12 Listopada 2015

Polityka
DSC1116.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska

Neumann pokonał Kopacz. Kulisy klęski byłej premier

  • ewa-kopacz.jpg Warszawa, 12.11.2015. Ustępująca premier Ewa Kopacz składa dymisję rządu, podczas pierwszego posiedzenia Sejmu VIII kadencji. Foto:PAP/Paweł Supernak

Ewa Kopacz przegrała walkę o fotel szefa sejmowego klubu Platformy Obywatelskiej. Przegrała ze Sławomirem Neumannem. Politykiem, który w partii nie jest zawodnikiem wagi ciężkiej. To dotkliwa porażka byłej szefowej rządu. Jak to się stało? Po pierwsze baronowie, którzy dogadali się w sprawie kandydatury Neumanna z Grzegorzem Schetyną lepiej policzyli szable. Od dawna twierdzili, że mają około 20 głosów przewagi. Mieli 22. – Otoczenie Ewy z KPRM dało ciała. Panowie Kierwiński, Kamiński, Nitras i Tomczyk byli przekonani, że są górą, że sytuacja jest pod kontrolą. Nie była – mówi jeden ze zwolenników byłej szefowej rządu. – O pewnej wygranej Kopacz przekonywał też Czarek Grabarczyk. Tyle że on raczej chciał rzucić ją na ścianę, aby oczyścić sobie pole i samego siebie wykreować na ewentualnego lidera – ocenia senator PO. Recenzje poczynań  najbliższych współpracowników byłej premier brzmią w ustach zarówno jej przeciwników, jak i zwolenników  bardzo ostro. Wśród tych drugich są jednak i tacy, którzy winą obarczają samą Ewę Kopacz. – To posiedzenie klubu, prowadzone przez Ewę, to był chaos połączony z dość agresywnymi wystąpieniami byłej szefowej rządu. Zamiast łagodzenia sporów, była konfrontacja, straszenie, atak. Bardzo nieprzyjemne doświadczenie – opisuje polityk, który dodaje, że na klubowe spotkanie szedł z zamiarem oddania głosu na Kopacz. W trakcie posiedzenia zmienił zdanie. Podobnie jak kilka innych osób. Wszyscy oni twierdzą, że błędem był start Kopacz w tej rywalizacji. – Trzeba było wystawić kogoś, kto potrafiłby łączyć, a nie dzielić –- stwierdzają zgodnie. – Kogo? – dopytuję. – Na przykład Małgosię Kidawę Błońską – brzmi odpowiedź.

 

Kto na szefa partii?

 

– Co dalej? Kto wystartuje w wyborach na szefa partii? Jedno wydaje się pewne. Ewa straciła dziś mandat do ubiegania się o to stanowisko. Oczywiście może wystartować, bo każdy może się zgłosić. Jest tylko pytanie, kto ją poprze – mówi jeden z przeciwników Kopacz. W partii rozpoczęły się właśnie poszukiwania kandydata, który mógłby zmierzyć się z Grzegorzem Schetyną. – Nasza umowa ze Schetem kończy się na wyborach szefa klubu. Teraz każdy idzie już oddzielnie. Grzegorz z sojusznika staje się rywalem. On na pewno wystartuje, a my musimy wystawić kogoś, kto byłby w stanie powalczyć z nim i wygrać – mówi jeden z baronów. Dlaczego? – Pamiętamy jak Grzesiek chciał nas całkowicie wyciąć z list. Pamiętamy nagrywanie kolegów, poparcie Schetyny dla konkurentów PO – brzmi odpowiedź. Kogo baronowie i przeciwnicy Schetyny widzą na fotelu szefa partii? Tu niezmiennie padają nazwiska Tomasza Siemoniaka, Borysa Budki czy Rafała Trzaskowskiego. Z Siemoniakiem jest jednak problem. Najtwardsi szefowie regionów uważają, że po wyborach zachowywał się zbyt lojalnie wobec Kopacz. Wychwalał kampanię, bronił szefowej. – Z Tomkiem jest jeszcze inny problem. Zgodził się walczyć ze Schetyną, ale tylko wtedy, gdy z tej walki zrezygnuje Kopacz. Co z tego wyjdzie? Czy najbliższe otoczenie byłej premier nie przekona jej, że wciąż jest najlepszym kandydatem? – mój rozmówca mnoży znaki zapytania. Według moich nieoficjalnych informacji Siemoniak mógłby jednak liczyć na poparcie Bronisława Komorowskiego, a być może samego Donalda Tuska.  Co do pozostałej dwójki kandydatów, werdykt większości polityków PO brzmi: brak doświadczenia i brak cech przywódczych. – Polityczne leszcze nie mogą walczyć z Grzegorzem „no mercy”. Musimy znaleźć zawodnika wagi ciężkiej – puentuje jeden z posłów.

Tagi: sławomir neumann, ewa kopacz, PO, szef klubu, grzegorz schetyna, agnieszka burzyńska

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone