30 Października 2016

Prawo i Bezprawie
K48l.jpg
autor: Redakcja

PiS bierze się za sądy

  • Sad--.jpg

W świetle sporów o aborcję czy kontrakt na dostawę śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii niemal bez większej refleksji przeszedł pomysł Zbigniewa Ziobro na reformę polskich sądów. Minister Sprawiedliwości zaczyna bardzo skromnie od zmiany reguł funkcjonowania sądów. Zmiany mają dotknąć tzw. dyrektorów sądu. Mają być bardziej niezależni od sędziów i bardziej zależni od Ministra Sprawiedliwości. Wszystko wskazuje na to, że tak PiS zamierza zreformować polskie sądownictwo. Po cichu małymi krokami. Jak się okazuje wielkich zmian można dokonać małymi gestami.

Zgodnie z ustawą prawo o ustroju sądów powszechnych dyrektor sądu to urzędnik odpowiedzialny za kierowanie działalnością administracyjną sądów. To on odpowiada za zadania związane bieżącym funkcjonowaniem sądu w którym pracuje. Ma on być swego rodzaju odciążeniem dla Prezesa Sądu, który ma wykonywać funkcje bardziej związane z orzecznictwem i sędziami, niż zajmować się ilością papieru toaletowego w sądowych magazynach. Dlatego ustawa prawo o ustroju sądów powszechnych nadaje dyrektorowi sądu uprawnienia kontroli finansowej wydatków, gospodarowania mieniem Skarbu Państwa. Dyrektor Sądu jest też zwierzchnikiem służbowym i dokonuje czynności z zakresu prawa pracy oraz reprezentuje sąd wobec pracowników sądu. Nie czyni tego wobec sędziów, asesorów, referendarzy, kuratorów, asystentów czy aplikantów.

Nie jest tajemnicą, że fakt wprowadzenia dyrektora sądu do ustawy prawo o ustroju sądów powszechnych wiązał się z próbą ograniczenia wszechwładzy Prezesa Sądu. Dyrektor Sądu miał być podmiotem, który stanowił konkurencyjny ośrodek władzy właśnie wobec Prezesa. Z przyczyn natury wizerunkowej oraz kilku drobnych rozwiązań Dyrektorzy stali się raczej asystentami Prezesów niż samodzielnymi urzędnikami. Wieloletni Prezesi mogli liczyć na posłuch wobec swoich podwładnych. Nie jednokrotnie dyrektorem sądu zostawały osoby blisko związane z dotychczasowymi władzami administracyjnymi w sądzie.

 

Ziobro przejmuje dyrektorów.

Zapowiadana na końcówkę tego roku reforma sądów rozpoczyna się właśnie od reformy pozycji dyrektora sądu. Projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych z 14 października 2016 roku może przewrócić dotychczasowe relacje panujące w sądownictwie. Jak możemy przeczytać z uzasadnienia ustawy projektowane zmiany mają na celu uporządkowanie systemu funkcjonowania dyrektorów sądów. Poprawie ma ulec sposób zarządzania kadrami przez dyrektorów.

Ustawa przewiduje definitywne rozdzielenie funkcji administracyjnych od kompetencji orzeczniczych prezesa sądu. Zwierzchnikiem służbowym dyrektora Sądu ma zostać Minister Sprawiedliwości. Prezes sądu będzie wykonywał w stosunku do dyrektora sądu czynności z zakresu prawa pracy z wyjątkiem czynności zastrzeżonych dla Ministra Sprawiedliwości.

Dyrektor sądu przestanie być organem sądu w sądach rejonowych, okręgowych i apelacyjnych. Teraz wyboru dyrektora sądu będzie dokonywał Minister Sprawiedliwości. Według projektu ustawy dyrektorzy nie będą wyłaniani w drodze konkursu. Uzasadnieniem takiego rozwiązania ma być fakt, że procedura konkursowa miała długotrwały charakter i nie zapewniała możliwości szybkiego i skutecznego obsadzenia stanowiska dyrektora lub zastępcy dyrektora sądu. Działania Ministra Sprawiedliwości mogły być konsekwentnie blokowane przez komisje konkursową na którą przemożny wpływ miał prezes danego sądu. Dotychczas to prezes sądu występował z wnioskiem i przedstawiał kandydata na dyrektora sądu wyłonionego w drodze konkursu. Również procedura w razie odmowy powołania kandydata przedstawionego przez prezesa sądu miała niepotrzebnie przeciągać proces wyłaniania dyrektora sądu.

 

Mniej władzy dla prezesów sądów

W uzasadnieniu możemy wprost przeczytać, że proponowane rozwiązania odnośnie powoływania i odwoływania dyrektorów sądów pomniejszają uprawnienia prezesów sądów w obszarze wewnętrznego nadzoru administracyjnego. Teraz to tylko i wyłącznie dyrektor sądu będzie odpowiedzialny za „zapewnienie właściwego toku wewnętrznego funkcjonowania sądów”. Według Ministra Sprawiedliwości zmiany te nie powinny budzić wątpliwości ustrojowych. Po pierwsze: dyrektorzy są odpowiedzialni za wydatkowanie środków publicznych których dysponentem jest Minister Sprawiedliwości. Po drugie: kompetencje orzecznicze prezesów sądów nie mają zostać naruszone. Minister Sprawiedliwości ma zyskać nowe uprawnienia nadzorcze wobec dyrektorów sądów i podległych im służb, ale mają one zapewniać jedynie techniczne funkcjonowanie sądu i wykonywanie zaledwie podstawowych zadań.

Minister w uzasadnieniu projektu wręcz reklamuje nową regulację wskazując, że prezesi sądów zyskają więcej czasu wolnego. Tak należy wywnioskować z uzasadnienia. Prezesi będą mogli w większym stopniu przenieść nacisk swoich obowiązków na kwestie związane z nadzorem nad działalnością sądów w zakresie orzekania. Ministerstwo podkreśla, że obecny poziom wykonywania obowiązków w tym zakresie stanowi poważny i realny problem w zakresie funkcjonowania sądownictwa.

 

Łańcuch na sędziów

Proponowane zmiany w sposób jawny wpisują się w plan reformy sądownictwa oraz konflikt pomiędzy władzą sądowniczą a wykonawczą i ustawodawczą. O tym jak nadal ważna będzie rola dyrektora sądu świadczy przepis który będzie wymagał, aby dyrektor sądu zatwierdzał każdą czynność podejmowaną przez prezesa sądu, która nie będzie ujęta w planie finansowym sądu. Warunkiem będzie aby czynność ta wywoływała skutki finansowe. Jednak podkreślić należy, że to dyrektor sądu przygotowuje plan finansowy sądu.

Dyrektorzy sądów w zupełności przejmą finanse poszczególnych sądów. Dotychczas wpływowi prezesi będą zmuszeni uzyskać zgodę na każdą czynność nie ujętą w planie. Czyli de facto ich uprawnienia zostaną zepchnięte do kwestii orzeczniczych. Tak ukształtowane relacje i uprawnienia mogą w sposób prosty zostać wykorzystane przez Ministra Sprawiedliwości do wywierania nacisku na dany sąd. Przy jednoczesnym zapewnieniu ręcznego sterowania osobami dyrektorów sądów przez centralę w Warszawie. Bowiem to zawsze ten kto płaci rachunki ma najwięcej do powiedzenia.

Tagi: zbigniew ziobro, reforma sądownictwa, sędziowie, dyrektorzy sądów

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone