17 Grudnia 2015

Prawo i Bezprawie
DSC1301.jpg
autor: Sylwester Latkowski

Kwiatkowski nie do zwolnienia?

  • krzysztof-kwiatkowski-nik.jpg Warszawa, 14.12.2015. Prezes Najwyższej Izby Kontroli - Krzysztof Kwiatkowski, podczas IV Ogólnopolskiej Konferencji Uniwersytetów Trzeciego Wieku, nt. wyzwań polityki senioralnej na lata 2016-2020, w Sejmie. PAP/Leszek Szymański

Czy Krzysztof Kwiatkowski ma alternatywny plan, na wypadek odwołania go z funkcji prezesa NIK? Tak mówią moi rozmówcy z tej instytucji. Oto w ubiegłym roku Kwiatkowski wziął udział w szkoleniu na aplikację kontrolerską. – Ukończenie aplikacji daje prawo do mianowania na kontrolera, co daje swoisty immunitet i niemal nieusuwalność z pracy. Trudno kogoś takiego zwolnić – słyszę.


Lektura ustawy o NIK to potwierdza.


Prezes zrobić to miał na skróty, w przyśpieszonym trybie. Pracownicy potocznie nazywają to aplikacją VIP-owską. Wyjaśniono mi: – Normalna aplikacja kontrolerska trwa około roku, to 8–10 tygodniowych zjazdów w Ośrodku Szkoleniowym NIK w Goławicach. On odbył ją po cichu, wraz z kilkoma wybrańcami, bliskimi sobie ludźmi, w siedzibie w Warszawie.

 


Inny rozmówca zwrócił uwagę na jeszcze jeden fakt: – Osoby biorące w udział VIP-owskich aplikacjach nie stają do naboru zewnętrznego, a zainteresowanie nim normalnie jest ogromne, kilka do kilkunastu chętnych na jedno miejsce.


Zapytałem rzecznika NIK: „Czy i kiedy aplikację kontrolerską ukończył Krzysztof Kwiatkowski?” Po głębszym zastanowieniu, jak mnie poinformowano: „ze względu na charakter pytania”, otrzymałem odpowiedź, że rzeczywiście prezes NIK, jako osoba niezatrudniona na stanowisku kontrolerskim, uczestniczył „w szkoleniach teoretycznych”. Oczywiście, zapewniono mnie, że przepisy ustawy o NIK przewidują obowiązek stałego podnoszenia kwalifikacji przez pracowników izby. 


– Czyli potwierdzili, że zrobił 9/10 aplikacji – usłyszałem od kontrolera z NIK, któremu zacytowałem odpowiedź rzecznika. Dalej wyjaśnił: – To, co oni nazywają szkoleniem teoretycznym, dotyczącym warsztatu kontrolerskiego, to jest metoda na ominięcie (przynajmniej czasowo) naboru zewnętrznego, który jest obowiązkowy przy przyjmowaniu na stanowiska kontrolerskie. Ta część praktyczna wygląda tak, że podłącza się gościa do jakiejś trwającej kontroli na chwilę i zalicza mu się część praktyczną. Prezes może w każdej chwili ogłosić nabór na stanowisko kontrolerskie i, po zaliczeniu części praktycznej u któregoś ze swoich kolegów, próbować dać sobie mianowanie na kontrolera. Trudno go będzie potem zwolnić

 

Zapytałem byłego prezesa NIK, Janusza Wojciechowskiego, co sądzi o sprawie. Sam nie robił aplikacji kontrolerskiej, prezesowi nie jest to potrzebne, chyba, że chciałby zostać w izbie i dalej pracować.  Zwraca jednak uwagę, że Kwiatkowski jeśli już to robi, to powinien odbyć ją w normalnym trybie, a nie w wersji skróconej. Nie wyobraża sobie także, by Kwiatkowski sam siebie nominował.

Tagi: krzysztof kwiatkowski, nik, aplikacja kontrolerska, vip, sylwester latkowski

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone