28 Maja 2015

Polityka
DSC1116.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska

Zróbmy ofensywę letnią - pomysł Platformy Obywatelskiej na nowe otwarcie

  • Soakedphoto.jpg

Pół tygodnia po przegranych wyborach Platforma Obywatelska nadal jest w rozsypce. Zmieniło się tylko to, że posłowie PO przestali się publicznie wypierać własnego prezydenta. Prezydent nie ma żalu i zapewnia, że będzie PO wspierać w jesiennej kampanii parlamentarnej. Padają liczne zapewnienia o współpracy. Nikt jednak nie umie wyjaśnić na czym miałaby ona polegać.

 

Wspólny występ Bronisława Komorowskiego i klubu Platformy Obywatelskiej miał zatrzeć fatalne wrażenie, jakie wywołały wypowiedzi ministra sportu, Andrzeja Biernata i wiceministra zdrowia, Sławomira Neumanna, którzy próbowali odciąć się od przegranej prezydenta w wyborach, twierdząc, że PO nie miało z kampanią Komorowskiego nic wspólnego. Miał być pokaz jedności i siły, ale się nie udało. To był wyjątkowo smutny i żenujący spektakl.

 

Przekaz dnia nadal obowiązuje

 

Sejm, Sala Kolumnowa, 11.40 rano. Na dwadzieścia minut przed zaplanowanym spotkaniem klubu PO z Komorowskim schodzą się posłowie. Na korytarzu tłum dziennikarzy. Dziesiątki kamer.  - Czyja to wina, że prezydent przegrał wybory? - pytają sejmowi reporterzy wchodzących parlamentarzystów. Odpowiedź niemal za każdym razem jest identyczna, jak treści w słynnych „przekazach dnia”, czyli smsach z instrukcjami wysyłanymi przez prezydencki sztab do posłów PO, co odpowiadać na pytania dziennikarzy: „Bronisław Komorowski był świetnym prezydentem, a Platforma musi zrobić nowe otwarcie”. Nuda.

 

- Nowe otwarcie? Zróbmy ofensywę letnią. Takiej jeszcze nie było. Tusk zrobił jesienną ofensywę, która płynnie przeszła w ofensywę zimową, a potem przerodziła się w ofensywę wiosenną. Ale letniej rzeczywiście nie było. Innowacyjny pomysł - ironizuje jeden z posłów Platformy, nawiązując do ulubionego słowa poprzednika Ewy Kopacz, Donalda Tuska. Oczywiście nie mówi tego do mikrofonów. Stając przed kamerą, płynnie powtarza wyuczoną formułkę: „Bronisław Komorowski był bardzo dobrym prezydentem….”

 

- Dlaczego wszyscy nagrywają Radziszewską (Elżbieta Radziszewska, wicemarszałek Sejmu - red.)? Ma do powiedzenia coś ciekawego? - pyta jeden z sejmowych reporterów. - Nie, ale przynajmniej odpowiada na wszystkie pytania, niezależnie od tematu. - wyjaśnia mu inny dziennikarz. W PO dzisiaj o to trudno.

Posłowie Platformy rzeczywiście nie są zbyt rozmowni, nie licząc rzucania wykutymi na pamięć frazesami. Andrzej Biernat nie robi nawet tego. Bez słowa mija dziennikarzy, którzy desperacko próbują zadać mu jakiekolwiek pytanie.

 

Spóźnione podziękowania

 

- Jak się rządzi, to się przegrywa. To jak z jazdą konną. Jak jeździsz, to spadasz, ale potem trzeba się pozbierać i jechać dalej - podsumowuje sytuację wewnątrz PO jeden z ministrów. - A wiadomo dokąd jechać? - dopytuję. - Nie wiadomo, ale dopóki nie skończą się te jęki, nic nowego się nie urodzi - brzmi odpowiedź.

 

Jęki mają się skończyć już za moment, po wystąpieniu Ewy Kopacz i Bronisława Komorowskiego. Najpierw głos zabiera szefowa rządu. Dziękuje ustępującemu prezydentowi, prosi o wsparcie w kampanii parlamentarnej.

 

- Ewa znalazła kartkę z niedzieli - ironizuje jeden z polityków PO. To przytyk do wieczoru wyborczego po drugiej turze wyborów. W niedzielę, po ogłoszeniu wyników, Kopacz nie powiedziała ani słowa.

 

Po premier głos zabiera Komorowski. Dziękuje Platformie i deklaruje swoją gotowość pomocy podczas zbliżającej się bitwy o Parlament. Mówi nawet o chęci osobistego pojawienia się na froncie tej wojny. Jego wystąpienie kończą gromkie oklaski i okrzyki: „Bronek!, Bronek!” Nuda.

 

O wiele ciekawiej jest na korytarzu, gdzie dziennikarze dopytują wychodzących ze spotkania polityków PO, o co dokładnie chodzi z tym frontem.

 

- Przecież rozmawialiście przed chwilą z prezydentem, chyba wam powiedział? - Ewa Kopacz wykręca się od rozmowy. - Nie powiedział - zgodnie odpowiada dziennikarska brać. - A, to jak go spotkam, to przy okazji dopytam - ucina szefowa rządu.

 

Dziennikarze więc szybko przenoszą uwagę z Kopacz, na próbującego się niepostrzeżenie wymknąć Grzegorza Schetynę. Wszak nie kto inny, tylko właśnie on, ściśle współpracował z głową państwa w kampanii. - O, tam właśnie idzie prezydent - szef MSZ wskazuje na wychodzącego z Sejmu Komorowskiego - Możecie go zapytać.

 

Kurtyna opada ….

Tagi: wybory prezydenckie, kampania parlamentarna, po, komorowski, biernat, ewa kopacz

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone