowane z jego udziałem w prowadzonych postępowaniach karnych nie odbyły się. W dniu 13 lutego 2014 roku XXXX po raz pierwszy odmówił opuszczenia jednostki penitencjarnej (…), a od marca 2014 roku odmawiał udziału w kolejnych czynnościach procesowych. XXXX taką postawę prezentował nie tylko w stosunku do czynności w prowadzonych postępowaniach przygotowawczych, ale także wobec sądu. Odmówił bowiem wyjazdu do Sądu Okręgowego w Warszawie celem przesłuchania na rozprawie 3 września 2014 r., a następnie w dniu 10 października 2014 r. (…)

 

Jako powód takiego postepowania XXXX wskazał na konflikt z funkcjonariuszami Zarządu I CBS, a podjęte próby wyjaśnienia powstałej sytuacji nie powiodły się.

 

W związku z powyższym, prokurator uznał, że XXXX jako świadek koronny, odmawiając złożenia zeznań przed sądem, wypełnił obligatoryjną przesłankę procesową z art. 10 ust. 1 pkt 1 in fine ustawy z dnia 25 czerwca 1997 r. o świadku koronnym, zobowiązującą do podjęcia zawieszonego przeciwko niemu postępowania karnego, która faktycznie uchyla bezkarność świadka koronnego”.

 

W uzasadnieniu czytam także, że Sproket „wskazał, że zmiana jego postawy procesowej wynika z braku wsparcia prokuratora, braku ochrony i pomocy jego rodzinie. Od września 2013 r. pisemnie sygnalizował problemy z ochroną rodziny, a od lipca 2013 r. składał pisemne skargi na Zarząd Ochrony Świadka Koronnego, łącznie złożył siedem zawiadomień.

 

Od marca 2014 roku wysyłał do ZOŚK prośby o kontakt, celem porozumienia. Na pisma nie uzyskał odpowiedzi, dlatego skierował skargę do Prokuratury Generalnej.

 

Wskazał również, iż kierował też pisma do Sądów Okręgowych, Prokuratury Apelacyjnej, Kancelarii Premiera, Sejmu, MSW, Ministerstwa Sprawiedliwości i Komendy Głównej Policji, ale bez rezultatu.

 

W efekcie, na skutek postawy ZOŚK, podjął »desperacką decyzję« i odmówił zeznań w sądzie. Uznał, że bezpieczeństwo jego i jego rodziny jest nadrzędne. Nadto podał, że pominięto jego deklarację, że zacznie zeznawać, gdy zostanie zapewnione bezpieczeństwo jemu i jego rodzinie”.

 

W świetle przepisów sąd nie miał wyboru i musiał zdjąć status świadka koronnego Sproketowi. Spokret odwołał się od decyzji do Strasburga.

 

Jak mają mnie chronić funkcjonariusze z komendy, w której oskarżam ich kolegów?

 

– Wreszcie wyszedłeś na wolność, bo skończył ci się wyrok.

– I wyszedłem tak po prostu na ulicę. Dostałem sześćdziesiątkę.

– Czyli zostałeś tak zwanym małym koronnym. Oznacza to, że prokuratura była ci przychylna.

– Tak. Miałem obowiązek zeznawać na procesach, ale nadal byłem bez ochrony. Kwestię mojej ewentualnej ochrony we wrześniu 2015 roku przekazano do Komendy Stołecznej Policji. Tak się składa, że zeznawałem o korupcji w tej komendzie, m.in. w wydziale zabójstw, samochodowym. Wątków w zeznaniach o policjantach szczegółowych było czterdzieści kilka, a znacznikowych ponad 80. Sprawy prowadzi stołeczne BSW, tam wydano opinię, że z mojej ochrony powinny być wyłączone garnizony: stołeczny i szczeciński. Na początku przejął mnie Radom. Wywieziono mnie daleko i dokręcono mi śrubę bym zawył. Tak, bym poczuł się zmęczony ochroną i zrezygnował albo zaczął się buntować.

 

– Przykręcono śrubę? W jaki sposób?

 

– Byłem umieszczony około 4 godzin od Warszawy. Budzono mnie o 4 rano, o 5 rano jechaliśmy do Warszawy. Robiono szopkę, dwa samochody, kominiarze. Zamiast dojechać normalnym samochodem i zmienić konwój w Warszawie, tak jak to się robi z innymi koronnymi. Zeznawałem w sądzie kilka godzin. Następnego dnia miałem także termin w sądzie. Nie zostawałem jednak w Warszawie lub okolicach. Wsadzano mnie w samochód i znowu wieziono 4 godziny. Dojeżdżałem późno w nocy i znowu rano o 4 pobudka i trasa do Warszawy. Tak działo się dwa–trzy razy w tygodniu. Nie miałem życia. Siedziałem w samochodzie cały czas. Zacząłem się stawiać, dochodziło do konfliktów. Dwa razy zostawili mnie w centrum Warszawy. Raz nie chcieli się zatrzymać i próbowałem wyskoczyć z samochodu przy 140 km/h.

 

– Co się takiego stało?

 

– Użyli siły w miejscu, do którego nie mieli prawa. Rozmawiałem z adwokatem i on to potwierdził, że bez zarzutu nie mają prawa mnie zatrzymywać, więc zacząłem wysiadać w czasie jazdy samochodu, w ramach protestu.

 

– Nie wygląda to na racjonalne zachowanie z twojej strony.

 

– Nie wytrzymywałem presji. Zacząłem być umęczony. Po kilku miesiącach siedzenia w jakiejś norze, bo to, gdzie mnie trzymano, to nie były apartamenty, z ludźmi, którzy cię nienawidzili, gdzie nie masz pieniędzy na podstawowe artykuły, bo dostajesz kwotę 1,5 tysiąca złotych. Masz poblokowane konto. I to ci musi wystarczyć. Zaczyna ci odbijać, zaczynasz być sfrustrowany. Po jakimś czasie nie można być racjonalnym, zwłaszcza że twoje skargi nie przynoszą efektu.

 

– I co dalej?

 

– Po tym, jak mnie zostawili w środku Warszawy, złożyłem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Funkcjonariusz wprowadził mnie w błąd. Nagrałem go. Dostarczyłem to prokuraturze i BSW. Bezpośrednio potem pozbawiono mnie ochrony. Był to 15 grudnia 2015 r. Dostałem informacje na piśmie, bez możliwości odwołania się. Ta sytuacja jest obecnie u Rzecznika Praw Obywatelskich. Następnie moją ochroną miała się zająć Komenda Wojewódzka w Katowicach, ale odmówiła. Zacząłem o tym mówić na rozprawach sądowych. Tydzień temu zgłosił się do mnie funkcjonariusz Komendy Stołecznej Policji w sprawie omówienia mojej ochrony. Nie uwierzysz, kogo wysłano do mnie? Była to ta sama osoba, z którą doszło do konfliktu, którą nagrałem, na którą złożyłem zawiadomienie. Byłem u niego tuż przed spotkaniem z tobą, usłyszałem: decyzją komendanta głównego policji nasza jednostka została wyznaczona do pana ochrony. Zapytałem: jak to się ma do opinii biura BSW KGP, że powinniście być wyłączeni? Sam komendant stołeczny wcześniej wyłączył się z ochrony, uzasadniając, że nie może tego robić, skoro oskarżam jego funkcjonariuszy. Na to on: naczelnik się zmienił, władze się zmieniły, wszystko jest inaczej. Zwróciłem mu uwagę, że przecież sam jest stroną, złożyłem zawiadomienie na niego.

 

– Przystałeś na ochronę?

 

– Dano mi dokument o warunkach ochrony i mam kilka dni na decyzję. Jeśli się nie zgodzę na ochronę przez Komendę Stołeczną, to sam będę jeździł do sądu. Wyszedłem stamtąd i pojechałem do prokuratury; stamtąd przyjechałem na spotkanie do ciebie.

Tagi: sproket, świadek koronny, ochrona, służba więzienna, policja, sylwester latkowski

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone