02 Lutego 2016

Prawo i Bezprawie
SLiMM.jpg
autor: Sylwester Latkowski, Michał Majewski

Bardzo specjalna polityczna operacja CBŚ

  • 112-policja.jpg Centrum Powiadamiania Ratunkowego m. st. Warszawy. PAP/Bartłomiej Zborowski

 

Od dwóch dni policja żyje skandalem, który miał miejsce z soboty na niedzielę. W tej historii są nagrania, kompletnie pijana funkcjonariuszka wydziału operacji specjalnych CBŚ, słynny warszawski bar i nazwisko znanego polityka.

 

 

Po drugiej w nocy z piątku na sobotę. Pod numer 112, czyli do centrum powiadomień ratunkowych, dzwoni kompletnie pijana kobieta. Podaje swoje imię i nazwisko, policyjny numer ID. Mówi, że jest starszym aspirantem trzeciego wydziału CBŚ w Komendzie Głównej Policji. Kobieta bełkocze, że „próbowano ją rozwalić”. Mówi, że miał to zrobić „pan Jaki”.

– Jaki pan? – pyta trzeźwo dyżurny.

– Pan minister Jaki!

Chodzi o wiceministra sprawiedliwości, Patryka Jakiego.

Kobieta drze się do słuchawki, że zaczęli ją ścigać, strzelać.

– Z czego strzelali?

– Nie wiem, ku… Z petard, idioto! Jestem policjantką CBŚ, rozumiesz – kobieta ledwo klei zdania. 

W sumie między godziną 2:13 a 3:29 starsza aspirantka pięć razy łączy się z numerem 112. Jest agresywna i wyzywa dyspozytorów. 

– Drukowanymi mam ci mówić, tłumoku?! Próbują mnie odjeb…! Skąd cię wzięli? Czyim jesteś potomkiem?! Próbują mnie odjeb…! – bełkocze do aparatu. Problem polega na tym, że nie chce powiedzieć, gdzie jest.

– Nie podam adresu, bo jestem w lesie, za drzewem!

– Za którym drzewem? – dyspozytor próbuje podtrzymać rozmowę. 

Po chwili policjantka mówi, że jest w budynku Sejmu, ale ma też inne wersje.

– Nie powiem, gdzie jestem! Daj mi swojego przełożonego! Już, natychmiast, chu…! – wrzeszczy.

Z potoku wyzwisk udaje się wychwycić, że starsza aspirant z wydziału operacji specjalnych CBŚ była z koleżankami w znanej warszawskiej knajpie „U Romana” przy ulicy Ludnej w Warszawie. 

– Jest potrzebna pomoc medyczna, czarni (w slangu policyjnym antyterroryści – red.) też są potrzebni. Ludzie od ministra Jaka mnie napadli. Jaki dał mi w pysk! – relacjonuje dyżurnemu i tłumaczy: – Wyrok na mnie próbują zrobić, ganiają mnie po całej Warszawie!  

– Nie pub jaki, tylko minister Jaki – strofuje rozmówcę.

– Dlaczego pani niewyraźnie mówi? – próbuje dowiedzieć się dyżurna.  

– Jestem zmęczona, uciekam! – mówi. Znów rzuca „wiązanki” dyspozytorce, każe się łączyć z szefami.   

– Jak twoje nazwisko?! Już, nazwisko! Stopień twój i nazwisko!

– Nie jesteśmy kolegami – tłumaczy dyżurny.

– Na jednym gów… się nie ślizgaliśmy?

 

Promil alkoholu we krwi

 

Potem telefony ustają. Następnego dnia w południe pani z CBŚ zgłasza się do jednego z warszawskich komisariatów. Zeznań nie przyjęto, bo policjantka miała w wydychanym powietrzu jeszcze około promila alkoholu. 

– Policjanci pojechali z nią na Ludną. Trochę się tam gubiła i w sumie niewiele to dało – opowiada nasz rozmówca. 

Funkcjonariuszka z sinym nosem przyszła do komisariatu na Wilczej w poniedziałek. 

Przedstawiła wersję następującą: Była z koleżankami w barze „U Romana”. Jedna z koleżanek powiedziała, że przy stoliku obok siedzi minister Jaki z kolegami. Rozochocone panie spytały rzekomego Jakiego, czy istotnie jest Jakim? Odpowiedział, że Jakim nie jest. Wtedy pani policjantka miała zacząć robić zdjęcia trójce mężczyzn. Potem wyszła na papierosa przed bar. Najwyraźniej panom nie spodobało się, że wcześniej byli fotografowani. Przed knajpą doszło do sprzeczki. Policjantka dostała po twarzy i mężczyźni zabrali jej komórkę Samsung S5. 

 

Zmiękczanie zeznań

 

– Zmiękczyła zeznania i już nie była tak pewna, jak w tych nagraniach, że chodziło o ministra. Zeznała, że jeden z mężczyzn był podobny do wiceszefa resortu sprawiedliwości. Do zdarzenia miało dojść przed lokalem. Problem polega na tym, że ona nie chce podać nazwisk dziewczyn, z którymi była w tej knajpie – słyszymy od policjanta znającego sprawę. 

 

Inny policjant dodaje: – Cały czas była pewna, że tam był wiceminister, pobić ją miał jego kolega, a potem się wycofała. Dzisiaj nie zjawił się świadek, który miał być przesłuchany. Ciekawa historia. Zobaczymy, jakie będą ustalenia w najbliższych dniach.

 

Sprawa nieco polityczna

 

Cała sprawa wprowadziła w niespokojny dygot ważnych policjantów. Połowa warszawskiej policji mówi o nagraniach, w których pojawia się nazwisko policjantki z operacji specjalnych CBŚ i wiceministra. Trwają próby wyłowienia czegoś z monitoringu miejskiego na Ludnej. 

 

– Sprawą interesują się szefowie z Komendy Głównej Policji i komendant stołeczny. Ministra Jakiego jeszcze nie pytano, czy był „U Romana”. Koledzy policjanci zastanawiają się, jak to zrobić – opowiada nasz rozmówca z policji.

 

Skoro policja nie dała jeszcze rady, postanowiliśmy zrobić to my. 

 

– Pierwsze słyszę. Nie byłem w tej knajpie w nocy z soboty na niedzielę. W ogóle w niej nie byłem, bo nawet nie wiem, gdzie jest. To jakiś absurd – komentuje zastępca Zbigniewa Ziobry.  

 

Jakkolwiek się ta sprawa skończy, wygląda na to, że weekendowa operacja specjalna była ostatnią w wykonaniu starszej aspirant z Centralnego Biura Śledczego. 


Nagranie rozmowy funkcjonariuszki CBŚ z numerem 112

Tagi: policja, CBŚ, patryk jaki, sylwester latkowski, michał majewski

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone