31 Marca 2017

Prawo i Bezprawie
autor: Łukasz Pawelski

Najwyższy Sąd Rodzinny

  • gERSDORF.jpg

Maciej Giaro – syn Małgorzaty Gersdorf występował jako pełnomocnik przed Sądem Najwyższym gdy jego matka była już Pierwszym Prezesem tej instytucji. Reprezentował interesy jednej ze stron wspólnie z członkiem warszawskiej palestry zamieszanym w aferę reprywatyzacyjną. W składzie orzekającym zasiadał Krzysztof Pietrzykowski który wraz z Gersdorf był w Radzie Naukowej Spółdzielczego Instytutu Naukowego.

 

31 stycznia br. Małgorzata Gersdorf na wiecu sędziów w Warszawie tak zwróciła się do swoich kolegów i koleżanek: „O prawo, o sposób jego interpretacji, o jego przestrzeganie, o każdy cal sprawiedliwości należy teraz walczyć…”. Sędziowie lubią podkreślać swoją niezależność, niczym prawda objawiona powtarzają tą mantrę do upadłego. Gdy jednak chodzi o praktykę niezależności sędziowskiej przychodzi pilnować stronie występującej przed sądem. Jak się okazuje Sąd Najwyższy nie prowadzi monitoringu osób występujących przed nim pod względem pokrewieństwa. Idąc przed sąd warto sprawdzać swojego przeciwnika procesowego. Być może trafimy na syna samej Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf.

 

Doktor Maciej Giaro jest radcą prawnym prowadzącym swoją kancelarię w Warszawie. Karierę naukową robi na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego podobnie jak jego matka. W przeszłości oboje byli współautorami publikacji prawniczych. Dr Giaro oprócz publikacji naukowych z matką był autorem glos w tym do orzeczeń Sądu Najwyższego. Jeszcze w 2016 roku Maciej Giaro wraz z Krzysztofem Wąsowskim występowali w sprawie o sygn. akt IV CSK 57/16, jako pełnomocnicy jednej ze stron. Wąsowski to były rzecznik dyscyplinarny warszawskiej adwokatury. W ubiegłym roku prokuratura postawiła mu zarzut wyrządzenia szkody w mieniu Skarbu Państwa na kwotę ponad 33 milionów złotych. Sprawa ma związek z reprywatyzacją. Wąsowski także wywodzi się z środowiska naukowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

 

Można zadać pytanie czy to etyczne aby profesjonalny pełnomocnik, radca prawny jednocześnie syn I Prezes Sądu Najwyższego występował przed instytucją którą kieruje jego matka? Dwa lata temu niektóre sądy warszawskiej apelacji wymagały aby asystenci sędziów, którzy byli jednocześnie aplikantami adwokackimi lub radcowskimi porzucili albo pracę albo aplikację. Powód? Według sędziów nie wystarczyło zapewnienie, że nie będą występować jako aplikanci przed wydziałami ani także sądami w których pracują. Sędziowie uważali, że to niedopuszczalne aby aplikant jednocześnie pracował w sądzie, chociaż nie prowadził on w nim żadnej ze spraw. Tymczasem syn Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego występował przed instytucją kierowaną przez jego matkę, jako radca prawny reprezentując interesy jednej ze stron. To trochę tak jakby syn prezesa występował przed pracownikami rodzinnej firmy. Świadczą o tym uprawnienia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Sędziowie SN składają swoje oświadczenia majątkowe właśnie M. Gersdorf, która dokonuje ich analizy. To M. Gersdorf kieruje też sędziów na badania do lekarzy orzeczników ZUS gdy ma wątpliwości czy nadają się oni do pełnienia powierzonej funkcji. Nawet gdyby sędzia Sądu Najwyższego chciał mieszkać poza Warszawą musiałby uzyskać zgodę Pierwszej Prezes Gersdorf.  Co więcej Rzecznik Dyscyplinarny SN podejmuje działania na wniosek Pierwszego Prezesa SN. Pozycja M. Gersdorf jest na tyle silna, że mogłaby wywrzeć presję na skład orzekający.

 

Można zastanawiać się jaki wpływ na wynik postępowania przed Sądem Najwyższym miał udział Macieja Giaro. Wiadomo, że chociaż Sąd Najwyższy nie podzielał jego argumentacji to i tak uwzględnił kasację i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu. W składzie sędziowskim zasiadali Barbara Myszka, Krzysztof Pietrzykowski i Agnieszka Piotrowska. Pietrzykowski zasiadał razem z matką Giaro w Radzie Naukowej Spółdzielczego Instytutu Naukowego. Natomiast sędzia sprawozdawca Barbara Myszka orzekała w jednym składzie z M. Gersdorf.

 

Zwróciliśmy się z serią pytań do rzecznika Sądu Najwyższego o to w jakich jeszcze sprawach Maciej Giaro występował jako pełnomocnik. Z odpowiedzi wynikało, że Sąd Najwyższy nie monitoruje spraw które toczą się przed nim pod względem pokrewieństwa pełnomocników z sędziami. System teleinformatyczny na którym pracują sędziowie i cały Sąd Najwyższy nie pozwala na ustalenie czy w jeszcze jakiś sprawach występował Maciej Giaro. Inaczej sprawa wygląda w systemie Currenda który zapewnia obsługę informatyczną sądów powszechnych. W tym systemie w sposób niezwykle łatwy można ustalić w jakich sprawach występowali konkretni pełnomocnicy przed danym sądem. Tak więc Sąd Najwyższy mieszczący się w pięknym gmachu w Warszawie ma gorszy system teleinformatyczny od sądów powszechnych nawet w małych miastach Polski Wschodniej. Co zatem robić? Według biura prasowego Sądu Najwyższego to strony na etapie postępowania powinny składać odpowiednie wnioski.

 

Na pewno znajdą się obrońcy Pani Prezes jak również jej syna Macieja Giaro. Podniosą się głosy, że przecież to o niczym nie świadczy. Z racji zajmowanego stanowiska przecież M. Gersdorf zna wielu sędziów. Jako profesor prawa egzaminowała i znała wielu adwokatów i radców prawnych, przecież nie może się wyłączyć we wszystkich sprawach. Dlaczego syn ma nie robić kariery przez matkę i tym podobne. Ale musimy sobie odpowiedzieć na standardy jakie chcemy naśladować. Czy w dojrzałej zachodnioeuropejskiej demokracji dopuszczalne byłoby aby syn Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego występował przed tym sądem jako pełnomocnik?  Czy nie może to budzić uzasadnionego przekonania, że jako pełnomocnik może mieć większe szanse przed Sądem Najwyższym niż jego koledzy i koleżanki po fachu? Trzeba pamiętać, że Maciej Giaro jako radca prawny musi na rynku konkurować z innymi prawnikami, którym skrzętnie zakazuje się nawet reklamy. Taki przymiot i koneksje rodzinne mogą zdeterminować, ze klienci pójdą właśnie do niego a nie do radcy prawnego obok. Ktoś może zadać pytanie ale czy w związku z tym nie powinien występować przed Sądem Najwyższym? Na to bardzo dobre pytanie odpowiedź można znaleźć w orzecznictwie samego Sądu Najwyższego. Postanowieniem z dnia 10 marca 2015 roku sygn. akt II UO 1/15 Sąd Najwyższy stwierdził, że „nawet stosunki wyłącznie służbowe w stosunkowo niewielkiej przecież instytucji (…) mogą ze względu na osobistą znajomość oraz osobisty charakter kontaktów zostać uznane za stosunki tego rodzaju, że wywołają w odbiorze zewnętrznym uzasadnioną wątpliwość co do bezstronności sędziów. Jak trafnie uznaje się bowiem w doktrynie „przyczyną wyłączenia jest sama możliwość powstania wątpliwości, i to zarówno u podmiotów zgłaszających wniosek o wyłącznie, jak i u innych występujących w procesie, jak również u osób spoza procesu”.

Tagi: małogrzata gersdorf, gersdorf, sąd najwyższy, afera reprywatyzacyjna, krajowa rada sądownictwa, syn, krzysztof pietrzykowski

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone