10 Marca 2017

Polska
K48l.jpg
autor: Redakcja

Jak właściciel „Wprost” chciał zdobyć pieniądze od państwowej spółki

  • JKW1.JPG

Właściciel „Wprost” chciał od PKP podpisania umowy na usługi marketingowe z tygodnikiem, sugerując powstrzymanie dziennikarzy opisujących ministra transportu, nadzorującego tę państwową spółkę – wynika z korespondencji prezesa PKP z ówczesnym szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego, opublikowanej przez „Gazetę Finansową”.

– Michał Lisiecki poinformował mnie, że dysponuje informacjami na temat nieprawidłowości w Grupie PKP zebranymi przez dziennikarzy „Wprost”, którzy przygotowują w tej sprawie artykuł; dodał, że jest to ten sam zespół dziennikarzy, który od kilku tygodni pracuje nad artykułami poświęconymi ministrowi Sławomirowi Nowakowi, nadzorującemu Grupę PKP – czytamy w notatce Jakuba Karnowskiego, ówczesnego prezesa PKP, do szefa CBA Pawła Wojtunika.

Karnowski alarmował, że mimo stwierdzenia nieprawdziwości doniesień „Wprost”, właściciel tygodnika chciał, by prezes PKP podpisał umowy na usługi marketingowe. Miały być „argumentem” w rozmowie z podległymi Lisieckiemu pracownikami.

„Wprost” na polowaniu

Prezes PKP nie był jedynym szefem spółki Skarbu Państwa, którego z dziwną propozycją odwiedziło „Wprost”. Według dokumentów ABW, które opublikowała „Gazeta Finansowa”, na przełomie grudnia 2013 i stycznia 2014 r. do Biura Komunikacji PSE S.A. (Polskie Sieci Elektroenergetyczne – jednoosobowa spółka Skarbu Państwa – red.) wpłynęła oferta tygodnika „Wprost” z propozycją medialnej promocji spółki PSE. Propozycja opiewała na kwotę około 3 mln zł. Została odrzucona przez PSE S.A. z uwagi na zbyt wysokie koszty. W lutym 2014 r. w tygodniku „Wprost” ukazał się artykuł przedstawiający w negatywnym świetle osobę Henryka Majchrzaka – prezesa zarządu PSE S.A.

Prezes PSE wystąpił przeciwko tygodnikowi „Wprost” z powództwem cywilnym. Przedstawiciele tygodnika „Wprost” próbowali zakończyć spór polubownie, do czego jednak nie doszło. Na przełomie czerwca/lipca 2014 r. ze strony tygodnika „Wprost” wpłynęła do PSE S.A. propozycja polegająca na odpłatnym umieszczeniu nazwy oraz logo spółki PSE w pasku znajdującym się na stronie tytułowej publikacji tygodnika pt. „Energia dla klienta”. Oferta została odrzucona.

Prezes PSE wygrał wytoczony tygodnikowi proces, a na łamach pisma opublikowano przeprosiny autora zniesławiającego artykułu, Cezarego Bielakowskiego. Bielakowski – według KRS – był założycielem Związku Zawodowego „Porozumienie Pracowników Public Relations i Mediów Reputacja” oraz prezesem spółki Stereo, firmy Stereo Media Cezary Bielakowski oraz członkiem zarządu Sport Life Fundacja Promocji i Rozwoju Sportu.

Na przełomie grudnia 2012 r. i stycznia 2013 r. od należącego do Skarbu Państwa Totalizatora Sportowego właściciel „Wprost” chciał 2 mln zł w zamian za kontrakt reklamowo-promocyjny. Wówczas tygodnik również atakował opornego prezesa. Według notatki urzędowej ABW, Lisiecki w kontaktach z Wojciechem Szpilem, ówczesnym kandydatem na prezesa Totalizatora Sportowego, miał twierdzić, że przychodzi w imieniu ministra Skarbu Państwa (był nim wówczas Aleksander Grad).

– Michał Lisiecki stwierdził z jednej strony, że on nie wpływa na dziennikarzy i redaktora naczelnego „Wprost” w ich działalności prasowej. Jednak dodał po pewnym czasie, na co zwróciłem uwagę, że jeżeli Totalizator będzie współpracował ze „Wprost”, to należy oczekiwać, że tygodnik nie będzie publikował krytycznych tekstów na temat spółki, bo „dziennikarzom będzie głupio atakować kogoś, kto z nimi współpracuje” – czytamy w protokole zeznania Szpila.

Autorzy tamtych publikacji są obecnie zatrudnieni w państwowych mediach.


– Nie wierzę, że ta notatka jest prawdziwa, bo gdyby to była prawda, to CBA musiałoby złożyć zawiadomienie do prokuratury o usiłowaniu wymuszenia rozbójniczego, które zagrożone jest karą do 10 lat pozbawienia wolności – komentuje mec. Roman Giertych.

Cały artykuł dostępny tutaj.

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone