12 Listopada 2016

Prawo i Bezprawie
K48l.jpg
autor: Redakcja

Polacy nie muszą spłacać kredytów walutowych!

  • franki-szwajcarskie.jpg

Polacy zniecierpliwieni brakiem realizacji obietnic wyborczych dotyczących kredytów udzielonych w obcych walutach, postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Banki są masowo pozywane przez swoich klientów. Rozstrzygnięcia wydawane przez Sądy przyprawiają o palpitacje serca nawet bankierów za oceanem. Wszystko przez tak zwane klauzule indeksacyjne. To one przeliczały zobowiązania kredytów na równowartość obcych walut. Kredyty były w rzeczywistości udzielane w złotych, ale sztucznie je przeliczano na obce waluty. Sądy raz za razem stwierdzają, że są one bezskuteczne. W jednym ze swoich rozstrzygnięć Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie stwierdził nieważność klauzuli indeksacyjnej. Sąd oparł się na fakcie, że bank udzielał kredytu we frankach, których tak naprawdę nie miał. Kredyt, który był spłacany we frankach w istocie był kredytem złotowym przeliczonym na kurs franka. Na tej podstawie sąd „przewalutował” kredyt jakby był udzielony w złotych. Według sądu, pozostałe zapisy umowy, które są zgodne z obowiązującym prawem nadal łączą strony stosunku prawnego, jakim jest kredyt hipoteczny. Oczywiście środowisko bankowe z niesmakiem przyjęło takie rozstrzygnięcie. Jak się okazało, to tylko czubek góry lodowej.

 

22 sierpnia 2016 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok, według którego nieważność klauzuli indeksacyjnej powoduje nieważność całej umowy kredytowej. Jak stwierdził Sąd, nieważność klauzuli powoduje, że nie ma kursu, po którym mogłaby się dokonać indeksacja. Nie można określić świadczenia stron w walucie indeksacyjnej. Taka umowa jest od początku nieważna. Sąd okręgowy stwierdził, że uchylenie klauzuli indeksacyjnej nie wystarcza i konieczne jest stwierdzenie nieważności całej umowy. Według sądu, strony nie ustaliły wszelkich istotnych elementów umowy, a zatem umowa jest nieważna.

 

Konsekwencje wyroku.

Pozornie niewinne rozstrzygnięcie niesie ze sobą poważne konsekwencje. Kredyt udzielony we frankach, czy innej obcej walucie przestaje być kredytem w rozumieniu przepisów prawa bankowego. Staje się umową nienazwaną o zbliżonym do kredytu charakterze. Nie jest też „czystym” kredytem walutowym. Jest raczej mieszańcem kredytu udzielonego w złotych i kredytu udzielanego w obcej walucie. Sąd utrzymał też dotychczasową linię orzeczniczą, według której klauzula indeksacyjna nie jest klauzulą waloryzacyjną. Wreszcie sąd stwierdził, że jest związany sentencją wyroku SOKiK uznającego klauzule indeksacyjne za niedozwolone. W każdej innej sprawie niemal z automatu musi uznać klauzulę indeksacyjną za zakazaną. Na samym końcu sąd podkreślił jasno i wyraźnie, że klauzuli indeksacyjnej nie można modyfikować. Stwierdzenie, że zapisy umowy, które nakazują rozliczanie się według kursu franka szwajcarskiego są niezgodne z prawem, nie uprawnia do przyjęcia innego rozwiązania. Sąd nie może wprowadzać kursu rynkowego czy kursu NBP. Rozstrzygając spór, sąd powinien albo umowę utrzymać w treści podpisanej przez strony, albo uznać, że nie da się jej utrzymać. Co w świetle stanowiska Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oznacza, że takie umowy są nieważne.

 

Według sądu, w takiej sytuacji nie doszło do nawiązania stosunku prawnego. Umowa kredytu po prostu nie istnieje. Brzmi jak marzenie? Polskie prawo zna takie przypadki. W rzeczywistości jest to prawdziwy koszmar bankierów, ponieważ często oznacza to, że banki nie mają prawa żądania zwrotu kwoty udzielonego kredytu.

 

Wzajemne rozliczenia.

Co w sytuacji, w której sąd prawomocnie orzeknie o nieważności umowy kredytowej? Istnieje kilka kwestii, które powinny zostać wyjaśnione. Po pierwsze wzajemne rozliczenia pomiędzy stronami regulować będą przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu. Teoretycznie bank i jego klienci powinni zwrócić wzajemne korzyści, które otrzymali od siebie. Bank powinien zwrócić kwotę rat kredytu, które uiścił kredytobiorca. Ten zaś powinien zwrócić kwotę udzielonego kredytu. Nie jeden Polak wzdryga się na myśl o takiej konieczności. Jednak należy zwrócić uwagę na przepisy o przedawnieniu roszczeń. Do bezpodstawnego wzbogacenia stosuje się 10 letni okres przedawnienia. Jest to przepis ogólny, który może zostać zmieniony przez bardziej szczegółową regulację. I tak niektórzy upatrują w tym przepisie swojej życiowej szansy. Część przedstawicieli środowiska prawniczego wskazuje, że termin przedawnienia roszczenia z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia, w przypadku banków wynosi 3 lata. Ma tak być, ponieważ bank udzielał kredytu w ramach swojej działalności gospodarczej. Niektórzy prawnicy popierają to stanowisko, część jest odmiennego zdania. Bo skoro sąd stwierdza, że umowa kredytowa jest nieważna, to przecież bank nie udzielił kredytu i nie zrobił tego w ramach działalności gospodarczej. To właśnie powiązanie z działalnością gospodarczą warunkuje 3-letni okres przedawnienia. Z kolei prawnicy po drugiej stronie dyskusji słusznie pytają, czy bank, który jest spółką prawa handlowego, może dokonać czegokolwiek poza swoją działalnością gospodarczą?

 

Jakkolwiek nie podchodzić do kwestii przedawnienia, jego upływ powoduje, że bank nie może skutecznie dochodzić zwrotu kwoty udzielonego kredytu. Oczywiście będzie on mógł wytoczyć powództwo, jednak na zarzut przedawnienia powinno ono zostać oddalone. Banki zwyczajnie nie będą mogły dochodzić zapłaty kwoty kredytu. Co więcej wytoczenie powództwa w odpowiednio dobranym momencie umożliwi odzyskanie kwot rat kredytu, które już wpłacono.

 

Nie tylko przedawnienie.

Co więcej, uniknięcie spłacania kredytu jest możliwe nie tylko po upływie kredytu przedawnienia. Jak już podkreślono do rozliczeń między bankiem a jego klientem, po stwierdzeniu nieważności umowy, należy stosować przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu. Te same przepisy zawierają też rozwiązania, które mogą stanowić szansę dla kredytobiorców. Zgodnie z treścią przepisu art. 409 k.c. „Obowiązek wydania korzyści lub zwrotu jej wartości wygasa, jeżeli ten, kto korzyść uzyskał, zużył ją lub utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony, chyba, że wyzbywając się korzyści lub zużywając ją powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu.”. Zatem jeżeli sprzedaliśmy mieszkanie, a uzyskane z tego tytułu pieniądze zwyczajnie „przepiliśmy” nie będziemy musieli bankowi nic zwracać. Ważne jest abyśmy dokonali przeniesienia własności mieszkania odpłatnie, bo tylko tak możemy się bronić przed roszczeniem banku. Zgodnie z treścią przepisu art. 407 k.c. „Jeżeli ten, kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, rozporządził korzyścią na rzecz osoby trzeciej bezpłatnie obowiązek wydania korzyści przechodzi na tę osobę trzecią.” Jeżeli więc kredytobiorca dokonałby darowizny na rzecz swojej żony lub dziecka, to nich przeszedłby obowiązek zwrotu kwoty uzyskanej od banku.

 

źródło "Gazeta Finansowa"

Tagi: kredyty walutowe, franki szwajcarskie, banki, klauzule indeksacyjne

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone