11 Grudnia 2015

Prawo i Bezprawie
DSC1301.jpg
autor: Sylwester Latkowski

Kryptonim „Paradise” – pierwsza sprawa nowego komendanta głównego policji

  • zbigniew-maj-blaszczak-zielinski-policja-komendant-mswia.jpg Nominację nowemu szefowi policji Zbigniewowi Majowi wręczył dziś minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak, w obecności wiceministra Jarosława Zielińskiego. Foto: MSWiA

Wiem z doświadczenia jako obywatel, że jak jadę w teren, to widzę gościa w BMW, który ma trzy pachy na dresie, który haraczuje, czerpie korzyści z nierządu czy uprawia zwykłą bandytkę, grając na nosie lokalnej policji - mówi inspektor Zbigniew Maj.

 

 

Inspektor Zbigniew Maj został dzisiaj komendantem głównym policji. W oficjalnym życiorysie czytamy: Urodził się 6 grudnia 1971 r. w Kaliszu. Dotychczas pełnił funkcję zastępcy komendanta wojewódzkiego policji ds. kryminalnych w Gdańsku. Ukończył Akademię Rolniczą w Poznaniu. Insp. Zbigniew Maj jest m.in. twórcą i członkiem Zespołu ds. Uprowadzeń oraz współtwórcą algorytmu działań policji w sytuacjach kryzysowych (tj. uprowadzeń dla okupu). 

Warto poznać spojrzenie na walkę z przestępczością nowego komendanta głównego policji. A ma wyraziste poglądy. Zbigniew Maj od grudnia 2010 roku był zastępcą dyrektora Centralnego Biura Śledczego. Potem poprzednia ekipa zesłała go, jak to mówią policjanci, na wygnanie. Nie był ich faworytem. W 2012 roku, kiedy jeszcze piastował to stanowisko, odbyłem z nim rozmowę opublikowaną w książce, którą napisałem z Piotrem Pytlakowskim „Tajemnice Centralnego Biura Śledczego” (Wydawca Czarna Owca).


Kryptonim „Paradise”


Zaczęliśmy od rozmowy o pierwszej sprawy jaką zrobił dla Biura. Miała kryptonim „Paradise”. Zaczął ją prowadzić w 1999 roku jeszcze jako funkcjonariusz wydziału narkotykowego policji, a zakończył w 2001 roku, już w CBŚ. Nie ukrywa, że dzięki niej zrobił karierę w Biurze.


– Prowadziłem ją operacyjnie – opowiadał, przyjmując mnie i Piotra Pytlakowskiego w swoim gabinecie w Komendzie Głównej Policji. – To była grupa zorganizowana, nie wojewódzka, tylko powiatowa. Największe i najsilniejsze grupy, jak tylko zaczęła ich nękać policja i CBŚ, uciekły do powiatów, mniejszych miast. Niektóre z nich nadal są tak mocne, że do dzisiaj mamy co robić. Pion kryminalny CBŚ ma tam najlepsze żniwa. Grupa działała na terenie trzech byłych województw, w miastach Konin, Sieradz i Kalisz. Zauważyliśmy, że jest tam „fajny” układ przestępczy, który robi na tym terenie powtórkę ze sprawy starego rynku w Warszawie. Jakby książkowo wzięli wzór z grupy pruszkowskiej. Oharaczowali, „opodatkowali” wszystkich restauratorów. 


Metoda była prosta – zastraszenie. W listopadzie 1999 roku Dariusz J. i Sebastian Z., pseudonim „Kanciaty”, przyszli do lokalu prowadzonego przez późniejszego świadka incognito numer 11/00 w Kaliszu, zapytali, kto zajmuje się ochroną. Wskazał na dwójkę chłopaków. Popatrzyli na nich i wyszli. Następnego dnia wrócili, ale w grupie sześćdziesięciu–siedemdziesięciu osób, usiedli przy stolikach i zamówili wodę mineralną. Wypili i siedzieli dalej, nie chcieli zapłacić ani wyjść. Obsługa wpadła w panikę. To nie byli panowie w szykownych garniturach.


Kiedy zjawił się restaurator, usłyszał od czekających na niego Dariusza J. i Arkadiusza W., że pójdzie z torbami, zbankrutuje, jeśli ich nie przyjmie na ochronę. Codziennie będzie przychodziła grupa kilkudziesięciu osób i okupowała stoliki. Postawili warunki: zatrudnienie jednego z ich ludzi bez oficjalnej umowy na bramkarza; znajomi ich i bramkarza będą wchodzić bez opłaty za wstęp. Koszt ochrony: dwa tysiące złotych, płatne na koniec każdego miesiąca. Po targach zeszło do tysiąca ośmiuset.
Wkrótce większość lokali w Kaliszu i innych miastach płaciła haracz.


– Grupa działała bezkarnie tak „fajnie” ze trzy lata, aż do momentu, gdy jako oficer operacyjny uzyskałem wiarygodne informacje, że panowie, aby zastraszyć restauratorów, przyjadą do Kalisza i zrobią pokaz siły w pubie Zielony Orzeł – wspominał Maj. – Dzięki policji kryminalnej, CBŚ i prewencji dokonano zatrzymania ponad trzydziestu osób w jednym miejscu. To byli ludzie z grupy kalisko-konińsko-sieradzkiej. Grupa hulała sobie bezkarnie, robili, co chcieli. Od napadów na hurtownię… dużo takich bandytek wyszło potem procesowo… po haracze, handel narkotykami czy tez czerpanie korzyści z nierządu. Grupa fantastycznie zrobiona, zarządzana przez osobę z Ostrowa Wielkopolskiego, którą na tamtym etapie prowadzonej sprawy uważaliśmy tylko za jednego z członków, a nie za mózg. Do dziś w świecie przestępczym zwracają się do niego z wielkim szacunkiem. Stary gangster. Okazało się, że to on tym zarządzał. To była pierwsza duża sprawa, jaką mi się udało zrobić. Zatrzymanie się odbyło przed teatrem w Kaliszu. Informację dostałem około czternastej–piętnastej, a uderzenie nastąpiło o siedemnastej–osiemnastej. Zareagowaliśmy w ostatniej chwili, dzięki czemu grupa przestała być tak brutalna. To nawet był związek grup. 
– Zostali całkowicie rozbici?
– Nigdy się nie rozbije do końca. Do dzisiaj jeszcze zatrzymujemy niedobitki, niedawno Dobremana z narkotykami. Tam był słynny Kaczor. Koniński potężny układ. To trudny teren. Miasto, które powstało w latach pięćdziesiątych, kiedy znaleziono złoża węgla brunatnego, centrum energetyki wielkopolskiej, teraz gdańskiej. Ludność napływowa. Do dziś jest tam taka sytuacja, że grypsują pod blokami. Konin był w pewnym momencie centrum narkotykowym Polski, a w szczególności jeżeli chodzi o tabletki ecstasy. Najtańsze i w największej ilości. 

 

Walka z lokalnymi gangami


– W czym tkwi problem, aby porozbijać lokalne gangi, zmorę dzisiejszej Polski? 
– Na polecenie generała Maruszczaka wzięliśmy się za pion kryminalny, bo ktoś powiedział, że pion kryminalny w CBŚ na dzień dzisiejszy nie do końca ma rację bytu. 
– Co? – Nie wierzyliśmy w to, co usłyszeliśmy. – Chciano zlikwidować pion kryminalny w CBŚ?
– Usłyszałem: wszystkie duże gangi typu Pruszków, Wołomin są rozbite. Albo siedzą, albo się zresocjalizowali. Nie ma już takiej potrzeby, by trzymać pion kryminalny. Zareagowałem na to tak samo jak wy. Uśmiechem. Wiedziałem, że trzeba go zostawić, należy tylko zmienić kierunki pracy pionu. Pierwsza odprawa miała miejsce w roku 2011 w okolicach Bydgoszczy. Zjechali się wszyscy naczelnicy z wydziałów kryminalnych CBS plus naczelnicy wydziałów zamiejscowych, czyli ci, co robią zarówno kryminałki, narkotyki, jak i ekonomie. Powiedziałem im, jaki jest ogólny pogląd, jak są oceniani przez kierownictwo KGP i CBŚ, i zadałem fundamentalne pytanie, czy chcą likwidacji pionu kryminalnego w Centralnym Biurze Śledczym. Prosiłem, żeby odpowiedzieli sobie sami na pytanie: czy chcecie zginąć zawodowo, czy tez przeżyć? Na początku istnienia CBŚ to były wieloetatowe wydziały, dzisiaj są zmniejszone, a pion kryminalny ma mniejszy stan etatowy niż narkotykowy czy ekonomiczny.
– Narkotyki są większym problemem niż grupy trzymające pod butem lokalne społeczności? – Słuchaliśmy zaskoczeni. Wystarczy pojechać kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy, by ujrzeć gołym okiem, że tam bandyci mają się dobrze. Pracując nad artykułami, książkami, filmami, rozmawiamy z ludźmi. Układy mafijne na dole przypominają włoską camorrę. Zbigniew Maj uważał tak jak my, że decyzja likwidacji pionu kryminalnego jest błędna. Dlatego walczył o jego utrzymanie.


– Albo idziemy w kierunku likwidacji pionu, co uważam za nonsens totalny, albo zrobimy to, co uważa Sławomir Światłowski (zastępca dyrektora CBŚ): należy połączyć piony narkotykowy i kryminalny w jedno – mówił nam z przekonaniem. – Na wzór wydziału gorzowskiego, bydgoskiego, rzeszowskiego czy olsztyńskiego. Powiedziałem otwarcie: „Panowie, jeżeli nie macie w miastach jak Wrocław, Opole, Kraków, Gdańsk grup typowo kryminalnych, to udajcie się do Piły, do Konina, Tarnowa, Ostrołęki i poszukajcie. Bo ja wiem z doświadczenia jako obywatel, a nie dyrektor CBŚ, że jak jadę w teren, to często widzę gościa w BMW, który ma trzy pachy na dresie, który haraczuje, czerpie korzyści z nierządu czy uprawia zwykłą bandytkę, grając na nosie lokalnej policji. Jego rzadko spotka się w Poznaniu czy innym mieście wojewódzkim, bo on wie, że tam jest CBŚ. Ale do takiego Leszna, Sieradza, Legnicy możemy jechać teraz i go tam znajdziemy. Dyskoteka, sobota wieczór, proszę pojechać i zobaczyć, kto tam się bawi. I tam uzyskacie odpowiedź na pytanie dotyczące egzystencji pionu kryminalnego CBŚ”. Większość szefów zarządów wojewódzkich CBŚ i większość szefów pionu kryminalnego to zrozumiała i dlatego mamy teraz sukces naszego pionu. Można zajrzeć do raportu z ostatniego roku, na wyniki w porównaniu z minionymi latami. 

 

Zbigniew Maj pokazuje nam statystyki, tabelki, wykresy i tłumaczy:
– Grupa osób zatrzymanych w roku 2011 – tysiąc czterdzieści trzy osoby, w 2010 – sześćset jedenaście, w 2009 – sześćset osiemdziesiąt siedem. Efektywność policjantów, wiadomo, zarząd warszawski jest największy i dokonuje najwięcej zatrzyma. Etatowo ma około sześćdziesięciu osób plus delegaci. Duży wydział. Ale jeżeli podzielimy liczbę zatrzymanych przez liczbę funkcjonariuszy w danym wydziale, wychodzi rzeczywista jakość statystyczna pracy, jaką dany wydział włożył w okresie oceniania. Co się okazuje? Wydział w Warszawie, który jest największy, jest przedostatni na liście. Wydział pierwszy to gorzowski. Ja wiem, że to tylko statystyka, ale musze mieć jakąś płaszczyznę odniesienia i oceny w ramach nadzoru. W CBŚ patrzymy również, a nawet przede wszystkim, na jakoś spraw i ich ciężar gatunkowy. Wtedy statystyka idzie na drugi, a nawet trzeci plan, liczy się jakość i efekt sprawy. W takim aspekcie nawet wydziały, które robią „mniejsze słupki”, są rewelacyjnie oceniane i dawane jako wzór (wydział kryminalny CBŚ Wrocław i sprawa IKEA) 

 

 Pokazuje kolejną tabelkę.
– Liczba osób podejrzanych w sprawach: 2011 – tysiąc dwieście trzydzieści dziewięć, 2010 – osiemset siedemdziesiąt dziewięć, 2009 – dziewięćset dziewięćdziesiąt. Skoki są niemiłosierne. Liczba aresztów tymczasowych: 2011 – przez pion kryminalny tylko pięćset, a było w 2010 – dwieście dwadzieścia jeden. Dozory: 2011 – czterysta trzynaście, 2010 – dwieście sześćdziesiąt. Poręczenia majątkowe: 2011 – dwieście dwadzieścia pięć, 2010 – sto osiemdziesiąt. Funkcjonariusz policji w Gorzowie zarobił na CBŚ czterysta dziewięćdziesiąt tysięcy fizycznie. A jesteśmy formacją najmniej opłacalną. 

 

Uśmiecha się i kontynuuje:
– Zmieniła się strategia; jeżeli chodzi o pion kryminalny, uderzyliśmy w małe miasta, w Polskę lokalną. Naczelnicy zobaczyli, że tam jest na dzień dzisiejszy siedziba przestępczości kryminalnej. Na odprawie w listopadzie 2011 roku – był na niej komendant główny Andrzej Matejuk i komendant Kazimierz Szwajcowski – zadałem proste pytanie dyrektorowi Sławkowi. Nie to, że z przekąsem, ale na zasadzie konkurencji, on reprezentuje pion narkotykowy, ja kryminalny. „Sławek, jakie jest twoje obecne stanowisko po roku zmian w pionie kryminalnym?” Sławek z uśmiechem przyznaje rację, że pion kryminalny w CBŚ jest potrzebny w formie takiej jak dotychczas, czyli wyspecjalizowanej komórki do zwalczania zorganizowanej przestępczości kryminalnej i multiprzestępczej. Znaleźliśmy niszę i ja cały czas uważam, że dzisiaj musimy być w Polsce powiatowej i tam robić sprawy, ale nie zapominamy o miastach wojewódzkich i kiedy będzie taka potrzeba, wrócimy tam, a następnie uderzymy, pokazując strukturom zorganizowanej przestępczości, kto tu rządzi!!!

 

Przerywa, prosi o kolejną kawę. 
– Teraz mamy duże sprawy kryminalne – kontynuuje. – Mamy osobników z małej miejscowości w województwie pomorskim, to oni stali za zamachami w sieci sklepów IKEA. Mamy osobnika z małej miejscowości w Polsce, który prowadził największą na świecie fabrykę falsyfikatów euro. Widać gołym okiem, że przestępczość kryminalna uciekła w Polskę powiatową. Do czego zmierzam – już nie ma podziału na narkotyki czy przestępczość kryminalną. Nie ma przestępczości ekonomicznej i narkotykowej, a my się ciągle specjalizujemy. Grupa, która zajmuje się na przykład samochodami, legalizuje się i prowadzi taką czy inną działalność gospodarczą. Ma charakter multiprzestępczy. Jeśli grupa zajmuje się rozprowadzaniem narkotyków, to czy panowie uważają, że tam nie robią także wymuszeń, nie dokonują innych przestępstw? 
– Nie wszyscy to rozumieją?
– Nie wszyscy. Jako kierownictwo CBŚ (w pionie kryminalnym) zobaczyliśmy kolejną związaną z przestępczością zorganizowaną niszę, która czerpie wszelakie korzyści z grup pseudokibicowskich. Chłopaki z klubów są wykorzystywane praktycznie w każdej dziedzinie przestępczości zorganizowanej. Dużo się o tym mówi, ale nie wszyscy to rozumieją. Nawet u nas, w policji, są spory. Pseudokibiców trzeba rozgraniczyć na chuliganów i przestępców, a tego się nie robi. Ktoś, kto jest w bojówce kibicowskiej, nie musi być od razu przestępcą. Niektórzy komendanci wojewódzcy tego nie rozumieli, dlatego dziwili się, że zakładamy w CBŚ zespoły do spraw pseudokibiców skoro u nich były już wydziały czy zespoły im poświęcone. Tłumaczyłem: policyjne wydziały rozpoznają przestępczość kibiców, ale pod kątem chuliganów, a nasze cebesiowskie zespoły zajmują się neutralizacją zorganizowanych grup przestępczych, które to swoich członków bądź liderów (jak w Poznaniu) mają w środowiskach pseudokibiców.

Książka dostępna w wydawnictwie Czarna Owca.
 

Tagi: policja, komendant główny, zbigniew maj, cbś, mafia, gangi, kryminalni

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone