21 Listopada 2015

Prawo i Bezprawie
DSC1301.jpg
autor: Sylwester Latkowski

Kto skontroluje prezesa NIK, Krzysztofa Kwiatkowskiego i jego dwór?

  • krzysztof-kwiatkowski.jpg Warszawa, 07.03.2014. Prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski w trakcie konferencji prasowej na temat raportu NIK oceniającego wojska specjalne w Warszawie. PAP/Rafał Guz

– Walczy w prywatnej sprawie używając argumentu, że „zaatakowano NIK”. Nikt nigdy tak nie zaszkodził autorytetowi tej instytucji – mówi pracownik o prezesie Najwyższej Izby Kontroli, Krzysztofie Kwiatkowskim, który mimo zarzutów prokuratury nie podaje się do dymisji.​

 

 

– Kwiatkowski jest kłębkiem nerwów po zatrzymaniu Burego. Bardzo źle wygląda – słyszę od pracownika NIK.

Atmosfera w głównej siedzibie staje się trudna do wytrzymania. Zamiast pracą, ludzie żyją sytuacją prezesa. Mój rozmówca gorzko mówi: – Stoi pod ścianą – nie może się cofnąć, bo zniknie on i jego dwór. Dlatego próbuje walczyć. Szkoda tylko, że kosztem instytucji.

 

Dwór Kwiatkowskiego

 

Kto należy do dworu prezesa NIK? To byłe młode wilki z łódzkiej Platformy. Przewodzi im Hubert Cichocki, który tam przez pewien czas rządził młodzieżówką. Jeszcze za czasów pełnienia funkcji ministra sprawiedliwości przez Kwiatkowskiego nazywano go wprost jego przybocznym. Na portalu naszemiasto.pl tak o nim pisano (17.05.2010):

 

„O Cichockim jeszcze niedawno mówiono, że jest człowiekiem do zadań specjalnych ministra Kwiatkowskiego. Według niektórych relacji, miał szukać haków na tych, którzy nie byli przekonani co do kandydatury Kwiatkowskiego na szefa miejskiej PO (Kwiatkowski i Grabarczyk wycofali się z wyborów, wygrała je Hanna Zdanowska, kojarzona z Grabarczykiem). Cichocki mówi jednak, że rewelacje o szukaniu haków wyssano z palca”.

 

Mój rozmówca: – Niech pan zapyta prezesa, ile osób z Łodzi zatrudnił, w tym z młodzieżówki PO, czy mieli ukończone studia magisterskie, czy tylko licencjaty, na jakich stanowiskach i jakie dał im pensje. Niech poda grupę zaszeregowania. Jakie mieli wcześniej doświadczenie w pracy w administracji, czy przechodzili nabór zewnętrzny, a jeśli nie, to jak to się stało, że mają obecnie stanowiska kontrolerskie (czyli mianowanie i de facto nieusuwalność z pracy), w jakiej wysokości i za co dostają nagrody specjalne prezesa?

 

Zapytany o to inny pracownik NIK, potwierdza: – Normalni ludzie w NIK mają teraz groszowe nagrody – odkąd on przyszedł – a swoim daje po 9–15 tys.

 

 

Szukanie kreta

 

Kolejny rozmówca nawiązuje do opublikowanego w poniedziałek na łamach Kulisy24.com artykułu „Prezes NIK się okopał i wynajął najlepsze kancelarie prawne i pijarowskie. Nie odpowiedział na pytanie, kto je opłaca”. W Izbie zastanawiają się, skąd wypływają informacje. Takie publikacje mu nie pomagają. Bo jakoś medialnymi układami i pijarowskimi działaniami większość mediów omija jego temat.

 

Krzysztof Kwiatkowski nie odbiera telefonów, nie odpowiada na SMS-y. Pytania wysyłane do rzecznika NIK  to jak rozmowa głuchego ze ślepym. Zapytałem rzecznika Najwyższej Izby Kontroli o wizyty pewnego mecenasa w ich siedzibie, w konkretnym zakresie czasowym (między 28 sierpnia a  12 października).  W odpowiedzi otrzymałem:

 

„Wizyty w siedzibie NIK osób niebędących pracownikami Izby i których obecność w Izbie nie jest związana z wykonywaniem zadań przez NIK, w szczególności związanych z prowadzonymi kontrolami, nie mieszczą się w pojęciu sprawy publicznej i z tego względu nie stanowią informacji publicznej”.

 

Na Twitterze tak skomentowano: „A to każdy tam może tak sobie wejść i pochodzić? Bez sprawdzenia i zarejestrowania?”.

 

 

Kontrolerom NIK wstyd za prezesa

 

Polityk Platformy Obywatelskiej: – Gdyby się podał do dymisji, wybrałoby się nową osobę, która byłaby w stanie patrzeć nowej władzy na ręce, nie byłaby z ich obozu, a tak będzie musiał odejść, a PiS na stanowisko powoła swojego człowieka. Mają większość w Sejmie.

 

Pracownik NIK o swoim szefie: – Walczy w prywatnej sprawie używając argumentu, że „zaatakowano NIK”. Nikt nigdy tak nie zaszkodził autorytetowi NIK. Kontrolerom wstyd jest, kiedy podczas kontroli – a w wielu programach jest do zbadania nabór na stanowiska w urzędach różnych szczebli – słyszą: „Najpierw wyczyśćcie sytuację u siebie”.

Tagi: NIK, krzysztof kwiatkowski, dymisja, sylwester latkowski

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone