05 Kwietnia 2016

Prawo i Bezprawie
K48l.jpg
autor: Redakcja

Bankructwa firm i problemy frankowiczów. Wiemy, kto w Polsce przyzwalał na bezkarne działania banków

  • chlebowski-rozstowski.jpg Warszawa, 16.07.2009. Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski i minister finansów Jan Vincent-Rostowski podczas posiedzenia sejmowej komisji finansów publicznych. PAP/Jacek Turczyk

Na świecie banki płacą wysokie kary za manipulowanie kursami walut, w Polsce działały bezkarnie. Stworzono dla nich eldorado. Polska stała się dla banków Dzikim Zachodem – sprzyjali im niektórzy politycy i regulatorzy rynku finansowego. Efekt? Bankructwa firm i problemy ludzi, którzy wzięli kredyty mieszkaniowe we frankach.

 

W Polsce do dnia dzisiejszego nie doszło do takiej sytuacji jak na przykład w USA. Amerykańska agencja CFTC (niezależna komisja w USA utworzona po to, by regulować rynek towarowych transakcji terminowych i chronić go przed nadużyciami) zarzuciła pięciu bankom usiłowanie zmanipulowania oraz podżeganie innych banków do manipulowania globalnymi referencyjnymi kursami wymiany walut. W ten sposób działała na korzyść niektórych inwestorów. Banki te to Citibank N.A. (Citibank), HSBC Bank plc (HSBC), JPMorgan Chase Bank N.A. (JPMorgan), the Royal Bank of Scotland plc (RBS) i UBS AG (UBS).

 

Miliardowe kary dla banków, ale nie w Polsce

 

CFTC nałożyła na te banki wysokie, miliardowe kary finansowe oraz nakazała wyżej wymienionym bankom zaprzestanie niedozwolonych praktyk.

Aitan Goelman, dyrektor ds. egzekwowania prawa w CFTC, powiedział: – Ustalenie kursu referencyjnego nie jest tak po prostu kolejnym sposobem na osiąganie zysków przez banki. Mnóstwo ludzi i firm na całym świecie opiera na nim warunki finansowe zawieranych kontraktów, wierząc w jego fundamentalną rzetelność. Rynek działa prawidłowo tylko wówczas, gdy ludzie mają pewność, że proces ustalania kursu jest uczciwy, niewypaczony manipulacjami niektórych największych banków na świecie.

Według CFTC, jednym z podstawowych kursów referencyjnych, który próbowano zmanipulować, był WM/R Rates. To najczęściej stosowany w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie referencyjny kurs wymiany walut, służący do ustalenia wartości różnych walut. Te z kolei odpowiadają wartości kursów, po których jedna waluta wymieniana jest na inną. Najczęściej wymieniane pary walut to euro/dolar amerykański, dolar amerykański/japoński jen, brytyjski funt szterling/dolar amerykański. W związku z tym rzetelność WM/R Rates i innych referencyjnych kursów wymiany walut ma kluczowe znaczenie dla integralności rynków w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie.

 

„Opcyjne tsunami”

 

Zatrzymując się na sprawie manipulowania przez banki kursami walut warto opowiedzieć o tym, jak przez Polskę przetoczyło się „opcyjne tsunami”. W lipcu i w sierpniu 2008 r. odnotowany został rekordowo wysoki kurs złotego w stosunku do euro (3,2 PLN/EUR – 27.07.2008 r.) oraz do USD (2,03 PLN/USD – 27.07.2008 r.). Podczas kolejnych 5 miesięcy kurs złotego diametralnie się odwrócił i odnotował rekordowy spadek (o 53% wzrósł kurs euro – 4,9 PLN/EUR – 17.02.2009 r., o 86% wzrósł dolar amerykański – 3,77 PLN/USD – 16.02.2009 r.). W tym samym okresie waluty innych krajów podobnych do Polski (Węgry, Czechy) osłabiły się jedynie o ok. 10–20%.

Polska gospodarka rozwijała się lepiej niż węgierska czy czeska, a polski złoty stracił w tamtym czasie tyle co waluty Ukrainy i Rosji. Ten nagły i tak radykalny zwrot w notowaniach złotego nie miał uzasadnienia ekonomicznego; spowodował u polskich eksporterów straty szacowane na ok. 40 mld zł z tytułu toksycznych opcji walutowych. Wiele polskich firm zbankrutowało.

wykres-1.jpg

wykres2.jpg

 

„Wyczucie” właściwego momentu przez banki

 

Zgodnie z danymi z analizowanej w styczniu i lutym 2009 r. próby przedsiębiorstw, które nabyły toksyczne opcje, aż 82% z nich zawarło felerne transakcje właśnie w lipcu 2008 r. Pokazuje to, jakie było nasilenie sprzedaży toksycznych opcji w miesiącu, w którym kurs złotego osiągnął rekordowo wysokie notowania. Jednocześnie był to ostatni miesiąc, w którym odnotowano wzrost wartości polskiej waluty. „Wyczucie” banków co do najlepszego dla nich momentu sprzedaży opcji jest co najmniej zastanawiające. Proces przygotowania i wdrożenia w banku takiego produktu jak struktura opcyjna, ze względu na wewnętrzne procedury bankowe, trwa zazwyczaj minimum pół roku.

 

Powstaje pytanie, w jaki zatem sposób banki tak idealnie zsynchronizowały sprzedaż opcji z najniższym od lat kursem złotego?

 

Jednomyślność banków i analityków

 

Okresowi wzmożonej sprzedaży przez banki toksycznych opcji towarzyszyły zgodne publikacje analityków bankowych o dalszym, długotrwałym umacnianiu się polskiej waluty. Banki na poparcie tych założeń posługiwały się prognozami finansowych instytucji zagranicznych (często swoich spółek-matek). Trudno racjonalnie uzasadnić taką jednomyślność banków i analityków co do dalszego umocnienia złotego, która w efekcie okazała się tak rażąco nietrafna.

 

Spekulacje na polskim rynku

 

Są to okoliczności, które mogą sugerować, iż doszło na polskim rynku do spekulacji. Wzmożona podaż toksycznych opcji i niespotykana aktywność marketingowa pracowników banków w sprzedaży tych produktów, i to dokładnie w tym okresie, w którym złoty osiągnął najwyższe notowania, budzi uzasadnione podejrzenia. Z chwilą zakończenia sprzedaży opcji (IV kwartał 2008 r.), optymistyczne prognozy analityków zniknęły z rynku finansowego.

 

Z obserwacji zachowania banków w tamtym czasie wynika, że działały one w porozumieniu. Często posługiwały się podobnymi wzorami dokumentów, produkty (struktury opcyjne) były do siebie bardzo podobne (często miały niezwykle zbliżone parametry). Wiele wskazuje zatem, że była to akcja skoordynowana.

 

Można było zapobiec „opcyjnemu tsunami”

 

Czy doszłoby w Polsce do „opcyjnego tsunami”, gdyby nie kontrowersyjna rola bohatera afery hazardowej Zbigniewa Chlebowskiego i ministra finansów Jacka Rostowskiego w sprawie wdrożenia dyrektywy MiFID oraz zastanawiająca bierność Komisji Nadzoru Finansowego? Odpowiedź jest prosta – nie. W historii, którą poniżej opowiemy, pozytywną rolę odegrali prezydent Lech Kaczyński, prezes Narodowego Banku Polskiego Sławomir Skrzypek oraz niektórzy posłowie PiS-u.

– Wystarczyło w Polsce wcielić w życie przepisy, które zaczęły obowiązywać w innych krajach i mówiły wprost – banki nie mogą wykorzystywać braku wiedzy klientów. Nie dopuścić do tego, by przez dwa lata blokować je „poprawką Chlebowskiego” – mówi nam jeden z analityków bankowych, proszący o anonimowość.

 

Początek historii. Dyrektywa zakazująca bankom wykorzystywanie braku wiedzy klientów

 

Parlament Europejski i Rada uchwalają dyrektywę 2004/39/WE w sprawie rynków instrumentów finansowych z 21 kwietnia 2004 r. (MiFID I). Celem dyrektywy jest ochrona klientów w relacjach z bankami przez nałożenie na banki szeregu obowiązków związanych z oferowanymi produktami finansowymi. Zgodnie z dyrektywą banki mają nie tylko szczegółowo informować o ryzykach związanych z oferowanymi produktami finansowymi, ale również mają obowiązek zdiagnozować potrzeby i możliwości klienta i zaoferować jedynie takie produkty, które są dla klienta adekwatne. Dyrektywa ma na celu zapobieganie sytuacjom, w których banki wykorzystują brak wiedzy klientów i wyżej niż dobro klienta stawiają własne korzyści.

 

Kaczyński rozpoczyna wdrożenie dyrektywy

 

23 maja 2006 r., po uzgodnieniach międzyresortowych (m.in. KNF, Urząd Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, Ministerstwo Finansów) i konsultacjach społecznych, ówczesny premier Jarosław Kaczyński przekazał do prac parlamentarnych projekt ustawy o zmianie ustawy o obrocie instrumentami finansowymi i niektórych innych ustaw („ustawa wdrożeniowa”). Projekt uzyskuje pozytywną opinię Europejskiego Banku Centralnego (EBC), której uzyskanie było obligatoryjne.

7 listopada 2007 r. premier Jarosław Kaczyński przedstawia Sejmowi rządowy projekt ustawy wdrożeniowej. I od tej pory zaczynają się problemy z ustawą wdrożeniową. Po październikowych wyborach 2007 r. do władzy dochodzi koalicja PO-PSL. Pierwsze czytanie projektu ustawy wdrożeniowej odbywa się dopiero 9 stycznia 2008 r. Jej projekt zostaje skierowany do sejmowej komisji finansów publicznych Sejmu.

 

Skarga Komisji Wspólnot Europejskich z powodu nieprzyjęcia przepisów

 

Opieszałość we wdrażaniu ustawy MiFID wywołuje reakcję Komisji Wspólnot Europejskich, która 7 kwietnia 2008 r. wnosi przeciwko Rzeczpospolitej Polskiej skargę do ETS o: „stwierdzenie, że przez nieprzyjęcie przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych koniecznych dla wykonania dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2004/39/WE z 21 kwietnia 2004 r. w sprawie rynków instrumentów finansowych, a w każdym razie przez niepoinformowanie komisji o przyjęciu tych przepisów, Rzeczpospolita Polska uchybiła zobowiązaniom ciążącym na niej na mocy wymienionej dyrektywy — obciążenie Rzeczpospolitej Polskiej kosztami postępowania”.

 

Autopoprawka ograniczająca niezależność banku centralnego

 

W trakcie prac nad projektem ustawy wdrożeniowej rząd PO-PSL opracowuje projekt autopoprawki mającej na celu wykluczenie NBP z listy akcjonariuszy Krajowego Depozytu. Nakłada ona też obowiązek zbycia akcji Krajowego Depozytu przez NBP w określonym terminie. Wykluczenie NBP z listy potencjalnych akcjonariuszy Krajowego Depozytu wskazywało na dyskryminacyjne potraktowanie NBP wobec innych akcjonariuszy depozytu (np. banki międzynarodowe, instytucje finansowe).

 

Ukryto opinię EBC przed parlamentem

 

Minister finansów Jacek Rostowski występuje do EBC z wnioskiem o wydanie opinii w sprawie tej autopoprawki. 21 maja 2008 r. Rada Prezesów EBC przedstawia opinię Europejskiego Banku Centralnego w sprawie autopoprawki. EBC stwierdza, iż autopoprawka „pozostaje w sprzeczności z zasadą niezależności banku centralnego”. Pomimo tak negatywnej opinii EBC, Rada Ministrów 26 maja 2008 r. wnosi do laski marszałkowskiej autopoprawkę do projektu ustawy wdrożeniowej. W jej uzasadnieniu nie zawarto informacji o treści negatywnej opinii przedstawionej przez Europejski Bank Centralny i nie przedstawiono tej opinii parlamentowi.

 

Sławomir Skrzypek pisze sprzeciw do marszałka Sejmu

 

25 czerwca 2008 r. prezes Narodowego Banku Polskiego Sławomir Skrzypek wystosowuje pismo do marszałka Sejmu. Zgłasza w nim sprzeciw wobec projektu wykluczenia Narodowego Banku Polskiego z akcjonariatu Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych i informuje o treści opinii EBC w tej sprawie. Prosi też o przekazanie wszystkim posłom załączonego do pisma stanowiska Narodowego Banku Polskiego. Po tej interwencji marszałek Sejmu rozsyła pismo prezesa NBP posłom.

Autopoprawka zostaje rozpatrzona w pierwszym czytaniu przez Sejm na posiedzeniu 9 lipca 2008 r. W czasie debaty poseł PiS-u Wiesław Janczyk zadaje pytanie: „Czy znana jest przedstawicielom rządu i Ministerstwa Finansów opinia Europejskiego Banku Centralnego, że nakaz zbycia akcji KDPW przez Narodowy Bank Polski narusza niezależność banku narodowego?”.

 

Poprawka Zbigniewa Chlebowskiego

 

Sejm kieruje autopoprawkę do komisji finansów publicznych. Przewodniczącym komisji jest w tym czasie Zbigniew Chlebowski, szef klubu parlamentarnego PO, oskarżany w tzw. aferze hazardowej m.in. o bycie lobbystą branży hazardowej. Aferę ujawniono w październiku 2009 r. Według doniesień ówczesnych mediów (opublikowano nagrania CBA) Zbigniew Chlebowski miał wpływać na kształt nowej ustawy o grach losowych, tak by była ona korzystna dla biznesmenów branży hazardowej. Komisja finansów publicznych kieruje sprawę autopoprawki do podkomisji stałej do spraw instytucji finansowych sejmowej komisji finansów publicznych. Podkomisja decyduje, iż Narodowy Bank Polski nie powinien być wykluczony z akcjonariatu Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych i odrzuca autopoprawkę.

 

W tym miejscu do akcji wkracza Zbigniew Chlebowski. Wbrew woli komisji finansów publicznych, która odrzuciła autopoprawkę w czasie II czytania ustawy wdrożeniowej, ponownie, tym razem indywidualnie, proponuje tę autopoprawkę. De facto wraca więc do kontrowersyjnej i kwestionowanej przez EBC zmiany wykluczającej NBP z grona akcjonariuszy Krajowego Depozytu. Poprawka Chlebowskiego zostaje przyjęta przez Sejm w trzecim czytaniu 26 lipca 2008 r. i utrzymuje się w dalszych fazach postępowania legislacyjnego nad ustawą, także w Senacie.

 

 

Prezydent Lech Kaczyński reaguje

 

5 września 2008 r. ustawę wdrożeniową przekazano prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu do podpisu. 22 września 2008 r. prezydent kieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o zbadanie zgodności z konstytucją poprawki Chlebowskiego.

 

16 lipca 2009 r. Trybunał Konstytucyjny wydaje wyrok, w którym stwierdza, że poprawka Chlebowskiego jest niezgodna z konstytucją. Będący przedmiotem poprawki Chlebowskiego dopisany artykuł dotyczący akcji KDPN, nie jest związany z ustawą wdrożeniową, tj. nie był w żaden sposób wymagany czy powiązany z wdrożeniem dyrektywy MiFID.

 

KNF nie widzi problemu

 

Przez cały ten czas polski regulator finansowy, jakim jest Komisja Nadzoru Finansowego, stoi z boku z zamkniętymi oczami. Nie reaguje na decyzję nadzorów finansowych amerykańskiego, brytyjskiego i szwajcarskiego, które ukarały banki, gdy te przyznały się do manipulowania kursami wymiany walut. Banki prowadziły niedozwolone działania do 2012 roku.

 

W listopadzie 2014 roku szef klubu parlamentarnego PSL Jan Bury zapytał przewodniczącego KNF Andrzeja Jakubiaka, czy podejmowali lub podejmą działania wobec tych informacji.

„Zestawienie ww. informacji wskazuje, że nielegalne działania, do których przyznało się 5 banków wobec regulatorów 3 krajów, mogły mieć związek z tzw. sprawą opcji, jaka wystąpiła na polskim rynku. Nie ulega żadnym wątpliwościom, że przez nakłanianie polskich firm do zawierania kontraktów opcyjnych w chwili umacniającego się kursu złotówki wobec walut, w okresie 2007 i kolejnych latach, międzynarodowe instytucje finansowe doprowadziły do upadku lub poważnych zawirowań w działaniach setek, jeśli nie tysięcy polskich podmiotów gospodarczych. Sprawa kursu walutowego ma także kluczowe znaczenie dla ok. siedmiuset tysięcy polskich rodzin, obarczonych spłatą tzw. kredytów frankowych. (…)

Nie ulega wątpliwości, że przedmiotem działań wyjaśniających prowadzonych przez trzy nadzory działające w USA, Wielkiej Brytanii i w Szwajcarii nie była sytuacja na polskim rynku i przykłady manipulowania kursem złotego. Nie ulega także wątpliwości, że na polskim rynku doszło do celowego, zaprogramowanego działania, którego ofiarą padły polskie firmy ponoszące miliardowe straty (szacowane na kwotę ok 40 mld złotych), wytransferowane za granicę. Upublicznienie informacji (o przyznaniu się banków – red.) pokazuje, że istnieje możliwość ukarania osób i organizacji odpowiedzialnych za łamanie prawa i podstawowych zasad”.

 

 

Odpowiedź Komisji Nadzoru Finansowego sprowadziła się w skrócie do stwierdzenia, że sytuacji w Polsce winien jest kryzys finansowy, który rozpoczął się w 2008 r. po upadku banku inwestycyjnego Lehmann Brothers.

 

A banki? Te mogą w Polsce spać spokojnie, mając takich przyjaciół.

Tagi: opcje walutowe, banki, bankructwa, frankowicze, kursy walut, knf, dyrektywa MiFID, kaczyński, pis, chlebowski, nbp

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone