18 Listopada 2015

Polityka
DSC1116.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska

Ułaskawienie? Kilka dni krzyku i nic więcej

  • kaminski-macierewicz.jpg Warszawa, 18.11.2015. Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz (L) i koordynarod ds. służb specjalnych Mariusz Kamiński (P) słuchają debaty nad expose, 18 bm. Wieczorem odbędzie się głosowanie nad wnioskiem o wotum zaufania dla nowego rządu. PAP/Paweł Supernak

– Wiem, że to ułaskawienie nie wygląda dobrze, ale nie było wyjścia. Mariusz miałby problem z  certyfikatami, opozycja wciąż by po nim jeździła. A tak pokrzyczą kilka dni i za tydzień nikt już nie będzie pamiętał o sprawie – przekonuje poseł PiS.

 

Rozmawiamy oczywiście o ułaskawieniu Mariusza Kamińskiego przez prezydenta Andrzeja Dudę. Podobnie mówią inni politycy partii rządzącej. Kłopot jest jednak nie tylko w samej decyzji, ale i w uzasadnieniu, które przedstawił sam prezydent. – Postanowiłem uwolnić system sprawiedliwości od tej sprawy. Chciałem przeciąć ten problem na moją odpowiedzialność jako prezydenta Rzeczypospolitej – oświadcza Duda po wejściu do Sejmu. Tłumaczy, że w Polsce istnieje problem z wymiarem sprawiedliwości, że sądy nie potrafią skazać bandytów z Pruszkowa, a potrafią wymierzyć drakońskie kary ludziom walczącym z korupcją. Dodaje, że niezależnie od tego, jaki byłby wyrok, i tak mówiono by, że sprawa jest polityczna.

 

Prawdą jest, że sądy w Polsce są jednym z najsłabszych ogniw systemu. Problem w tym, że to nie głowa państwa jest od wyręczania sędziów. – Uzasadnienie rzeczywiście zabrzmiało fatalnie. Pomieszanie z poplątaniem. Mógł się powstrzymać. Zwłaszcza w takim dniu, kiedy nowa premier mówi o końcu arogancji władzy – przyznaje poseł PiS.

 

Kaczyński nie zwrócił się do prezydenta

 

Jego kolega dodaje: – Zauważyła pani redaktor, że Jarek zaczynając swoje exposé nie zwrócił się do prezydenta? Pominął go? – informuje.

Owszem prezes PiS rozpoczynając swoje wystąpienie, nawet wśród polityków tej partii nazywane właściwym exposé, pominął prezydenta. Prawie cały klub żył tą informacją długie godziny. Sprawa Mariusza Kamińskiego nie miała jednak z tym nic wspólnego. – Prezes zawsze będzie wietrzył spisek i podejrzewał, że zarówno prezydent, jak i premier zawiązują jakąś frakcję przeciwko niemu. Jeśli uwierzył, że Szydło zajęła się budowaniem własnej frakcji i dlatego po wyborach chciał zrobić premierem Glińskiego, to można wyobrazić sobie, co będzie działo się dalej – przewiduje poseł PiS i dodaje, że wygłoszenie uzupełnienia do exposé Szydło przez Kaczyńskiego doskonale pokazuje, jakie miejsce w szeregu zajmuje szefowa rządu.

 

PSL-u trzeba się pozbyć

 

Ta ostatnia w swoim wystąpieniu właściwie tylko powtórzyła obietnice wyborcze. Bez konkretów, liczb, kosztów, terminów. Dużo było za to o szanowaniu opozycji i słuchaniu ludzi. Problem w tym, że mówiła to premier z partii, która w ostatnich dniach pozbawiła swoich politycznych przeciwników z PSL miejsca w komisji do spraw służb specjalnych i przewodniczenia choć jednej komisji sejmowej. Zrobiła to w imię politycznej walki, co nieoficjalnie przyznają wszyscy politycy PiS, z którymi rozmawiałam. – PSL-u trzeba się pozbyć – brzmiał wyrok. – Ale takimi metodami? – zapytałam. – W polityce wszystkie metody są dozwolone. Nie ma zmiłuj – usłyszałam w odpowiedzi.

 

Rozbieżność między zapowiedziami a czynami

 

Wracając jednak do szefowej rządu, Beata Szydło nie wytrzymała długo na sali sejmowej. Po kilku wystąpieniach wyjechała z Sejmu i wróciła dopiero po dwóch godzinach. – Ale przecież nakazała, aby na sali był obecny choć jeden z wicepremierów – tłumaczył jeden ze współpracowników. Rzeczywiście, na sali został przynajmniej jeden wicepremier. Kłopot w tym, że ot, choćby Grzegorz Schetyna, który chciał pytać premier o politykę zagraniczną, musiał zwracać się do wicepremiera – ministra kultury – oraz ministrów niemających nic wspólnego ze sprawami międzynarodowymi. Ot, taka rozbieżność między słowami, zapowiedziami a czynami.

Tagi: mariusz kamiński, ułaskawienie, andrzej duda, exposé, beata szydło, zapowiedzi, agnieszka burzyńska

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone