11 Grudnia 2016

Polityka
autor: Robert Nowak

"Syn" Ewy Kopacz szefem Ratowników Medycznych

  • Robert-Galazkowski.jpg

„To, co nas, ratowników, zaskoczyło najbardziej, to fakt, że była z nami od rana do wieczora (…) razem z polskimi biegłymi robiła wszystko, aby ograniczyć do minimum najbliższym ofiar cierpienia” – tak Robert Gałązkowski, szef Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR) opisywał zachowanie Ewy Kopacz po katastrofie smoleńskiej w 2010 r. (wówczas minister zdrowia w rządzie Donalda Tuska). Kopacz zasłynęła kłamliwymi stwierdzeniami jakoby Rosjanie przekopali teren katastrofy na metr w głąb (w rzeczywistości szczątki ofiar znajdowano jeszcze wiele tygodni po katastrofie).

        Gdy jeden z lekarzy LPR poddał pod wątpliwość rzetelność identyfikacji zwłok przez Rosjan oraz sposób jej przeprowadzenia Gałązkowski skrytykował go za… „naruszenie tajemnicy zawodowej”. Podpisał nawet specjalne oświadczenie, które wysłał do PAP. „Tajemnica zawodowa, wrażliwość na ludzkie cierpienie, szacunek dla osób zmarłych oraz ich rodzin, powinny wykluczać – naszym zdaniem – publikacje podobne do tej, która się ukazała. Zawód lekarza, ratownika medycznego, pielęgniarza to niestety również obecność podczas umierania i rozmowy o śmierci z rodzinami. Ze względu na okoliczności były to bardzo trudne przeżycia, jednak nie usprawiedliwiają one komentarzy pana doktora Dymitra Książka. Wszelkie informacje dotyczące ofiar jak i ich rodzin, uzyskane w takich okolicznościach – w naszej opinii – objęte są tajemnicą zawodową” – brzmiał komunikat.

        Teraz rząd przygotował projekt ustawy o Ratownictwie Medycznym. W wyniku reformy m.in. z karetek pogotowia zniknął lekarze. Nowe Ratownictwo Medyczne ma być w pełni państwowe, a jego szefem właśnie wspomniany Robert Gałązkowski.

 

Od postkomunistów do syna Kopacz

Gałązkowski urodził się w 1976 roku w Zielonej Górze. Ukończył Liceum Ogólnokształcące w Nowej Soli. Po maturze rozpoczął naukę na kierunku ratownik medyczny w Regionalnym Centrum Kształcenia w Zielonej Górze. Ukończył też pedagogikę na Wydziale Nauk Pedagogicznych i Społecznych Uniwersytetu Zielonogórskiego. W 2005 roku uzyskał stopień doktora nauk medycznych na Wydziale Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Z pogotowiem lotniczym był związany od 2000 roku. Jest jego byłym rzecznikiem. W latach 2001 -2007 był szefem Ratownictwa Medycznego Lotniczego Pogotowia Ratunkowego [dalej LPR]. Od 2008 roku jest Dyrektorem LPR. Od kilku lat jest stałym obecnym listy stu najbardziej wpływowych postaci świata medycyny w Polsce. Ma mocne polityczne plecy. Za rządów SLD (2001-2005) był członkiem gabinetu politycznego Ministra Spraw Wewnętrznych Krzysztofa Janika, wpływowego barona lewicy.

Później związał się ze środowiskiem Platformy Obywatelskiej. W 2009 roku Gałązkowski został wyróżniony przez ówczesnego Ministra Zdrowia tj. Ewę Kopacz nagrodą imienia błogosławionego Gerarda. W 2010 roku Minister Spraw Wewnętrznych Jerzy Miller (ten sam od ustalania przyczyn Katastrofy Smoleńskiej) odznaczył Gałązkowskiego Srebrną Odznaką Zasłużonych dla Ochrony Przeciwpożarowej.  W 2011 r. został mu przyznany Brązowy Medal za Długoletnią Służbę. Tym razem odznaczał sam Bronisław Komorowski. Relacje na linii Kopacz-Gałązkowski są ciepłe od dobrych kilku lat. Kilka tygodni po katastrofie Smoleńskiej Ewa Kopacz chwaliła dyrektora LPR. Gałązkowski dostał pochwałę za to, że jest pasjonatem w swojej pracy i oddanym firmie dyrektorem jednostki. Minister Kopacz stwierdziła nawet „My was w Ministerstwie doceniamy i po prostu lubimy”. Jeszcze w październiku 2015 roku Robert Gałązkowski nazywał Premier Ewę Kopacz „matką ratowników medycznych”. Zaledwie miesiąc później, po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych. Minister Konstanty Radziwiłł powołuje Gałązkowskiego do Rady Naukowej przy Ministrze Zdrowia. Po udanych obchodach Światowych Dni Młodzieży został pupilem Ministerstwa Zdrowia.

 

Prawo ponad pacjentem

W 2012 roku Polską wstrząsnęła historia 5-letniego chłopca, który uległ wypadkowi koło Krobii. Z ciężkimi obrażeniami wewnętrznymi trafił do szpitala w Gostyniu, gdzie miejscowi lekarze uznali, że chłopca należy przetransportować do kliniki pediatrycznej w Poznaniu. Dyspozytor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego dwukrotnie odmówił wysłania śmigłowca do szpitala w Gostyniu. Powodem miał być brak lądowiska przyszpitalnego. Gałązkowski stanął murem za dyspozytorem, argumentując, że nie można było wykonać lotu z powodu braku lądowiska. Przeszkodą w udzieleniu pomocy miały być przepisy prawa, które surowo określają, na jakich lądowiskach możliwy jest transport chorych. Według dyrektora LPR gdyby śmigłowiec został wezwany na miejsce lądowania mógłby tam wylądować. Jednak, ponieważ chłopca najpierw przewieziono do szpitala, transport drogą lotniczą nie był możliwy. Gałązkowski broniąc LPR zakwestionował decyzję lekarzy, którzy stwierdzili, że chłopcu jest potrzebna specjalistyczna pomoc w Poznaniu. Dyrektor LPR stwierdził, że w Gostyniu jest oddział chirurgii dziecięcej i to tam powinna być udzielona pomoc. Jednocześnie podkreślił, że nawet gdyby chłopca zabrałoby LPR to i tak nie zostałby bezpośrednio przetransportowany do szpitala w Poznaniu, ponieważ klinika pediatryczna w stolicy Wielkopolski też nie posiadała lotniska przyszpitalnego.

 

 

Kontrowersyjne zmiany

Gałązkowski ma być wykonawcą zmiany w ustawie o Ratownictwie Medycznym, a niektórzy twierdzą, że był również jej gorącym zwolennikiem. Nowe prawo zakłada upaństwowienie ratownictwa. Prywatne firmy nie będą mogły już liczyć na zawarcie kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Drugą poważną zmianą jest to, iż karetki mają stanowić trzyosobowe zespoły ratownictwa jednak bez lekarzy. Ratownictwem medycznym będą mogły zajmować się tylko państwowe zakłady opieki zdrowotnej. Poza nimi będą mogły robić jednostki budżetowe oraz spółki należące do państwa, jednostek samorządu terytorialnego lub publicznych uczelni medycznych. Prywatne firmy mają zniknąć z rynku.

Według Ministerstwa Zdrowia konkurencja w udzielaniu pomocy medycznej nie służyła zdrowiu pacjentów (sic!). Pomijając fakt, że ustawa jest sprzeczna z prawem europejskim oraz umowami międzynarodowymi wiążącymi rząd polski, brak konkurencji zawsze oznacza gorsze usługi dla pacjentów, a nie lepsze.

Lekarze z karetek trafią na oddziały ratunkowe. Projekt jest na etapie konsultacji, ale już spotkał się z ostrą krytyką. Zarzuca mu się wspomnianą nacjonalizację ratownictwa medycznego a w konsekwencji niższą, jakość usług. Swoje uwagi do projektu zgłosiła między innymi Naczelna Rada Lekarska, która mówi, wprost że proponowane rozwiązania zagrażają życiu pacjentów. Dotyczy to zwłaszcza rezygnacji z udziału lekarza w zespole ratownictwa medycznego. W podobnym tonie wypowiedziało się Polskie Towarzystwo Medycyny Ratunkowej i inne zainteresowane instytucje i organizacje.

 

Cała władza w ręce Gałązkowskiego

Projekt ustawy wprowadza także Krajowe Centrum Monitorowania Ratownictwa Medycznego. Centrum będzie zajmować się między innymi naborem na stanowisko dyspozytora medycznego na podstawie zgłoszeń wojewodów. Centrum będzie też prowadziło szkolenia dyspozytorów. Jednak najciekawszy jest status samego Centrum. Otóż ma ono być ustanowione w strukturze SPZOZ Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, które będzie nadzorowane przez Ministerstwo Zdrowia. W praktyce oznacza to, że bezpośredni nadzór nad Centrum i będzie sprawował dyrektor LPR, czyli obecnie Robert Gałązkowski. Będzie miał on przemożny wpływ na zatrudnianie i szkolenie dyspozytorów medycznych. Jak to możliwe, że pupil Ewy Kopacz, który wraz z nią pilnował kłamstw po Smoleńsku jest dziś hołubiony przez dobrą zmianę? Zwróciliśmy się z pytaniem do premier Beaty Szydło, czy zdaje sobie sprawę z działań podejmowanych przez szefa LPR w kwietniu 2010 roku. Nie dostaliśmy odpowiedzi na pytanie czy taka osoba ma prawo firmować „dobrą zmianę” w ratownictwie medycznym.

źródło "Warszawska Gazeta".

Tagi: robert gałązkowski, ewa kopacz, lotnicze pogotowie ratunkowe, konstanty radziwiłł, ratownictwo medyczne, ratownik medyczny, pogotowie, smoleńsk, katastrofa smoleńska, ekshumacje

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone