09 Lipca 2015

Polityka
DSC1116.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska

Sejmowy Monty Python. Ustawa pod naszego prezesa

  • KB1112201303.jpg Magdalena Jaworska. Foto: Krzysztof Burski/NEWSPIX

Zamiast konkursu na stanowisko  prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, zmiana ustawy. Zmiana sprawiająca, że szefem PAŻP może pozostać osoba, która nie spełnia wymagań określonych w przepisach. 

 

Platforma Obywatelska wraz z koalicjantem przeforsowały dziś jedną z najbardziej kuriozalnych ustaw, jakie widziałam. A widziałam sporo. Przy okazji posłowie PO próbowali nas przekonać, że w całej Polsce nie ma ani jednej osoby, która wystartowałaby w konkursie na to ważne stanowisko. A tylko kilka osób w kraju spełnia kryteria określone w ustawie i rozporządzeniu. O tym za chwilę. Będzie i śmieszno, i straszno.

 

Na początek jednak krótka historia.  W lutym 2015 roku Ewa Kopacz odwołała Krzysztofa Kapisa z funkcji prezesa PAŻP. Jako pełniącą obowiązki prezesa wskazała Magdalenę Jaworską, która od niedawna pracowała w agencji na stanowisku wiceprezesa. Wcześniej wiceprezesowała w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. 

 

Według przepisów, w ciągu trzech miesięcy powinien zostać zorganizowany i rozstrzygnięty konkurs, który wyłoniłby pełnoprawnego prezesa. Nie został. Zamiast tego Ewa Kopacz przedłużyła misję Jaworskiej o 3 miesiące. Tyle mogła. Konkursu wciąż nie ogłaszano, a zbliżał się termin zakończenia pracy przez pełniącą obowiązki. Według obowiązującej ustawy premier tylko raz może zastosować zabieg przedłużenia takiej sytuacji o 3 miesiące. Co zatem zrobili posłowie PO? Złożyli projekt ustawy w którym premier może wydłużyć szefowanie PAŻP przez pełniącą obowiązki  Jaworską do 12 miesięcy. Dokument przeforsowano ekspresowo.

 

Kuriozalne wyjaśnienia

 

Najciekawsze jest jednak oficjalne uzasadnienie. Czytamy w nim, że ustawa i rozporządzenie „ustanawiają bardzo wysokie wymagania dla kandydatów” i „że zaledwie kilka osób w Polsce jest w stanie spełnić takie wymagania”.  Wskazują na trudność związaną z czterema etapami procedury konkursowej. Dalej dowodzą, że grozi to nierozstrzygnięciem konkursu. Co z kolei ma być sytuacją niebezpieczną, wszak PAŻP to bardzo ważna instytucja. 

 

I fakty

 

Sprawdziłam zatem, jakie to mordercze kryteria umieszczono zarówno w ustawie, jak i w rozporządzeniu. Najpierw ustawa:

Kandydat na prezesa:

1. Ma wykształcenie wyższe.

2. Jest żołnierzem rezerwy lub nie podlega powszechnemu obowiązkowi obrony.

3. Jest obywatelem polskim.

4. Korzysta z pełni praw publicznych.

5. Nie był karany za umyślne przestępstwo lub umyślne przestępstwo skarbowe.

6. Ma co najmniej pięcioletni staż pracy, w tym co najmniej trzyletni staż pracy na stanowiskach kierowniczych związanych z lotnictwem cywilnym.

7.  Zna biegle co najmniej język angielski.

 

W ustawie tyle. Nic więcej. Sięgnęłam więc po rozporządzenie. Tam znalazłam opis czterech etapów konkursu, które miałby przebrnąć kandydat, aby stać się prezesem. Ciekawostką jest, że ów dokument został stworzony w 2013 roku, przez ministra infrastruktury z Platformy Obywatelskiej.

 

Etap 1: Ocena zgłoszeń pod względem kompletności (dokumentów) i terminowości.

 

Etap 2: Test wiedzy z zakresu tematycznego.

 

Etap 3: Ocena znajomości języka angielskiego. (W tym słownictwa specjalistycznego związanego z zakresem działania Agencji).

 

Etap 4: Ocena predyspozycji i umiejętności:

            – planowania i myślenia strategicznego,

            – podejmowania decyzji i odpowiedzialności,

            – zarządzania zasobami i zorientowania na osiąganie celów,

            – zarządzania personelem,

            – skutecznego komunikowania się.

 

I tyle. Nic więcej. Może ja się nie znam, ale myślę, że w 38-milionowym kraju znalazłoby się kilku specjalistów w dziedzinie lotnictwa cywilnego, którzy zdecydowaliby się stanąć do takiego konkursu. 

Tagi: PAŻP, krzysztof kapis, magdalena jaworska

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone