05 Czerwca 2015

Prawo i Bezprawie
DSC1301.jpg
autor: Sylwester Latkowski

Kartofel, największy gangster w Polsce

  • Tajne.jpg

W 1995 roku Kazimierz Hedberg zostaje skazany przez sąd w Sztokholmie na dwanaście lat więzienia za handel amfetaminą. Dzięki wpływom swoich mocodawców ze służb, w 1997 roku wrócił do Polski, by tutaj odsiadywać karę, jednak szybko opuścił więzienie i odzyskał wolność. Oto historia gangstera, który urósł w siłę  dzięki współpracy ze służbami.

 

Z prokuratorskiego podsumowania śledztwa w sprawie zabójstwa Marka Papały  dokonanego w listopadzie 2007 roku wynika, że przełom w sprawie nastąpił osiem miesięcy po zabójstwie generała Marka Papały, po wyznaniach w areszcie śledczym Marka Ruprechta, członka tak zwanego trójmiejskiego gangu płatnych zabójców:

„Marek Ruprecht podał, że przed aresztowaniem, w kwietniu-maju 1998 roku, uczestniczył w spotkaniach towarzyskich z osobami związanymi z grupą przestępczą mężczyzny o pseudonimie „Kartofel”. Z treści rozmów wynikało, że członkowie grupy „Kartofel” byli bezpośrednio zaangażowani w przygotowanie i dokonanie zabójstwa Marka Papały.

Zleceniodawcą miał być wysoki rangą urzędnik państwowy, zajmujący się handlem narkotykami, obawiający się, że Marek Papała ujawni posiadane na jego temat informacje. Wedle Marka Ruprechta „Kartofel” miał być znaczącą osobą w środowisku przestępczym, zajmować się przemytem narkotyków z Kolumbii, utrzymywać bliską znajomość z jednym z posłów lub senatorów”

W dniu 13 lipca 2000 roku w czasie ponownego przesłuchania, jako świadka, Marka Ruprechta, po pokazaniu mu policyjnych albumów z fotografiami, ten zeznał, „że mężczyzn rozpoznanych przez niego na zdjęciach widywał, w latach 1994-1995, w hotelu Marriott, na terenie Warszawy, na Torach Wyścigów Konnych, restauracji w centrum Warszawy. Świadek podał też, że wydaje mu się, iż około września 1994 roku zwrócono mu uwagę, że są to wysoko postawieni ludzie, mający znaczenie zarówno w środowiskach polityczno-biznesowych, jak i przestępczych. Marek Ruprecht zeznał również, że rozpoznanych mężczyzn widywał w towarzystwie osób powiązanych z pruszkowską zorganizowaną zbrojną strukturą przestępczą „Kartofla” oraz członków rosyjskiej „Dumy”.

„Kartofla” widywał w towarzystwie „pruszkowiaków”, Marka Siwca (obecny eurodeputowany Marek Siwiec w rozmowie ze mną zaprzeczył, by kiedykolwiek znał Kazimierza Hedberga, od aut.) oraz trzech mężczyzn z tablicy poglądowej. Potem świadkowi okazano kolejną tablicę poglądową z fotografiami trzech kolejnych mężczyzn. Na zdjęciu numer 2 rozpoznał Jacka Harona[1]  – mężczyznę określanego przez niego wcześniej jako „biznesmen”, który również miał brać udział w opisywanych przez niego spotkaniach”.

 

Kartofel, inny jego pseudonim to Czapeczka, w zeznaniach Ruprechta to Kazimierz Hedberg, poprzednie nazwisko Wasiak. Jest to postać, którą znało wielu bohaterów niniejszej opowieści, od Jeremiasza Brańskiego, Wojciecha Papiny, Nikodema Skotarczaka, pseudonim Nikoś, Andrzeja Kolikowskiego, pseudonim Pershing, po Andrzeja Kunę, Aleksandra Żagla i Wojciecha Kudłę.

Hedberg, o którym Tomasz Nowosad miał mówić, że to „największy gangster w Polsce”, to tajemnicza postać, o której moglibyśmy się dzisiaj więcej dowiedzieć, gdyby otworzono archiwa dawnej służby bezpieczeństwa, przejęte przez UOP, a potem ABW.

- To nasz człowiek - wyjawia jeden z funkcjonariuszy ABW. – Współpracował z dawnym Urzędem Ochrony Państwa.

 

W IPN zachowała się tylko teczka personalna tajnego współpracownika Kazimierza Hedberga vel Wasiak, pseudonim Krzysztof (nr ewidencyjny 6791), założona 23.04.1981 r. przez Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Radomiu.

Dzięki teczce personalnej i teczce pracy tajnego współpracownika możemy się dowiedzieć, że Kazimierz Hedberg urodził się 4 marca 1956 w Radomiu. Był średniego wzrostu, miał włosy ciemne; znakiem szczególnym była łysina czołowa. Pochodził z rodziny chłopskiej. Rodzice zajmowali się prowadzeniem gospodarstwa rolnego. Ukończył szkołę zawodową przy Zakładach Chemicznych w Pionkach. Nie podjął pracy zawodowej.

Zainteresowaniem Hedberga była motoryzacja. W podsumowaniu jego zalet i wad zanotowano: „zawsze bardzo elegancko ubrany, robi wrażenie człowieka obytego i śmiałego. Nie pali papierosów i nie używa alkoholu. Ma trudności w formułowaniu spostrzeżeń na piśmie”.

Oceniono go „jako człowieka uparcie i wytrwale dążącego do ustalonego celu (…) Jest sprytny, zdecydowany i odważny. W rozmowie mało wylewny, zwłaszcza na tematy kradzieży kieszonkowych. Posiada chyba wrodzone zdolności do szybkiego i trafnego oceniania ludzi. Potrafi dotrzymać tajemnicy. Zakres wiedzy na tematy społeczno- polityczne znikomy”.

W streszczeniu materiałów archiwalnych Nr II m/787, czytamy:

„W dniu 23.02.1977 uzyskano informację, że Kazimierz Wasiak, mimo że nie pracuje zarobkowo, prowadzi tryb życia ponad stan, często urządza u siebie libacje alkoholowe. Nabył samochód osobowy Fiat 132p za sumę 300 tys. złotych. Często w mieszkaniu Wasiaka przebywa 4 osobników oraz kobieta, z którymi razem wyjeżdżają samochodem. Przeważnie nie ma ich kilka dni. W toku czynności sprawdzających ustalono, ze Wasiak Kazimierz utrzymuje kontakty z Gutowskim Stanisławem ps. „Rogówa”, zam. Radom – karanym za kradzieże kieszonkowe. Również karanym był Kazimierz Wasiak za pobicie z nożem (…) Mając na uwadze przeszłość kryminalną w/w osób oraz życie ponad stan Kazimierza Wasiaka w dniu 18.03.1977 roku wszczęto rozpracowanie operacyjne krypt. „Pasożyci”. W czasie tej operacji ustalono, że Wasiak Kazimierz często wyjeżdża na teren NRD, gdzie dokonuje różnych transakcji. Ponadto dokonuje kradzieży kieszonkowych”.

Hedberga wielokrotnie karano grzywnami w kolegiach oraz mandatami. W Warszawie potrącił siedmioletnią dziewczynkę, jednak sprawę w dziwnych okolicznościach umorzono. Według znajomych Hedberga mógł w tej sprawie skorzystać z pomocy ustosunkowanej rodziny Długoszów z Radomia. Wkrótce wpada w kolejne konflikty z wymiarem sprawiedliwości. Za danie łapówki urzędnikowi państwowemu otrzymuje wyrok dwóch lat więzienia w zawieszeniu na jeden rok i 30 tys. złotych grzywny.

W 1979 roku przeniósł się do Warszawy, ponieważ, jak twierdził, milicja w Radomiu nie dawała mu spokoju. Zamieszkał u brata, który prowadził prywatny zakład zajmujący się produkcją galanterii z tworzyw sztucznych.

W 1980 roku zawiera związek małżeński ze Szwedką, studentką Uniwersytetu Sztokholmskiego, i przyjmuje nazwisko żony – Hedberg. Jako człowiek z wyrokiem w zawieszeniu nie miał szans na wyjazd na stałe do Szwecji ani otrzymanie paszportu konsularnego. Rozwiązaniem problemu mogło być podjęcie współpracy z SB. Za radą znajomych (jednym z nich był prokurator z Radomia) kontaktuje się z funkcjonariuszem SB, podporucznikiem Eugeniuszem Gurbą, jego późniejszym oficerem prowadzącym. W dniu 14 stycznia 1981 własnoręcznie podpisuje zobowiązanie o współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Wybiera sobie pseudonim Krzysztof.

 „Dążyłem do wyrobienia u Hedberga przekonania, że bez mojej pomocy nie ma żadnych szans na wyjazd za granicę – pisze w notatce służbowej ppor. Gruba. - Stwierdziłem, że sprawa ta może być rozpatrywana tylko na zasadach całkowitego podporządkowania się moim poleceniom i nakazom”.

W czasie rozmowy z oficerem SB Kazimierz Hedberg zwierza się ze swoich planów życia w Szwecji. Zamierza otworzyć sklep z konfekcją. Pomóc w tym mieli mu dobrze usytuowani teściowie. „Sklep będzie tylko przykrywką dla jego przestępczej działalności, gdyż, jak stwierdził, nie ma zamiaru zaprzestać zajmować się kradzieżami kieszonkowymi. Planuje, że proceder ten będzie uprawiał na terenie Szwecji, lecz również w innych krajach Europy Zachodniej”. Jak wyjaśniał: „Do takiej roboty człowiek musi się urodzić, gdyż wymagana jest odwaga, spryt, zdecydowanie. Twierdził, że on tego uczył się od dziecka. Nigdy nie został przyłapany na gorącym uczynku”.

 Dla służby bezpieczeństwa złodziejska działalność Kazimierza Hedberga nie byłą rzeczą naganą. Co więcej, zamierzano wykorzystać jego złodziejskie umiejętności. Oficer prowadzący sugerował wykorzystanie Kazimierza Hedberga w następujący sposób: „Celem pozyskania jest zapewnienie dopływu informacji o środowiskach polskich w Sztokholmie: uciekinierach, działaczach polonijnych, członkach organizacji antypolskich. Ponadto kandydat z racji swoich umiejętności będzie wykorzystywany do działań specjalnych, polegających na zdobywaniu dokumentów, które mogą być wykorzystane do pracy operacyjnej Dep. I i II MSW.”

Dzięki wstawiennictwu Służby Bezpieczeństwa otrzymuje zgodę na wyjazd do Szwecji i paszport konsularny. Jednak oczekiwania Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Radomiu były zbyt wysokie, a może zbyt szybko zdecydowano, że Hedberg nie będzie użytecznym tajnym współpracownikiem.  W ciągu czterech lat przyjechał do Polski zaledwie dwukrotnie.  7 lipca 1986 roku postanowiono zakończyć z nim współpracę.

W jednej z ostatnich notatek służbowych radomskiej SB poznajemy losy Kazimierza Hedberga po wyjeździe do Szwecji:

„Miał duże kłopoty z zaaklimatyzowaniem się w tym kraju. Trudności językowe, przy braku predyspozycji do jego opanowania, powodowały, że nigdzie nie mógł znaleźć pracy. Nałożyły się również na to kłopoty w pożyciu małżeńskim. Ślub miał prawdopodobnie charakter fikcyjny i jego żona szantażowała go denuncjacją na policji. W tym czasie tylko raz przyjechał do Polski. Jego informacje nie miały żadnego znaczenia operacyjnego – tłumaczył się się trudnościami życiowymi (…) Po wyjeździe pojawił się dopiero w maju 1985 r. Poinformował, że jego pobyt w Szwecji był zupełnie nieudany. (Po trzech latach pobytu w Sztokholmie wyjechał do Francji, od aut.) Ożenił się we Francji – ślub fikcyjny.”

Zamieszkał w Lyonie, a potem w Nicei, gdzie prowadził sklep z konfekcją, papierosami i wódką. „Francja, jak powiada, jest krajem, który bardziej odpowiada jego mentalności”.

W latach 90. Szwecja staje się ponownie miejscem jego interesów. Porzuca fach złodzieja kieszonkowego i drobnego handlarza, zajmuje się przemytem i handlem amfetaminą. Staje się szarą eminencją świata przestępczego w Polsce.

- Wówczas jest już tajnym współpracownikiem UOP – wyjawia były funkcjonariusz tej instytucji, a potem ABW.

- Jak to?

- Od końca lat 80. szlak amfetaminowy do Szwecji nadzorowały służby – wyjaśnia.

W 1995 roku Kazimierz Hedberg zostaje skazany przez sąd w Sztokholmie na dwanaście lat więzienia za handel amfetaminą. Dzięki wpływom swoich mocodawców ze służb, w 1997 roku wrócił do Polski, by tutaj odsiadywać karę, jednak szybko opuścił więzienie i odzyskał wolność.

W 1998 roku, będąc tajnym współpracownikiem Urzędu Ochrony Państwa, miał uczestniczyć w spotkaniu z Edwardem Mazurem w gdańskim  hotelu Marina, gdzie omawiano sprawę zabójstwa Papały.

Kilkanaście dni po zeznaniach Marka Ruprechta, Hedberg umiera na chorobę nowotworową.

 

[1] Jacek Haron, urodzony 4.12.1956 w Warszawie. Uważany za współpracownika Kazimierza Hedberga. Starając się o paszport w okresie PRL-u, wpisywał jako zawód: marynarz-mechanik, kierowca, wykształcenie zasadnicze. Bezskutecznie starał się o uzyskanie paszportu w 1988, chcąc wyjechać do Turcji. Odmówiono mu, podając następujące uzasadnienie: wydział kryminalny SUSW (Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych, od aut.) w Warszawie rozpracowuje wymienionego w ramach rozpracowania operacyjnego, nr rej. 029/87, jako podejrzanego o dokonanie szeregu kradzieży i włamań do mieszkań. W 1983 był figurantem sprawy operacyjnej PG KGMO – handel dewizami. W 1985 roku wystawiono za nim list gończy.  

Tagi: Hedberg, gangster, Papała, służby, UOP, Edward Mazur

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone