22 Lutego 2016

Prawo i Bezprawie
DSC1301.jpg
autor: Sylwester Latkowski

„Jofki”. Najtajniejsze akta Czesława Kiszczaka

  • czeslaw-kiszczak.jpg Warszawa, 30.05.2014. Były szef MSW Czesław Kiszczak z żoną Marią Teresą i synem, podczas uroczystości pogrzebowych generała Wojciecha Jaruzelskiego na wojskowych Powązkach w Warszawie. PAP/Jacek Turczyk

Kiedy mówimy o aktach Służby Bezpieczeństwa, zapominamy, że wśród nich były archiwa szczególnie chronione i ważne; takimi były tzw. Jofki – oczko w głowie Czesława Kiszczaka. Dzisiaj oficjalnie są niedostępne, miały ulec zniszczeniu, poza jednym gdańskim archiwum.

 

 

W latach osiemdziesiątych MSW zaczęło pogrążać się w chaosie. Morale wielu funkcjonariuszy legło w gruzach. Generał Czesław Kiszczak w 1984 roku powołał w MSW Zarząd Ochrony Funkcjonariuszy, a w Wojewódzkich Urzędach Spraw Wewnętrznych – Inspektoraty Ochrony Funkcjonariuszy.

 

Oficjalnie do zakresu działania pionu Ochrony Funkcjonariuszy należała „ochrona funkcjonariuszy i pracowników cywilnych resortu spraw wewnętrznych przez zapobieganie i zwalczanie przypadków popełnienia przez nich najpoważniejszych naruszeń prawa oraz zajmowanie postaw i zachowań mogących wyrządzić poważne szkody interesom resortu spraw wewnętrznych, w tym politycznym, społecznym i gospodarczym interesom państwa.Realizacja powyższych działań ma na celu zapobieganie i przeciwdziałanie szkalowaniu i urabianiu negatywnych ocen funkcjonariuszom i pracownikom cywilnym resortu”.

 

Każda sprawa szła przez ręce Czesława Kiszczaka, to on wnioskował o jej wszczęcie czy zakończenie. Osobiście decydował, czy kierować do prokuratury, czy darować i odłożyć do archiwum. Podczas przeglądania niektórych akt miało się wrażenie, że jest to zbieranie haków na ludzi i rozpoznanie środowiska przestępczego, zwłaszcza tego działającego na styku z gospodarczym.

 

Kiedy likwidowano Służbę Bezpieczeństwa, jako pierwsze na przemiał i do spalenia poszły właśnie archiwa „Jofek”. Zawierały one bardzo ważne i jednocześnie poufne informacje o funkcjonariuszach milicji i Służby Bezpieczeństwa – nie tylko, kto był damskim bokserem, alkoholikiem lub miał skłonność do chłopców czy młodych dziewczynek, ale przede wszystkim dokumentowały popełniane przez funkcjonariuszy przestępstwa.

 

Korupcja pod koniec lat osiemdziesiątych przeniknęła już do wszystkich struktur władzy. Zakładając pion Ochrony Funkcjonariuszy generał Czesław Kiszczak i jego ludzie postanowili ją udokumentować oraz poznać, kto z ludzi służb i w jakim stopniu jest skorumpowany. Przy okazji rozeznać się w agenturze, szczególnie tej prowadzonej przez wydziały kryminalne Milicji Obywatelskiej do walki z przestępczością gospodarczą. Z tą wiedzą można było bezpiecznie wejść w gospodarkę wolnorynkową, w banki, w przemysł. Tę wiedzę dało się po prostu sprywatyzować – tak że, jak to powiedział kiedyś jeden z moich rozmówców: – W szafie mam tyle akt, że moi wnukowie będą mieli zabezpieczoną przyszłość.

Tagi: jofki, akta, służba bezpieczeństwa, msw, czesław kiszczak, sylwester latkowski

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone