19 Listopada 2015

Prawo i Bezprawie
SLiMM.jpg
autor: Sylwester Latkowski, Michał Majewski

Kulisy zatrzymania Jana Burego

  • Bury-zatrzymanie-cba.jpg Katowice, 19.11.2015. Były poseł i szef klubu PSL Jan Bury wyprowadzany po przesłuchaniu w Prokuraturze Apelacyjnej w Katowicach, 19. Bury został zatrzymany w związku z zarzutami korupcyjnymi. PAP/Andrzej Grygiel

Poznaliśmy szczegóły zatrzymania przez CBA Jana Burego, byłego szefa klubu parlamentarnego PSL. Wiemy, jak przebiegała akcja w nocy ze środy na czwartek. 

 

 

Postanowienie o zatrzymaniu polityka zostało wydane w środę 18 listopada przez Leszka Srokę z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Akcję prokurator zlecił delegaturze CBA w Rzeszowie. Konieczność zatrzymania Burego Sroka uzasadniał tym, że polityk będzie utrudniał postępowanie. „Z zebranego materiału wynika, że Jan Bury pozyskuje informacje ze śledztwa, wpływa na funkcjonariuszy instytucji państwowych celem przekazywania informacji dotyczących śledztwa. (…) Uprzedza osoby o podejmowanych wobec nich działaniach policyjnych i przekazuje im informacje ze śledztwa” – uzasadniał prokurator i dodał, że Bury organizuje sprzedawanie swojego osobistego majątku. W uzasadnieniu jest jeszcze napisane, że prokuratura ma materiały na potwierdzenie łapownictwa i płatnej protekcji byłego posła. Sroka pisze, że Bury podejmował się pośrednictwa w załatwianiu spraw w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, Krajowej Radzie Sądownictwa, paliwowej Grupie Lotos. Miało to polegać na wywieraniu wpływu na decyzje w zamian za korzyści majątkowe.

 

Nocne zatrzymanie

 

Akcja zatrzymania Jana Burego rozpoczęła się o godzinie 23.40 w środę. Polityka zatrzymało trzech agentów specjalnych CBA z Rzeszowa. A stało się to w Warszawie przy ulicy Myśliwieckiej. Bury zażądał zawiadomienia Karoliny Margulewicz-Fortuny, swojej adwokat. I kontaktu z nią. Prosił też o powiadomienie żony, ale dopiero po ósmej rano. Polityk nie miał uwag do zachowania agentów i sposobu zatrzymania. Funkcjonariusze kilkukrotnie próbowali się skontaktować z prawniczką Burego. Pierwsza próba miała miejsce 38 minut po północy. Druga była pięć minut później. O godzinie 0:45 agenci zostawili wiadomość w skrzynce głosowej adwokat Burego. Wiadomość tę Margulewicz-Fortuna odsłuchała przed drugą w nocy. 

 

Po zatrzymaniu przeszukano Burego. Miał przy sobie dwie żółte kartki i jedną fioletową z odręcznymi zapiskami. A także pismo delegatury Najwyższej Izby Kontroli w Rzeszowie do sądu rejonowego w Dębicy z 24 czerwca 2010 roku. Pismo dotyczyło aktu oskarżenia przeciw Krzysztofowi M. Bury miał również postanowienie z 29 marca 2012 o umorzeniu dochodzenia przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Wola. Zajmujące siedem kartek postanowienie o umorzeniu dotyczyło postępowania o sygnaturze 2 Ds. 2651/11/III. 

 

Wbrew podawanym przez media wiadomościom Bury nie miał kilku telefonów. Zabezpieczono jeden aparat marki Samsung, z jedną kartą SIM. 

 

Polityk w trakcie zatrzymania i podczas czwartkowych czynności był opanowany. Nie wyglądał na człowieka przybitego. – Tak jakby się spodziewał, że prędzej czy później to zatrzymanie nastąpi – opisuje nam jeden ze śledczych.  

 

Czynności z Janem Burym trwały do późnych godzin nocnych.

 

Czy to było potrzebne?

 

Pytanie, czy cała akcja była potrzebna, a zwłaszcza w środku nocy? Z prokuratorskiego uzasadnienia nie wynika, żeby Bury się ukrywał czy planował ucieczkę. Prawnicy polityka podnoszą, że był on do dyspozycji prokuratorów. Karolina Margulewicz-Fortuna mówi: – Wielokrotnie dzwoniliśmy do Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, sygnalizując gotowość klienta do stawienia się. Robiliśmy to już blisko dwa tygodnie temu. Wykonaliśmy kilkadziesiąt telefonów do prokuratora Sroki. Bez odzewu. 

 

Media, korzystając z nieoficjalnych informacji śledczych, podawały w czwartek, że Bury w ostatnich dniach dziwnie się zachowywał. Chodził w kapturze albo z podniesionym kołnierzem, mieszkał u znajomych. Mecenas Margulewicz-Fortuna mówi, by nie traktować tych opowieści poważnie: – Przestał być posłem, więc opuścił hotel sejmowy. Będąc w Warszawie mieszkał u znajomych, ale przed nikim się nie ukrywał. Korzystał z jednego telefonu, którym posługuje się od lat. Był ostatnio w Czechach. Informował mnie o wyjeździe i powrocie przez telefon. Gdyby chciał uciekać, raczej nie wracałby do Polski.   

 

Łapówka i wędliny

 

Buremu w czwartek, po przewiezieniu do Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, postawiono 6 zarzutów. Są wśród nich poważne, jak choćby przyjęcie łapówki w wysokości 600 tysięcy złotych i sztabki złota. Od biznesmena z Leżajska, który liczył na pomoc w załatwieniu sprawy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Są też jednak zarzuty brzmiące śmiesznie. Miał na przykład przyjąć kosze z kiełbasą od policjantki, która liczyła, że pomoże jej znaleźć lepszą posadę. Bury jest zatrzymany. Już dziś wiadomo, że prokuratura będzie wnosiła o areszt dla niego. Decyzja w tej sprawie zapadnie najpewniej w sobotę. 

Tagi: jan bury, cba, psl, zatrzymanie, prokuratura, korupcja, sylwester latkowski, michał majewski

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone