27 Listopada 2015

Polityka
DSC1116.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska

Walec kontra bezradność

  • jaroslaw-kaczynski.jpg Warszawa, 11.10.2015. Prezes PiS Jarosław Kaczyński, podczas wieczornych głosowań w Sejmie. Sejm wybrał w głosowaniach pięciu nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. PAP/Tomasz Gzell

Z jednej strony skuteczna, bezwzględna maszyna Prawa i Sprawiedliwości. Z drugiej kompletna bezsilność i brak pomysłu największej partii opozycyjnej, czyli Platformy Obywatelskiej. Tak w skrócie wygląda krajobraz po politycznej bitwie tego tygodnia.

 

 

Środa, 25 listopada. Sejm. Do godziny siedemnastej życie toczy się leniwie. Posłowie snują się w oczekiwaniu na wieczorne głosowania. Wszyscy ponad partyjnymi podziałami skarżą się na złą organizację pracy w parlamencie, ciągłe przerwy i zmiany w harmonogramie obrad. Najbardziej narzekają ministrowie, którzy zamiast pracować w resortach, wyczekują w sejmowych kuluarach na rozwój wypadków.

 

– A nie może pan, panie ministrze, pojechać do ministerstwa w tym czasie? – pytam jednego z członków nowego rządu. – Chwila nieuwagi i mogę być byłym ministrem oraz posłem niezrzeszonym – żartuje mój rozmówca. Sejmu nie opuszcza. Ma rację. Przed siedemnastą pojawia się wiadomość, że klub PiS chce umieścić w porządku obrad uchwały unieważniające wybór pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

 

– Zamach, dyktatura – komentują politycy Platformy. Ich koledzy z PiS w większości również są zaskoczeni nowym planem. – Wiążę to z jakimiś napięciami na linii „duży pałac” (Pałac Prezydencki) a Nowogrodzką (siedziba PiS i miejsce urzędowania Jarosława Kaczyńskiego). Przed momentem słyszeliśmy o sygnałach płynących z kancelarii Andrzeja Dudy o kompromisowym rozwiązaniu sporu, a tu takie coś. Dziwne – mówi jeden z polityków PiS. Inny dodaje: – Prezes sprawy związane z Trybunałem traktuje zerojedynkowo. Po pierwsze Trybunał krzywdził PiS, po drugie drobne cwaniaczki z Platformy chciały bezprawnie wybrać pięciu sędziów i ograć prezesa. Z drobnymi cwaniaczkami się nie negocjuje. Tak to widzę – opisuje sytuację.

 

W szeregach PiS są i tacy, którzy zastanawiają się, jak duże straty przyniesie trybunałowa szarża. – Zagłosowała na nas część wyborców Platformy, a to nie są ludzie odporni na takie akcje – przewiduje mój rozmówca. Większość polityków PiS przekonuje jednak, że... prezes wie, co robi. – Trybunał to nie jest żaden sąd. To jest polityczne ciało. Trzeba doprowadzić do tego, aby przestał być używany. Organ nieużywany zanika – podsumowuje współpracownik prezesa. Wszyscy w partii Kaczyńskiego co do jednego są zgodni: nawet jeśli to bardzo źle wygląda, to winę za sejmową awanturę ponosi Platforma Obywatelska.

 

Ta ostatnia stara się tego nie zauważać. Do polemik na sali sejmowej wystawia autora czerwcowych poprawek. Prowokuje. Nie przejmuje się również miażdżącymi analizami konstytucjonalistów, którzy skrytykowali działalność PO. Odpowiedzi PiS są więc coraz ostrzejsze. Podczas jednej z takich tyrad salę opuszcza prezes Trybunału Konstytucyjnego. – Wychodzimy, wychodzimy – krzyczą głównie posłanki PO, mobilizując innych, mniej chętnych do wyjścia.

– To był kolejny błąd. Powinniśmy zostać. Posłowie opozycji opuszczający salę podczas obrad to absurd i proszenie się o żarty z pustych ław, na których stoją tylko flagi. Spodziewam się memów: „Zostały po nich tylko flagi” – mówi jeden z posłów PO. Wygrywają jednak emocje. Politycy PO przenoszą się do sali 118. Zaczyna się posiedzenie klubu, podczas którego panuje całkowity chaos. Posłowie PO przekrzykują się zgłaszając kolejne pomysły na to, co robić w takiej sytuacji. – Złóżmy wniosek o zdelegalizowanie PiS – proponuje jedna z posłanek. Po chwili pojawia się myśl, aby wzorem amerykańskim zająć mównicę i przemawiać godzinami przedłużając obrady. Konkretnych, a przede wszystkim skutecznych pomysłów jednak brakuje. Ostatecznie klub największej partii opozycyjnej ustawia się w proteście na sejmowych schodach.

 

– My na schodach, a Petru walczący na sali. Porażka. Jesteśmy kompletnie nieprzygotowani do roli partii opozycyjnej. Przyzwyczajeni do tego, że to my możemy robić na sali sejmowej co chcemy – podsumowuje moja rozmówczyni. Rzeczywiście, w tym czasie Ryszard Petru i jego posłowie z małego klubu dzielnie polemizują na sali sejmowej. Jedni mówią mądrzej, inni mniej, ale walczą. Platforma poddała się na starcie.

Tagi: PiS, PO, sejm, trybunał konstytucyjny, sędziowie, agnieszka burzyńska

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone