29 Października 2015

Polityka
DSC1066.jpg
autor: Olga Wasilewska

Pakt milczenia prezydentów Dudy i Komorowskiego

  • KomorowskiDudaSejm.jpg Bronisław Komorowski i Andrzej Duda w Sejmie, po uroczystości zaprzysiężenia (fot. PAP/Jacek Turczyk)

Co łączy prezydentów Andrzeja Dudę i Bronisława Komorowskiego? Wygląda na to, że więcej niż moglibyśmy przypuszczać. Niechęć do udostępniania informacji publicznej jednoczy byłego i obecnego prezydenta. Jak to się stało?

 

Karol Breguła, 20-letni student informatyki z Warszawy, podobnie jak większość obywateli uważa, że wydatki urzędów i instytucji publicznych powinny być jawne. Co odróżnia tego młodego człowieka od innych zwolenników jawności? On postanowił działać. Od ponad dwóch lat przekonuje kolejne instytucje, by szczegółowo informowały, na co wydają publiczne pieniądze. W czerwcu 2015 roku z wnioskiem o udostępnienie rejestru zawartych umów zwrócił się do prezydenta Bronisława Komorowskiego. Odpowiedź kancelarii przyszła niezwłocznie. Rejestru nie udostępniono.

 

W czasie kampanii prezydenckiej do postulatu jawności zawieranych umów odniósł się ówczesny kandydat na prezydenta, Andrzej Duda. W debacie prezydenckiej pomysł poparł, argumentując, że „dostęp do informacji publicznej jest jedną ze spraw podstawowych”. Po wyborach zdanie najwyraźniej zmienił. 27 października Karol Breguła otrzymał list z kancelarii prezydenta. Andrzej Duda, podobnie jak jego poprzednik, udostępnienia rejestru odmawia. Jeszcze w czerwcu wpłynęła do sądu skarga na bezczynność Kancelarii Prezydenta RP. Prezydent się zmienił. Skarga pozostała. 12 listopada 2015 przedstawiciele kancelarii obecnego prezydenta i student z Warszawy spotkają się w sądzie.

 

Rozmawiamy ze sprawcą politycznego cudu. Z człowiekiem, który połączył we wspólnych staraniach dwóch prezydentów, Andrzeja Dudę i Bronisława Komorowskiego. – Wspólne starania w odmawianiu – mówi dziś Karol Breguła.

 

 

Olga Wasilewska: Skąd zainteresowanie umowami Kancelarii Prezydenta?

 

Karol Breguła (internetowy pseudonim Adam Dobrawy): Zaczęło się od Kancelarii Premiera. Dwa lata temu prawnik Piotr Waglowski zapytał Kancelarię Premiera o zawierane przez nią umowy. Kancelaria w odpowiedzi napisała coś, co bardzo mnie zainteresowało. Mianowicie, że odpowiedzi udziela na podstawie kwerendy przeprowadzonej w rejestrze umów. Pomyślałem, że skoro taki rejestr istnieje, powinien zostać udostępniony opinii publicznej. Wystąpiłem z wnioskiem o jego udostępnienie. Co więcej, chwilę potem spytałem o rejestry umów po kolei wszystkie ministerstwa.

 

Efekt?

 

Zazwyczaj odpowiedzi odmowne albo odmowy. Próbowałem dalej. Były sprawy sądowe. W ciągu dwóch lat w sądzie spotykałem się z połową Rady Ministrów. Mam nadzieję, że teraz już każda osoba, która zwróci się do któregoś z ministerstw o zestawienie umów, uzyskuje wyczerpującą odpowiedź.

 

Jak motywowano odmowy?

 

Ochroną danych osobowych albo tym, że to nie jest informacja publiczna. Pojawiały się także argumenty, że obywatelom nic do takiego rejestru, że ministerstwa mają go tylko dla siebie. Pomysły na to, jak odmówić, były naprawdę różne.

 

Wtedy sprawy trafiały do sądu. Co dalej?

 

Sądy bez cienia wątpliwości potwierdzają, że odmowy stanowiły naruszenie podstawowych praw obywatelskich. Z ministerstwami nie mam do tej pory sprawy przegranej. W jednym przypadku wniosłem skargę kasacyjną, bo wprawdzie rejestr umów dostałem, ale bez nazwisk, dodatkowo nie w formie arkusza kalkulacyjnego, a w pliku PDF, który ciężko analizować. Sprawa jest w toku. To sprawa z Ministerstwem Skarbu Państwa.

 

A wygrane?

 

Z premierem, z resortem zdrowia, z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, Ministerstwem Finansów... Z większości ministerstw pozyskałem już rejestry umów.

 

Czym rejestr umów różni się od tego, co jest dostępne w BIP w zakładce „zamówienia publiczne”?

 

W rejestrze umów są wszystkie zawierane przez urząd umowy. Te z pracownikami, np. tzw. umowy śmieciowe czy niewielkie zamówienia, te poniżej progu zamówień publicznych. Kto, komu, ile. Jest to szczególnie istotne, że w ubiegłym roku podniesiono próg zamówień publicznych. Z wolnej ręki można podpisać umowę do 30 tysięcy euro. Takie umowy są rzadko kontrolowane. Trudno się też o nich tak zwyczajnie dowiedzieć.

 

Pozyskane rejestry trafiają do sieci?

 

To, co otrzymam, publikuję na swojej stronie internetowej. By były systematycznie udostępniane na stronie internetowej każdej instytucji publicznej. Żeby nikt nie musiał o nie prosić czy chodzić do sądu, by je uzyskać. Chciałbym żeby każdy urząd w Polsce publikował takie dane. Pierwsze efekty są. Już ponad 140 urzędów w Polsce rejestry publikuje. Ostatnio publikacje zadeklarował Rzecznik Praw Obywatelskich i Ministerstwo Środowiska. Ja jednak chcę, by docelowo publikowanie rejestrów umów stało się normą w każdym urzędzie. Tak jest już na Słowacji i w Czechach. Taka praktyka zbliżyłaby nas do europejskich standardów jawności.

 

Skąd pozew przeciwko Kancelarii Prezydenta?

 

W czerwcu złożyłem wniosek o udostępnienie rejestru umów kancelarii Bronisława Komorowskiego. Wezwano mnie do wskazania, dlaczego to jest istotne. Uznałem, że takie wezwanie nie ma podstaw prawnych. Wiem, że takie podobne wezwania poprzedza zawsze formalna decyzja o odmowie. Oczekiwałem na nią, aby móc ją zaskarżyć. Nie mogłem się doczekać. Skierowałem skargę na bezczynność. Zmieniła się władza. Kancelaria Andrzeja Dudy utrzymała złą praktykę. Rejestru umów mi oficjalnie odmówiono. Postanowiłem złożyć odwołanie od tej decyzji. Zawnioskowałem więc o ponowne rozpatrzenie sprawy. Czekałem. Dwa dni temu otrzymałem formalną odmowę. Tym razem wydaną przez kancelarię następcy Bronisława Komorowskiego.

 

Jak odmowę udzielenia informacji motywuje kancelaria Andrzeja Dudy?

 

Uważają, że do odpowiedzi musieliby zebrać dane z wszystkich umów. Wskazują, że takie zestawienie zawiera kilka tysięcy pozycji. Taka czynność podobno jest zbyt obciążająca i niemożliwa do wykonania. Ja jednak wiem, że taki rejestr jest w komputerze i o niego pytam. Ile może trwać przesłanie pliku w komputerze?

 

W czasie debaty prezydenckiej Andrzej Duda zapowiadał politykę jawności. Dziwi fakt, że wydania rejestru firm odmawia?

 

Odmowa Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy rozczarowała. Miałem nadzieję, że prezydent, strażnik konstytucji, da przykład w sprawie prawa do informacji dla całej administracji publicznej. Zwłaszcza że podczas kampanii wyborczej Andrzej Duda mówił, iż gdy obejmie funkcję, nie będzie już problemu z rejestrem umów. Podczas debaty prezydenckiej wytykał prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, że ten w sądzie walczy z obywatelami. Zapowiadał, że to musi zostać naprawione.

Od decyzji Kancelarii Prezydenta złożę odwołanie. Jeśli dostanę odmowę, tak jak w innych przypadkach, pójdę do sądu. Obywatele mają prawo dostępu do informacji o tym, w jaki sposób działa głowa państwa, kto zarabia na publicznych zleceniach, jakie decyzje są podejmowane przez Prezydenta Rzeczypospolitej. Ja zdania tak łatwo nie zmieniam.

 

 

 

Pakt milczenia

Odmowa udostępnienia informacji na temat zawieranych przez kancelarię umów nie jest pierwszym wystąpieniem kancelarii Andrzeja Dudy przeciwko polityce jawności.

 

W czasie kampanii wyborczej Andrzej Duda zarzucał Bronisławowi Komorowskiemu, iż ten nie chce ujawnić ekspertyz dotyczących zmian w OFE.

– Pod względem dostępu do informacji publicznej to pan prezydent i jego kancelaria spowodowali jedną z największych kontrowersji w ostatnich latach, odmawiając obywatelom na wielokrotne prośby o dostęp do informacji publicznej, choćby o to, kto i jakie przygotował dla pana ekspertyzy w sprawie OFE. Panie prezydencie, pan przeszedł z obywatelami przez wszystkie instancje sądowe, broniąc się rękami i nogami przed tym, by ujawnić te dane do wiadomości pinii publicznej. Ja uważam, że polityka powinna być transparentna. ... Tu, tak jak w wielu innych dziedzinach, Polska wymaga zmiany. Polska wymaga naprawy. I ja jestem do takiej naprawy gotowy – argumentował.

 

Po zmianie warty w pałacu prezydenckim z pytaniem o ekspertyzy dotyczące OFE zwrócił się do kancelarii Andrzeja Dudy „Dziennik Gazeta Prawna”.

– Okazuje się, że rewolucji nie będzie. Kancelaria utrzyma linię swojego poprzednika. Powołuje się przy tym na rozstrzygnięcie NSA (wyrok z 25 kwietnia 2014 r., sygn. akt I OSK 2499/13) – czytamy w opublikowanym po otrzymaniu odpowiedzi tekście.

W uzasadnieniu sąd jednoznacznie wtedy wskazał, że umowy o dzieło zawierane przez szefa Kancelarii Prezydenta z ekspertami, prezentującymi swoje opinie w sprawie ewentualnych zmian legislacyjnych związanych z systemem ubezpieczeń społecznych, nie czyniły z autorów tych opinii osób pełniących funkcje publiczne –- argumentuje kancelaria prezydenta.

– Szkoda, że obecna kancelaria nie chce być bardziej otwarta niż poprzednia. A mogłaby się wykazać dobrą wolą – mówi w rozmowie dla DGP dr Grzegorz Makowski, szef programu „Odpowiedzialne państwo” Fundacji Batorego.

 

– Po zmianie warty niewiele się zmieniło – dodają przedstawiciele Watchdog Polska

 

Co z rejestrem umów Kancelarii Prezydenta i dostępem do informacji dotyczących zmian w OFE? Pytania, wraz z przypomnieniem wyborczych obietnic Andrzeja Dudy, wysłaliśmy do Kancelarii Prezydenta. Z niecierpliwością czekamy na odpowiedź.

 

Tagi: andrzej duda, bronisław komorowski, informacje, udostępnianie, odmowa, olga wasilewska

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone