10 Grudnia 2015

Polityka
DSC1116.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska

PiS szuka rzecznika klubu parlamentarnego

  • malgorzata-wasserman.jpg Małgorzata Wasserman, foto: PAP/Leszek Szymański

PiS pilnie poszukuje osoby, która będzie odpowiadała za komunikacje z mediami w Sejmie. Posłowie najchętniej widzieliby w tej roli którąś z parlamentarzystek. PiS, chwalony za propagandową zręczność w kampanii prezydenckiej i parlamentarnej, ma kłopot z komunikacją. Po pierwsze chodzi o relacje z mediami. Mnożą się niezręczne wypowiedzi, niespójne przekazy. Ryszard Terlecki, szef sejmowego klubu PiS, nie jest medialnym zwierzęciem.

 


PiS – jak wynika z naszych informacji – szuka rzecznika prasowego w Sejmie. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości, z którymi rozmawialiśmy, najchętniej widzieliby na tym stanowisku młodą, dobrze prezentującą się w mediach kobietę. W tym kontekście często pada nazwisko Małgorzaty Wassermann, ale to nie jedyna postać, o której się mówi. Kwestia jest pilna, bo rzecznik rządu i zarazem szefowa gabinetu premiera, Elżbieta Witek nie ma na wszystko czasu. Parlamentarzyści zwracają uwagę, że często potrzebna jest błyskawiczna reakcja w Sejmie, a Witek nie może być w kilku miejscach na raz.


Problem ze znalezieniem rzecznika w Sejmie związany jest z jeszcze jedną sprawą. PiS w pierwszych tygodniach rządzenia poszedł ostrym kursem. Dla wielu posłów nawet zbyt ostrym. Niektórzy parlamentarzyści po prostu nie chcą być twarzami spraw takich, jak wojna o Trybunał Konstytucyjny. W kierownictwie rządu kiełkował w ostatnich tygodniach pomysł, by „komunikacyjnych” zmian dokonać w gabinecie Beaty Szydło. Jakich? Takich, by Elżbieta Witek była wyłącznie szefem gabinetu premiera, rzecznikiem zaś miałby zostać ktoś nowy. Z naszych informacji wynika jednak, że na razie pozostanie tak jak jest, czyli obie funkcje będą połączone. Dlaczego? Po prostu do tej pory nie udało się znaleźć odpowiedniej osoby.


Komunikacyjny problem PiS ma jeszcze jeden wymiar. Z punktu widzenia rządu wydaje się on może nawet bardziej istotny. Szwankuje wymiana informacji między Kancelarią Premiera a Sejmem. PiS przeprowadza błyskawiczne i kontrowersyjne zmiany. Do tego potrzebna jest większość. Partia Kaczyńskiego ma ją na sali plenarnej, ale już niekoniecznie w komisjach sejmowych. Wynika to z parlamentarnych parytetów. Na przykład w komisji spraw wewnętrznych jest 19 do 18 głosów na korzyść opozycji, w komisji do spraw Unii Europejskiej 23 do 21, również dla opozycji. W wielu komisjach głosy rozkładają się po równo lub PiS ma minimalną przewagę, na przykład jednego głosu. Taka sytuacja wymaga bardzo sprawnego zarządzania i przesuwania posłów z komisji do komisję przed ważnymi głosowaniami. Aby to robić, potrzebna jest precyzyjna informacja z Kancelarii Premiera, kiedy te ważne projekty nadejdą. Tak, by dzień wcześniej można było dokonać korekt w składach komisji sejmowych.
– Ktoś musi koordynować akcję „zrzutu posłów” – mówi parlamentarzysta PiS. – Teoretycznie powinien za to chyba odpowiadać Adam Lipiński – zauważamy. – Teoretycznie, to dobre słowo. Dalekie od słowa praktycznie.

Tagi: PiS pilnie poszukuje osoby, która będzie odpowiadała za komunikacje z mediami w Sejmie. Posłowie najchętniej widzieliby w tej roli którąś z parlamentarzystek.

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone