30 Czerwca 2015

Polityka
DSC1116.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska

Przychodzi Petru do Platformy Obywatelskiej

  • pap201102040EB.jpg Ryszard Petru. Foto:PAP/Grzegorz Jakubowski

– Petru (Ryszard Petru) chciał być ministrem czegokolwiek w rządzie Platformy Obywatelskiej. Jeśli dziś przekonuje, że trzy razy odmawiał Rostowskiemu, to znaczy tylko tyle, że nie chciał zostać wiceministrem finansów. PO nie chciała dać mu też wymarzonej teki ministra konstytucyjnego  – to komentarz współpracownika byłego premiera Donalda Tuska do awantury, która miała miejsce w weekend na Twitterze.

 

Zaczęło się od wpisu Ryszarda Petru: „W Polsce mieliśmy populizm light w wydaniu Rostowskiego lub populizm hard w wersji Szydło. To żaden wybór”. Błyskawicznie zareagował Paweł Graś: „Ryszard, daj już spokój. Rząd Tuska nie mógł być taki strasznie zły, skoro tak bardzo chciałeś do niego wejść”.  Petru nie dawał za wygraną: „Rostowskiemu 3 razy odmówiłem”, napisał na Twitterze. Kłótnię zakończył wpis Jacka Rostowskiego: „Szczerze, nie pamiętam... Ale każdy musi mieć coś, czym może się pochwalić w życiu…”.

 

Prawda jest taka, że zawzięty obecnie krytyk PO bardzo starał się zostać ministrem. Wykorzystywał wszelkie dostępne kanały. – Najczęściej uderzał do Czarka (Cezary Grabarczyk – były minister transportu i sprawiedliwości). Oferował swoje usługi za Tuska, potem przy okazji tworzenia rządu Ewy Kopacz, a nawet przy ostatniej rekonstrukcji. Niesamowite, że nie chodziło mu stricte o stanowisko ministra finansów. Administracja i cyfryzacja też by go zadowoliła – opowiada urzędnik z kancelarii premiera. Petru był tak zdeterminowany, że pod koniec ubiegłego roku jego otoczenie zaczęło „spinować” powstanie partii Balcerowicza. – Z początku się przestraszyliśmy. Jednak kiedy sprawdziliśmy, że profesor Balcerowicz nie ma takich planów, to stało się jasne, że ten „spin” potrzebny jest Ryszardowi. Coś na zasadzie: Weźcie mnie do rządu, to osłabicie przyszły projekt – relacjonuje poseł Platformy.  Tyle że Platforma miała dla Petru jedynie propozycję zostania wiceministrem. I rzeczywiście, Jacek Rostowski proponował mu kilka razy stanowisko swojego zastępcy. Przy czerwcowej rekonstrukcji nazwisko Petru znów pojawiło się na giełdzie kandydatów. Kierownictwo PO uznało jednak, że ekonomista nie jest wartością dodaną dla partii, bo zachęcał do brania kredytów we frankach. Poza tym oceniono, że inicjatywa Petru nie wypali, więc nie należy się nią za bardzo przejmować.

 

– Po co Petru polityka? Też się nad tym zastanawiam. Kasę ma, więc wychodzi na to, że kierują nim ogromne ambicje – mówi jeden z jego znajomych. Od dłuższego czasu Petru przejawia polityczne ambicje. W zeszłym roku planował start na prezydenta Warszawy. – Wybiliśmy mu to z głowy tłumacząc, że przy marnej rozpoznawalności to fatalny pomysł i wyrzucanie pieniędzy w błoto – opowiada były działacz Unii Wolności.

 

Pytanie, czy Petru nadaje się na lidera? Dobrze ilustruje to sytuacja, która rozegrała się w zeszłym roku. Kuluary dużego spotkania biznesowo-politycznego. Odpowiada znany przedsiębiorca: – Staliśmy w trzy osoby. Petru, ja i dość znany polityk z pokolenia czterdziestolatków. I Rysiek był napalony. Mówił, że trzeba robić partię, nowe ugrupowanie. I ja palnąłem wtedy „Znakomity pomysł! To ty, Rysiu, napisz program, a kolega – i tu wskazałem na polityka – niech zostanie liderem!”. Petru miał minę taką, jakby chciał mnie udusić za to, że nie zauważyłem w nim politycznego lidera.

Tagi: petru, rostowski, graś, platforma, minister, nowa partia

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone