21 Maja 2015

Polityka
DSC1066.jpg
autor: Olga Wasilewska

Starcie przed TVN

  • DSC0167.JPG
  • DSC0019.JPG
  • DSC0034.JPG
  • DSC0029.JPG
  • DSC0005.JPG
  • DSC0068.JPG
  • DSC0075.JPG
  • DSC0046.JPG
  • DSC0098.JPG
  • DSC0169.JPG
  • DSC0182.JPG
  • DSC0216.JPG
  • DSC0234.JPG
  • DSC0279.JPG
  • DSC0175.JPG
  • DSC0326.JPG
  • DSC0367.JPG
  • DSC0308.JPG

O tym, który z kandydatów wygrał debatę w TVN można dyskutować. Odpowiedź na pytanie, kto wygrał starcie przed siedzibą stacji, wydaje się prostsza.

 

Debata za godzinę. Teren przed wejściem do budynku ogrodzony barierkami. Policja monitoruje otoczenie. Zwolennicy Bronisława Komorowskiego zbijają się w niewielką grupę, na lewo od wejścia. Zwolennicy Andrzeja Dudy także trzymają się razem. Grupa ustawia się wzdłuż barierek. Liczba zwolenników kandydata PiS rośnie. Na transparentach hasła: „Ilu jeszcze musi wyjechać?”, „Komorowski, dość obłudy”, czy tajemnicze... „Komorowski oszukuje Pana Boga”. Ktoś targa deski. Trzej mężczyźni w maskach Anonimusa zaczynają skręcać krzyż.

 

Zwolenników kandydata PO jest mniej. To głównie młodzi ludzie. Mężczyźni, a raczej chłopcy,  w świeżo wyprasowanych markowych koszulach, garniturach i krawatach. Nieliczne kobiety są wymuskane, obute w szpilki. Młodzieżówka PO. Jej członkowie trzymają plansze z hasłem „Głosuje na Bronka”.

 

Obie grupy zachowują bezpieczny dystans. Każda trzyma się swojej części chodnika. Przypadkowi przechodnie omijają ich drugą stroną ulicy. Jednorodność poglądowa wywołuje pewien zgrzyt logistyczny wśród zwolenników PiS; część z nich przyniosła ze sobą ulotki, chcieli przekonywać nieprzekonanych. Niestety, nie mają, kogo. Dookoła wszyscy skandują „Duda! Duda!”? Z braku w oponentów w zasięgu ręki, ostatecznie po prostu rozdają ulotki śród swoich. – Nie rozdawać naszym! Marnotrawstwo! – strofuje nadgorliwych jeden z organizatorów.

 

Z tłumu wyraźnie przebija się: „Duda! Duda!„. Zwolennicy Komorowskiego przejmują inicjatywę dopiero, gdy na miejscu pojawia się poseł PO, Jakub Rutnicki. Mobilizuje do skandowania. Teraz głosy obu grup zaczynają się mieszać. Trwa starcie. Rutnicki rzuca komendę i grupa zwolenników Komorowskiego, rusza w stronę zwolenników Dudy. Skandują głośniej. Są bardziej widoczni. Okrążają przeciwnika. Dezorientują. Ale dość szybko rezygnują. Poseł gdzieś znika a pozbawiona leadera grupa szybko traci zwartość i siłę przebicia. – Nie tak to miało wyglądać. Ja to p....... Idę do domu – rzuca do kolegi stojący obok mnie mężczyzna w koszulce z napisem „Bronisław Komorowski”. Kolega najwyraźniej jest podobnego zdania. Rozglądają się chwilę i w ciągu pięciu minut znikają. Grupa zwolenników PO mocno się przerzedza. Debata zaczyna się za chwilę. Myślę: poszli oglądać. Wrócą. Większość nie wróciła.

 

Od telewizyjnego starcia dzieli nas już tylko kilka minut. Trzech mężczyzn w maskach Anonimusa wciąż próbuje skręcić krzyż.

 

Debatę oglądam w wozie satelitarnym RMF FM. Na czym polega różnica pomiędzy zgromadzonymi przed TVN zwolennikami PiS i PO? Ci pierwsi, przez cały czas garną się do wozu. Okupują otwarte drzwi. Przylepiają nosy do szyby. Chcą zobaczyć chociaż skrawek ekranu, na którym oglądamy program. Przez chwilę wóz satelitarny przypomina pociąg w Indiach, opleciony mozaiką rąk i nóg. – Kto wygrywa? Kto wygrywa?! – zgromadzeni dopytują reportera w wozie. Widać, że się przejmują. Chłoną każde słowo kandydatów. Oglądają, jak bywalcy toru wyścigowego, którzy obstawili wyniki z ostatnich zaskórniaków i teraz z przejęciem obserwują każdy milimetr toru, licząc że ich koń wygra chociażby o włos. Wstrzymują oddech przy każdym potknięciu. Zwolenników kandydata PO nie ma. Myślę: może oglądają gdzie indziej? Wrócą, kiedy kandydaci będą wychodzić. Niewielu wróciło.

 

Koniec. Zwolennicy Dudy mają poczucie zwycięstwa. Dorośli ludzie, a cieszą się jak dzieci. Podekscytowana starsza pani biegnie z tabletem w ręce. –Popatrzcie! Ci też piszą, że Duda wygrał! A oni nie są nasi! – krzyczy do znajomych. Gdy ich dopada, odczytuje pełną treść internetowego komentarza. Wszyscy wybuchają radością. Obok mężczyzna tłumaczy koledze: – Pochanke przeszła samą siebie! Jakie dobre pytania mu zadawała! Jaka transformacja! –  Obaj są zachwyceni dziennikarką TVN. Wielu ludzi w tłumie podziela ich zdanie. Warto było czekać, żeby to zobaczyć. Zwolennicy PiS zakochali się w TVN-ie. Wszyscy rozanieleni.

 

Tłum czeka na polityków. Andrzej Duda opuszcza siedzibę TVN jako pierwszy. Podchodzi do barierek. Chwilę rozmawia. Euforia tłumu. Gdzieś z boku,  garstka zwolenników Bronisława Komorowskiego skanduje: „Duda, nic się nie stało. Nic się nie stało”. Ich głos jest ledwie słyszalny. Duda wsiada do autobusu, jednak ma pewne problemy z opuszczeniem placu. Policja ustawiła barierki zbyt ciasno. Dudobus się nie mieści. Funkcjonariusze próbują torować drogę. Tłum skanduje imię kandydata.

 

Mija pięć minut. Pojawia się Bronisław Komorowski. Podbiega do niego pozostała na placu boju garstka zwolenników. Prezydent szybko znika za czarną szybą limuzyny. On też ma problemy z wyjazdem. Jego samochód zatrzymuje czerwone światło. Ludzie szybko gromadzą się dookoła. Otaczają limuzynę. Skandują imię. Ku rozczarowaniu prezydenta, niestety nie jego. Jego zwolennicy trochę się zagapili. Poza tym, zostało ich zbyt niewielu, by mogli kogokolwiek otoczyć. Jadący przeciwnym pasem samochód, mijając zgromadzenie, zwalnia. Kierowca opuszcza szybę. Krzyczy: „Duda na prezydenta! Duda na prezydenta!” Dźwięk klaksonu.

 

Limuzyna z Bronisławem Komorowskim rusza. Emocje powoli opadają. Zwolennicy kandydata PiS są zbyt przejęci, by tak po prostu odejść. Na trawniku trwa polityczna dyskusja. Anonimusi też odnieśli sukces. Skręcili wreszcie krzyż. Dumni ze swojej roboty, chętnie pozują do zdjęć. Popierają Dudę, ale mają też dodatkowe postulaty. Na przybitych do drzewa kartkach żądają: „Nie ulegaj roszczeniom izraelskim!” i: „Przywróć krzyż do korony”.

Tagi: debata, tvn, kampania prezydencka, komorowski, duda

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone