16 Marca 2017

Polska
K48l.jpg
autor: Redakcja

Werbujący gangsterów: producent Pitbulla zapłacił za akcję. Chciał rozwiązać problemy Dody

  • d1.jpg

Nowe zeznania pogrążają Dodę i producenta Pitbulla.

Czterech gangsterów próbowało wymusić od warszawskiego biznesmena Emila Haidara ponad milion złotych dla piosenkarki Doroty „Dody” Rabczewskiej. Policja zatrzymała ich, gdy próbowali nakłonić go do podpisania oświadczenia, zgodnie z którym miał zobowiązać się do przelania na konto piosenkarki pieniędzy, zrzeczenia się roszczeń i wycofania pozwów złożonych przeciwko jej i dziennikarzom m.in. magazynu „Party”.

Do prokuratury wpłynął wniosek o postawienie piosenkarce zarzutów. Jak uzasadniał adwokat biznesmena, zachodzi uzasadnione podejrzenie, że współpracowała z gangsterami.

Finansować działania gangsterów miał Emil Stępień, obecny partner „Dody”, producent „Pitbulla”. Zeznania kolejnych świadków odsłaniają kulisy próby wymuszenia pieniędzy – ujawnia „Gazeta Finansowa”.

Jak informuje „Finansowa” policja przesłuchała Jacka M. to on miał werbować ludzi do grupy, która miała wymusić podpisanie oświadczenia na biznesmenie. Wyznał on, że w pierwszej połowie grudnia 2016 r. otrzymał telefon od swojego starego znajomego Jerzego Ch. (w przeszłości miał prowadzić firmę zajmującą się windykacją). Ch. powiedział, że chce się pilnie spotkać. Podczas spotkania Ch. spytał, czy Jacek M. ma „dwóch lub kilku chłopaków” do rozmowy z „jakimś gościem”. Szczegóły miał przekazać, gdy M. znajdzie ludzi. Miało być „dwóch roślejszych, a jeden inteligentniejszy”.

Następnego dnia Jacek M. skontaktował się z późniejszym przywódcą grupy, która naszła biznesmena – Marcinem K. Ten zgodził się iść i „porozmawiać”. Jacek M. skontaktował się też z Jarosławem W. – wspomnianym „ochroniarzem”. W rozmowie telefonicznej W. miał powiedzieć, że jest w pracy. Tam spotkał się z nim M. i przedstawił zlecenie. W. zgodził się.
Następnie Jacek M. ponownie spotkał się z Jerzym Ch., który zlecił mu znalezienie ludzi. W spotkaniu brał udział Jacek M., Jerzy Ch. i jego kolega „Marek”. Ten ostatni przekazał werbującemu ludzi do akcji Jackowi M., że muszą przeprowadzić rozmowę z Emilem Haidarem, a za wszystkim stoi Emil Stępień – obecny partner Doroty „Dody” Rabczewskiej. Szczegóły miały być omówione podczas spotkania z Emilem Stępniem.

Do spotkania doszło niebawem w kawiarni Radio Cafe przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. W spotkaniu wzięli udział Jacek M, Jerzy Ch., „Marek”, producent „Pitbulla” Emil Stępień i mężczyzna, którego nazywali mecenasem. Mecenas miał być odpowiedzialny za przygotowanie stosownego pisma, a ludzie zwerbowani przez Jacka M. mieli załatwić sprawę tak, że „pan Haidar zrozumie, że musi pójść z Dodą na ugodę”. Producent „Pitbulla” miał narzekać, że ma dość napadów wściekłości Dody związanych z Haidarem.
Po
 około dwóch dniach od tego spotkania, do Jacka M. zadzwonił Jerzy Ch. Chciał ponownie spotkać się w kawiarni Radio Cafe. W spotkaniu brali udział: Jacek M. Jerzy Ch., „Marek”, Emil Stępień i mecenas.

„Marek” powiedział Jackowi M., że szef jego grupy – wspomniany Marcin K. – musi być stanowczy, powiedzieć biznesmenowi „słuchaj s…synu, jeżeli tego nie podpiszesz, to nie zrobisz tutaj żadnego biznesu i będziesz skończony”. Gdyby to nie pomogło, „Marek” miał przygotować plan B. Na czym miał on polegać, nie powiedział.
Następnego dnia Jacek M. spotkał się z Jerzym Ch. Ten przekazał pieniądze dla grupy – 10 tys. złotych. Gdy biznesmen podpisze, to mieli dostać drugie tyle. To Ch. miał ustalić, kiedy Haidar będzie w biurze i przekazać szefowi grupy – Marcinowi K. dokument do podpisania.
Jacek M. przekazał jednemu z „ochroniarzy” – Jarosławowi W. 3 tys. zł. Następnie Marcinowi K. również 3 tys. zł.

Po udaremnionej przez policję próbie wymuszenia 30 grudnia 2016 r., na początku stycznia przywódca grupy – Marcin K., którego zwolniono z komendy, zadzwonił do Jacka M. i umówił się z nim na spotkanie. W jego trakcie, w Hotelu Łazienkowskim, K. dopytywał się o pieniądze na adwokatów. W styczniu Jacek M. ponownie spotkał się z Jerzym Ch., który stwierdził, że Emil Stępień ma żal do jego ludzi za „spieprzoną” robotę, ale przekazał kolejne 10 tys. dla członków grupy. Jacek M. przekazał 3 tys. Marcinowi K. (ten miał oddać tysiąc Bogdanowi P.), 2 tys. Jarosławowi W., 5 tys. zostawił dla siebie.

Do Jacka M. zadzwonił później Marek i zaprosił na spotkanie z Dodą w hotelu Marriott w Warszawie. Na piętrze, w włoskiej restauracji spotkali się: Jacek M., Jerzy Ch., „Marek”, Emil Stępień i Dorota „Doda” Rabczewska. Producent „Pitbulla” stwierdził, że „nie wyłoży już żadnej złotówki”.

Pod koniec stycznia Jacek M. spotkał się ponownie z Emilem Stępniem. Podczas spotkania w hotelu Łazienkowskim producent „Pitbulla” wyjawił, że na akcję przekazał pieniądze w gotówce w dwóch turach: 150 tys. złotych i 80 tys. złotych. Za każdym razem odbierał je Marek. Natomiast podczas spotkania w Marriotcie przekazał Jerzemu Ch. 15 tys. złotych na adwokata dla członków grupy. Później miał się już nie kontaktować z Markiem.

Cały artykuł dostępny tutaj.

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone