17 Lipca 2015

Prawo i Bezprawie
SLiMM.jpg
autor: Sylwester Latkowski, Michał Majewski

Służby korzystały z podsłuchów w restauracjach. CBA ma więcej niż 11 nagrań?

  • pap201211152AQ.jpg Paweł Wojtunik, szef CBA. fot. PAP/WPROST/Marcin Kaliński

Jest śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez szefa CBA, Pawła Wojtunika. Czy CBA ma więcej nagrań z „Sowy i Przyjaciół” i „Amber Roomu”, których dotąd nie przekazało prokuraturze?

 

Coraz gęstsza atmosfera wokół szefa CBA, Pawła Wojtunika. Portal TVN24.pl podał, że prokuratura okręgowa w Lublinie wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia przez niego uprawnień. Rzecz dotyczy 11 nagrań z afery taśmowej, które ponoć (bo nie ma tu pewności) zdobyło CBA na początku tego roku. Wojtunik nadał im klauzulę poufności, wbrew opinii innej służby specjalnej, czyli ABW. Oficjalnym powodem wszczęcia postępowania jest formalna konieczność uzupełnienia materiału o dokumenty ze śledztwa dotyczącego taśm. Nie są to pomyślne dla Wojtunika doniesienia w konfrontacji z innymi wiadomościami.

 

Kto jest na taśmach

 

Wojtunik twierdzi, iż 11 nagrań zostało zdobyte przez CBA dzięki operacji specjalnej. I tym uzasadnia utrzymywanie tajemnicy wokół tych taśm. Z naszych informacji wynika, iż wśród 11 taśm są nagrania następujących rozmów: byłego działacza PO i lobbysty Piotra Wawrzynowicza z wiceministrem skarbu Rafałem Baniakiem, byłego szefa MSZ Radosława Sikorskiego z miliarderem Janem Kulczykiem, prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego ze wspomnianym Kulczykiem. W tym zbiorze ma być również nagranie, którego bohaterem jest  niedawno usunięty z rządu minister skarbu Włodzimierz Karpiński.

 

CBA ma wszystkie nagrania?

 

Pojawiają się wątpliwości, czy historia z operacją specjalną i zdobyciem w niej 11 nagrań nie jest tak naprawdę mydleniem oczu przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Kwestia jest podnoszona m.in. na łamach prasy. Spotkaliśmy się z tą hipotezą i my. W marcu rozmawialiśmy ze źródłem, które miało dostęp do nagrań. Usłyszeliśmy od niego:

– CBA ma dostęp do wszystkich nagrań. Wybrali zapewne 11, żeby zamknąć dziób niektórym.

– Skąd je mają? – zapytaliśmy.

– Wojtunik tę metodę stosuje od czasów „Lemongrassa”, czyli jeszcze z czasów pracy w Centralnym Biurze Śledczym – usłyszeliśmy w odpowiedzi. Chodzi o popularną restaurację w Alejach Ujazdowskich, w której pracował kelner Łukasz N., nagrywający potem gości u „Sowy i Przyjaciół”.

– Przecież Wojtunik i jego ludzie nie nagrywali.

– Kelnerzy nagrywali na zlecenie służby.

 

Sto taśm

 

Poprosiliśmy, w marcu, rzecznika CBA, by odniósł się do tych słów. Nie zareagował. Do dziś Centralne Biuro Antykorupcyjne nie zdementowało informacji, że ma więcej niż 11 nagrań. W samej aferze taśmowej dwóch restauracji – „Sowy i Przyjaciół” oraz „Amber Roomu” – jest w sumie 100 taśm. I dotyczą one 90 osób. Niektórzy są bowiem nagrani podczas kilku różnych spotkań. Tak przynajmniej wynika z wypowiedzi prokuratora generalnego, Andrzeja Seremeta, który powoływał się na wyjaśnienia kelnerów Konrada L. i Łukasza N.

Z N. sprawa jest ciekawa. Z dwóch, niemających ze sobą związku źródeł, słyszeliśmy, że kelner pracując przed kilkoma laty w popularnym „Lemongrassie” współpracował z Centralnym Biurem Śledczym.

 

Audiorestauracje

 

W zeszłym roku rozmawialiśmy z wysokiej rangi przedstawicielem jednej z polskich służb specjalnych. Zdradził, iż mają bardzo dobre rozpoznanie w świecie biznesu, i to tego z najwyższej półki.

– Jak to możliwe? – pytaliśmy.

Za odpowiedź posłużył tajemniczy uśmiech.

Rozmowa miała miejsce jeszcze przed wybuchem afery taśmowej.

Oczywiście można zakładać, że tej służbie udało się pozyskać wiele osobowych źródeł informacji wśród biznesmenów.

Dziś jednak,  w świetle wypływających informacji, wiele wskazuje, że to doskonałe rozpoznanie na temat świata biznesu zapewniały podsłuchy zakładane w restauracjach. Były to nie tylko „Sowa&Przyjaciele” czy „Amber Room”. Ostatnio głośno było o podsłuchu w restauracji „Różana”. W opublikowanej niedawno przez „Do Rzeczy” rozmowie Aleksandra Kwaśniewskiego z Ryszardem Kaliszem pada także kolejna nazwa restauracji, w której miano nagrywać.

SKW w „Różanej”

 

W kwietniu tego roku portal TVN24.pl podał, że Służba Kontrwywiadu Wojskowego wykryła podsłuch w popularnej wśród polityków i biznesmenów restauracji „Różana” na Mokotowie. SKW wyłapała urządzenie nagrywające, sprawdzając pomieszczenie przed spotkaniem szefów ministerstw obrony Polski i Holandii. Sprawa jest  dość dziwna. Nasze źródło: – Dzień przed ujawnieniem podsłuchów wszyscy pracownicy restauracji zostali poinformowani, że jest taki monitoring w zakresie kontroli jakości. Wszyscy podpisywali oświadczenia. To było bardzo dziwne.

Pytanie, czy nie jest tak, że SKW w „Różanej” nie natknęła się na urządzenia zamontowane tam za wiedzą innej służby, na przykład ABW lub CBA?

 

Słuchający kelnerzy

 

Bezsporne jest za to, że funkcjonariusze werbują współpracowników wśród obsługi lokali, co – umówmy się – nie jest nowością w kręgach policji i służb. Jeden z menedżerów restauracji  modnej wśród polityków i biznesmenów: – Oficerowie przychodzili do mnie do domu, namawiali do współpracy. Tłumaczyli, że tu nie chodzi o polityków i biznesmenów, ale o zwalczanie świata przestępczego. Odmówiłem, zasłaniając się słabymi nerwami i tym, że kompletnie się nie nadaję.

Tagi: paweł wojtunik, taśmy, CBA, ABW, przekroczenie uprawnień, sowa i przyjaciele, amber room, lemongrass, różana, afera podsłuchowa

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone