18 Czerwca 2015

Polityka
DSC1212.jpg
autor: Michał Majewski

Kuba „Zielona Koszulka”, bohater prezydenckiej kampanii

  • IMG1815.jpg

Jesienią PiS wygra. Duda im pomoże w kampanii. Kukiz będzie miał powyżej 20 procent, a Platforma poniżej 15. Inicjatywa Ryszarda Petru wygląda mi na przystawkę PO, którą pompują media - przewiduje 14-letni Kuba, gimnazjalista w zielonej koszulce, który zawstydził prezydenta Komorowskiego. Ujawniamy kim jest chłopak w zielonej koszulce, który na warszawskim Nowym Świecie wdał się w dyskusję z Bronisławem Komorowskim.

 

Kuba jest jedną z najbardziej znanych postaci kampanii prezydenckiej. To on - chłopak w zielonej koszulce - zaczepił na warszawskim Nowym Świecie Bronisława Komorowskiego w trakcie prezydenckiego spaceru przed drugą turą wyborów i pytał go o propozycje dla młodych. O to, co Komorowski ma im do zaproponowania, by nie wyjeżdżali do Anglii. Kuba przywołał przykład swojej siostry, która przez trzy lata nie mogła znaleźć pracy, a dziś zarabia jedynie 2 tysiące złotych. Prezydent odpowiadał nieporadnie. Mówił, że trzeba po prostu znaleźć inną pracę i wziąć kredyt. W końcu, odwrócił się na pięcie i sobie poszedł. Riposty Komorowskiego stały się hitem internetu. W krótkim czasie filmik, którego bohaterami byli Kuba i prezydent, obejrzało w sieci kilka tysięcy osób, a internetowy hasztag: „Co na to Bronek?” bił rekordy popularności. 

 

Na temat chłopaka, który miał odwagę zaczepić prezydenta, pojawiło się sporo teorii spiskowych. Mówiono, że jest nasłanym działaczem PiS-owskiej młodzieżówki, chłopakiem, któremu ktoś podsunął pytania, by wprowadził Komorowskiego w zakłopotanie. Prawda jest inna. Kuba jest gimnazjalistą, 14-lat skończy w przyszłym miesiącu. Jest sportowcem. I ma bzika. Bzika na punkcie polityki. Jest bystry, logicznie się wypowiada. A wiedzę o polityce ma niemniejszą, niż większość asystentów i stażystów działów politycznych, którzy w wakacje praktykują w dziennikarskich redakcjach.

 

Z Kubą i jego tatą spotykamy się w jednej z warszawskich kawiarni. Ojciec chłopaka: - Dziennikarze zaczynają robić podchody. Wydzwaniają, zapowiadają, że powstaną teksty o Kubie. Postanowiliśmy opowiedzieć jak było, żeby raz na zawsze zamknąć temat.  

 

Michał Majewski: Opowiadaj Kuba, jak to było. Skąd się wziąłeś przy Komorowskim na Nowym Świecie?

Kuba: Byłem w domu. Zobaczyłem w telewizji, że Bronisław Komorowski postanowił wreszcie wyjść do ludzi. I postanowiłem postawić mu pytanie. Chciałem mu je zadać od dawna. Wszędzie na ulicach widziałem hasło Komorowskiego „Dobry start dla młodych” i postanowiłem spytać, jak to jest z tym startem. Wsiadłem w tramwaj, potem autobus, sprint przez Nowy Świat i przy Ordynackiej dogoniłem spacerującego prezydenta. 

 

A pan był wtedy w domu?

 

Tata: Byłem w pracy. Kuba zadzwonił i powiedział, że chce tam jechać. Oczywiście, nie wiedziałem, co z tego wyniknie, ale się zgodziłem, bo Kuba niebywale interesuje się polityką. Jest chodzącą encyklopedią, jeśli idzie o politykę. I to nie była pierwsza sytuacja, gdy on szukał kontaktu z politykami. On jest pasjonatem!

 

Opowiedz, Kuba, jak ta sytuacja na Nowym Świecie wyglądała z twojego punktu widzenia.

 

Był rój BOR-owców, dziennikarzy i współpracowników Bronisława Komorowskiego. Gdy już zacząłem rozmawiać z prezydentem, bez przerwy w plecy stukała mnie Jowita Kacik, popularna suflerka pana Komorowskiego. Rozumiem, że to mnie miało zdeprymować. Czytałem potem, że pani Jowita prowadziła kiedyś zajęcia poświęcone manipulowaniu rozmówcą. To był, zdaje się, taki właśnie element. Mówiła do mnie, żebym już nie przeszkadzał panu prezydentowi. A prezydent, w końcu, demonstracyjnie obrócił się na pięcie i sobie poszedł. Jego sztabowcy jeszcze do mnie krzyczeli, żebym poszedł na studia. Dalej już za tą całą grupą nie szedłem. Wróciłem do domu.   

 

A pan, jak się o tym dowiedział? 

 

Kuba zadzwonił i powiedział: „Tato, rozmawiałem z Komorowskim”. 

 

A pan mu uwierzył!

 

W stu procentach! Zdawałem sobie sprawę, że jego na coś takiego stać. Szukał kontaktu z kandydatami, żył tymi wyborami.

 

Mówiłeś Komorowskiemu o swojej siostrze, która przez trzy lata szukała pracy i dopiero teraz ją znalazła. To prawdziwa historia? 

 

Prawdziwa, ale przecież nie tylko o nią chodzi. To był tylko przykład. Właśnie ukazały się nowe badania. 70 procent tegorocznych maturzystów myśli o wyjeździe z kraju. To też moja sprawa, mój problem, bo na razie nie widzę swojej przyszłości w Polsce.

 

Uważasz, że po studiach nie będzie tu dla ciebie szansy? 

 

Większe będę miał w Anglii albo w jakimś innym kraju. Polska nie wykorzystała 25 lat wolności.

 

Dlaczego? Co konkretnie ci się nie podoba?

 

Przekręty, kolesiostwo, brak kompetencji. Pozorowane konflikty między politykami. 

 

Gdy Komorowski już odchodził, rzuciłeś do niego, że wpłacisz pieniądze na Pro Civili, czyli na fundację związaną z WSI, z którą łączony jest Komorowski. O co chodziło?

 

No tak, bo prezydent demonstracyjnie obrócił się na pięcie, nie chciał rozmawiać z obywatelem. Powiedziałem: „Wpłacę na Pro Civili”, ale przecież to nie było nic obraźliwego. Czytałem po prostu o związkach Komorowskiego z tą fundacją. 

 

Wróciłeś do domu, włączyłeś telewizor i… zobaczyłeś siebie, tak?

 

Nie do końca. Na początku w telewizji były tylko migawki. Większy odzew był w internecie. Hasztag: „Co na to Bronek” bił rekordy popularności.

 

Jaka była reakcja znajomych?

 

Na początku nie dowierzali, że to ja. Pytali, jak to zrobiłem i jak udało mi się podejść do prezydenta. A ludzi w internecie - pozytywna. To znaczy, inaczej: negatywna wobec prezydenta. 

 

Nauczyciele?

 

Nauczyciele zachowywali się tak, jakby tego nie było. 

 

A pan, jakie reakcje zebrał?

 

Tata: Cieszyłem się, że udało mu się złapać polityka, którego od dawna chciał o coś zapytać. I że dopiął swego. Szybko zaczęło to przerastać nasze oczekiwania. W youtube filmik z Kubą po kilkudziesięciu godzinach miał ponad pół miliona wyświetleń, pojawiły się memy internetowe, ktoś stworzył o tej sytuacji piosenkę hip-hopową. Spokojna rodzinka, a tu nagle takie zamieszanie. Poszliśmy na Noc Muzeów do Łazienek. Ludzie podchodzili do Kuby. Zadawali pytania, w niedzielę w kościele, to samo.

 

Ale bez negatywnych reakcji?

 

Tata: Absolutnie bez. Jesteśmy tolerancyjni i mamy znajomych o różnych poglądach. Po wyborach, gdy Komorowski przegrał, żona dostała żartobliwego SMS-a od serdecznej koleżanki: Czy już złoiliście skórę Kubie?

 

Kuba: Myślę, że miałem wpływ na wybory niektórych ludzi. To znaczy, raczej sytuacja, w której się znalazłem. Niektórzy mówią, że ja zagiąłem Komorowskiego. A to nie tak. Ja zadałem proste pytanie. A to on dał takie, a nie inne odpowiedzi. Sam sobie wystawiał świadectwo. 

 

Do kogo próbowałeś się odzywać przed wyborami? 

 

Korespondowałem z Pawłem Tanajno na Facebooku. Dzwoniłem do kancelarii prezydenta Komorowskiego i poprosiłem o krótką rozmowę z prezydentem przez telefon. Chciałem spytać o program dla młodych. Pani sekretarka się nie zgodziła. Dzwoniłem też do sztabu Magdaleny Ogórek, ale było ciągle zajęte. Widocznie mieli tylko jeden telefon i na więcej Leszka Millera nie było stać. 

 

Dudę omijałeś?

 

Oczywiście, że nie! On zaraz po pierwszej turze, o 7 rano w poniedziałek, rozdawał kawę przy stacji metra Centrum. Niestety, za długo oglądałem wieczór wyborczy i zaspałem. Szkoda.

 

Byłeś za Dudą w tych wyborach? 

 

A skąd! PiS-PO, jedno zło. Oni się kłócą w telewizji, na pokaz, a potem razem piją wódkę. Poza tym, czytałem programy PiS i PO. Niewiele się od siebie różnią. Są jakieś sporne punkty: in vitro, czy związki partnerskie, ale gospodarczo programy obu partii są podobne. Duda jest dla mnie postacią wykreowaną przez Kaczyńskiego. Mowa ciała, piramidki układane z dłoni, uśmieszki. Czuję sztuczność.

 

Czyli jesteś korwinowcem, jak to często bywa u gimnazjalistów!

 

Nieprawda! Gdy Korwin coś palnie, to aż wstyd słuchać! Rzeczywiście, w gimnazjalnych wyborach zazwyczaj wygrywa Palikot albo Korwin, ale to są przecież komedianci. Ja jestem konserwatywnym liberałem, ale bez skłonności do radykalizmu.

 

I na kogo byś postawił, gdybyś mógł głosować?

 

Gdybym mógł głosować, to w pierwszej turze postawiłbym na Kukiza. W drugiej? Głos nieważny. U Kukiza podoba mi się autentyczność i pasja. Nie we wszystkim się z nim zgadzam. Nie mam przekonania, że JOW-y są odpowiedzią na wszystkie bolączki. W Wielkiej Brytanii zabetonowały scenę polityczną. W naszym Senacie, przy takim systemie wyborczym, mandaty podzieliłyby między sobą PO i PiS. Ale Kukiz ma autentyczność, pasję, widzę, że chce zmiany. Część poglądów Jacka Wilka mi się podoba. Czytałem, że ma łączyć siły z Kukizem i to dobrze.

 

I jak pójdą wybory na jesieni?

 

Kuba: PiS wygra, Duda im pomoże w kampanii. Kukiz będzie miał powyżej 20 procent, a Platforma poniżej 15. Inicjatywa Ryszarda Petru wygląda mi na przystawkę PO, którą pompują media.

 

Tata: I tu się, Kuba, z Tobą nie zgadzam. Myślę, że Platforma jednak Kukiza wyprzedzi.

 

Skąd to zainteresowanie polityką? Macie jakiegoś posła w rodzinie, działacza partyjnego?

 

Tata: Na szczęście, nie! Mam nadzieję, że Kuba, i o tym z nim dyskutuję, nie będzie politykiem.

 

Dlaczego?

 

Tata: Po co ma się ubrudzić?

 

Kuba: Stereotyp!

Skąd ta polityka?

 

Tata: Kuba, odkąd pamiętam, zamiast Dobranocki ogląda z nami wieczorne dzienniki.

 

Kuba: Każdy powinien wiedzieć, co się dzieje w państwie. Kto rządzi i jak rządzi. Z tatą zawsze oglądałem wieczorne dzienniki. On mi różne rzeczy tłumaczył. Ja nie zawsze się z nim zgadzałem, postanowiłem sam poczytać, dowiedzieć się więcej.

 

Skąd czerpiesz wiedzę? Czytasz gazety codzienne, tygodniki, słuchasz rano Olejnik?

 

Olejnik to nie. Kupujemy z tatą "W sieci", "Do rzeczy", czy "Newsweeka", żeby też poczytać odmienne opinie. Oczywiście, mam dystans. Widzę, że „Newsweek” straszy Kaczyńskim, a „W sieci” drukuje na okładce niemal wyborcze plakaty Dudy. Co jeszcze? Ostatnio oglądałem na przykład „Nocną zmianę” Jacka Kurskiego, film o obaleniu rządu Olszewskiego w 1992 roku. I widziałem te same twarze, co dziś: Tusk, Kaczyński, Pawlak, Kaczyński. Przecież Leszek Miller jest byłym sekretarzem PZPR. Czas na jakąś zmianę! Do telewizji mam bardzo ograniczone zaufanie, więc wiedzę głównie czerpię z internetu. 

 

Internet to ocean. Co konkretnie?

 

Onet, Wirtualna Polska, Wpolityce, Newsweek. Potem Demotywatory, bo tam są polityczne memy.

 

Na twitterze jesteś?

 

Założyłem konto niedawno (@zielonakoszulka), żeby obserwować kilka osób i hasztag: „Co na to Bronek”. W dniu wyborów konto się przydało, bo wyniki były tam wcześniej. Swoją drogą, cała ta cisza wyborcza, w dobie internetu, to jakiś absurd.

 

Nieźle jesteś wkręcony w tę politykę, jak na swój wiek! Twoi rówieśnicy też tak mają?

 

Średnio. Raczej zwracają uwagę na memy internetowe, czy śmieszne wypowiedzi. 

 

Jaką masz ocenę w szkole z Wiedzy o Społeczeństwie?

 

Kuba: No, szóstkę. Bardzo pozdrawiam moją panią od WOS, choć zawsze mam inne zdanie, niż ona. I inne, niż książka.

 

Tata: Szacunek dla pani, że wytrzymuje z Kubą (śmiech). 

Tagi: zmień pracę, kredyt, bronisław komorowski, zielona koszulka, kuba, kukiz, wybory, anglia, pro civili

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone