26 Września 2015

Prawo i Bezprawie
DSC1301.jpg
autor: Sylwester Latkowski

Masa: Interes "Pruszkowa" z Gawronikiem

  • Pruszkow-mafia-proces.jpg Warszawa, 18.09.2002. „Wańka

Takiej rozprawy dotąd w Polsce nie było. Podjęto szczególne środki bezpieczeństwa. Na potrzeby procesu, w budynku sądu przy ulicy Kocjana 3, na terenie dawnych koszar na Bemowie, powstała specjalnie zabezpieczona sala. W czasie przesłuchań świadków koronnych okolicy strzegli antyterroryści i ubrani po cywilnemu funkcjonariusze z Wydziału Ochrony Świadków CBŚ.  Tak w 2002 roku sądzono szefów „Pruszkowa”. W atmosferze niebywałego zagrożenia. Czy słusznie? Wielu moich rozmówców twierdzi, że ten proces był tylko naskórkowym osądem jednej z ówcześnie najważniejszych grup przestępczych – Pruszkowa. Dlaczego? Pojawiały się na nim nie wyjaśnione do dzisiaj sprawy, w których padały znane nazwiska.

To na niej złożył swoje najważniejsze zeznania Jarosław Sokołowski, pseudonim „Masa”. Z niezrozumiałych powodów zeznania nadal są utajnione. Oto opowieść Masy o jednym z interesów „Pruszkowa”.

 

 

- Przypomniał mi się jeszcze jeden interes z Pershingiem, bo jego zabójstwo to jest końcowy etap mojej znajomości z Pershingiem. Był to rok 1998-99, przyjechał do mnie Dariusz Bytniewskiego razem z Chińczykiem (Jarosław Meringe – od aut.) i powiedział, że chce się ze mną spotkać i z kimś z grupy pruszkowskiej, kto ma dużo pieniędzy, bo planuje jakiś interes Pan Gawronik. Zadzwoniłem do Andrzeja, on powiedział, że zasięgnie języka o nim. Zadzwonił potem Andrzej i powiedział, że pytał się Bagsika i on odradził mu interesy z Gawronikiem, ale powiedział żebym spotkał się z nim i zorientował się co on ma mi do powiedzenia. Umówiłem się przez Dreckiego, jest to były ochroniarz Gawrnikaa. Spotkałem się na stacji benzynowej w Morach z panem Gawronikiem. Na to spotkanie przyjechał pan Gawronik , Drecki, Bytniewski, Chińczyk i ja. W pięć minut powiedział mi pan senator Gawronik o jaki interes chodzi, że chodzi o przejęcie kontroli nad handlem papierosami, ściąganie VAT-u. Zadzwoniłem do Andrzeja i on powiedział żebym się spotkał z nim, żebym spokojnie to przeanalizował, bo on nie ma na to czasu. Może miał wpływ na to fakt, że Pershing ściągał wtedy długi Bagsika.

 

Możemy przejąć kontrole na handlem papierosami

Więc to był początek roku 1999, spotkałem się z Dreckim i z Bytniewksim w Mistralu na trasie między Pruszkowem, a Podkową Leśną, i wtedy trochę bardziej szczegółowo Drecki opowiedział mi o tym przedsięwzięciu. Powiedział, gdzie jest miejsce dla nas jako gangsterów, a gdzie na legalny interes, powiedział, że możemy legalnie sprowadzać papierosy i przejąć kontrole na handlem papierosami. Handel papierosami nie był już taki intratny jak na początku lat dziewięćdziesiątych, ale nadal się opłacał. Opowiedziałem o tym Andrzejowi i powiedział, że się spotka z Gawronikiem, ale nie dotarł na spotkanie i znowu wysłał mnie. Ja spotykałem się z panem Gawronikiem, albo u mnie w restauracji, albo u mnie w domy. Miała to być gigantyczna firma w skład, której wchodziłyby sklepy z papierosami przy niemieckiej granicy, sprzedawalibyśmy Niemcom i Niemcy zwracali, by nam merdzieżdije. Gawronik opowiadał, że prawo pod działalność tej firmy napisał prof. Modzelewski(1). Byłem pewny, że to będzie przedsięwzięcie legalne i intratne. Miał być pan Ryżewski w tej firmie, ochroną tej firmy miał być Czempiński i pan Petelicki(2). Nazwiska zrobiły na mnie wrażenie. Kiedy powtórzyłem to Pershingowi, to było na jego twarzy zdziwienie, zaciekawienie i lekki uśmieszek. Postanowiliśmy poczekać na rozwój wypadków. W skład zarządu tej firmy miała wejść córka pana Kolikowskiego i ktoś jeszcze, ja miałem poszukać kogoś na stanowisko prezesa. Nasunęła mi się osoba pan Wagnera, inteligentny człowiek, spytałem go, czy interesowała by go taka posada. Zgodził się i wszedł do tej firmy. Chodziło o sfinansowanie przez grupę pruszkowską tego całego przedsięwzięcia pana Gawronika.

 

Nazwiskach, które zrobiły wrażenie

Znaleźliśmy człowieka o imieniu Piotr, mówiło się, że to był bankowiec, chwalił się, że załatwia kredyty. Gawronik pokazał mu całą dokumentację, wspominał o nazwiskach, które na nim również zrobiły wrażenie i on dał słowo, że da 50 mln. nowych złotych kredytu i 10 % z tego mieli dostać ludzie związani z tym Piotrem, którzy pomagali w załatwieniu tego kredytu, to był chyba z Kredyt Banku. W międzyczasie Pershing dał Gawronikowi w użytkowanie wielki sklep, kompleks hotelowo - sklepowy w Słubicach. Tam miała firma ruszyć. Na potrzeby tej firmy pan Gawrnik już po uzyskaniu kredytu kupił dwa statki, które miały krążyć między Słubicami, a Frankfurtem nad Odra. Ja byłem z Jurkiem Wxxxxxxx na Krecie i zadzwonił do mnie Pershing, czy ja Gawronikowi dawałem jakieś pieniądze, bo przyszedł po pieniądze na kasy fiskalne. Chodziło o niebagatelną sumę 100 tys. dolarów amerykańskich. Ja powiedziałem Pershingowi, że Drecki dał mu miliard złoty na te kasy, chodziło o kasy fiskalne i o danie łapówki jakimś politykom. Ta łapówka została oczywiście dana. Pershing powiedział, ja daję te pieniądze, ale ty do nich należysz. Na użytek tej firmy Gawronik zrobił biznes plan, który był dobry, narobił apetytu, ale trzeba było to zmienić na potrzeby banku. Ten Piotr dzwonił i powiedział, żebyśmy podstawili firmę z tradycjami i podstawiliśmy firmę Kolasińskiego „Italmarkt" ( Marek Kolasiński, były poseł AWS – od aut).

 

Gawronik zaczął coś kombinować i oszukiwać ludzi

Kolasiński powiedział, że będziemy mieli zyski z podwójnych faktur, była na użytek pana Gawronika tak robiona faktura, żeby było można ją zdublować. Cały czas czekaliśmy na potężne transze kredytu, najpierw były dwie transze po 4 mln. złotych, ale pan Gawronik zaczął coś kombinować i oszukiwać ludzi, którzy załatwiali kredyt. Z danych transz miał przekazywać tym ludziom łapówki, ale on kombinował i odciągnęło się to w czasie do jesieni 1999 roku.

 

To mógł być początek wielkiego śledztwa

To jedno z zeznań Masy, które pokazuje, że były powiązania ze światem polityki, biznesu i prawa. Wielu osobom na rękę było i nadal jest, że pojęcie „mafia” zostało przyporządkowane tylko do „Pruszkowa” i „Wołomina”. Mogły one nadal twierdzić, że jej nie ma, a co najwyżej została zlikwidowana wraz z rozbiciem „Pruszkowa”, później „Wołomina”.

Dla byłego szefa MSWiA, Marka Biernackiego, kluczowe były protokoły zeznań świadka koronnego Jarosława Sokołowskiego.

– One mogły być początkiem wielkiego śledztwa, które mogło doprowadzić do świata polityków i wielkiego biznesu – mówi. – Utajniono je tak skutecznie, że nie mieli do nich dostępu ci, którzy także powinni je poznać.

Funkcjonariusze CBŚ, prowadzący ważne śledztwa w kraju, mogli tylko poczytać sobie fragmenty opublikowane w gazetach. Wiadomo, że czas pracował na niekorzyść. Dzisiaj to już bardziej makulatura, historyjki, które można wykpić, a nie obawiać się ich.

 

Niektórych wątków śledztwa nie pociągnięto dalej

Kiedy w 2005 roku, będąc gościem w programie „Konfrontacja”, ujrzał protokoły w moich rękach – pod stołem, w teczce, miałem komplet zeznań „Masy” – pokręcił głową z niedowierzaniem.

– Jako ministrowi MSWiA odmówiono mi w nie wglądu, a tymczasem wy, dziennikarze, je macie – stwierdził gorzko.

Po pierwszej lekturze akt „Masy” w 2003 roku ze zdziwieniem stwierdziłem, że niektórych poruszonych w nich wątków nie pociągnięto dalej.

A minęły wówczas trzy lata od złożenia zeznań przez Sokołowskiego. Tak jakby komuś zależało na ucięciu wątków, które mogły stanowić zagrożenie dla polityków i ludzi wielkiego biznesu.

 


 

1. Profesor Modzelewski w rozmowie z „Gazetą Polską” zdecydowanie zaprzeczył, że chodzi o niego: Twierdzenie, że osoba określana jako „M”, to ja, jest więc oszczerstwem. Potwierdził jednak, że sporządzał opinie prawne dla firmy Italmarca, ale działalność tej firmy nie budziła wtedy żadnych zastrzeżeń i podejrzeń. Później Modzelewski przysłał do redakcji list, w którym jeszcze raz kategorycznie stwierdził, że nieprawdą jest, że w swych zeznaniach „Masa” wskazał moje związki z jakąkolwiek „grupą pruszkowską”.
 

2. Aleksander Gawronik składał mi propozycję współpracy. Chodziło o ochranianie przez oficerów Gromu pewnego biznesowego przedsięwzięcia, ale odmówiłem i mam na to świadków. Wszystko, co mi wiadomo w tej sprawie, zeznałem już w Prokuraturze

 

Fragmenty książki Sylwestra Latkowskiego "Polska Mafia", Świat Książki, 2011.

Tagi: masa, mafia, pruszków, wołomin, pershing, bagsik, chińczyk, derecki, gawronik, marek biernacki, sylwester latkowski

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone