18 Czerwca 2015

Polityka
DSC1116.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska

Na kilometrówki wydano ponad 37 milionów. Sprawdźcie, jak posłowie wydawali pieniądze podatników

  • DSC0008.JPG

Jeden z parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej wydał na benzynę ponad 50 tys. zł w jednym roku. Czyli mniej więcej co trzy dni tankował bak. Mało prawdopodobne. Co więcej, niemożliwe, bo roczny limit na przejazdy prywatnymi samochodami w celach służbowych wynosi 35 103 zł 60 gr. Nikt tego nie zauważył, bo kilometrówki są poza kontrolą. Tylko w tej kadencji, kosztowały podatników już ponad 37 milionów złotych.

 

Pod względem wydatków, przodują politycy dwóch największych klubów w Sejmie. Platforma Obywatelska wydała na kilometrówki ponad 16 mln zł. Prawo i Sprawiedliwość – ponad 11 mln. Na najniższym stopniu podium, ex aequo, uplasowały się Polskie Stronnictwo Ludowe i Sojusz Lewicy Demokratycznej. Oba wydały po około 3 mln zł. PSL – ponad 3, a SLD – prawie. Twój Ruch wydał blisko 1,3 mln zł, Zjednoczona Prawica – prawie 1,2 mln zł, posłowie niezrzeszeni – ponad 1,8 mln.

 

Tych obliczeń dokonaliśmy sami, bo pieniądze wydawane na podróże posłów, jeśli te odbywają się prywatnymi samochodami, nie są przez nikogo kontrolowane. Wystarczy, że reprezentanci narodu wpiszą dowolną kwotę w zestawieniu wydatków na biuro poselskie. Co ciekawe, aby je sobie odliczać, nie muszą nawet posiadać samochodów. Co istotne, niejednokrotnie w kilometrówkach wykazywane są wyższe kwoty od tych, jakie posłowie przeznaczają na zatrudnienie pracowników biur.

 

Grosz do grosza, metr do metra

 

Gdyby nad kilometrówkami sprawowana była jakakolwiek kontrola, kancelaria Sejmu wyłapałaby choćby fakt, że jeden z parlamentarzystów PO zadeklarował, że wydał na benzynę ponad 50 tysięcy zł w jednym roku. Czyli mniej więcej co trzy dni tankował bak. Pusty, do pełna. Mało prawdopodobne. Co więcej, niemożliwe, bo roczny limit na przejazdy prywatnymi autami w celach służbowych wynosi 35 103 zł 60 gr.

To zresztą szczególna kwota. Bardzo często powtarza się w oświadczeniach posłów. Wielu wybrańców narodu deklaruje, że co roku wyczerpywało ten limit, równo, co do grosza. To z kolei oznacza, że w ciągu trzech lat trwającej teraz kadencji, każdy z nich przejechał swoim samochodem…. ponad 130 tysięcy kilometrów. To więcej niż trzy okrążenia wokół Ziemi.

Zadziwiające są również przypadki, wcale nie nieliczne, że kwota wydana na przejazdy jest równa w kolejnych latach. Znowu – co do grosza. To oznaczałoby, że trasa przebyta przez deklarującego kwotę posła, jest w kolejnych latach identyczna, z dokładnością co do metra.

 

Postępek bezpartyjny

 

Proceder wykorzystywania kilometrówek nie ma barw partyjnych. To działalność bez konkretnej legitymacji. Żeby oddać sprawiedliwość Sejmowi, są w nim politycy, którzy nie wzięli na poselskie przejazdy ani grosza. Jest również spora grupa parlamentarzystów, którzy korzystają z tych pieniędzy w sposób bardzo umiarkowany.

 

Jako jedyni przygotowaliśmy szczegółowe zestawienie uwzględniające wszystkich parlamentarzystów. Zarówno obecnych, jak i tych, których mandat wygasł w trakcie kadencji. Warto się przekonać, jak konkretni posłowie korzystali z uroków kilometrówek, czy i jak, szanują pieniądze podatników, swoich wyborców. 

Tagi: kilometrówka, sejm, parlament

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone