05 Czerwca 2015

Prawo i Bezprawie
DSC1301.jpg
autor: Sylwester Latkowski

Ekstradycja Edwarda Mazura, czyli jak polityka miesza się z prawem

  • Mazur okazanie.jpg Okazanie Edwarda Mazura

Historia ekstradycji Edward Mazura pokazuje jak polskie organa ścigania i wymiar sprawiedliwości nie radzi sobie z głośnymi sprawami. Profesor Brunon Hołyst tak podsumowuje tę prestiżową dla wymiaru sprawiedliwości sprawę: - Śledztwo w sprawie zabójstwa Marka Papały miało charakter polityczny i tam, gdzie polityka miesza się z prawem, tam zawsze jest niedobrze. 

 

Edward Mazur nie spodziewał się, że w sprawie zabójstwa Marka Papały zostanie zatrzymany po raz drugi. W swoim domu w Glenview pod Chicago, w stanie Illinois, czuł się bezpieczny. Od roku nic się nie działo z polskim wnioskiem o aresztowanie i wszczęciem procesu ekstradycyjnego. 

Pięć dni przed jego sześćdziesiątymi urodzinami, 20 października 2006 roku o godzinie szóstej rano weszli do domu Mazura agenci FBI; towarzyszyli im funkcjonariusze miejscowej policji i Agencji Antynarkotykowej (DEA). Odczytali mu nakaz zatrzymania. 

Przesłuchiwany przez sąd agent FBI, Ted Boertje, który znajdował się w grupie dokonującej zatrzymania Edwarda Mazura zeznał, że zatrzymany nie utrudniał aresztowania. Mimo iż policja nie miała nakazu przeszukania domu, zgodził się na nie. Nie skorzystał też z przysługującego mu prawa odmowy zeznań. W trakcie półtoragodzinnego przesłuchania odpowiedział na wszystkie pytania. Dobrowolnie oddał paszporty i broń palną  z amunicją. Przekazał też notes osobisty, prawo jazdy i inne dokumenty. 

Edward Mazur stał się więźniem numer 22299-424 w Metropolitan Correctional Center, obskurnym dwudziestosiedmiopiętrowym betonowym budynku w samym centrum Chicago, należącym do Federalnego Biura Więziennictwa USA. Budynek ma podstawę trójkąta, aby skrócić odcinki, których muszą pilnować strażnicy. Ze względów bezpieczeństwa okna budynku to wąskie szczeliny.

Wbrew temu, co starano się wmówić opinii publicznej, zarówno sędzia, jak i prokurator – to drugi garnitur amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Sędzia Arlander Keys jest „magistrate judge”. To sędzia-urzędnik, który pomaga sędziemu federalnemu w przygotowaniu materiałów do rozpraw.  Oskarżycielem został Mitchell A. Mars, asystent prokuratora federalnego. 

Prokurator Mars kilka miesięcy po rozprawie ekstradycyjnej zmarł na chorobę nowotworową.

Edward Mazur do swojej obrony wynajął prestiżową  kancelarię Jenner&Block. Kancelaria ta, licząca ponad czterystu prawników, reprezentuje największe amerykańskie koncerny. Doprowadziła między innymi do rozbicia monopolu firmy Bell na amerykańskim rynku telekomunikacyjnym. Kilka lat temu z usług Jenner&Block korzystała rodzina Kennedych.

Przedstawicielem kancelarii Jenner&Block przed sądem został były prokurator federalny – zastępca szefa zespołu do spraw przestępczości zorganizowanej w chicagowskiej prokuraturze, Christopher Gair. 

 Honorarium obrony mogło wynieść od 5 do 10 mln dolarów, co przy majątku Edwarda Mazura ocenianym na około 140 mln dolarów nie było aż tak dużym obciążeniem finansowym. 

Przez dziewięć miesięcy procesu ekstradycyjnego Edward Mazur przebywał wraz ze współwięźniem w celi wyposażonej w łóżka, umywalkę i sedes. Jego ubiorem stał się pomarańczowy kombinezon. 

Wbrew temu, co spekulowały polskie media, aresztowanie Edwarda Mazura i brak zgody na wyznaczenie kaucji (Mazur proponował 4 mln dolarów) nie oznaczało uznania siły dowodów, zawartych we wniosku ekstradycyjnym. Zarówno federalny Sąd Najwyższy, jak i niższe sądy federalne, „zdecydowanie opowiadają się za unikaniem kaucji w przypadkach

 

Rozprawa ekstradycyjna

 

Z  orzeczenia sędziego Arlandera Keysa: 

„Rozprawa dotycząca ekstradycji odbyła się zgodnie z terminarzem dnia 23 maja 2007 r. Rząd przedłożył wówczas, w ramach oświadczeń składanych pod przysięgą, pięć tomów wymienionych powyżej dokumentów. Adwokat p. Mazura zgłosił sprzeciw dowodząc, że większość tych dowodów stanowią wypisy z dokumentów, nie zaś dokumenty, oraz że nie zostały one należycie poświadczone. Sąd przyjął jednakże te dokumenty, odrzucając sprzeciw p. Mazura. Obok wspomnianych pięciu tomów rząd przedstawił trzy dodatkowe dowody: (1) polskie rejestry służb granicznych z wykazaniem przypadków przekroczenia granicy Polski przez p. Mazura przy okazji wjazdu oraz wyjazdu w odnośnym okresie; (2) kopię paszportu amerykańskiego p. Mazura ze stemplami przekroczenia granicy w odnośnych terminach; oraz (3) amerykańskie rejestry służb granicznych, odpowiadające rejestrom polskim przedstawionym jako pierwszy dowód rzeczowy. P. Mazur zgłosił sprzeciw jedynie wobec pierwszego z tych dowodów rzeczowych; wszystkie trzy zostały dopuszczone.

Ze swej strony p. Mazur złożył pisemne oświadczenie pod przysięgą, że znał generała Papałę towarzysko oraz że pomagał mu zapisać się na intensywny kurs języka angielskiego na Uniwersytecie Dominikańskim w River Forest w stanie Illinois; zajęcia miały pierwotnie rozpocząć się pod koniec czerwca 1998 r. Patrz dowód z zeznań Nr 24, §§ 2-4. Pisemne zeznanie złożone pod przysięgą przez Paula Weinsteina, wiceprezesa i głównego radcę Berlitz International Inc., potwierdza, iż Marek Papała miał istotnie uczęszczać na intensywny kurs języka angielskiego, organizowany przez ESL Language Center Berlitza na Uniwersytecie Dominikańskim; kurs miał rozpocząć się dnia 29 czerwca 1998 r. i trwać do 24 lipca 1998; w rejestrach Berlitza jako adres kontaktowy generała Papały podany jest adres p. Mazura. Patrz dowód z zeznań Nr 15, § 5 oraz dowód 15-1.

P. Mazur stwierdza w swym oświadczeniu, że dnia 25 czerwca 1998 r. uczestniczył w przyjęciu zorganizowanym w domu „emerytowanego generała Józefa Sasina"; zadzwonił do generała Papały, by umówić się z nim na spotkanie w sprawie wyjazdu na kurs językowy, generał Papała zaś spytał, czy mógłby przyjechać do domu Sasina; po uzyskaniu zgody p. Sasina p. Mazur przystał na to, a generał Papała wkrótce się pojawił. Dowód z zeznań Nr 24, § 5. Według oświadczenia generał Papała poinformował p. Mazura, że pragnie przełożyć kurs oraz wizytę w Stanach Zjednoczonych; p. Mazur skontaktował się telefonicznie z Uniwersytetem Dominikańskim, by zmienić termin, zaś generał Papała wyszedł twierdząc, że musi odebrać rodzinę z dworca. Tamże, § 6. Kilka godzin później, według oświadczenia p. Mazura, odebrał on telefon od przyjaciela – oficera policji (komendanta stołecznego Michała Otrębskiego, od aut.), który poinformował go, że generał Papała został zastrzelony; przyjaciel prosił p. Mazura o przybycie na miejsce zbrodni, gdzie p. Mazur złożył zeznanie. Tamże, § 8. Wreszcie p. Mazur stwierdza w swym oświadczeniu, że nie miał nic wspólnego z zabójstwem generała Papały i nie zna i nigdy nie spotkał osób o nazwiskach Artur Zirajewski, Nikodem Skotarczak lub Andrzej Zieliński, że nigdy nie był w Hotelu Marina w Gdańsku, że przyjechał do Warszawy w roku 2000, wezwany do prokuratury w celu złożenia wyjaśnień w sprawie zabójstwa generała Papały, oraz że umówił się z prokuratorem na ponowne spotkanie w styczniu 2002 r., zostało ono jednakże odwołane przez prokuratora; dalej, p. Mazur stwierdza, że powrócił do Polski dnia 24 lutego 2002 r. i dobrowolnie stawił się wówczas w prokuraturze, wziął udział w okazaniu, spędził noc w areszcie, po czym został zwolniony. 

Po włączeniu oświadczenia p. Mazura do materiału dowodowego jego adwokat wezwał Ryszarda Bieszyńskiego, który zeznawał przez tłumacza języka polskiego. P. Bieszyński zeznał, że pracował w organach wymiaru sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej od roku 1980 do wystąpienia ze służby w roku 2005; zeznał, że pracę rozpoczął jako policjant, a następnie przeniósł się do wydziału dochodzeniowego służby bezpieczeństwa w Warszawie. Patrz protokół z rozprawy z dnia 23 maja 2007 r., str. 34. P. Bieszyński zeznał, że po upadku komunizmu w Polsce pracownicy organów wymiaru sprawiedliwości poddani zostali pewnej weryfikacji, w ramach której nowe władze sprawdzały ich kwalifikacje zawodowe oraz postawę moralną; zeznał, że po przejściu tej weryfikacji otrzymał i przyjął propozycję objęcia stanowiska w nowych cywilnych służbach specjalnych, znanych także pod nazwą UOP. Protokół, str. 35-36. Zeznał, że jego formacja zbliżona była do Centralnej Agencji Wywiadowczej Stanów Zjednoczonych; organ ten prowadził dochodzenia w sprawach dotyczących „przestępczości zorganizowanej na wyższych szczeblach, przestępczości gospodarczej wymierzonej przeciwko finansom i gospodarce kraju, a także we wszelkich innych sprawach, gdy decydenci uznali za słuszne, by – czy to z uwagi na charakter zdarzenia, czy też na charakter czynu przestępczego – jednostką właściwą prowadzącą sprawę była jednostka cywilna – specjalne służby cywilne." Tamże, str. 31. P. Bieszyński zeznał, że jego formacja uległa reorganizacji w roku 2002, kiedy to otrzymała nową nazwę Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w skrócie ABW. Tamże, str. 38. Zajmował różne stanowiska w ABW, od specjalisty aż po ostatnio zajmowane stanowisko dyrektora wydziału dochodzeń karnych. Tamże. P. Bieszyński zeznał, że odszedł ze służby w roku 2005, kiedy to Prokuratura Okręgowa w Katowicach postawiła go w stan oskarżenia w związku z wykonaniem polecenia Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sprawie zatrzymania prezesa polskiego koncernu naftowego PKN Orlen. Tamże, str. 39-40. P. Bieszyński zeznał, że nigdy nie stanął przed sądem pod tymi zarzutami, które postawiono dwa lata temu, oraz że, o ile mu wiadomo, w sprawie brak jest postępów. Tamże, str. 42.

P. Bieszyński zeznał, że przybył do Stanów Zjednoczonych, by złożyć zeznania w obecnej sprawie, uważa bowiem, że p. Mazur jest niewinny; nigdy przedtem nie spotkał p. Mazura ani nawet z nim nie rozmawiał. Tamże, str. 42-43. Zeznał jednakże, iż znał Marka Papałę; razem kończyli akademię policyjną i byli dobrymi przyjaciółmi. Tamże, str. 43-44. Zeznał, że jego służba włączyła się w dochodzenie w sprawie zabójstwa generała Papały jesienią roku 1998, w kilka miesięcy po tym zabójstwie. Tamże, str. 45. P. Bieszyński zeznał, że jego służba prowadziła przesłuchania świadków z listy dostarczonej przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Tamże, str. 45. Zeznał, że w związku z tym dochodzeniem regularnie uczestniczył w spotkaniach z Dyrektorem Biura  ds. Przestępczości Zorganizowanej Ministerstwa Sprawiedliwości, a także z prokuratorem prowadzącym śledztwo i innymi przedstawicielami odpowiedniego wydziału policji. Tamże, str. 55-56. Zeznał, że pomimo swego udziału w tych spotkaniach nigdy nie słyszał nazwisk Trella, Raźniak lub Przybyła; o p. Zirajewskim mówiono wprawdzie począwszy od roku 2001, nigdy jednakże nie widział jego zeznań, podobnie jak zeznań p. Zielińskiego. Tamże, str. 56, 104. Wreszcie p. Bieszyński zeznał, że po przejrzeniu całych akt sprawy oraz wszystkich informacji odnoszących się do p. Mazura nie znalazł żadnych dowodów działalności przestępczej – żadnych dowodów przestępstw związanych z narkotykami, żadnych dowodów udziału w przestępczości zorganizowanej ani nawet mandatów za złe parkowanie. 

Przesłuchiwany przez stronę przeciwną p. Bieszyński przyznał, że rola jego wydziału w dochodzeniu w sprawie zabójstwa Papały była ograniczona, że wydział ten nie był głównym aktorem; rolę tę pełniła polska policja, zaś osobą stojącą na czele dochodzenia był prokurator. Tamże, str. 84-85, 97. Przyznał też, że obecnie oskarżony jest o nadużycie władzy w związku ze „sprawą Orlenu” w Polsce. Tamże, str. 102. Zeznał ponadto, że sprawa Orlenu jest przede wszystkim sprawą o dużym ładunku politycznym w Polsce”. 

 

Nie byłem w Trójmieście, byłem wtedy na Kajmanach

 

Z orzeczenia wyroku Arlandera Keysa: 

„Po złożeniu zeznań przez Ryszarda Bieszynskiego adwokat Edwarda Mazura wystąpił ze stwierdzeniem, że p. Mazur przebywał na Kajmanach wraz z rodziną od 5 do 12 kwietnia 1998 r. Następnie adwokat wniósł o przyjęcie dowodu rzeczowego przedstawionego przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję; po rozważeniu sprzeciwów Sąd przyjął Dowody rzeczowe przedstawiony przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję: Nr 1-5 oraz 16 (polski i amerykański paszport p. Mazura, rejestry rozmów telefonicznych oraz dokumentacja podróży), 20, 26 oraz 27 (artykuły z prasy polskiej wraz z tłumaczeniami na angielski), obok dowodów rzeczowych 24 i 15, czyli wspomnianych wyżej oświadczeń złożonych pod przysięgą; Sąd odrzucił Dowody rzeczowe przedstawione przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję: Nr 10, 11, 12 i 25 (kolejne artykuły z prasy i periodyków), jak również dowody 17 i 23, dotyczące ogólnej sytuacji w Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie praw obywatelskich.

Odrzucając dowody przedstawione przez p. Mazura, rząd wezwał do złożenia zeznań Agenta Specjalnego FBI, Theda Boertje. Agent Boertje, który zeznawał także podczas rozprawy dotyczącej aresztowania p. Mazura stwierdził, że znane mu jest okazanie, opisane przez p. Mazura w jego oświadczeniu pod przysięgą z dnia 20 maja 2007 r. Zeznał, że po otrzymaniu oświadczenia p. Mazura zwrócił się, wraz z zaangażowanymi w tę sprawę adwokatami rządu, do Ambasady USA w Warszawie w celu ustalenia, czy istnieją jakiekolwiek zdjęcia z okazania, jakie odbyło się dnia 27 lutego 2002 r.; dowiedziawszy się o istnieniu takiego materiału, zwrócił się do zastępcy attaché prawnego w Warszawie oraz do polskiego prokuratora o przekazanie tych informacji. Protokół, str. 125-126. Początkowo adwokat p. Mazura zgłosił sprzeciw twierdząc, że od wielu miesięcy zabiega o przekazanie mu tych dowodów oraz że jest rzeczą niesprawiedliwą i niewłaściwą, by rząd zgłaszał je na rozprawie po tym, jak całymi miesiącami odmawiał ich wydania. Zgłosił również sprzeciw, motywując go zastrzeżeniami dotyczącymi autentyczności tych dowodów. Tamże, str. 126. Jednakże po przejrzeniu zdjęć p. Mazur wycofał swój sprzeciw odnośnie autentyczności zdjęć, Sąd zaś dopuścił zdjęcia (których jest 5) jako dowód rzeczowy Nr 7 przedstawiony przez rząd. Krótko mówiąc, zdjęcia przedstawiają p. Mazura stojącego i siedzącego w towarzystwie trzech innych mężczyzn w podobnym wieku i o podobnej karnacji, co on sam; p. Mazur nie ma na sobie garnituru, lecz ciemnoczerwoną kurtkę z polaru.

Odpowiadając na pytania strony przeciwnej Agent Boertje przyznał, że w skutecznym okazaniu powinny brać udział osoby podobne do siebie z wyglądu; przyznał także, iż trzej mężczyźni przedstawieni na zdjęciach z okazania stanowiących dowód rzeczowy Nr 7 mało przypominają z wyglądu p. Mazura. Protokół, str. 146-148. Przyznał ponadto, że z uwagi na swą jaskrawoczerwoną kurtkę p. Mazur najbardziej rzuca się w oczy wśród okazanych. Tamże, str. 150.

Rząd zgłosił także dowód rzeczowy nr 8 przedstawiony na rozprawie, stanowiący kopię zeznania złożonego przez p. Mazura w Polsce w dniu 28 lutego 2002 po przeprowadzeniu okazania przedstawionego na zdjęciach, stanowiących dowód rzeczowy Nr 7, oraz przed jego zwolnieniem z aresztu przez władze polskie. Rząd stwierdził, że otrzymał tekst tego zeznania od polskiego prokuratora na dzień przed rozprawą w sprawie ekstradycji oraz poprosił oficjalnego tłumacza o odczytanie go do protokołu, na co Sąd wyraził zgodę. Zgodnie z tłumaczeniem, p. Mazur, spytany, czy był w okolicy Trójmiasta w okresie od stycznia do kwietnia 1998 r., odparł, że w okresie tym odwiedzał Polskę kilkakrotnie w różnych terminach, raz zaś udał się do Gdańska wraz z żoną i dwiema innymi osobami (Januszem Pbereszko i Stanisławem Stysiem) w celu zakupu mebli, nie potrafił jednakże podać dat rozpoczęcia i zakończenia tej podróży. Protokół, str. 154, 156. Odpowiadając na pytania szczegółowe stwierdził, że nigdy nie był w hotelu Marina oraz nie zna Henryka Konopki, Nikodema Skotarczaka, Andrzeja Zielińskiego ani też Kazimierza Wasiaka/Hedberga. Tamże, str. 155-157.

Po przedstawieniu materiału dowodowego strony wystąpiły z odpowiednikami przemówień końcowych. Adwokat p. Mazura podkreślił rozbieżności występujące w zeznaniach różnych świadków oraz brak potwierdzenia jakichkolwiek twierdzeń p. Zirajewskiego; dowodził ponadto, że cała sprawa przeciwko p. Mazurowi zrodziła się ze spekulacji wynikających z faktu, że p. Mazur spotkał się z generałem Papałą tego wieczoru, gdy tamten został zamordowany. Rząd podkreślił ze swej strony, że, pomimo pewnych rozbieżności w zeznaniach świadków, zasadniczo potwierdzają one dowody zgromadzone w sprawie przez polskiego prokuratora; rząd wyraził przekonanie, że po dokonaniu dogłębnej analizy dokumentów i dowodów rzeczowych włączonych do akt Sąd bez trudu znajdzie prawdopodobne podstawy, by uznać, że p. Mazur powinien stanąć przed polskim sądem.

Po upływie niemal miesiąca od rozprawy, dnia 22 czerwca 2007, p. Mazur wystąpił o zezwolenie na przedstawienie memorandum po rozprawie. Sąd uwzględnił wniosek i z własnej inicjatywy wyznaczył rządowi termin na przedstawienie pisma, stanowiącego odpowiedź na ostatnie oświadczenie p. Mazura. Memorandum po rozprawie, przedstawione przez p. Mazura podsumowuje i omawia bardziej szczegółowo niespójności zawarte w zeznaniach świadków oraz ogólne braki, jakich p. Mazur dopatrzył się w przedstawionych przez rząd dowodach na istnienie prawdopodobnej podstawy. Rząd złożył swe pismo dnia 16 lipca 2007. Obecnie sprawa została całkowicie omówiona w najszerszym sensie tego słowa – pod koniec dzisiejszej rozprawy nikt nie będzie mógł stwierdzić, że wyjaśnienia stron w kwestiach rozpatrywanych przez Sąd nie zostały całkowicie wysłuchane, słusznie zresztą z uwagi na wagę sprawy”.

 

 

Rola Zirajewskiego w spisku zmieniała się z zeznania na zeznanie

 

Arlander Keys w analizie orzeczenia wyroku całkowicie podważa wiarygodność głównego świadka oskarżenia Atura Zirajewskiego; pisze:

„Przed odniesieniem się do treści wypowiedzi p. Zirajewskiego Sąd zwraca uwagę na pewne kłopotliwe aspekty tych zeznań w postaci, w jakiej zostały przedstawione przez rząd. Po pierwsze, Sąd otrzymał jedynie wyciągi z tych zeznań, nie zaś kompletne zeznania. Sąd nie ma pojęcia, co jeszcze p. Zirajewski powiedział, a czego nie powiedział podczas rozmaitych przesłuchań. Po drugie, pewne fragmenty zawierają oczywiste (choć pozornie błahe) błędy. Na przykład jeden protokół dotyczy przesłuchania rozpoczętego dnia 9 września 1999 r., które miało zakończyć się 9 kwietnia 2002 r., a więc około osiemnaście miesięcy po dacie rozpoczęcia, patrz Dowód rzeczowy przedstawiony przez rząd 3 (III); inny protokół dotyczy przesłuchania rozpoczętego 9 kwietnia 2002 r., a zakończonego 9 marca 2002 r., czyli na miesiąc przed jego rozpoczęciem, patrz Dowód rzeczowy przedstawiony przez rząd 6 (III); kolejny dotyczy przesłuchania rozpoczętego 1 stycznia 2003 r., a zakończonego w miesiąc później, 7 lutego 2003 r., patrz Dowód rzeczowy przedstawiony przez rząd 7 (III); jeszcze inny protokół sugeruje, że przesłuchanie rozpoczęło się 19 sierpnia 1999 r., a zakończyło 6 kwietnia 1999 r., czyli na cztery miesiące przed datą jego rozpoczęcia, patrz Dowód rzeczowy przedstawiony przez rząd 15 (III). Wyjaśnienie tych błędów może być całkiem niewinne – mogą one wynikać z pomyłek w tłumaczeniu lub przepisywaniu bądź z błędów powstałych podczas sporządzania i kompletowania protokołu. Sąd nie jest skłonny, aby uznać te błędy, jak chciałby p. Mazur, za dowód złych intencji rządu. Jednakże błędy te podważają nieco wiarę Sądu w wiarygodność rzeczonych protokołów.

Większe kłopoty sprawia treść zeznań. Po pierwsze, w argumentacji rządu mowa jest o czternastu zeznaniach składanych przez p. Zirajewskiego w ciągu około 4 lat; czytane jedno po drugim, zeznania te zawierają tyle niespójności, że trudno wyobrazić sobie, by rząd uznał je za dowód istnienia prawdopodobnej podstawy. W swym pierwszym zeznaniu z dnia 9 kwietnia 1999 r. p. Zirajewski stwierdził, że zlecenie zabicia „dużego psa ze stolicy” przyjął Tomek Nowosad;  że on sam brał udział w spotkaniu w hotelu Marina w marcu lub kwietniu 1998 r., oraz że w sumie uczestniczyło w nim sześć osób – Nikodem Skotarczak, p. Nowosad, p. Zirajewski oraz trzech nieznanych mu mężczyzn. Tamże, str. 0172. Zeznał, że w kilka dni po spotkaniu w Marinie spotkał Siergieja, od którego dowiedział się, że p. Nowosad „zaproponował mu [Siergiejowi] wykończenie jednego gliniarza". Tamże. W tym samym dniu p. Zirajewski zidentyfikował mężczyzn, których widział z p. Nowosadem na podstawie okazanych mu zdjęć; nie zidentyfikował natomiast p. Mazura, a nawet nie wspomniał o żadnym amerykańskim biznesmenie czy jakichkolwiek sprawach z tym związanych. Tamże, str. 0173.

Cztery miesiące później p. Zirajewski złożył kolejne zeznanie; tym razem nie wspomniał o p. Nowosadzie. Zgodnie z tą wersją w spotkaniu w Hotelu Marina uczestniczyły cztery osoby (Nikodem Skotarczak, p. Zirajewski oraz dwaj nieznani mu mężczyźni, których jednakże p. Skotarczak przedstawił mu jako Słowika i Edwarda Mazura). Patrz Dowód rzeczowy przedstawiony przez rząd 15 (III); Dowód rzeczowy przedstawiony przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję, nr 19, str. 0212. Po pierwszej wzmiance dotyczącej „Mazura” p. Zirajewski nieoczekiwanie zaczął mówić o „Edku”, do którego Nikodem zwracał się „Bako". Zeznał, że wcześniej widział „Edka” podczas spotkania z p. Skotarczakiem, które miało miejsce na parkingu w Wilanowie. Tamże, str. 0213. P. Zirajewski stwierdził w zeznaniu z dnia 19 sierpnia 1999 r., że to on sam, nie zaś p. Nowosad, odpowiadał za wynajęcie płatnego zabójcy; on także, nie p. Nowosad, wynajął do tej roli Siergieja. Tamże, str. 0212-13. Zeznał, że wziął następnie udział w kolejnym spotkaniu w hotelu Marina, w którym poza nim brało udział pięć osób – panowie Skotarczak, Nowosad, Kartofel oraz dwaj mężczyźni nieznani p. Zirajewskiemu. Podczas spotkania nie mówiono ani o generale Papale, ani też o zabójstwie. Tamże, str. 0213-0214.

Kilka tygodni później, 9 września 1999 r., p. Zirajewski złożył kolejne zeznanie. Tym razem opisał dwa spotkania w hotelu Marina. Podczas pierwszego, w którym uczestniczyli panowie Skotarczak, Kartofel, Zirajewski oraz mężczyzna rozpoznany przez p. Zirajewskiego na zdjęciu (lecz nie p. Mazur), mówiono ogólnie o „zabiciu psa z Warszawy", lecz bez podawania szczegółów. Dowód rzeczowy przedstawiony przez rząd 3 (III); Dowód rzeczowy przedstawiony przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję, nr 19, str. 0169. P. Zirajewski zeznał, że to jemu powierzono wynajęcie płatnego zabójcy oraz że wynajął w tym celu Siergieja. Tamże. Zeznał, że podczas drugiego spotkania, na których byli Słowik i p. Mazur, pokazano mu zdjęcia generała Papały. Tamże, str. 0169.

Kolejne przesłuchanie p. Zirajewskiego, przynajmniej jeśli wierzyć protokołom przedstawionym Sądowi, miało miejsce półtora roku później. Tym razem p. Zirajewski ponownie wymienił p. Nowosada jako podżegacza, twierdząc, że „Nowosad prawdopodobnie spotkał się z Kartoflem. Rozmawiali o zabiciu kogoś z Warszawy". Dowód rzeczowy przedstawiony przez rząd 16 (III); Dowód rzeczowy przedstawiony przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję, nr 19, str. 0216. Tym razem, według p. Zirajewskiego, w spotkaniu w hotelu Marina uczestniczyli panowie Zirajewski, Skotarczak, Kartofel oraz „Bako"; nie było mowy o generale Papale. Tamże. Zeznał, że odbyło się także drugie spotkanie, w którym wzięli udział panowie Skotarczak, Zirajewski oraz dwaj nieznani mu mężczyźni; jak stwierdził, rozmowa nie dotyczyła generała Papały ani też zabójstwa, lecz konfliktu p. Skotarczaka ze Słowikiem. Tamże. Zeznanie to w najlepszym wypadku obciąża p. Mazura zarzutem uczestnictwa w spotkaniu – podczas którego nie omawiano zabójstwa generała Papały – z osobami znanymi z udziału w przestępczości zorganizowanej.

Wiarygodność zeznań p. Zirajewskiego dodatkowo podważa fakt, że w kilku spośród nich p. Zirajewski albo przyznaje się do złożenia niezgodnych z prawdą zeznań pod przysięgą, przyznaje, że zasadniczo wymyślił istnienie powiązań pomiędzy p. Mazurem a generałem Papałą, albo też przyznaje, że składa zeznania w zamian za zmniejszenie wyroku w sprawie o zabójstwo, za które go aresztowano. W zeznaniu z 30 maja 2001 r. p. Zirajewski mówił o dwóch spotkaniach w hotelu Marina; p. Zirajewski zeznał, że podczas żadnego z nich nie wspominano o generale Papale, natomiast po pierwszym spotkaniu Nikoś, tzn. Nikodem Skotarczak, powiedział mu o planowanym zleceniu płatnego zabójstwa w Warszawie. Patrz Dowód rzeczowy przedstawiony przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję, nr 19, str. 0216. Co charakterystyczne, p. Zirajewski zeznał, że kiedy usłyszał o zabójstwie generała Papały po swym aresztowaniu, „stworzył hipotezę”, że spotkania w hotelu Marina dotyczyły zlecenia zabicia generała Papały. Co gorsza, przyznaje, że wystąpił z tą hipotezą „na podstawie własnych przemyśleń” – próbując załatwić sobie złagodzenie kary za zarzucane mu zabójstwo, w związku z którym znajdował się w areszcie. Jak wynika z argumentacji rządu, próba się powiodła; „notatka służbowa” stwierdza, że p. Zirajewski „został tymczasowo aresztowany dnia 29 kwietnia 1998 r. (...) jako podejrzany o zlecenie i udział w zabójstwie Piotra Suleja. Złożył w tej sprawie obszerne i wiarygodne wyjaśnienia. Biorąc to pod uwagę, sąd pierwszej instancji skazał go na 12 lat pozbawienia wolności. Sąd wyższej instancji skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia". Dowód rzeczowy przedstawiony przez rząd 16 (IV); Dowód rzeczowy przedstawiony przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję, nr  19, str. 0356. W swym ostatnim oświadczeniu przedstawionym Sądowi rząd potwierdza, że p. Zirajewski otrzymał złagodzony wyrok dzięki współpracy z organami ścigania. Patrz Odpowiedź rządu na memorandum po rozprawie przedstawione przez p. Mazura, str. 13.

W zeznaniu z 30 maja 2001 r. p. Zirajewski sugerował, że jego wcześniejsze zeznania zawierały zmyślone stwierdzenia oparte na stworzonej przezeń „hipotezie”, natomiast zeznanie obecne zawiera prawdę; jak stwierdził: „dzisiaj przytoczyłem nagie fakty bez moich komentarzy czy wniosków". Dowód rzeczowy przedstawiony przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję, nr  19, str. 0216. Ma to znaczenie dla p. Mazura, ponieważ zeznanie z 30 maja 2001 r. w żaden sposób nie wiąże p. Mazura z generałem Papałą.

Choćby nawet Sąd miał przyjąć zeznanie p. Zirajewskiego, że p. Mazur i „Bako” to jedna i ta sama osoba, jedyną rzeczą, jaką można przypisać Bako, jest jego udział w pierwszym spotkaniu w hotelu Marina – kiedy to „nie było mowy o Papale". Dowód rzeczowy przedstawiony przez rząd 16 (III); Dowód rzeczowy przedstawiony przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję, nr 19, str. 0216. Samo przebywanie w towarzystwie ludzi o znanych powiązaniach z przestępczością zorganizowaną nie jest przestępstwem – a przynajmniej nie stanowi podstawy prośby o ekstradycję. Istotnie p. Zirajewski zeznał, że po spotkaniu Nikoś poinformował go o planowanym zleceniu płatnego zabójstwa w Warszawie, nie powiązał tego jednak w żaden sposób z „Bako” czy też p. Mazurem. Opisał drugie spotkanie w hotelu Marina, nie wymienił jednakże Mazura/Bako wśród jego uczestników, stwierdził także, iż celem spotkania była rozmowa na tematy w żaden sposób niezwiązane z generałem Papałą. Tamże, str. 0216. Krótko mówiąc, jedyne zeznanie p. Zirajewskiego, które ma jakoby zawierać ostateczne dowody w sprawie, nie sugeruje udziału p. Mazura w żadnym przestępstwie i nie może służyć jako prawdopodobna podstawa przypuszczeń, że podżegał on kogokolwiek do zabójstwa generała Papały.

Zeznanie datowane 7 stycznia 2003 r. rozpoczyna się od przyznania się przez p. Zirajewskiego, że: „w pierwszych zeznaniach w tej sprawie nie mówiłem całej prawdy, ponieważ obawiałem się o bezpieczeństwo własne i moich bliskich. Postanowiłem jednak powiedzieć wszystko, co wiem, uznałem bowiem, że w ten sposób poprawię moją sytuację w sprawie rozpatrywanej aktualnie przez Sąd Okręgowy w Gdańsku, zostałem wcześniej poinformowany przez prowadzącego przesłuchanie w tej sprawie, że art. 60 § 4 Kodeksu karnego przewiduje możliwość złagodzenia kary, jeśli wyjaśni się istotne okoliczności innej sprawy. W zeznaniach z roku 2002 zeznałem całą prawdę, niczego nie zatajając, a ewentualne rozbieżności wynikają z faktu, że jestem już pozbawiony wolności od prawie pięciu lat; prawie pięć lat minęło też od wydarzenia, którego byłem świadkiem”.

Dowód rzeczowy przedstawiony przez rząd 7 (III); Dowód rzeczowy przedstawiony przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję, nr 19, str. 0183. Innymi słowy p, Zirajewski sam przyznaje, że składa zeznania, by otrzymać złagodzony wymiar kary w sprawie o zabójstwo, o które jest oskarżony. Sytuacja ta wykracza poza kwestię wiarygodności i zaciera jedyny przedstawiony przez rząd dowód dotyczący prawdopodobnej podstawy. Patrz In re Singh, 124 F.R.D. 571, 574-575 (D. N.J. 1987).

Prawdą jest, że p. Zirajewski nie byłby pierwszym aresztowanym świadkiem, który obciąża kogoś w swych zeznaniach w nadziei na zawarcie korzystnego dla siebie układu. Istnienie motywu do zeznania nieprawdy samo z siebie nie likwiduje wartości dowodowej tego zeznania na potrzeby stwierdzenia istnienia prawdopodobnej przyczyny. Kluczowe znaczenie ma tu jednak obecność w zeznaniu innych niezależnych wskazówek odnośnie jego wiarygodności; np. pomimo motywacji do zeznania nieprawdy oraz podejrzanego charakteru zeznania istnieją inne dowody na poparcie istnienia prawdopodobnej podstawy. Na przykład w sprawie Molina ex rel. Molina v. Cooper, 325 F.3d 963 (7th Cir. 2003) VII Sąd Okręgowy uznał zeznanie świadka, który miał motyw, by kłamać (próbował załatwić dla siebie ugodę) za wiarygodne z dwóch powodów: po pierwsze, zeznanie to było wbrew własnym interesom świadka w sprawie karnej, ponieważ składając je, potwierdzał swój współudział w zarzucanych czynach; po drugie, zeznanie to zostało niezależnie potwierdzone, było też szczegółowe, konkretne i jednoznacznie oparte na osobistej obserwacji – które to cechy, zdaniem sądu, „mocno przemawiały za jego wiarygodnością”. Tamże, 970-971 (z powołaniem na Stan Illinois v. Gates, 462 U.S. 213, 234 (1983); Stany Zjednoczone v. Jones, 208 F.3d 603, 609 (7th Cir. 2000); Stany Zjednoczone v. Leidner, 99 F.3d 1423, 1429-30 (7th Cir. 1996); Stany Zjednoczone v. Reddrick, 90 F.3d 1276, 1280 (7th Cir. 1996). Podobnie w sprawie Eain v. Wilkes VII Sąd Okręgowy uznał, że „obciążające zeznanie złożone przez współsprawcę nie jest automatycznie niedopuszczalne” i może być wystarczające dla stwierdzenia istnienia prawdopodobnej podstawy, jeśli na przykład oskarżenie jest wbrew własnym interesom świadka lub zeznanie świadka zostało potwierdzone dalszymi faktami. Eain, 641 F.2d at 510. Tego rodzaju wskazówek co do wiarygodności brakuje w odniesieniu do zeznań p. Zirajewskiego.

P. Zirajewski nie obciążał sam siebie winą za przestępstwo; w niektórych zeznaniach twierdził, że wynajął płatnego zabójcę (choć nie tego, który w końcu popełnił zabójstwo), kiedy indziej zaś – że odpowiadał za to ktoś inny. W rzeczywistości rola p. Zirajewskiego w spisku zmieniała się z zeznania na zeznanie. Ponadto jego zeznania nie zostały potwierdzone w sposób niezależny. Jedynym świadkiem, który potwierdził jakiekolwiek informacje na temat spotkania w hotelu Marina, jest Artur Zieliński. Jego zeznania, jak Sąd wyjaśni poniżej, są jednak także podejrzane. Co ważniejsze, dwa z zeznań p. Zielińskiego są całkowicie sprzeczne z zeznaniami p. Zirajewskiego, a jedyne zeznanie, które je potwierdza, jest równie nieprzydatne; pomimo potwierdzenia faktu odbycia spotkania w hotelu Marina, podważa twierdzenia p. Zirajewskiego pod bardzo istotnym względem: p. Zieliński twierdzi, że p. Zirajewski nie uczestniczył w tym spotkaniu. Krótko mówiąc, zeznania p. Zielińskiego w żaden sposób nie przydają wiarygodności zasadniczo podejrzanym zeznaniom p. Zirajewskiego. W aktach nie ma też nic innego, co mogłoby wzmocnić wiarygodność zeznań p. Zirajewskiego.

Rząd podkreśla, że p. Mazur był w Polsce dokładnie w tym samym czasie, gdy, zdaniem p. Zirajewskiego, podżegał go do zabójstwa generała Papały. Rząd sugeruje przy tym, że fakt ten stanowi niezależne potwierdzenie zeznań p. Zirajewskiego. Po pierwsze, p. Zirajewski nie określił dokładnego terminu, w którym miało dojść do podżegania; stwierdził, że spotkania w hotelu Marina miały miejsce w lutym, marcu lub kwietniu 1998 r. oraz powiedział, że z pewnością było to przed dniem 8 kwietnia 1998 r., kiedy to wysadzono w powietrze jego samochód. Argument rządu miałby większe znaczenie, gdyby p. Zirajewski podał konkretną datę lub choćby tydzień, zaś p. Mazur był obecny w Polsce w tym właśnie czasie. Jednakże, jak wynika z dokumentów podróży przedstawionych przez rząd, p. Mazur był w Polsce przez cały czas. Patrz Dowód rzeczowy przedstawiony przez rząd na rozprawie 1. Dokumenty obejmujące okres od kwietnia 1991 do marca 2002 r. wykazują, że p. Mazur jeździł do Polski średnio co najmniej dziesięć razy w roku i niekiedy spędzał tam kilka tygodni. Tamże. Jego podróże w okresie, gdy jakoby miało dojść do „podżegania”, nie różnią się niczym od podróży odbywanych w ciągu całego dziesięciolecia objętego dokumentacją przedstawioną przez rząd, a dotyczącą lat poprzedzających i następujących po okresie, których dotyczą zeznania p. Zirajewskiego; lat, w trakcie których nie zaistniało domniemanie zaistnienia czynów karalnych. W dowolnym miesiącu lub okresie dwumiesięcznym szanse na to, że p. Mazur był akurat w Polsce, były wyjątkowo duże. W żaden sposób nie można zatem przywiązywać jakiejkolwiek wagi do faktu, że p. Mazur był obecny w kraju w okresie bardzo ogólnie zakreślonym przez p. Zirajewskiego.

Wreszcie, rząd przywiązuje duże znaczenie do dokonanej przez p. Zirajewskiego identyfikacji p. Mazura podczas okazania zorganizowanego dnia 27 lutego 2002. Przyjrzawszy się zdjęciom dokumentującym to okazanie, Sąd stwierdza, że nie tyle wspierają, co raczej podważają przedstawioną przez rząd argumentację na rzecz prawdopodobnej podstawy. Jak przyznał nawet agent Boertje, trzej inni okazani mężczyźni są mało podobni do p. Mazura. Najbardziej kłopotliwy jest fakt, że owi trzej mężczyźni mają na sobie ubrania w ciemnych, stłumionych barwach, podczas gdy p. Mazur nosi jaskrawoczerwoną, nieco za dużą kurtkę. Co charakterystyczne, pomimo przeciwnych oświadczeń, składanych podczas rozprawy, rząd przyznaje teraz, że polskie władze „poprosiły Mazura o zdjęcie marynarki i dały mu codzienną czerwoną kurtkę, którą miał włożyć na białą koszulę, by jego ubiór wyglądał mniej formalnie". Patrz Odpowiedź rządu na Memorandum po rozprawie przedstawione przez p. Mazura, str. 15 (podkreślenie Sądu). Równie dobrze można było umieścić na jego piersi tarczę strzelniczą lub zawiesić mu nad głową tabliczkę z napisem „wybierz mnie”. Identyfikacja dokonana przez p. Zirajewskiego nigdy nie zostałaby uznana w naszym kraju. 

Zważywszy, że wcześniejsze zeznania p. Zirajewskiego nie zawierają opisu p. Mazura – przeciwnie, spytany o to p. Zirajewski stwierdził, że nie potrafi opisać p. Mazura, patrz Dowód rzeczowy przedstawiony przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję, nr 19, str. 0213 (zeznanie z 19 sierpnia 1999 r.) – dokonana przez niego podczas niestosownie sugerującego okazania identyfikacja p. Mazura jest wysoce podejrzana. Patrz, np. Kyles v. Whitley, 514 U.S. 419, 444 (1995) (wiarygodność identyfikacji po niedopuszczalnie sugerującym okazaniu zależy po części od ścisłości opisu podanego wcześniej przez świadka) (z powołaniem na Neil v. Biggers, 409 U.S. 188, 199 (1972)); Manson v. Brathwaite, 432 U.S. 98, 114 (1977). Sam fakt oparcia się rządu na tej identyfikacji jest szokujący i obraźliwy, szczególnie w świetle ostatnio ujawnionego faktu, że czerwoną kurtkę podsunęły mu polskie władze”. 

 

 

Słowik nie jest wiarygodny

 

Alander Keys podważa także zeznania następnego ważnego świadka,  Andrzeja Zielińskiego, pseudonim Słowik:

„Kolejny świadek rządu, Andrzej Zieliński, nie jest bardziej wiarygodny od p. Zirajewskiego. Dnia 26 lipca 2004 r. p. Zielińskiemu przedstawiono treść zeznań p. Zirajewskiego w sprawie jego obecności w hotelu Marina, on zaś jednoznacznie zaprzeczył; stwierdził, że nie zna p. Mazura ani p. Zirajewskiego oraz przypomina sobie tylko jedno spotkanie z p. Skotarczakiem w hotelu Marina, które nie miało nic wspólnego z generałem Papałą, p. Mazurem czy zabójstwem. Zeznanie to jest spójne z innym zeznaniem, złożonym sześć tygodni wcześniej, dnia 16 czerwca 2004 r. Przy tamtej okazji p. Zieliński zeznał to samo, nic nie mówiąc ani o p. Mazurze, ani o zabójstwie Papały; załącznik dokumentujący „nieujawnioną część protokołu” wskazuje wręcz, że p. Zieliński „potwierdza znajomość z Ryszardem Boguckim, zaprzecza jednakże, jakoby miał spotkać się i rozmawiać w hotelu Marina w Gdańsku z Edwardem Mazurem i Arturem Zirajewskim w kwietniu 1998 r.". Dowód rzeczowy przedstawiony przez rząd 5 (IV); Dowód rzeczowy przedstawiony przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję, nr 19, str. 0292. Następnie, całkowicie zmieniając swe zeznania po upływie prawie dwóch lat, p. Zieliński – jak się zdaje, w momencie objawienia – potwierdził dnia 23 czerwca 2006 r. zeznania p. Raźniaka oraz fakt, że opowiedział p. Raźniakowi o swym spotkaniu z Nikodemem Skotarczakiem i Edwardem Mazurem, kiedy to „mowa była o zleceniu zabójstwa Marka Papały”. Dowód rzeczowy przedstawiony przez rząd 3 (IV); Dowód rzeczowy przedstawiony przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję, nr 19, str. 0260. Rząd argumentuje, że p. Zieliński zmienił zeznania i postanowił powiedzieć prawdę po tym, jak zrozumiał, że przyjaciel – p. Raźniak – zwrócił się przeciwko niemu.

Pan Mazur twierdzi natomiast, że p. Zieliński wskazał na niego, uświadomiwszy sobie, że przyjęcie wersji p. Raźniaka może pomóc jemu samemu. Szczerze mówiąc, protokół nie pozwala Sądowi na stwierdzenie, który z tych dwóch scenariuszy jest bardziej prawdopodobny, wydaje się jednak dziwne, że p. Zieliński zaczął mówić dopiero wówczas, gdy p. Raźniak podsunął mu gotową historię.

Istotne jest to, że pomimo podejmowanych przez rząd prób przedstawienia zeznania p. Zielińskiego jako potwierdzenia relacji p. Zirajewskiego, tak w rzeczywistości nie jest. Zeznanie p. Zielińskiego z 23 czerwca 2006 r. de facto podważa jeden bardzo istotny aspekt relacji p. Zirajewskiego: p. Zieliński twierdzi mianowicie, że w spotkaniu w hotelu Marina brał udział tylko on sam, p. Skotarczak oraz p. Mazur; zapytany o udział p. Zirajewskiego stwierdza wprost: „Nie pamiętam tego człowieka, nie rozpoznaję go". Patrz Dowód rzeczowy przedstawiony przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję, nr 19, str. 0261.

Wreszcie, co się tyczy p. Zielińskiego, Sąd zwraca uwagę, że zeznanie z 23 czerwca 2006 r., jedyne, które obciąża p. Mazura, jest też podejrzane, ponieważ przynosi oczywistą korzyść zeznającemu. Inaczej niż zeznania w sprawie Eain, uważane po większej części za wiarygodne z uwagi na to, że sprowadzały się do przyznania się do winy wbrew interesom składającego je świadka, patrz Eain v. Wilkes, 641 F.2d at 510 (zeznania współsprawcy wiarygodne jako złożone wbrew jego własnym interesom), zeznanie p. Zielińskiego, jeśli mu wierzyć, nie obciąża go żadnymi czynami karalnymi; w najgorszym przypadku sugeruje jedynie, że jest on winny prób pomocy swemu drogiemu  przyjacielowi we wcześniejszym wydostaniu się z aresztu oraz oszukania człowieka, który planował zlecenie zabójstwa szefa polskiej policji. Podobnie jak zeznania p. Zirajewskiego, także i zeznanie p. Zielińskiego z 23 czerwca 2006 r. nie zawiera niczego, co wskazywałoby na jego wiarygodność oraz na istnienie prawdopodobnej podstawy; rząd sam przyznaje to nie wprost, opierając się na zeznaniach p. Zirajewskiego, nie zaś p. Zielińskiego.

Sąd nie będzie wdawał się w spekulacje, dlaczego polska Prokuratura Krajowa w dniu 7 lipca 2006 r. przedstawiła Departamentowi Sprawiedliwości dodatkowe zeznania Zygmunta Raźniaka i Andrzeja Zielińskiego. Pismo przewodnie stwierdza, że następuje to na podstawie wcześniejszej wymiany pism pomiędzy stronami. Jasne jest jednak, że Prokurator przedstawił owe dodatkowe zeznania dnia 9 czerwca oraz 23 czerwca 2006 r., a zatem po upływie ponad roku od datowanego  4 kwietnia 2005 r. formalnego wniosku o ekstradycję p. Mazura oraz ponad ośmiu lat od rzekomych zdarzeń. Jeśli zeznania te miały wesprzeć argumentację na rzecz istnienia prawdopodobnej przyczyny, poniosły całkowitą klęskę”.

 

Bezpodstawne zarzuty oraz niczym nie poparte i niewiarygodne dowody rzeczowe

 

„Zeznania Marcina Puczyńskiego są najbardziej wiarygodnym elementem materiału dowodowego zawartego w aktach – kontynuuje sędzia Alander Keys. –  P. Puczyński najwyraźniej nie jest karany i nie ma powodów, by kłamać (sędzia nie wie jednak, że Puczyński był członkiem gangu Kanigowskiego, od aut.). Jednakże bliższe zbadanie jego zeznań prowadzi do wniosku, że nie potwierdzają one istnienia prawdopodobnej podstawy do przypuszczeń, że Edward Mazur podżegał Artura Zirajewskiego do zabicia generała Papały. 

Po pierwsze, choć zeznania te są wysoce niekorzystne dla p. Mazura, sugerują bowiem, że przebywał on w towarzystwie człowieka znanego z powiązań z przestępczością zorganizowaną, patrz oficjalna notatka policyjna dotycząca Rafała Kanigowskiego, Dowód rzeczowy przedstawiony przez osobę, której dotyczy wniosek o ekstradycję, nr 19, str. 0371-0375, nie jest to przestępstwem, w związku z którym Rzeczpospolita Polska ubiega się o ekstradycję. 

Zeznania p. Puczyńskiego nie wskazują na udział p. Mazura w zabójstwie generała Papały ani też w podżeganiu do tego zabójstwa; zeznanie dotyczące pozbycia się pakunku, który według słów p. Kanigowskiego zawierał „rzeczy Papały”, wystarczyłoby do powiązania z tym przestępstwem p. Kanigowskiego. Zeznania p. Puczyńskiego nie zawierają jednakże niczego, co pozwalałoby powiązać pakunek, telefony tego dotyczące lub dziwne zachowanie p. Kanigowskiego wobec p. Mazura. Co najistotniejsze, z punktu widzenia Sądu zeznania p. Puczyńskiego w żaden sposób nie potwierdzają zeznań p. Zirajewskiego. W żadnym ze swych czternastu zeznań p. Zirajewski nie wspomina nawet o p. Kanigowskim.

Zeznania p. Trelli, kolejnego polskiego przestępcy, są podobnie bezwartościowe; w najlepszym przypadku sugerują one przebywanie p. Mazura w obecności p. Skotarczaka, co nie jest może korzystne, lecz nie wiąże się z żadnym przestępstwem. Zeznania te nie zawierają żadnych informacji, na podstawie których Sąd mógłby uznać, że p. Mazur podżegał Artura Zirajewskiego do zabicia generała Papały, ani też w żaden sposób nie potwierdzają zeznań p. Zirajewskiego; także i w tym przypadku p. Zirajewski nie wspomina nawet nazwiska tego świadka.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że istnieje mnóstwo dowodów, łączących Edwarda Mazura – człowieka niekaranego w żadnym z krajów, których obywatelstwo posiada – z różnymi osobami znanymi władzom polskim z uwagi na swe powiązania z przestępczością zorganizowaną. Jest to zaskakujące (biorąc pod uwagę posiadane przez Sąd informacje na temat życia p. Mazura w Stanach Zjednoczonych), lecz nie stanowi przestępstwa.

Rzeczpospolita Polska ubiega się o ekstradycję p. Mazura, by oskarżyć go o podżeganie Artura Zirajewskiego do zabójstwa generała Papały, tutejszy Sąd zaś zobowiązany jest przychylić się do tego wniosku jedynie wówczas, gdy materiał dowodowy prowadzi do „opartych na mocnych podstawach przypuszczeń, iż podejrzany mógł przestępstwo to popełnić". Gramenos, 797 F.2d at 440. 

Materiał dowodowy prowadzi co najwyżej do opartych na mocnych podstawach przypuszczeń, że p. Mazur zadawał się z dość podejrzanymi osobnikami. Samo w sobie nie wystarcza to jednak, by odesłać go do Polski.

Po bliższym zbadaniu materiał dowodowy nie wykazuje istnienia prawdopodobnej podstawy do przypuszczeń, że podżegał do zabójstwa. W stopniu, w jakim materiały dowodowe popierają założenie, iż jeden ze wspomnianych podejrzanych osobników zabił generała Papałę, dowody te nie pozwoliłyby żadnemu sądowi na uznanie p. Mazura za winnego wspomnianych czynów. 

P. Mazur istotnie widział się z generałem Papałą wieczorem w dniu zabójstwa; jednakże oświadczenie złożone pod przysięgą przez p. Mazura – potwierdzone aktami firmy Berlitz oraz zeznaniem wdowy po generale Papale – zawiera pełne wyjaśnienie tych dowodów i nie zawiera niczego, co mogłoby wskazywać na istnienie prawdopodobnej podstawy. Nawet pani Papała przyznała, że p. Mazur był przyjacielem jej męża; stwierdziła wręcz, że jej mąż kontaktował się z p. Mazurem w sprawie załatwienia kursu językowego.

Obowiązkiem tutejszego Sądu nie jest orzekanie o winie czy też niewinności; Sąd nie może także wydać po prostu obywatela Stanów Zjednoczonych na podstawie słów prokuratora, którym towarzyszą bezpodstawne zarzuty oraz niczym nie poparte i niewiarygodne dowody rzeczowe. Patrz U.S. v. Fernandez-Morris, 93 F.Supp.2d 1358, 1366 (S.D.Fla. 1999). Gdyby sprzeczne i przynoszące oczywistą korzyść zeznającemu zeznania p. Zirajewskiego oraz dokonaną przezeń identyfikację p. Mazura jako podejrzanego przedstawiono na rozprawie wstępnej w tym kraju, dowody te uznano by za niewiarygodne, a sprawa zostałaby odrzucona. Sąd nie widzi powodów, dla których wynik miałby być inny tylko dlatego, że dowody przedstawia rząd obcego państwa; niewątpliwie trudno jest wyobrazić sobie, że p. Mazur, obywatel Stanów Zjednoczonych, miałby zostać pozbawiony swych praw z takiego powodu.

Tutejszy Sąd ma na uwadze szacunek należny decyzjom rządu obcego państwa w sprawach o ekstradycję. Właśnie z uwagi na ten szacunek rzadko zdarza się, by sądy odrzucały wnioski ekstradycyjne.

W ciągu dwunastu i pół lat orzekania tutejszy Sąd nigdy nie odrzucił takiego wniosku i nie był nawet bliski wydania takiego orzeczenia. Sąd nie jest jednakże wyłącznie stemplem, który przystawia się na decyzji rządu obcego państwa stwierdzającej istnienie prawdopodobnej podstawy do postawienia obywatela amerykańskiego przed sądem karnym w takim państwie. W naszym systemie wymiaru sprawiedliwości każdą ze spraw rozstrzyga się na podstawie konkretnych dowodów przedstawionych w tej sprawie. W tej zaś sprawie przedstawione dowody są niewystarczające.

Z przyczyn, które pozostają niejasne dla tutejszego Sądu, Rzeczpospolita Polska wystąpiła o ekstradycję na podstawie wybranych zeznań złożonych przez Artura Zirajewskiego – znanego łotra i notorycznego kłamcy – obciążających p. Mazura, nie odnosząc się do pozostałych zeznań tegoż świadka, które nie tylko nie obciążają p. Mazura, ale nawet zaprzeczają stwierdzeniom zawartym w zeznaniach wybranych przez rząd. 

Chociaż prawdą jest, że Sąd nie może rozważać kwestii dotyczących wiarygodności świadków, których zeznania stanowią podstawę wniosku rządu o ekstradycję, patrz Sahagian v. Stany Zjednoczone, 864 F.2d 509, 514 n.6 (7th Cir. 1988); Eain, 641 F.2d at 511; Bovio, 989 F.2d at 259, to jednak zakaz ten nie zobowiązuje Sądu do bezkrytycznego przyjęcia zeznań pełnych uznanych kłamstw oraz tak niespójnych, że stają się zupełnie niewiarygodne. Gdyby tak było, funkcja sądownictwa w sprawach o ekstradycję straciłaby wszelkie znaczenie, a rola tutejszego Sądu sprowadzałaby się faktycznie do roli stempla używanego przez rząd.

Tutejszy Sąd dokonał oceny całości materiału dowodowego przedstawionego przez strony, a także – zgodnie z podanymi wyżej zasadami – odmówił w pewnych przypadkach przyjęcia lub rozważenia dowodów, które stanowiły jedynie zaprzeczenie materiału dowodowego przedstawionego przez rząd. 

Jak wynika z końcowej analizy, to nie dowody przedstawione przez p. Mazura przesądziły o przegranej rządu. O wyniku sprawy przesądziły raczej dowody przedstawione przez sam rząd. Dowody te, choć z pozoru i na pierwszy rzut oka obciążające, przy bliższym zbadaniu okazały się tak bardzo niespójne wewnętrznie i tak oczywiście niewiarygodne, że same z siebie zacierały wszelkie podobieństwo do prawdopodobnej podstawy.

 

WNIOSEK

 

Z powodów wymienionych powyżej, po rozpatrzeniu całości akt sprawy, Sąd stwierdza, iż rząd nie dopełnił swego obowiązku określonego Traktatem ekstradycyjnym pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rzecząpospolitą Polską oraz federalnymi ustawami ekstradycyjnymi. W związku z tym Sąd odrzuca wniosek o ekstradycję Edwarda Mazura.

Datowano: 20 lipca 2007 r.

 

Postanowienie wydał:

ARLANDER KEYS

sędzia sądu wyższej instancji         

Stanów Zjednoczonych Ameryki

 

 

Fragmenty książki Sylwestra Latkowskiego "Zabić Papałę", wydawnictwo Rosner & Wspólnicy (2008).

 

Tagi: Mazur, Papała, śledztwo, prokuratura, polityka, USA, ekstradycja, Słowik, mafia, komendant, policja

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone