09 Sierpnia 2015

Prawo i Bezprawie
DSC1301.jpg
autor: Sylwester Latkowski

Były szef CBŚ: Trójmiasto powinno być zbombardowane przez F-16 i zaorane

  • IMG4214.jpg

Ludzie w Trójmieście mają małe zaufanie do wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania. Taka sprawa jak Krystiana vel Krystka , który bezkarnie od lat uprawia swój proceder, krzywdząc dzieci i młode kobiety, nie pomaga w zmianie tego wizerunku.

 

Dlaczego przestępcy z Trójmiasta czują się pewnie: nie są ścigani, spokojnie robią swoje biznesy? Jeden z byłych szefów Centralnego Biura Śledczego, gdy z Michałem Majewskim zajmowaliśmy się sprawą Amber Gold, powiedział nam, że jest tak źle z przestępczością, że „Trójmiasto to wielka pucha Pandory. Trzeba byłoby te F-16 wypróbować, spalić to, zaorać i jeszcze raz podpalić. Potem każdemu wchodzącemu dawać przepustkę po sprawdzeniu, że nie jest pozapinany z dziwnymi ludźmi. Tu jest jedna wielka sitwa”.

 

W swojej książce „Polska mafia” starałem się pokazać tamtejsze układy, a raczej ich korzenie. Może wtedy bieżący stan stałby się bardziej zrozumiały. Oto jeden z przykładów.

 

Przyjaciel Nikosia

 

Prawa ręka Nikodema Skotarczaka w Polsce w latach osiemdziesiątych, Tadeusz, był dobrze znany służbom. W latach 1971–1976 był funkcjonariuszem Milicji Obywatelskiej w Gorzowie Wielkopolskim. Do MO wstąpił 21 lipca 1971 roku i został skierowany do kompanii konwojowej w byłej KMMO w Gdańsku. Od 15 sierpnia 1972 roku był referentem Brygady Służby Wywiadowczej w wydziale kryminalnym byłej KMMO w Gdańsku, 11 czerwca 1974 roku na własną prośbę został przeniesiony do byłej KPMO w Krośnie Odrzańskim, gdzie pracował jako referent operacyjny Referatu Kryminalnego. W dniu 16 lipca 1975 roku przeniesiono go do Wydziału d/w z Przestępstwami Gospodarczymi i KMMO w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie pracował do momentu zawieszenia go w czynnościach służbowych, czyli do dnia 20 kwietnia 1976 roku.

 

„Jako milicjant prowadził wystawny tryb życia” – odnotowano w jego aktach służbowych. Wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne.

 

Jesienią 1975 roku miał wyłudzić kwotę 5 tysięcy od obywatela, a w styczniu 1976 kwotę 2,5 tysiąca złotych od obywatelki, pieniędzy nie zwrócił. W styczniu – lutym 1976 roku, powołując się na znajomości w fabryce mebli w Słubicach, pobrał od obywatelki kwotę 17 tysięcy złotych na zakup dla niej mebli oraz 9900 złotych na tzw. koszty własne z tym związane. Mebli nie zakupił, pieniędzy nie zwrócił. Za powyższe Tadeusz z dniem 3.05.1976 został wydalony ze służby.

 

Milicyjne znajomości

 

To właśnie wykorzystywanie swoich znajomości w milicji, a zwłaszcza przyjaźni z majorem Waldemarem G.  umożliwiało Tadeuszowi bezkarne prowadzenie wraz z Nikodemem Skotarczakiem procederu handlu kradzionymi samochodami. Pomimo śledztwa, zebranych przeciw niemu dowodom, Tadeuszowi się upiekło, tak jak i innym osobom uwikłanym w sprawę. Po krótkim pobycie w areszcie tymczasowym Tadeusz nagle zapadł na ciężką chorobę. Według biegłych lekarzy miał tętniaka mózgu i nie mógł brać udziału w żadnych czynnościach procesowych. Mijają lata. W połowie 2000 roku na wniosek Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Tadeusza komisyjnie przebadali lekarze z Poznania, podważając poprzednie ekspertyzy. We wrześniu tego samego roku, na miesiąc przed przedawnieniem zarzucanych Tadeuszowi przestępstw, prokuratura wniosła do sądu akt oskarżenia (o paserstwo, nakłanianie do fałszowania dokumentów, przemyt i handel kradzionymi samochodami oraz inne przestępstwa związane z grupą przestępczą, która działała w latach osiemdziesiątych wokół klubu Lechia Gdańsk) i zaledwie dwa tygodnie później przesłała wniosek o umorzenie sprawy na podstawie amnestii z 1989 roku. 

 

Włos z głowy nikomu nie spadł

 

Tadeusz postanowił jeszcze bardziej zagrać na nosie prokuraturze. Nie zgodził się na umorzenie sprawy. Wiedział, że za kilkanaście dni zarzucane mu przestępstwa ulegną przedawnieniu. Wybuchła afera. Rozwścieczony ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński podjął decyzję o odwołaniu ze stanowiska prokuratora okręgowego w Gdańsku Ireneusza Tomaszewskiego, który sprawę nadzorował. Jego następcą został Janusz Kaczmarek. Prowadzącemu postępowanie prokuratorowi Mirosławowi Puto zarzucono „złamanie regulaminu prokuratury”. Miało ono polegać na tym, że prokurator Puto „powinien zlecać opinie lekarskie nie rzadziej niż raz na sześć miesięcy”. Dziennikarze „Super Expressu” zarzucili również gdańskiemu prokuratorowi, że „w 1995 i 1997 roku pytał tych samych lekarzy, którzy stawiali diagnozę nieprzerwanie od 1986 roku”


Dzisiaj Tadeusz to powszechnie szanowany przedsiębiorca w Malborku. Prokurator Mirosław Puto obecnie pracuje w prokuraturze apelacyjnej. Prokurator Ireneusz Tomaszewski w lutym 2008 roku powrócił na prokuratorskie szczyty, zostając szefem gdańskiej prokuratury apelacyjnej.


Ciągle ma jakieś układy

 

W sierpniu 2007 roku w Grand Hotelu w Sopocie spotykam się z Włodzimierzem. Właśnie przyjechał do Polski. Nie zaprzecza, że znał Nikodema Skotarczaka.

 

– Znałem „Nikosia”, braci Długoszów, i innych... Przyjeżdżali do mnie, zostawiali pieniądze. Wysyłałem im towar, jaki chcieli. Nie jest tajemnicą, zeznawałem to na sprawie, że sprzedawałem im alkohol i papierosy. Kupowali ode mnie, trudno mi powiedzieć, czy płacili podatki, cło... Sprawa się przedawniła. Większość ludzi tutaj tak zaczynała...
– Był pan wspólnikiem „Nikosia”?
– Gdzie tam... Jestem indywidualistą. Nie należałem do żadnej grupy. Nikodem zostawił kiedyś u mnie cztery lub pięć samochodów na placu. Ja spisałem z nim umowę na wydzierżawienie części mojej posiadłości. Któregoś dnia wpadli do mnie policjanci, okazało się, że samochody są kradzione. Dostałem za to dwa lata w zawieszeniu. O Nikodemie dużo może panu powiedzieć Leszek T.
– T.? A jaką miał ksywę?
– „Pasta”. Nigdy w mediach o nim nie słyszałem. 
- On teraz mieszka w Hiszpanii. To bardzo bliski przyjaciel Nikodema. Do końca. Oni się traktowali jak bracia. To on woził pieniądze Nikodemowi. Jeździł jako jego kierowca.
– A Tadeusz  ?
– To był wspólnik Nikodema... Tadeusz jest udziałowcem firmy w Malborku, która się nazywa. Należy do niej hotel. Nieopatrznie zainwestowałem tam pieniądze. Mam 49 procent udziałów. Tadeusz założył drugą spółkę i wyprowadza poprzez nią pieniądze z hotelu. W maju zrobił bilans i mówi, że ma półtora miliona strat. Byłem u niego ostatnio, by mi oddał pieniądze za moje udziały. Odmówił. Ma ochroniarzy i nie wpuszcza mnie do mojego hotelu. Straszy mnie. Ciągle ma jakieś układy.
– Pan też chyba ma?
– Utarło się, nie wiem dlaczego, że ja miałem układy ze służbami, a ja odsiedziałem pięć lat w więzieniu, od 1977 do 1982 roku. Jak tylko dostałem paszport, od razu wyjechałem z Polski.

Tagi: trójmiasto, sylwester latkowski, kulisy24, mafia, polska mafia, nikoś, skotarczak, prokuratura, andrzejewski, puto, gdańsk

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone