28 Lipca 2015

Polityka
AiO.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska, Olga Wasilewska

Oblężona twierdza Kopacz

  • PPP.JPG Sławomir Nitras wychodzi do protestujących (fot. O.Wasilewska) ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ
  • AA.JPG Protestujący próbują przekazać list prezydentowi Wrocławia (fot. O.Wasilewska)
  • AAA.JPG Romowie i ich opiekunowie czekają przed wejściem (fot. O.Wasilewska)
  • CCC.JPG Romskie dzieci trzymają list (fot. O.Wasilewska)
  • BB.JPG Na spotkanie z Ewą Kopacz przybywają kolejni goście (fot. O.Wasilewska)
  • E.JPG Drzwi zostają zamknięte (fot. O.Wasilewska)
  • F.JPG Dzieci przykładają list do szyby (fot. O.Wasilewska)
  • JJ.JPG Prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz słucha przemawiajacej Ewy Kopacz. Zerka na drzwi (fot. O.Wasilewska)
  • H.JPG Małgorzata Omilanowska. Minister Kultury (fot. O.Wasilewska)
  • J.JPG Premier Ewa Kopacz kontynuuje wystąpienie (fot. O.Wasilewska)
  • K.JPG Protestujący, zastanawiają się czy ich słychać (fot. O.Wasilewska)
  • KKKK.JPG Za szybą (fot. O.Wasilewska)
  • L.JPG Spotkanie prezes Rady Ministrów z przedstawicielami wrocławskich środowisk artystycznych i kulturalnych
  • KK.JPG Świat zza szyby (fot. O.Wasilewska)
  • R.JPG Rozmowy trwają (fot. O.Wasilewska)
  • RR.JPG Romskie dzieci z megafonem (fot. O.Wasilewska)
  • S.JPG Transparent przytknięty do szyby (fot. O.Wasilewska)
  • RRRRR.JPG
  • SS.JPG Poseł Nitras próbuje załagodzić sytuację (fot. O.Wasilewska)
  • TT.JPG VIP-y wychodzą (fot. O.Wasilewska)
  • XXXXXXXXX.JPG Protest przenosi się na tyły teatru (fot. O.Wasilewska)
  • XX.JPG Oczekiwanie przed garażem gdzie zaparkowany jest samochód Ewy Kopacz (fot. O.Wasilewska)
  • ZZZZZ.JPG
  • XXXXXXX.JPG Oczekiwanie na premier Kopacz (fot. O.Wasilewska)
  • XXXXXXXXXXX.JPG Policja odgradza protestujących (fot. O.Wasilewska)
  • XXXXXXXXXX.JPG Oczekiwanie trwa (fot. O.Wasilewska)
  • YY.JPG Prezydent Wrocławia po naradzie (fot. O.Wasilewska)
  • YYY.JPG Agata Ferenc słucha Ewy Kopacz (fot. O.Wasilewska)
  • YYYYYY.JPG Premier podczas rozmowy z Agatą Ferenc (fot. O.Wasilewska)

Spanikowani współpracownicy, gorączkowe narady, czyli dwie godziny wizerunkowego kryzysu szefowej rządu przy okazji wizyty we Wrocławiu.

 

Wrocław. Teatr Capitol. Zbliża się godzina dziewiętnasta. Za chwilę w budynku ma się pojawić Ewa Kopacz. Premier ma zaplanowane spotkanie ze znanymi wrocławianami w sprawie Europejskiej Stolicy Kultury. Zanim dojedzie na miejsce, przed teatrem, oprócz tradycyjnych krzykaczy skandujących „złodzieje” itp, pojawia się grupa około trzydziestu Romów i wspierających ich Polaków. Wśród nich kobiety i małe dzieci. Przynoszą transparent: „Europejska Stolica Wysiedleń. Wrocław 2015”. Chcą spotkać się z prezydentem miasta, Rafałem Dutkiewiczem, i szefową rządu tylko po to, aby wręczyć im list.

 

Wysiedlenia

Przy okazji opowiadają swoją smutną historię. Najstarsi uciekli z Rumunii w połowie lat dziewięćdziesiątych. Osiedlili się w stolicy Dolnego Śląska. Na dziko. Na koczowisku. W tej chwili jest ich około 80 osób. Kobiety zazwyczaj zajmują się żebraniem na ulicach, mężczyźni zbierają złom albo próbują zarabiać na budowach. Nie chodzili do szkoły, bo była luka w prawie. Pierwszy rocznik romskich dzieci zaczął edukację dopiero w tym roku. Do niedawna mieszkali na terenie dawnych ogródków działkowych, gdzie sami postawili prowizoryczne domy. W ubiegłym tygodniu zostali wysiedleni. Za zgodą władz Wrocławia. W sposób niewyobrażalny.

 

– Jak wyszliśmy do pracy, przyjechali i zburzyli dom, w którym mieszkało kilkanaście osób. Nasze rzeczy wywieźli na wysypisko śmieci – opowiadają. O eksmisji dowiedzieli się od Polaków, którzy usłyszeli o tym w lokalnym radiu. Gdy wrócili na miejsce, zauważyli ciężarówkę, która właśnie odjeżdżała. Pojechali za nią. Samochód zatrzymał się właśnie na wysypisku śmieci. Lekarstwa, dokumenty, meble, rzeczy osobiste. Pozbierali ile się dało.

 

Panie prezydencie, chcemy porozmawiać

Ich dom został zrównany z ziemią. Dziś chcieli porozmawiać o swojej sytuacji z prezydentem miasta i premier. Bez żadnej agresji. – To są obywatele Unii Europejskiej, obywatele Rumunii. Wiemy, że są postanowienia o kolejnych takich rozbiórkach. Chcemy tylko porozmawiać – denerwuje się Agata Ferenc ze Stowarzyszenia na Rzecz Integracji Nomada, która opiekuje się wrocławskimi Romami.

 

Godzina dziewiętnasta. Przed wejściem pojawia się Rafał Dutkiewicz. Romowie próbują wręczyć mu list. Bezskutecznie. Prezydent omija ich i zmierza do drzwi. Tam zostaje zatrzymany przez Agatę Ferenc.

– Panie prezydencie, chcemy porozmawiać.

– Przecież rozmawiamy – rzuca przez zamykające się drzwi Dutkiewicz.

Po chwili przysyła jednak swoją urzędniczkę. Ta bierze dane kontaktowe i obiecuje się odezwać.

– Pozostaje nam błagać premier, może niech któreś z dzieci spróbuje wręczyć jej list. Może przy kilkuletnim chłopcu się zatrzyma – naradzają się między sobą. Petycja ląduje w rękach na oko 8–9-letniego chłopca.

 

Premier wchodzi tylnym wejściem

 

Szefowa rządu spóźnia się. Urzędnicy z Kancelarii Premiera decydują o zamknięciu rozsuwanych drzwi. Premier wchodzi bocznym wejściem, choć plan przewidywał, iż dumnie wkroczy przez główne.

 

– Ale wstyd. I to ta kobieta ma wypisane na bilbordach hasło: słucham, rozumiem, pomagam – rzuca ktoś w tłumie. Transparent przygotowany na tę okazję protestujący przyciskają do przeszklonych ścian. Romskie dzieci to samo robią z listem. Z megafonu rozlegają się okrzyki: „Pani premier, mamy list”. Potem słychać nawoływania, aby wyszła przed budynek. Dwóch mężczyzn próbuje rozsunąć szklane drzwi na tyle, aby wrzucić tam petycję. Prawie się udaje. W ostatniej chwili ktoś z obsługi wydarzenia odrzuca list.

– Po co my krzyczymy? Przecież tam nas nie słyszą – mówi z rezygnacją jeden z opiekunów Romów.

Na pierwszy rzut oka rzeczywiście tak to wygląda. Prezydent Dutkiewicz wita gości. Ewa Kopacz referuje to, co sobie przygotowała. Sala słucha.  Fotoreporterzy obecni na sali robią jednak zdjęcia tego, co dzieje się na zewnątrz, za przeszkloną ścianą.

 

Dziennikarze lokalni wychodzą, a ogólnopolscy do busa

 

Zapada decyzja o tym, że powinni już opuścić spotkanie. – Dziennikarze lokalni wychodzą, a ogólnopolscy do busa – brzmi komunikat. Prezydent Wrocławia nerwowo obserwuje główne wejście. Podobnie jak minister kultury, Małgorzata Omilanowska. Przed budynkiem pojawia się minister Sławomir Nitras i rzecznik rządu Cezary Tomczyk. Zostają otoczeni przez zwolenników Pawła Kukiza i przedstawicieli „Solidarności”, stanowiących głośniejszą część grupy, która przybyła na spotkanie z Ewą Kopacz. Romowie spokojnie stoją przed szklanymi drzwiami. Dopiero po kilkudziesięciu minutach decydują się przekazać list rzecznikowi rządu.

 

Spotkanie wewnątrz dobiega końca. Premier opuszcza salę, ale nie wychodzi głównymi drzwiami. Wśród zebranych rozlega się komunikat: „Chce uciec bocznym wejściem”. Protest przenosi się na tyły budynku, gdzie stoją rządowe samochody. Policjanci obecni na miejscu proszą o posiłki, aby – jak mówią – „udrożnić trasę kolumny rządowej”.

 

Czego nie zrobiłby Tusk

 

W teatrze trwa kryzysowa narada. Na zewnątrz pojawiają się sugestie pracowników kancelarii, że premier wyjdzie i wysłucha Romów oraz ich opiekunów. Ostatecznie tak się dzieje. Szefowa rządu co prawda najpierw musi przebrnąć przez zebranych przed teatrem przeciwników Platformy Obywatelskiej, ale w końcu odbywa krótką rozmowę z Romami. Obiecuje spotkanie. Bierze list. Romowie odchodzą.

 

– Tusk nigdy nie pozwoliłby sobie na taką sytuację. Nie wszedłby bocznym wejściem, nawet gdyby miał przed budynkiem kiboli. Co z tego, że na takich spotkaniach pojawiają się również polityczni przeciwnicy? To normalne. Takich rzeczy się nie robi, zwłaszcza gdy na transparentach ma się wypisane hasło „słucham, rozumiem, pomagam” – rzuca jeden z funkcjonariuszy BOR.

Tagi: kopacz, romowie, wysiedlenie, wrocław, petycja, PO, kampania, premier, nitras, dutkiewicz

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone