16 Czerwca 2016

Prawo i Bezprawie
luka2.png
autor: Łukasz Pawelski

ABW jak KGB

  • ABWAAAA (1).jpg Nowe uprawnienia ABW stanowią zagrożenie dla praw obywatelskich

Jak podaje „Gazeta Finansowa” rząd Beaty Szydło przygotował projekt ustawy, która ma położyć kres terroryzmowi w Polsce. Problem w tym, że dzieje się to kosztem naszych praw. Na mocy nowych przepisów Polacy staną przed obliczem permanentnej i niczym nie skrępowanej inwigilacji. Ustawa o działaniach antyterrorystycznych stanowi także zagrożenie dla wolności słowa. ABW uzyska pozycję, która uzasadni porównywanie jej kompetencji do uprawnień KGB. Podstawowym celem wprowadzenia nowej ustawy jest kontrola Polaków w sieci. Poza ABW nieustannym nadzorem obejmą nas operatorzy sieci komórkowych. Nikt nie będzie kontrolował zasobów ABW, która faktycznie przejmie kontrolę nad Państwem.

 

Czarna lista ABW

Na podstawie przepisu art. 3 projektu ustawy o działaniach antyterrorystycznych, główny ciężar walki z terroryzmem w Polsce przejmie ABW. Bezpośrednio odpowiedzialnym za to będzie Szef Agencji. Projekt zawiera upoważnienie dla Szefa ABW do prowadzenia wykazu podejrzanych o terroryzm. Dane z czarnej listy będą przekazywane Policji, Straży Granicznej, do Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i pozostałym służbom pomocniczym. Ustawa nie wskazuje jakie dane osób podejrzanych o terroryzm będą gromadzone, w jaki sposób będą udostępniane oraz jak będzie wyglądała sama czarna lista. Wszystko to będzie zależało od Szefa ABW. Jedynym decydującym o tym, kto ma się znaleźć na czarnej liście jest szef ABW. To on będzie decydował o informacjach, które tam się znajdą, jak długo i czego będą dotyczyć. Będzie też decydował on czy daną informację przekazać organom administracji lub innym służbom. Na takim rozwiązaniu suchej nitki nie zostawił Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.  Niesie to za sobą zagrożenie prawne dla osób ujętych w tym wykazie. Może okazać się, że nie będziemy mogli uzyskać np. pozwolenia na budowę, ponieważ figurujemy na czarnej liście. Wówczas nie będziemy mogli nawet skutecznie zakwestionować danej decyzji. Może to stanowić przeszkodę w rozwoju zawodowym. Należy wspomnieć o takich grupach jak sędziowie czy prawnicy. Stygmat terrorysty może znacząco odbić się na naszym całym życiu i to bez skazania wyrokiem sądu.

 

Licencja na zabijanie

Projekt ustawy wprowadza instytucję „specjalnego użycia broni”. Zgodnie z zapisami projektu, gdy będzie to niezbędne do przeciwdziałaniu zamachowi, funkcjonariusze będą mogli użyć broni palnej przeciw terroryście. Będzie to takie użycie, którego skutkiem może być nawet śmierć zamachowca. Funkcjonariusze nie będą musieli używać broni w sposób najmniej dolegliwy. Ustawa antyterrorystyczna w warunkach zamachu wyłącza stosowanie przepisu art. 7 ust. 1 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego. Oznacza to, że funkcjonariusz uczestniczący w akcji będzie mógł strzelać, aby zabić. Projekt nie mówi co w sytuacji, w której konsekwencją specjalnego użycia broni będzie śmierć zamachowca oraz osób postronnych. Dowódca jednostki antyterrorystycznej będzie podejmować decyzję o specjalnym użyciu broni. Nie wiadomo, jak będzie weryfikowana zasadność specjalnego użycia broni. To samo tyczy się braku regulacji dotyczącej tego, kto będzie ponosił odpowiedzialność za przekroczenie granicy rozkazu.

 

Koniec telefonów na kartę

Ustawa antyterrorystyczna wprowadza także zmiany w prawie telekomunikacyjnym. Poza budkami telefonicznymi nie będzie możliwe skorzystanie z telefonu bez podawania swoich danych osobowych. Rejestracja telefonu komórkowego na kartę będzie wymagała podania imienia i nazwiska oraz numer PESEL. Dane te będą przekazywane operatorowi sieci telefonicznej przy zawieraniu umowy. Dopiero gdy dostawca usług potwierdzi ich zgodność, będzie mógł rozpocząć świadczenie usług. Potwierdzenie to będzie mogło być dokonane za pośrednictwem osób trzecich działających w imieniu dostawcy usług. Wejście w życie ustawy o działach antyterrorystycznych oznaczać będzie konieczność podawania swoich danych za każdym razem, gdy kupimy kartę SIM. Trudno oprzeć się wrażeniu, że regulacja tego zagadnienia uderza w sposób nie uzasadniony w obywateli RP. Polska byłaby pierwszym krajem w UE, który wprowadziłby obowiązek rejestracji danych użytkowników telefonów na kartę i administracji danych przez operatora. Wystarczyłoby jedynie zakupić kartę SIM systemu prepaid w innym kraju członkowskim. Wówczas potencjalni terroryści nie musieliby podawać swoich danych. Proponowane rozwiązanie wcale nie przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa Polaków. Będące obecnie w użyciu karty prepaid także będą podlegały weryfikacji. Jeżeli do dnia 2 stycznia 2017 roku nie podamy swoich danych, operatorzy zaprzestaną świadczenia usług. Dopiero podanie wymaganych danych przywróci nam możliwość korzystania z telefonu.

 

Hackerzy z ABW

Funkcjonariusze ABW uzyskają możliwość dostępu do informacji prywatnych. W tym celu będzie mogło złamać zabezpieczenia także naszych komputerów. Tak uzyskane informacje nie będą mogły być wykorzystane do realizacji zdań operacyjnych. Ich komisyjne zniszczenie potwierdzić ma…Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Projekt ustawy, uprawnia tę służbę do żądania on innych organów administracji podania hasła i informacji o budowie ich systemów teleinformatycznych. Ofiarą nowych kompetencji ABW może paść każda instytucja państwa. W tym Kancelaria Premiera czy Prezydenta. Jako organy administracji państwowej będą mogli podlegać okresowym ocenom bezpieczeństwa. ABW sprawdzi bezpieczeństwo systemów komputerowych Kancelarii Prezydenta poprzez próbę włamania się na nie. Gdyby włamanie się udało, formalnie ABW powinna zniszczyć uzyskane dane. Jednak to tylko teoria.

 

Powrót cenzury

ABW zyska również prawo blokowania dostępu do danych informatycznych. Dane lub usługi mające jakikolwiek związek ze zdarzeniem o charakterze terrorystycznym będą mogły być zablokowane. Przyjęte sformułowanie obejmuje swoją regulacją również dane zawarte w prasie czy mediach. Olbrzymie wątpliwości budzi brak możliwości odwołania się od decyzji o zablokowaniu danej treści. Ustawa nie wskazuje podstawy prawnej ani odpowiedniej procedury. Tylko wówczas będzie można zweryfikować decyzję o zablokowaniu treści. Wystarczy bowiem, aby w treści medialnej pojawił się jakikolwiek wątek terroryzmu. Będzie to samoistną podstawą do zablokowania emisji programu telewizyjnego lub strony internetowej. Pozornie niegroźne informacje dotyczące kradzieży telefonu czy dowodu osobistego mogą zostać potraktowane jako związane z terroryzmem. Blokada treści mających luźny związek jakimkolwiek zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa może być prowadzona bez zgody sądu do 5 dni. Dla porównania w przypadku finansowania terroryzmu blokada środków na kontach może trwać zaledwie 24 godziny. Blokada nie musi być uzasadniania. Nowe przepisy nie przewidują żadnej odpowiedzialności funkcjonariuszy ABW, jeżeli nie było podstaw do zablokowania danej treści. Z przepisów ustawy nie wynika w jaki sposób treści będą blokowane, ani w jaki sposób. Dlatego też możliwe jest wyłączenie z użytkowania całego serwisu lub tylko jego części. Dotyczyć to może strony internetowej, ale również programów telewizyjnych. Administrator czy usługodawca stron internetowych został pozbawiony możliwości zaskarżania decyzji o blokowaniu strony. Sąd będzie mógł przedłużyć blokowanie danego medium na 30 dni lub dłużej. Postępowanie będzie odbywało się bez naszego udziału. ABW nie będzie musiało ujawniać informacji o zablokowaniu danej treści.

 

Obecnie rządząca ekipa najwyraźniej zapomniała, że na mocy wprowadzanych przepisów również jej zasoby informatyczne będą mogły być łamane. Walka z terroryzmem jest na wskroś słuszna. Mimo to powinna respektować pewne zasady. Zwłaszcza te dotyczące praw takich, jak prawo do sądu czy merytorycznej weryfikacji decyzji będącej źródłem praw i obowiązków. Możliwość niemal niekontrolowanego blokowania treści medialnych pokazała, że w walce z terroryzmem pierwszą ofiarą jest wolność słowa.

Tagi: abw

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone