11 Września 2015

Polityka
MiA.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska, Michał Majewski

Michał Mazowiecki. Człowiek zagadka

  • pap-20150902-1BS.jpg Warszawa, 02.09.2015. Michał Mazowiecki, podczas posiedzenia Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej, w Warszawie. PAP/Paweł Supernak

Do Sejmu z listy Platformy Obywatelskiej w Warszawie kandyduje syn Tadeusza Mazowieckiego. Kim jest i czym się zajmuje Michał Mazowiecki? Problem z odpowiedzią na to pytanie mają nawet najbliżsi współpracownicy byłego premiera. 

 

 

Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej w Novotelu, czyli dawnym hotelu Forum w Warszawie. Ewa Kopacz z dumą prezentuje nowych kandydatów na posłów: „Od dziś jest ze mną nowa, wielka drużyna. To osoby, które rozumieją, jakim zagrożeniem dla kraju są rządy Jarosława Kaczyńskiego”.

Po tych słowach na scenie pojawiają się Grzegorz Napieralski, Ludwik Dorn oraz Michał Mazowiecki. Ten ostatni nie ma wiele do powiedzenia, ale obowiązujący klimat spotkania wyczuwa: „Dwa lata rządów tamtej formacji wszyscy pamiętamy. Nie da się już naprawić, jak oni dojdą do władzy, po prostu się nie da”. Na dokładkę jeszcze kilka przykrych słów o PiS. I tyle. 

 

Bracia znani, ale nie Michał

 

Kim jest 47-letni Michał Mazowiecki, poza tym, że jest synem Tadeusza? 

Nie ma o nim żadnych informacji w internecie. Szersza grupa mogła zobaczyć go właściwie raz. W listopadzie 2013 roku na pogrzebie ojca. O dwóch starszych synach byłego premiera wiadomo niemało. Najstarszy, Wojciech, jest znanym dziennikarzem, średni, Adam, prowadzi znaną warszawską szkołę, a Michał? 

Zaczynamy dzwonić do współpracowników byłego premiera, by zdobyć jakieś podstawowe informacje o kandydacie, który wystartuje z ostatniego miejsca warszawskiej listy PO. 

Były poseł Unii Demokratycznej, Henryk Wujec: – Nie znam, niestety. Nic nie wiem. 

Niewiele więcej wie Małgorzata Niezabitowska, najbliższa współpracowniczka byłego premiera i rzeczniczka w jego rządzie: – Michał był najbardziej związany z Tadeuszem. Gdy umarła żona pana Tadeusza, Michał miał trzy lata. Łączyła ich bardzo silna więź aż do odejścia pana Tadeusza. 

– Co robi Michał? Gdzie pracuje, jaka jest jego droga życiowa? – pytamy.

– Tu nie pomogę. Nie mam pojęcia.

 

Za wcześnie na przedstawianie mnie

 

Niestety, nikt nie ma kontaktu z Michałem Mazowieckim. W końcu dostajemy maila do niego w  warszawskiej Platformie. Uprzejmie prosimy kandydata na posła o kontakt. 

W odpowiedzi czytamy prośbę o sprecyzowanie, o co nam chodzi.

Piszemy więc: „Chcielibyśmy Pana przedstawić, ale nie możemy znaleźć o Panu żadnych wiadomości! Sprawa jest dość prosta i bez podtekstów. Chcielibyśmy spytać o wykształcenie, drogę zawodową i o to, co Pana skłoniło do decyzji o starcie w wyborach. To wszystko. Możemy chwilkę porozmawiać przez telefon?”. 

W odpowiedzi przychodzi mail: „W obecnej chwili nie udzielam żadnych wypowiedzi. Z poważaniem Michał Mazowiecki”, po chwili kolejna wiadomość: „Proszę się chwilę wstrzymać z tymi informacjami. Sam to zrobię w stosownym momencie. Pozdrawiam. Michał Mazowiecki”. 

Odpisujemy: „Panie Michale, nie możemy tego obiecać. Pana start został publicznie ogłoszony. To są odpowiedzi na trzy najprostsze pytania. Nie prosimy o wielki wywiad z szerokimi wyjaśnieniami. Przecież te wiadomości to absolutna podstawa. Proszę jeszcze przemyśleć sprawę. Pozdrawiamy”.

Zapadła cisza.

 

Specjalista z NSA

 

Dzwonimy do Jacka Ambroziaka, szefa Urzędu Rady Ministrów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego i jego bardzo bliskiego współpracownika: – Wiele nie pomogę. Wiem tyle, że Michał chyba pracuje w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

W tej sytuacji dzwonimy do NSA. Wreszcie sukces. W sądzie przyznają, że Michał Mazowiecki jest urzędnikiem sądowym, specjalistą w wydziale administracyjno-gospodarczym. – W takim wydziale, który zajmuje się logistyką urzędu – tłumaczy pani przez telefon.  

Kolejne rozmowy z byłymi współpracownikami byłego premiera są porażką. Żadnych konkretnych wiadomości. Niektórzy obiecują, że sobie coś przypomną, ale potem przestają odbierać telefony. 

 

Metternichem nie będzie

 

Posłanka Platformy z Warszawy: – Czasami się pojawiał na zamkniętych spotkaniach, na których był Tadeusz, ale nic więcej powiedzieć nie umiem. 

Za pomysłem kandydowania Mazowieckiego juniora kryje się minister Andrzej Halicki, warszawski poseł PO. Jeden ze współpracowników Halickiego odpowiada: - Michał Mazowiecki kilka tygodni temu zaczął się pojawiać w biurze PO. Mówił, że nie można pozwolić zaprzepaścić dorobku ojca i pozwolić na rządy PiS. Wyrażał chęć kandydowania. No i Andrzej dał zielone światło, zdając sobie sprawę, że ma do czynienia z człowiekiem kompletnie spoza polityki.

Jakąś wiedzę na temat Mazowieckiego juniora ma były poseł Unii Wolności, który prosi, byśmy nie podawali jego nazwiska: – Pamiętam, że kilkanaście lat temu był kierowcą u Kulczyka. To znaczy, nie szoferem samego doktora Jana, ale kierowcą w firmie. Tadeusz zawsze starał się mu pomagać i go wspierać, ale w życiu publicznym Michał nie występował. Polityką się nie zajmował i nie bardzo się na niej znał. Żebyście nie byli zawiedzeni. Nie będzie spadkobiercą stylu ojca. Metternichem polityki nie jest i raczej nie będzie.

Tagi: michał mazowiecki, informacje, wywiad, odmowa, NSA, urzędnik, PO, wybory

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone