24 Września 2015

Prawo i Bezprawie
1280x852.jpg
autor: Izabela Smolińska

Sprawa rodziny Bałutów z Niska. Nowe rozdanie

  • IMG-8125.JPG Katarzyna Bałut. Foto: Izabela Smolińska

Krajowa Rada Sądownictwa nie dopatrzyła się nieprawidłowości w pracy Sądu Rejonowego w Nisku w sprawie rodziny Bałutów – wynika z uchwały KRS. Jednocześnie zapada decyzja o… przeniesieniu sprawy do Janowa Lubelskiego. 

 

– Taki wniosek wpłynął od pełnomocnika uczestników postępowania. Nie kwestionował rzetelności sądu niżańskiego i jego bezstronności, natomiast wskazywał, że bardzo wiele w tej sprawie się wydarzyło. Chodzi o różne kwestie medialne i całą tę otoczkę wokół sprawy – wyjaśnia rzecznik prasowy sądu w Tarnobrzegu, Marek Nowak. I dodaje: – Pełnomocnik państwa Bałutów wskazywał, że jakie by było postanowienie sądu, czy to pierwszej, czy drugiej instancji, bezstronność sądu mogłaby być podawana w wątpliwość przez opinię społeczną. Mógłby być stawiany zarzut, że albo sąd uległ presji społecznej, albo wręcz przeciwnie. Postrzeganie postanowienia sądu mogłoby być wypaczone poprzez wydarzenia, które tutaj (w Nisku – red.) nastąpiły. Tym bardziej że ataki na sędziego referenta – w ogóle na sąd w Nisku i jego pracowników – musiały spowodować pewne zachowanie organów sądu, w tym okręgowego, uchwałę kolegium. To jest bezprecedensowa sprawa. Sąd okręgowy doszedł do przekonania, że skoro tak wiele się wydarzyło, więc niech to może rozpozna sąd spoza okręgu. 

 

Wszystko odbyło się jak trzeba

Co ciekawe, Krajowa Rada Sądownictwa oceniła jednoznacznie, że Sąd Rejonowy w Nisku właściwie wykonywał swoje obowiązki i w postępowaniu toczącym się w związku ze sprawą rodziny Bałutów nie dopatrzyła się żadnych uchybień. Nie znalazła ich również w samym sposobie przeprowadzenia procedury odbioru dzieci. Najstarszą z córek Katarzyny i Sławomira Bałutów – Kingę – odebrano ze szkoły, w obecności rówieśników i przy asyście policji. Siłą. Półroczną Sabinkę zabrano z domu bez obecności lekarza. Został wezwany dopiero na żądanie matki.

Za to KRS skrytykowała postępowanie niektórych mediów i osób publicznych. Za niesprawiedliwą i jednostronną, zdaniem rady, ocenę sądu. Utrzymane w podobnym tonie uchwały wydały też Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych w Polsce i Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”.

 

Żeby mieli bliżej

– Rodzina cieszy się z  przeniesienia sprawy z Niska do Janowa Lubelskiego, ale i tak ma obawy co do bezstronności sędziów. W obecnej sytuacji trudno im się dziwić. Jeśli całe środowisko sędziowskie opowiedziało się po stronie sądu w Nisku, to pytanie, czy jakiś sędzia odważy się wyłamać i sądzić wbrew tej jednogłośnej opinii, jest w pełni uzasadnione – mówi jedna z osób dobrze znających sprawę.

Pełnomocnik Bałutów wnioskował, by sprawę rozpatrzył Sąd Rejonowy w Rzeszowie, ale wydający decyzję Sąd Okręgowy  w Tarnobrzegu uznał, że Janów Lubelski będzie miejscem właściwszym. – Po pierwsze, jest całkowicie poza okręgiem apelacji rzeszowskiej. Po drugie, uczestnicy postępowania mają bliżej  z Niska do Janowa niż do Rzeszowa – wyjaśnia Nowak.

Co ciekawe, przy umieszczeniu córek Bałutów – Kingi, Klaudii i Sabiny – w pieczy zastępczej  sąd nie brał pod uwagę kwestii odległości. Mimo że mógł umieścić całą trójkę w placówce w Stalowej Woli, zdecydował o rozdzieleniu rodzeństwa i umieszczeniu Sabiny w rodzinie zastępczej, a Kingi i Klaudii w źle skomunikowanym z Niskiem domu dziecka w Rudniku. 

W uchwale KRS podkreśliła, że „orzeczenie Sądu ma charakter tymczasowy i zostało wydane w celu pilnego zabezpieczenia prawidłowego wykonywania opieki nad dziećmi. (…) W postępowaniu opiekuńczym, nawet gdy wydane orzeczenie jest ostateczne i prawomocne, może ono zostać zmienione przez sąd pierwszej instancji, jeżeli zmienią się okoliczności stanowiące podstawę jego wdania, np. jeżeli zostaną osiągnięte cele wydanych zarządzeń opiekuńczych”. 

Jeszcze zimą Elżbieta Tłusta, dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej w Nisku, napisała raport, w którym  pozytywnie oceniła zmiany w domu Bałutów. Jednak, mimo tej opinii oraz pozbycia się zwierząt i uprzątnięcia mieszkania, Sąd nie tylko nie zmienił swojego postanowienia, ale nawet nie wyraził gody na urlopowanie dzieci w domu na czas wakacji. Ani na ich wizyty u rodziców.

Pytany o to rzecznik odpowiada: – Pani mnie pyta o szczegóły, o których mógłbym mówić mając akta, do których mógłbym się odnieść. Przypuszczam, że to był raport sporządzony na określoną datę. A tam sytuacja jest bardzo dynamiczna.

Chcę i staram się

To ostatnie jest prawdą. Sytuacja rodziny diametralnie się zmieniła, na lepsze. Tyle że nie dzięki pomocy państwa, a prywatnych osób. Prywatna kancelaria prawna z Krakowa podjęła się reprezentowania Bałutów w sądzie. Wynajęła też i opłaciła rodzinie 80-metrowe mieszkanie, aby zbić argument, że dzieci nie mogą wrócić do miejsca, w którym panuje brud i ciasnota. Z kolei działająca w Warszawie Fundacja Rzecznik Praw Rodziców, od początku pilotująca i nagłaśniająca sprawę, zorganizowała Katarzynie Bałut szkolenie rodzicielskie. Wcześniej, zgodnie z zaleceniami sądu i OPS, kobieta próbowała zapisać się na takowe w okolicy Niska, jednak nigdzie w regionie takich  nie organizowano. – Ja nie jestem idealną matką. Na pewno wiele można poprawić. Ale ja chcę to robić i staram się. I nie rozumiem, za co mnie ukarano, po prostu nie rozumiem – mówiła w rozmowie kilka miesięcy temu Katarzyna Bałut. 

Tagi: bałut, rodzina, rozdzielenie, sąd, nisko, KRS, dom dziecka, rodzina zastępcza, pomoc

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone