16 Sierpnia 2015

Prawo i Bezprawie
IMG1029-20150701-1030271711.jpg
autor: Sebastian Napieraj

Koszalińska wojna gangów. Walka o wpływy na rynku narkotyków

  • Koszalin-mafia-policja-gang-narkotyki-strzelanina.jpg Koszalin, Policja zabezpiecza ślady na miejscu strzelaniny. Ranny został 54-letni mężczyzna, który w stanie ciężkim trafił do szpitala. Ofiara ataku to znany na Pomorzu były sportowiec, reprezentant Polski w zapasach. PAP/Marcin Bielecki

Brutalne porachunki, mafijna przeszłość i śledztwa tkwiące w martwym punkcie. „Koszalin – pełnia życia” – brzmi hasło promocyjne miasta i faktycznie, między gangsterami toczy się tam walka na śmierć i życie. Cel – dominacja na lokalnym rynku handlu narkotykami. Wojna gangów trwa co najmniej od jesieni 2014 r. i  w żadnym z toczących się od tego czasu śledztw prokuratorzy nie dostrzegają macek mafii narkotykowej.

 

 

Rokosowo, willowa dzielnica Koszalina. Mieszkają tu sędziowie i adwokaci, mieszka także były zapaśnik o ksywie Dżuma. To w jego kierunku w niedzielne przedpołudnie padły strzały, które zraniły go w udo i dłoń. Prokuratura wszczęła śledztwo pod kątem usiłowania zabójstwa, jednak sprawcy lub sprawców do dziś nie ustalono. Dżuma po skomplikowanej operacji przebywa w koszalińskim szpitalu. Wejścia na OIOM strzegą policjanci. Oficjalnie: by przesłuchać Dżumę, nieoficjalnie: pilnują, by ktoś nie dokończył dzieła.

 

Olimpijczyk i gangster

 

Gdy w 2003 roku Dżumę zatrzymywało CBŚ, do Koszalina przyjechało stu funkcjonariuszy. Akcja była spektakularna, bo i przekaz miał być czytelny – koniec Dżumy, koniec zorganizowanej przestępczości na środkowym Pomorzu.

 

Dżuma na przełomie lat 80. i 90. był zapaśniczym herosem. Imponował pewnością siebie i siłą – wielokrotny mistrz Polski, wicemistrz Europy i dwukrotny uczestnik igrzysk olimpijskich. Po zakończeniu kariery sportowej natychmiast rozpoczął inną – kryminalną. Handel narkotykami, wymuszenia i rozboje, pełen zakres kodeksu karnego dla jego „gangu zapaśników” były chlebem powszednim. Pogrążyły go zeznania świadka koronnego, skruszonego członka gangu. 

 

Dżuma nigdy nie wyszedł z rynku

 

Za kratami spędził ponad 5 lat. Po wyjściu na wolność słynął z krzewienia kultury fizycznej, prowadził klub sportowy, organizował gale MMA, w których zresztą sam brał udział. Od prezydenta Koszalina otrzymał nagrodę za „osiągnięte wyniki sportowe oraz za osiągnięcia w działalności sportowej”. Na zdjęciach widać, jak uśmiechnięty, barczysty 50-latek stoi między młodymi sportowcami i ściska dłonie lokalnych polityków.

 

Według informacji policji oraz CBŚ, Dżuma w ostatnich latach nie zwrócił na siebie uwagi organów ścigania i nie toczyło się wobec niego żadne postępowanie. Dopytujemy, czy ze względu na kryminalną przeszłość był pod obserwacją funkcjonariuszy? – Działania operacyjne są tajne – pada odpowiedź CBŚ. Jednak jeden z naszych rozmówców, który dobrze zna jego interes, mówi: – Dżuma nigdy nie wyszedł z rynku. To wyjątkowo bezwzględny i brutalny człowiek.

 

Trójkąt koszaliński

 

Koszalin, Kołobrzeg i Mielno – to trójkąt, w którym krzyżują się interesy mafii. Zwłaszcza latem nadmorski teren stanowi łakomy kąsek dla polskiego półświatka. Zbierają narkotykowe żniwa, wymuszają haracze od właścicieli agencji towarzyskich i dyskotek – to właśnie wtedy można tu zarobić najwięcej. 

 

Trójkąt koszaliński od zawsze był terenem wpływów zorganizowanych grup przestępczych z Warszawy i Łodzi. Jeden z naszych rozmówców, dobrze znający kulisy pracy operacyjnej, mówi: – Od jesieni w Koszalinie toczy się walka o wpływy na rynku narkotyków, a Dżuma padł jej ofiarą. Te ostatnie zdarzenia mają jeden wspólny mianownik – prochy, i to ogromne ilości. Wiadomo, że zorganizowana przestępczość nigdy nie działa jedynie lokalnie. Zasięg działania każdej grupy i jej liderów jest ściśle związany z uzgodnieniami na „wyższym szczeblu”. Możesz działać tak daleko, jakie masz pozwolenie. Jak się wyłamujesz i zaczynasz działać na własną rękę – czyli próbujesz zabierać zysk innym grupom – to wtedy masz takie kłopoty, jakie ma obecnie Dżuma.

 

Egzekucja i strzelaniny

 

W czerwcu tego roku w samum centrum koszalińskiego trójkąta, w miejscowości Słowienkowo, przypadkowy rowerzysta znalazł w rowie ciało. 32-letni mężczyzna, jak wykazała sekcja zwłok, zginął od strzałów w serce i głowę. To wyglądało jak klasyczna mafijna egzekucja z lat dziewięćdziesiątych. Jeden z naszych informatorów mówi o tym: – Za starej zorganizowanej przestępczości wszystko było poukładane i każdy znał swoje miejsce w szeregu, ale czasy się zmieniły. W tej sprawie zatrzymano jedną osobę, która obecnie przebywa w areszcie. Śledztwo przejęła Prokuratura Apelacyjna w Szczecinie, jednak do sprawy nie zaangażowano CBŚ, co może oznaczać, że nie wiąże się jej z działalnością zorganizowanych grup przestępczych.

 

Jeszcze wcześniej, w styczniu, Koszalinem wstrząsnęły dwie inne strzelaniny. Najpierw w centrum miasta ranna została 23-letnia kobieta. Jednak nie złożyła zeznań, sprawców nie ustalono, a śledztwo umorzono. Celem tego ataku był partner kobiety, który ma związki z handlem narkotykami.

 

Kilka dni potem pod Koszalinem znów użyto broni, ranny został 25-latek, również mający związki z handlem narkotykami. Tym razem śledczym udało się ustalić dwóch sprawców ataku, jednak dotychczas ich nie zatrzymano, a postępowanie zawieszono. Za podejrzanymi wystawiono list gończy i choć te osoby mogą przebywać poza granicami kraju, prokuratura nie zdecydowała się na wystąpienie do sądu o europejski nakaz aresztowania.

 

Kto strzelał do Dżumy?

 

Wciąż nie ustalono, kto strzelał do Dżumy. Prokuratura nie wie nawet, ilu było sprawców. Śledczy twierdzą, że zabezpieczyli pobliski monitoring. Jednak, jak ustaliliśmy, żaden z okolicznych domów nie ma zamontowanych kamer. Gdy dopytujemy o to w prokuraturze, słyszymy, że policjanci zabezpieczyli monitoring miejski. Rzecz w tym, że najbliższe kamery są mocno oddalone od miejsca strzelaniny. Najwięcej światła na sprawę mogą rzucić zeznania Dżumy. Pod warunkiem, że ten będzie w ogóle chciał współpracować z policją.

 

Odrodzenie zorganizowanej przestępczości

 

Na początku XXI w. brutalnym grupom przestępczym dało odpór nowo powstałe Centralne Biuro Śledcze. Ponad dekadę po największych sukcesach CBŚ w trójkącie koszalińskim historia zatacza koło. Tutejsze biuro nie jest już tak mocne jak kiedyś, bo doświadczeni funkcjonariusze przeszli na emerytury. Obecnie w koszalińskim wydziale pracuje 12 osób, z czego zaledwie jedna trzecia to dobrze znający realia gangsterskiego świata – operacyjni. Jeśli chodzi o doświadczenie w walce z gangami, nie lepiej przedstawia się sytuacja w koszalińskiej policji. Szef tutejszego wydziału kryminalnego doświadczenie zdobywał dowodząc posterunkiem w maleńkim podkoszalińskim Sianowie. Dopytujemy zatem w centrali CBŚ, czy strefa koszalińska nie potrzebuje wzmocnienia, ale słyszymy, że funkcjonariusze CBŚ są mobilni i w razie czego można ich dosłać na miejsce. Jednak nasz informator podkreśla: – CBŚ nie jest pogotowiem policji, które jedzie na interwencję dopiero, jak się coś wydarzy.  A o tym, że w koszalińskiej wojnie gangów COŚ się jeszcze wydarzy, jest absolutnie przekonany.

 


Sebastian Napieraj jest dziennikarzem TVN24.

Tagi: dżuma, koszalin, sportowiec, gangster, narkotyki, haracze, zabójstwa, porachunki, kulisy24

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone