26 Maja 2015

Polityka
DSC1212.jpg
autor: Michał Majewski

O co chodzi z pomysłem na partię Balcerowicza?

  • Untitled2.jpg Źródło: balcerowicz.pl

Leszek Balcerowicz na  białym koniu wraca do polskiej polityki? Daleka droga do takiego scenariusza.

 

Partia nie istnieje, ale ma już 11 procent w sondażu Rzeczpospolitej. Zjazd sympatyków na Stadionie Narodowym umówiony na 31 maja. Balcerowicz, którego nazwisko jest używane w szyldzie projektu, nawet się na ten temat nie wypowiada. O co więc chodzi? Motorem inicjatywy jest Ryszard Petru, ekonomista i były działacz Unii Wolności. Petru nie kryje swych ambicji politycznych. W zeszłym roku snuł nawet plany startu w wyborach na stanowisko prezydenta Warszawy. Nie znalazł jednak środowiska, które poprowadziłoby dla niego kampanię w stolicy. Teraz pomysł na „partię Balcerowicza” odżywa. Kto miałby taką partię popierać? Łowisko wyborcze jest jasno określone. Ci, którzy poczuli, że Platforma zdradziła liberalne ideały i stała się partią „ciepłej wody”. Podobno inicjatorom nie brakuje pieniędzy od zirytowanego biernością Platformy prywatnego biznesu. Wśród donatorów ma być jeden z polskich miliarderów.

 

Koncesjonowana opozycja

 

Petru pozostaje w bliskim kontakcie z prezydenckim ministrem Janem Lityńskim oraz byłym politykiem Unii Wolności Władysławem Frasyniukiem.  Aktywistów, działaczy nowego projektu Petru poszukuje właśnie wśród działaczy Unii Demokratycznej i Unii Wolności, czyli partii, w których kiedyś sam działał.

 

Niektórzy komentatorzy zarzucają pomysłodawcom, że ich projekt jest w pełni koncesjonowany przez PO. A chodzić miałoby o to, że Platforma miałaby „przystawkę”, czyli małego koalicjanta do tworzenia rządu po jesiennych wyborach. Polityk PO: –To nie do końca prawda. Petru ostro krytykuje rząd Kopacz i pani premier się to nie podoba. Poza tym projekt Balcerowicza kradłby liberalnych wyborców Platformie i obniżał jej wynik.

 

 

Petru wspiera Komorowskiego

 

Projekt na pewno nie jest wymierzony w Komorowskiego. Gdyby był, jego pomysłodawcy wystawiliby w wyborach prezydenckich własnego kandydata. To byłoby naturalne w przypadku tworzenia nowego ugrupowania. Chodzi o nagłośnienie postulatów, zapoznanie wyborców z własnym szyldem. Balcerowicz, Petru i spółka nie zrobili tego, by nie szkodzić Komorowskiemu. Więcej, kilka dni temu Komorowski wystąpił z Petru na zainscenizowanej przez jeden z warszawskich Urzędów Skarbowych konferencji. Tyle, że to za mało. Petru nie jest osobą publicznie znaną, nie jest liderem, który może „pociągnąć projekt”. Być może byłby nim Balcerowicz, ale ten stoi z boku. – Jego taktykę można opisać w następujący sposób  <<Jak projekt pojedzie, to ja się chętnie przyłączę >> – mówi znajomy profesora.

 

Zdecydują wybory prezydenckie

 

Bardzo wiele w przypadku tej inicjatywy będzie zależało od wyniku wyborów prezydenckich. Jeśli wygra Komorowski, może holować nowe ugrupowanie zainicjowane przez własnych kolegów z dawnej Unii Wolności. Jeśli prezydentem zostanie Duda, szanse inicjatywy spadają do minimum. Wtedy bowiem będziemy mieli na jesieni wojnę wyborczą między PO i PiS  o rządy. Wszystkie ręce pójdą na pokład, by wraz z Platformą bronić Polski przez „PiS-owcami”. Nie będzie miejsca i możliwości, by się odróżnić od PO. Dlatego w następną niedzielę Petru i spółka będą w nerwach oglądać wieczór wyborczy. Od tego, kto wygra prezydenturę zależy czy ich inicjatywa ma jakąkolwiek szansę.

Tagi: Balcerowicz, petru, partia balcerowicza, platforma, komorowski, kampania parlamentarna

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone